No ale to dobra wiadomośc - Lusia żyje, nie odeszła gdzies daleko, teraz tylko potrzebne jest szczęście!
Może faktycznie zostawcie ogłoszenia w sklepikach, budkach ruchu.
Ja tez kiedyś dzięki ogłoszeniu odnalazłam właściciela yorka, którego znalazła moja mama. Piesek wymknął się między nogami, kiedy zobaczył weterynarza, który przyszedł mu zrobic zastrzyk. Nie wiem jakim cudem udało Mu się przejśc cało przez kilka ulic, w tym bardzo ruchliwą...był tak mokry, że mama myślała, że to szczur. Jeszcze tgo samego dnia znalazłam ogłoszenie na drzewie i wszystko się dobrze skończyło.