No tak, to malenstwo z Krzyczek wygląda strasznie...i ciesze się, ze ma szansę, ale Lusia tak mi zapadła mocno w serce, że żal mi będzie jak znowu będziemy w punkcie wyjścia...
Wierz mi, że ja tez bym Ją już dawno wzięła, gdyby nie kategoryczny sprzeciw mojej mamy - który opisywałam wcześniej. Nie mogę małej przywieźć bez zgody mamy, bo mimo, że jestem dorosła, mieszkamy razem i muszę to uszanować...choć ciężko mi to przychodzi.