-
Posts
9860 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jagienka
-
[SIZE=4][COLOR=Red][B]elik znalazła na osiedlu dziadziusia psiego[/B][/COLOR][/SIZE], ma źle zrośnietą łapę, nie ma zabków... i dramat najwiekszy, ze [B][SIZE=4]elik jutro wyjeżdża[/SIZE][/B] i nie ma co z psiakiem zrobić... !!!!!! Mam nadzieje, ze napisze tutaj więcej...
-
[quote name='karusiap']ehh:(a nie bylo szans,ze tamten odpusci?czasem na pierwszy raz tak reaguja?na neutralnym terenie byl taki agresywny? a Panstwo jakiejs suczki nie chca?[/quote] zawzięcie tamtego i przerażenie Knapika wykluczało współpracę... tak, na nautralnym terenie, oczywiście, było pierwsze zapoznania... a co do suczek, to ich Leon jeszcze bardziej nienawidzi... :roll:
-
[quote name='karusiap']biedaczysko:( sa jeszcze jakies telefony,ktore trzeba sprawdzic?[/quote] jeden, może dwa... jedna Pani z 5-letnim wnuczkiem, miała skonsultowac z rodziną.. i druga Pani, ta, która straciła psa... obie miały oddzwonić... nie oddzwoniła żadna, ale może trzeba sprowokowac... Kurde, ten dom dzisiaj był taki wspaniały... ja chce żeby do takiego domu trafił Knapik... już wszystko na niego czekało, pani mu nawet ugotowała (dostał do hotelu, zeby nie jadł suchego jak wróci), każdy jeden członek rodziny miłośnik psów, każdy go zapieszczał, chwialił, brał na kolana... Pan poszedł przed TV.. Knapik za nim, a Pan zdjął gazety z fotela i mówi " a TY tutaj będziesz oglądał"... noooo po prostu.... grrrr, tak blisko było :placz: Wrócilismy do hotelu... Knapik wystawił głowe z samochodu poniuchał i siedzi dalej... byłam zaskoczona, bo tam był serio już po konfrontacji z tym psem przestraszony... ale chyba zobaczył dom, ciepło, miękko, mnóstwo rąk do głaskania, serc do kochania... i poczuł czego mu brakuje... wysiadł za jedzeniem... jego boks już posprzatany... trzebabyło od początku, koce, siano, miski... :-(
-
:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Knapik wrócił do hotelu :placz::placz::placz::placz: Leon (dalmatyńczyk) miał normalnie mord w oczach i się tak pienił, że jakby nie kaganiec i trzymająca go pani Kasia to Knapika by rozszarpał... Knapik się okropnie sestresował, zaczał tez warczeć, a jak mnie zobaczył na widnokręgu to zaczął się wyrywać, przypadł do mnie mocno się przytulił... był przerażony... Nie mógł zostać...
-
[quote name='agamika']a to chodzi tylko o czas czy o własny transport tez ? :oops: czy ktos jutro rano wybiera sie do hotelu ?[/quote] o własny transport... ale już sobie dałam rade, Państwo, którzy chcą zaadoptować Knapika pomogą :)
-
Czy ktoś ma czas i ochotę poświęcić pół soboty, na podróż z Knapikiem do potencjalnego domu?? Dom jest koło Michałowic, a pies jest w Lednicy... jak się chłopaki nie dogadaja to spowrotem do Wieliczki... najlepiej rano.
-
[quote name='ewikS']a koło której jedziecie? Ja pracuję niestety do 16 ale jakby co to później nie ma sprawy....[/quote] ewikS :loveu: Godzina jest obojętna właściwie, ta Pani powiedziała, że się dostosuje do Nas... tylko kwestia jest tego, ze jak sie nie dogadają to będziemy wracać po nocy... ale jak nikt inny nie będzie chętny to będę Ewa alarmować... dziękuje :loveu:
-
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
Jagienka replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
[B]Elkisz[/B] od grudnia milczy... wylicytowała puszkę świąteczną (obecnie nie na czasie ;)). Wtedy jej bardzo zależało, teraz na próbę kontaktu nie reaguje... -
Dom super, Pani super, wszytsko super... ale maja psa agresywnego do ludzi do zwierząt... został wykastrowany jest lepiej, ale nie wiadomo jak zareaguje na nowego lokatora na swoim terenie.... w sobote wizyta zapoznawcza umówiona do Sieborowic, godzina jaka Nam pasuje... ktoś ma ochotę pojechać z Knapiczkiem i ze mną?? :oops:
-
STARUSZKA SONIA. Znalazła, znalazła znalazła swój DOM!!!!!
Jagienka replied to anielica's topic in Już w nowym domu
Byłam przed chwilą u Dandiego na wątku i przypomniałam sobie o Soni (kiedyś równolegle śledziłam ich losy)... on nie miał jeszcze szczęścia, ale ciesze się, ze ta bajkowa, magiczna, czarodziejska sunia ma już gdzie czarować :loveu: -
Sprawa ma swój koniec, jakby ktos był zainteresowany opisze na pw, nie chce pisac na forum z pewnych względów. Dziękuję bardzo Camarze i Mrówie rzecz jasna.
-
Kajtusia widziałam, reszty nie... Tylko to wygląda Pani Beatko troche inaczej... Roksa na początku na człowieka reagowała załatwianiem sie pod siebie, po prostu przylegała do ziemi i się załatwiała, teraz to się różni tym, ze się nie załatwia... Ona wyglądała, jakby miała zejść ze strachu jak ktoś na nią zwróci uwagę... Teraz dzięki Pani Iwonie to się zmienia, ale tylko w stosunku do niej... I ja wiem, ze w domu Roksa równiez dojdzie do siebie... tylko jakoś te domy się nie prześcigają po Rokse... a jest duża i stara, więc sami wiemy jak to z tymi szansami jest...
-
Mam mam mam!!!! Zdjęcia :loveu: Rodzina Hamera [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/143/f93f3dfa5924fa56.jpg[/IMG][/URL] :loveu: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/114/e026ce6cbbfb79b6.jpg[/IMG][/URL] Pierwsze Święta Hamera w nowym domu!! [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/145/9f2f9cf36cf6de1e.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/144/0629f55721ac75a4.jpg[/IMG][/URL]
-
Ciotki... ta Pani, która Nam oddawała Pogo... hmmm temu nie towarzyszyły żadne emocje... my mówimy, ze dla psa to tragedia, a ona, że ona placze od dwóch dni (przy Nas nie uroniła ani jednej łzy), nie pożegnała się z Pogo, nic, no jakby Nam oddawała zabawkę, bo jednak nie spełnia jej oczekiwań... Nie poznałam tego Pana, ale kobieta wzbudziła we mnie jak najgorsze uczucia. Pogo był spuszczony ze smyczy już PIERWSZEGO dnia... pomimo tego, że dziewczyny mówiły dobitnie, żeby broń Boże nie spuszczać przez pierwsze miesiące... dobrze, ze jest mądrym psem i się ich trzymał... Tekst, ze o co Karolinie chodzi, pzreciez był w hotelu tylko jeden dzień, już świadczy o tych ludziach.. nie widzieli miny Pogo jak go zostawiałysmy w boksie... nie słyszeli jak nerwowo skuczał, nierozumiejąc co się dzieje... Oni na tego psa po prostu nie zsługują... Mogli brać pod uwage oddanie psa... rozumiem... są chwile zwątpienia, ale mogli to załatwić, przedyskutowac między sobą, przed telefonem Karoliny o odebranie psa... Już nie wspomne o tym, że wg mnie jakby faktycznie chodziło o dobro Pogo (bo na wstępie usłyszałyśmy, ze on sie męczy w bloku i on potrzebuje ogrodu) to by go osobiście przywieźli do hotelu, i np zapytali o jego dalsze losy, zainteresowali się... co dalej.... a tutaj nic... mur... prosze go zabrać, bo z nim sie nie da żyć... :-o