Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21459
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Z tymi kręgosłupami to jest bardzo różnie u psów. Moja poprzednia sunia kręgosłup miała w strzępach, od 3 roku życia już były problemy z zrastaniem, grzebieniami. A objawy bólowe miała bardzo ograniczone, ciężko się wstawało, i "rozruch" był dłuższy niż normalnego psa. Teraz moja Zula przy "wypadnięciu dysków" jest bólowa, była bardzo, dopóki nie zaczęła brać sterydów. Porównując RTG ich kręgosłupów to niebo a ziemia, Jana - poprzednia nie powinna w ogóle chodzić, a Zulcia - zasadniczo nie powinna być az tak bólowa. Ale tak jest jak jest. Jedne sa "wysoko czułe" bólowo, inne "nisko czułe" bólowo.
  2. To dobrze, że nie ma objawów bólowych. Koniecznie trzeba jakies preparaty na stawy. Co do ubranek, to ja też zakładam (mimo krótkiej sierści) tylko jak idziemy do weta i stoimy na przystankach, bądź spada poniżej 5-6 stopni. A tak to mój tak lata i podskakuje, że nie marznie, zwłaszcza, że przy takiej pogodzie na strasznie długo nie wychodzimy.
  3. Elza szczęsliwa i Agata też :) Jak widać na zdjęciu. Oby tak dalej. Tylko żeby chorób jakichś nie było poważnych.
  4. Ostatnie dni były dobre. Troche stękamy, ale na spacerach jesteśmy żwawe :) oczywiście spacery są krótkie, i nie tal intensywne jak onegdaj, ale tak czy inaczej sobie węszymy i podskakujemy, troche bawimy się nawet z Frankiem. Najbardziej mnie śmieszy, tak życzliwie, szybkośc podrywania się Zuleńki na równe nogi na dźwięk otwieranej saszetki kociej. A to przecież cichutkie "oddarcie" kawałka folii aluminiowej. A ona jak błyskawica i lampart się podrywa :)
  5. Odkąd się podziało na Krymie, to tez juz nie mam dojść. Kolega archeolog na wykopaliska tam jeździł. Albo ktoś od niego znajomy i zawsze można było poprosić.
  6. Dużo. Już. Teraz. edit. durna ja nie zauważłam że już są. Piękny Karo. No i schody.... ho, ho.
  7. Andzia, jak macie jakies dojścia to na Ukrainie czy w Rosji jest wetowska wersja interferonu Cykloferon to się nazywa. Jak to kupowałam ostatni to było 70 zł za opakowanie 5 ampułaek. Wprawdzie to ostatnio to było 4 lata temu, ale tam inflacja, w dolarach możan płącić - bardzo korzystnie wychodzi. Tylko trzeba miec jakies dojścia. A pisałąś do Puław, dlaczego nie robią? Pamiętam, że była tak że przestali produkować Caniserin i zasypywaliśmy ich mailami, i produkcja została wznowiona na jakiś czas.
  8. I co tam? Byliście u weta? Co u Misiulca słychać?
  9. Czyli rozumiem, że słowo nielegalne bylo źle zastosowane. Chodziło Ci o "zalegalizowane"? Raczej. Co do hoteli dla zwierząt, to się mylisz, taki hotel musi mieć zgodę powiatowego weta. Nie wiem czy to miałaś na myśli pisząc "insp. wet". Nie sądzę aby populacja się zwiększyła znacznie. Uważam, że wręcz przeciwnie.
  10. W tych wpisach o organizacjach i domach tymczasowych, jest jakaś schizofrenia. Z jednej strony nagonka, że "organizacje" nie lecą i biorą zwierząt z każdego zgłoszenia. z drugiej że maja po DT (najczęściej prywatnych mieszkaniach członków tych nieszczęsnych organizacji) za dużo zwierząt. W jednym "kocim sezonie" luty-maj miałam, nie wiem, 100 telefonów, więcej pewnie, każdy o miocie kociąt, który urodził się w piwnicy, na działkach, na strychu, etc. to średnio 500 kotów miesięcznie. I co? Wziąć 500? Olać? Gdzie je upchnąć, żeby odrobaczyć, odkleszczyć, wyleczyć i szukać domów. Zabierało się ekstrema, kastrowało wszystkie matki zgłoszone. I jeszcze jedno, co z kotami, które nie znalazły domu przez rok, dwa? Bo zwykłe bure, czarne, ślepe, z białaczką albo hifem. Po roku czy dłużej w opiece i mieszkaniu wywieźć do schronu, czy może "dać" im wolność.
  11. Welington co rozumiesz pod sformułowaniem "nielegalne"? Czyli jak mam np.10 kotów na DT, to popełniam przestępstwo? Coś jest w tym nielegalnego? Od ilu zwierząt jest to nielegalność?
  12. Ago, "likwidowałyśmy" dom "Miłośniczki" gdzie na 38 m kw. było 72 koty. W tym część z chowu wsobnego. Nie karmione od tygodni, bez kuwet. Nie porównuj zatłoczonych nawet DT, do tego typu miejsc. Takiego smrodu, głodu, szczątek pożeranych po urodzeniu kociąt, kotów z chorobami skóry nie miałaś okazji zobaczyć. Ja miewałam na DT po kilkanaście kotów. Nie dzikich, po wyłapkach na kastrację, takie po 7-10 dniach się wypuszczało w swoje rejony. Ale chorych, małych, połamanych. I rozumiem, że tego 6 czy 7 powinnam, po składaniu nogi albo w trakcie chlamydi, kociego kataru, po prostu wyrzucić na zewnątrz. Po operacji oczu? Mogłabym kilometry pisać, kilometry.
  13. Mój bazarek się skończył. W przyszłym tygodniu powinien być już rozliczony - to będzie ok. 500 zł.
  14. Ja raczej marzę Aniu aby był następny miesiąc, i następny i może jeszcze chociaz jeden. I może do wakacji, i może jeszcze pojedziemy do babci. O tym marzę.
  15. Ależ Wiosenko masz piękne stadko i takie zapatrzone i zgodne i śliczne. I oczka takę mądrutkie u Dusia. ŚLiczności.
  16. Moje Drogie, tak czytam i czytam o tych organizacjach... Ja byłam taką organizacją. Dziesiątki telefonów, tysiące pretensji, doba byla za krótka. Psy w hotelu. Brak na oplaty, weterynarza, na wszytsko. Każdy telefon z prośbą o interwencje i zdziwienie, że nei ma za co i nie ma jak. Nie byliśmy OPP, po roku do "roboty" zostało nas dwie. Praca zawodowa, potem hotel, w nocy łapanie bezdomnych kotów, bo akcja sterylizacja, spanie po 2 godziny. Stres, rachunki i nieustające pretensje typu: "przecież od tego jesteście", "na to macie pieniądze". Tylko pytanie skąd te pieniądze? Wyłącznie darowizny, ale więcej było telefonów o pomoc w operacji, karmie, kastracjach niż darowizn. I takie Pańcie, co to znalazła kotka i prosi się niech Pani przetrzyma tydzięń, dwa i jej słowa "Ale ja mam już jednego kota", a ja w mieszkaniu 12 kotów do wydania, na hotelu 6 psów, i nieustający brak pieniędzy. A karmę trzeba kupić, podkłady trzeba kupić, do weta trzeba jechać, leki trzeba kupić, wykastrować przed adopcją trzeba. Jaki był finał? Prawie 42 000, (tak czterdzieści dwa tysiące) dlugów w rożnych bankach, branych prywatnie, nie organizacyjnie, żeby to wszytko płacić. I takie zmęczenie, że zasypiało się podczas jazdy autobusem na stojąco, moja koleżanka zasnęła prowadząc auto. I tak 5 lat. I nastał koniec. Banki trzeba spłacić. Nie bylo mnie na Dogo 4 lata. Tyle czasu zajęło mi pospłacanie długów za psy i koty.
  17. Dzisiaj był dobry dzień :) Maszerowała dziarsko, nawet podskok był ze dwa razy :) a ja mityguję, Zuleńko nie wolno, bo chora jesteś. Qurna, jaki to czlowiek głupi, gdybym dala rady, to nosiłabym ją na rękach wyłącznie, żeby się nie męczyła.
  18. Gupia baba. I już.
  19. Piękny Felduś. I chyba już zadomowiony. Dużo szczęścia.
  20. Ja mam dużo siły, tylko mi jej tak strasznei szkoda, tak okropnie, że jej nie moge pomóc. Daję wlewki, siedze głaskam przytrzymuję główkę i jak przytomnieje to tak się pcha na mnie, żeby bliżej, przy mnie. Najpierw chodzimy, chodzimy ... ręcznik pod brzuszek żeby sie nie wywracała i chodzimy. Musi się pewnie jakoś wyładowac, uspokoić? POtem kladziemy ale ja musze blisko być. Dopiero jak przysypia to mogę odejść od niej. Muszę ja powycierać powymywać, bo i posika się i kupę podczas tych ataków robi. Delikatnie, żeby jej nie stresować. Chusteczkami dziecęcymi, ręczniczkami, wodą. Ale bardzo delikatnie trzeba. Bardzo jest kochana, bardzo mądra. Taki mój Zulinek kochany najbardziej w świecie.
  21. Źle. A myślałam,że może będzie dobrze.
  22. Dzisiaj w nocy Zuleczka miala atak padaczkowy. Zaczęło się po 1-szej, poszłam spać około 4-tej jak się już całkiem wyciszyła.
×
×
  • Create New...