dziś Zahir pokazał, jaki z niego kochany psiak. rano obudziło mnie warczenie - bardzo brzydkie. otwieram oczy i co widzę: Hugon wydostal się ze swego pokoju, gdzie z nim dziś spałam i warczy na zahira ohydnie, a ten miś nic - stoi spokojnie. wzięłam Hugona za kudły na karku :evil_lol:i mówię; pieronie jeden a Ty gdzie polazłeś... no i na tym się skończyło... a przecież gdyby xz:evil_lol:hir chciał to by pogryzł huga, tym bardziej, że ten drań najspokojnijeszego psa z równowagi wyprowadzi, no i dobrze, że z:evil_lol:hir jest taki duuuuży... bo hugo nie ośmilil się zebów użyć, czego by na pewno spróbował w przypadku małego psa... a :evil_lol:po poludniu: poszłam do mamy zrobić jej zakupy i zostawiłam Zahirka z Kropeczką u niej, a tu w sklepie odbieram smsa: "szybko, wyją!!" i jak tu nie kochac tej mojej gromadki... ależ leciałam z tego sklepu...:lol::lol::lol: