Szkoda mi Buni, mam nadzieję, że guzek nie będzie rósł. U mojej Sary też pojawiają się co i raz jakieś nowe, ale wyszłam z założenia, że skoro nie rosną i jej nie przeszkadzają - nie będę wycinać. I te ataki Myszy, oby jak najrzadsze....
Natomiast postęp Fena - wspaniale czyta się takie wiadomości. ALe ile czasu musiało upłynąć aby się biedak odważył. Jak straszne przeżycia musiał mieć ten pies. :shake:
Pozdrawiamy i ściskamy Was wszystkich
Aga i Sara