-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AgaG
-
Mieliłam mu wołowinę gotowaną na warzywach i ani tknął. Conwalescenmt też ma taką papkowatą konstystencję i Fenuś nie chce. Jego naprawdę bardzo trudno jest przekonać do tego, co by mu najbardziej służyło. :shake: próbuję i nic :( Wetka moja mi kazała dawać mu to, co chce. To, że wczoraj zjadł gotowaną wołowinę z makaronem to i tak postęp.
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia'] [B]AgaG -[/B]myślę, że Lonia nie jest jeszcze "leciwa"...tylko wychudzona i zaniedbana. Wielką nadzieję pokładam w tym Furaginie, czy słusznie - pokażą najbliższe dni... Dwa miesiące siedziała w schronisku - marzec i kwiecień. Kto wie, może wczesniej się tułała, przemarzła na pewno nie raz :shake: Zauważyłam, że jak tylko pada deszcz, czy jest mokro i wychodzi na spacer, to wprost wpada w panikę. Raz kucnie i już do domu...na dalsze chodzenie trzeba ją niemal ciągnąć, nieść...chce do domu. Ogonek pod brzuszkiem i taka jakaś przerażona wtedy jest. Kiedy zdarzyło się to kolejny raz, pomyślałam, że albo wyrzucił ją ktoś w taki zimny, deszczowy czas, albo właśnie przypomina jej się straszny czas tułaczki - zimna i głodu... Nie byłoby to więc wcale dziwne, gdyby miała przeziębiony pęcherz... Zdrowia dla Twojej kochanej gromadki!!!!:lol: [/QUOTE] No to całe szczęście, że młódka z niej :) pod Twoją wspaniałą opieką szybko wróci do zdrowia. a jamnisie to takie delikatne istotki.Moja Pomidorcia ma tylko rozmiary jamnisiowate, a podczas deszczyku chce tylko na rączkach siedzieć, w zimie mam z nią istny cyrk. Zapiera się łapkami i w ogóle nie chce pójść dalej niż parę kroków za potrzebą:) Dziekuję za życzenia i wzajemnie:) -
Fenomen był dwukrotnie szczepiony w schronisku na choroby zakaźne, w tym na parwo, w 2010 i 2012 roku. Nie sądzę, by to miał. Z pewnoscią moje wetki rozpoznałyby tę chorobę. Nie miałam nigdy pod opieką psa chorego na parwo, ale z tego co wiem, nie jest jej cechą naprzemienne występowanie okresów poprawy i pogorszenia. Myślę, że teoria moich wetek przedstawiona mi jeszcze w maju, iż pies jest przede wszystkim wyniszczony, bardzo bardzo słaby i stary - jest najbliższa prawdy. Fenomen z pewnością nigdy nie miał dobrego życia i to pod jakimkolwiek względem. Straty, jakie poniósł jego organizm, są z pewnością w dużym stopniu nieodwracalne, ale myślę, że pod czujną opieką uda się mu pokonać te największe problemy, jakie ma obecnie. Jutro idę z nim znów do mojej wetki.
-
To był ten convalescent w proszku do rozrabiania z wodą czy puszkowy taki w wyglądzie jak pasztet? Fenomenowi ten drugi zakupiłam, bo odżywek żadnych nawet polizać nie chciał. Zdaję sobie sprawę, że czasem zostaje karmienie na siłę. Mam taką wielką strzykawę, w którą nakładałam kiedyś papkę psu z niewydolnością nerek, który nie chciał jeść (mojemu Kasanowie) Był to dla niego duży stres, czasami zwracał to jedzenie :( Pytałam wetkę już w zeszłym tygodniu, czy nie zacząć karmić Fenia na siłę, ale ona na razie odradza. Kroplówki miał jak dotychczas tylko dwa razy podawane. Oczywiście, gdyby nie było wyjścia, wezmę go na kroplówkę, ale najpierw chcę spróbować powalczyć w sposob, który nie zamieni mu życia w koszmar. On nie lubi przymusu (nawet nie chce bym mu wodę podstawiała pod legowisko, sam chce iść do miski) nie znosi kroplówek, bolą go przy tak chudym ciałku. :(
-
dana wielkie dzięki i buziaki od nas :) Ajula kupy biegunkowe śmierdzą koszmarnie! On raczej wytrzymuje i robi je na trawce (sama się dziwię, że jest w stanie dotrwać, nim ja zlecę z trzeciego pietra i go postawię w ogródku) Ale w niedzielę zrobił w domu, nie wystarczało wietrzenie i mycie wszystkiego płynem bardzo mocno pachnącym, trzeba było odświeżaczy powietrza użyć, bo byśmy padli od tego aromatu. Galaretowatość widziałam, śluzu raczej nie. Czasem to taka "woda brązowa" z niego leciała, trudno to nawet było kupą nazwać. Co istotne, zawsze po antybiotykach jest lepiej, i wtedy niezależnie od tego, co zje, nie ma biegunki. Bulgotów nie zaobserwowałam, ale też prawdę mówiąc, niespecjalnie miałam się jak skupić na tych obserwacjach. :( Sytuacja była taka, że nie wiedziałam, w co ręce włożyć, by ogarnąć to, co się działo. mar. gajko dziś było lepiej. trochę gulaszowego z makaronem zjadł i bagietki trochę. No i zaczynamy podawanie leku ziołowego przeciwbiegunkowego.
-
[quote name='ania shirley']Będę marudna- u znajomego "Addisona" wyniki elektrolitów były idealne, a poziom kortyzolu był ponad 10 razy niższy niż minimum. Moze nie specjalnie , ale przy okazji moze mu sprawdź..... I bardzo dobrze, że "marudzisz" :) ja ten kortyzol w takim razie zbadam. :) tylko faktycznie przy okazji, to znaczy gdyby kuracja teraz trwająca poskutkowała tylko na chwilę i znów zaczął się koszamar:biegunka- anoreksja. Aniu i wszyscy inni dogomaniacy, bardzo proszę, mimo iż w tytule nie zmieściło się, że rady nadal bardzo potrzebne, doradzajcie dalej :) ja drżę o Fenomena bardzo, to jest piesek, który wymaga czujności całą dobę. Panna Marple jeszcze do soboty myślałam, że conwalescent będzie jadł, dziś dostarło 12 puszek, które zamówiłam przez net i zdaje się inny pies je dostanie. mar.gajko trochę lepiej dziś było. Gulaszowe z makaronem oraz trochę bagietki znalazło się z brzuszku niejadka. :) zdecydowanie jest zależność pomiędzy biegunką a odmową jedzenia. Jeśli ma biegunkę, odmawia jedzenia i to nawet przed dwa dni.. :( Jeśli po lekach na chwilę jest lepiej, potrafię go w końcu przekonać, by coś zjadł..i tak było dzisiaj. Mam nadzieję, że te leki ziołowe coś dadzą...
-
[quote name='Figunia']Rad nie udzielę niestety, bo zawsze miałam psiaki z wielkim apetytem i kłopot w drugą stronę... Okropna jest taka bezsilność. Bo widać wetom pomysły już się kończą, badania w miarę dobre, a pacjent wciąż ma jedzonkowy problem... Wspaniale, że Fenuś ma Was i swoj domek! Wielkie dzięki i szacunek za tą decyzję!!! Oby Fenomenek zechciał wyraziś swą radość z tego powodu i zaczął normalnie jeść! Figuniu, pozostałe moje psy też muszę pilnować, by się nie przejadły i nie były otyłe. Fenuś natomiast moim zdaniem potrzebuje duuużo czasu i cierpliwości, by jego stan się ustabilizował. To nie tak, że wetom się kończą pomysły :) Ja mam cudownych wetów, od lat ratują moje staruszki, a o ich profesjonalizmie świadczy fakt, że nawet bardzo stare i chore psy dzięki ich leczeniu cieszyły się życiem jeszcze długi czas po adopcji, długi jak na to, ile miały lat i w jakim były stanie. :) Serdecznie dziękuję zwłaszcza dr Małgosi Nizołek-Warzecha i wetkom z jej gabinetu "Nasze zwierzaki". :) Prawda jest taka, że o mojego Fenomena lekarze dbają bardzo. Również dr Derkowskiej z "Arki" bardzo dziękuję (tu dodam, że za trzy wizyty i mnóstwo badań zapłaciłam wczoraj symbolicznie biorąc pod uwagę co zostało dla psa zrobione :) Dr Derkowski też dał nam rabaty:), Moja Małgosia to już nawet nie policzę, po ilu wizytach nie wzięła od nas ani złotówki. ) Weci widzą, jak bardzo stary i wyniszczony to jest pies i niezwykle się starają. Co do diagnostyki, to myślę, że ona jest trudna w przypadku psów, których przeszłości się nie zna, które są bardzo wyniszczone (również pobytem w schronisku) i bardzo stare. Na dodatek takich psów z oczywistych powodów jest mniej w gabinetach, bo wielu ludzi niestety usypia zwierzęta tylko dlatego, że chorują i są stare.. :( Poza tym, tak szczerze powiedziawszy, to mi nie o to chodzi przecież, by go diagnozować i w kółko diagnozować, :) pogłębiając wiedzę o jego chorobach. Chodzi mi o to, by tak go prowadzić mądrze i rozważnie, by on jak najdłużej żył i cieszył się tym życiem, nie odczuwając zanadto dokuczliwych problemów swojej starości. No i w tym duża rola domu i indywidualnej opieki, miłości i troski na co dzień. Figuniu, ja myślę, że już wtedy w schronisku, gdy po niego przyjechaliśmy całą rodziną, Fenuś wiedział wszystko :):loveu: a ja czułam, że z nami zostanie na zawsze.
-
FENOMEN NIE MA PASOŻYTÓW. wynik jest ujemny. Już dzwoniłam do wetki w sprawie badania kortyzolu, czekam na odpowiedź co i kiedy ps. Dowiedziałam sie, że Fenomen ma zachowaną normę w wynikach sodu, potasu, kreatyniny, a przy tej chorobie Addisona by były odstępstwa. poziom kortyzolu można oznaczyć, ale to jednoznacznie na addisona nie wskaże, o ile dobrze zrozumiałam. czekam na decyzję wetów, co i czy ewentualnie jeszcze badać. Sugestie wetek mam takie, że u tak starego pieska nie mogę się spodziewać dobrego wchłaniania, o tych kosmach jelitowych coś wspominały, że one nie funkcjonują tak jak powinny. przed chwilą po spacerze Fenuś zjadł trochę wołowiny gotowanej z makaronem. po wczorajszych lekach lepiej się czuje, pytanie tylko, jak długo to działanie leków się utrzyma.
-
[quote name='gluchypies']AgaG uściski dla Ciebie i uszanowania dla męża za decyzję dania Feniowi domku! Cały czas Was tu podczytuję, ściskając codziennie kciuki, aby Feniuś zjadł choć odrobinkę. Oby mu się powolutku polepszało!! Dziękuję Ci bardzo. Chyba nigdy w życiu nie miałam w domu tylu różnych karm i pokarmów czekających w pogotowiu dla Fenomenka. Pozostałe psy to żarłoki okrąglutkie Amiga wielkie dzięki, obybyło lepiej [quote name='ania shirley']Zrób mu przy okazji innych badan badanie w kierunku Addisona. Trzeba oznaczyć poziom kortyzolu. U ludzi 15 zł kosztuje. Miałam przypadek w bliskim otoczeniu. Objawy jak u Fenia. Po podaniu hydrokortyzonu w tabletkach człowiek po 3 dniach wrócił do życia. I do jedzenia. Wcześniej tylko spal. Z przerwami na biegunki. I nie miał na nic siły. Nawet chodzenie po mieszkaniu było męczące. Bardzo Ci dziękuję za informację. Pewnie, że zrobię. dziś jak tylko będą wyniki kału, dzwonię do wetki i się umawiam na to badanie.
-
Dzięki wielkie:) masz rację co do męża. :) Właśnie na tym mi zależy, na wszelkich radach, które mogą mu pomóc :) wielkie dzięki. Każdy przypadek psa jest inny, ale jednak można na podstawie doświadczeń innych dużo się dowiedzieć. Ja wiem, jak ważne jest niezmienianie diety u psa, zwłaszcza tak starego. tyle że Fenuś powiedzmy przez dwa, trzy dni coś akceptuje w miarę, a nagle raptem zwrot i koniec,już tego nie ruszy. Gdyby głodował przez chwilę, to mogłabym ten protest przeczekać, no ale on głodowac potrafi i dwa dni (jak w ten weekend), a ja już wtedy nie jestem w stanie zupełnie tego wytrzymać. Umieram ze strachu, że on się wykończy.. Co do jelit, z całą pewnością jelita są główną przyczyną.. no bo badania wyszły dobrze całego organizmu. Ale co dokładnie w tych jelitach się dzieje i dlaczego - nie wiadomo. Moja wetka na szczęście jest blisko, jutro jak tylko będą wyniku kału, dzwonię do niej i radzę się, co dalej robić.
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia']Potrafi wytrzymać 3 godz. (jak śpi), jak też zsikać się po godzinie od spaceru... Przyznam, że cały czas biegam z jak nie z Lonią na spacery, to za kotem.[/QUOTE] Figuniu, jeśli Lonieczka bardzo leciwa, to może taki problem być na stałe niestety. :( Z Pomidorcią pieluchowcem tak mam, no a mój Fenomenek też pod tym względem lubi zaskoczyć częstotliwością mimo tego, że ma najwiecej spacerów. -
[quote name='werenn']Mój Marcel (podobno ma już 18 lat) też miewa biegunki i mimo, że wyniki badań krwi wychodzą mu dobre to jest na diecie nerkowej. Nie je żadnego ludzkiego jedzenia, bo od razu biegunka i straszne odwodnienie - konczy się kroplówkami. Kupuję mu suchą karmę, którą zalewam wodą i mieszam z puszką też renal. Jeżeli nie ukradnie nic Bondowi i trzyma się diety to jest spokój. Może po swoim dotychczasowym życiu nie przyswaja już naszych ludzkich mocno przetworzonych pokarmów. dobrze, że chce jeść suche.. Figunia, Panna Marple dziękuję za kciuki... przed chwilą trochę zjadł surowego indyka.. i trzy okruchy bagietki.. A tabletki na apetyt podaję wprost do gardła, nie ma wyjścia, ale mam w tym dużą wprawę, wiec się tym za bardzo Fenuś nie stresuje
-
Ania dziękuję że zajrzałaś i za rady :) Fenomen też najlepiej funkcjonował po gastro indestinalu.. plus do tego conwalescent.. tyle że rzadko kiedy miał taki dzień, że chciał to jeść.. Ja cały czas mam tę karmę w pogotowiu i aromatyzuję ją kiełbasą.. i podstawiam. Bułki (bagietki) czasem chce. rzadko i w ilości jak dla wróbelka :(
-
Są różne koncepty, że bakteryjne infekcje, że jelita zniszczone .. To wbrew pozorom nie jest taka łatwa sprawa. Nie wiem, czy pamiętasz mojego Kasanowę? też dziadeczka około 16 letniego niewidomego i głuchego, nim dostał niewydolności nerek, w drugim roku bycia ze mną, miał głównie biegunki, praktycznie non stop.. w schronie spędził mniej lat niż Fenio, ale też był wyniszczony... Weci nie doszli, dlaczego te biegunki wracały
-
[quote name='zachary']I weterynarze nie mają pomysłu na jego "apetyt" i biegunki?...Coś go boli, że on nie chce jeść i jeszcze te biegunki...Na apatyt dostawał peritol i bez efektu. Wielokrotnie był badany i nie ma bólu, oprócz dolegliwości ze strony kalekiej łapy, które jednak nie są jakies starszliwe. miał rtg tych łap. Weci wszelką diagnostykę zrobili.. W schronisku żył z jeszcze mniejszą wagą, bo 6 kilo.. ale mnie to nie pociesza, bo leciał przez ręce.. Dziś ważył niecałe 7. Lenka_Torun mi wetka kazała kupić ziołowy lek przeciwbiegunkowy w tabletkach, który można stosowć bardziej przewlekle. Mówiła też, by dawać mu wszystko, cokolwiek by chciał, skoro jest taka anoreksja. Lena_Toruń ja ostatnio zgłębiam czym jest anoreksja :(
-
Uff jest bardzo ciężko. Co z tego że na kilkadziesiąt badanych paramatrów (które dziś odebrałam z "arki") tylko kilka ma drobne odstępstwa (RBC, HCT, HGB.glukoza, i PLT z najwiekszym odstępstwem bo 719 przy normie 175-500), cóż z tego, że nie ma chorych nerek, wątroby ani trzustki, nawet peptyd sercowy wyszedl w normie ! Coż z tego, skoro nie je, a jak coś zje, to wracają biegunki... Zamartwiam się. :-(:-( Już prawie nie sypiam, a jak runę w końcu,to na każdy szmer się budzę i patrzę, jak on się czuje W lodówce trzymam już niemal wyłącznie różne jedzenia dla Fenomenka. Są miski z suchą karmą poprzekładaną kiełbasą dla aromatu, mokry convalescent, makaron z wołowiną gotowaną, wołowina surowa w malutkich kawałeczakch, mintaj ugotowany, nawet ten obrzydliwy pedigree kupiłam, bo ktoś mi doradził, że skoro karmą z darów był karmiony w schonisku, to moze to zechce.. , i indyk surowy w kawałeczkach czeka z tego wszystkiego po wielu namowach dziś zjadł kilka malutkich kwadracików indyka surowego i kilka maluteńkich kawałeczków wołowiny gotowanej, Po powrocie z arki ledwo oddech złapaliśmy i znów musiałam być u mojej wetki, gdyż lało się z niego trochę nadal. Zastrzyki miał cztery w sumie dziś :( Czekam jak na zbawienie na wyniki powtórnych badań kału.Oby się okazało,. że ma robaki.i z tego ten koszmar się bierze.. . Mam dzwonić do zakładu higieny jutro koło 12 i podadzą mi wynik przez telefon. Nasza wspólna decyzja z mężem jest taka, że wobec rozpaczliwie złego stanu zdrowia Fenomenka przenosimy go do działu w nowym domu. Dalsze leczenie bierzemy w całości na siebie. Jednocześnie bardzo dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam w diagnostyce i leczeniu Fenomenka po wzięciu go ze schroniska i wszystkim, którzy odwiedzają go z radami i dobrym słowem:loveu::loveu: (nie potrafię teraz kwiatuszków wirtualnych wstawić z tych nerwów Wiem, że walka o niego będzie codzienna, ale kochamy naszego psa i się nie poddamy. Proszę kibicujcie mu nadal. Na wszelkie rady czekamy i skorzystamy z każdej, byle tylko on jadł.
-
[quote name='elik']Psy, które były głodzone i karmione chlebem, pamiętają jakie to wspaniałe jedzenie ten chleb :( Można faktycznie spróbować z pasztetówką drobiową, ona mocno i fajnie pachnie. Bidusiek :( elik no płakać się chce.dziś o 13 mamy wizytę w "arce" Poza tym mąż właśnie zawiózł jego kał z trzech dni na powtórne badanie w kierunku robali. Pasztetówki spróbuję..i wszystkiego, co się da. Prawda jest taka, że każdy dzień to walka, by on cokolwiek zjadł i by nie dostał biegunki :( AMIGA no właśnie widziałaś będąc u mnie jak to wygląda,,, zerowe zaiteresowanie tym jedzeniem, które inne psy uwielbiają... :(
-
omaszczałam zapachem kiełbasy wiejskiej jak dotychczas, szynki też i bez skutku, a reszta psów szalała. Poker, ona miał dwukrotnie już badaną krew. Fenio ma dobre wyniki i nererek i watroby i trzustki, ostatnio miał diagnostykę kompleksową trzustki, która nie wykazała nieprawidłowości. Wyniki krwi są całkiem niezłe, poza anemię,jakimiś drobnymi odstępstwami w poziomie cholesterolu, są całkiem niezłe. Peritol na apetyt nie daje nic. :( Dr Derkowska w zeszłym tygodniu, gdy badaliśmy trzustkę, wspominała, że po tych badaniach ustawi Feniowi leki inne na apetyt. I też mi mówiła o tym chlebie, że być może nic innego kiedyś nie jadł.:( Ale on nawet na chleb, który lubi, nie rzuca się z apetytem. Na jedzenie rzucał się u mnie właściwie tylko pierwszego dnia, zaraz po wzięciu go ze schroniska, gdy był totalnie wygłodzony i ważył tylko 6 kilo. Zęby mają kamień i są paskudne, ale nie ma stanów ropnych i podobno go nie bolą.
-
[quote name='1izabelka1']Aga rozejrzyj się czy nie ma u ciebie w psich sklepach takich kostek mięsnych po 250 dkg jak kostka masła u mnie są wołowe i wołowo- indycze , mam u siebie od paru dni takiego stuletniego dziadzia głuchego i nie widzącego , kupuje właśnie takie kostki mięsne i gotuje mu z ryżem , aż się trzęście do tego jedzenia , nie w każdym mieście z tego co się orientuje one są ale warto zapytać może i twój dziadzio się skusi Dziękuję Ci bardzo za podpowiedź. Nie wiem, czy by się skusił przy tej jego skrajnej anoreksji. ja mu gotowałam ryż z indykiem, makaron z mieloną wołowinę, samą mieloną gotowaną wołowinę i odmawiał.. :( pierwszy raz się z taką sytuacją spotykam. Puszki różne teżmu kupowałam, karmy dla wybrednych psów i efekt zerowy :( Reszta moich staruszków to biegła na sam zapach tego, co ja Feniowi szykowałam, ale on odwraca pyszczek. :( Ostatnia deska ratunku to mięso surowe...i nie wiedzieć czemu pieczywo (tylko nie bułki mleczne, które mu szkodzą prawdopodobnie), do pieczywa czasem go ciągnie trochę..i woli je od najlepszych karm mokrych dla psów oraz od mięsa..
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia'] Oby było już jutro...[/QUOTE] jak ja to dobrze rozumiem,to Twoje życzenie i czekanie na weta.. Trzymam kciuki bardzo mocno za sunieczkę i za kotka. Figuniu pod Twoją opieką z każdym dniem będzie tylko lepiej:loveu: -
Figuniu zapewniam Cię, że nie jestem żadnym ideałem i mam wady, jak każdy człowiek :) ale dziekuję za komplementy. Poza tym sama wiesz po sobie choćby:) że jest na szczęście trochę ludzi, którzy po prostu kochają zwierzęta. Ja Fenomenka kocham ogromnie i prawdę mówiąc ten weekend ledwo przetrwałam z powodu tego, co się z nim działo. Do soboty wieczór wydawało się, że w w miarę je, w miarę przyswaja i zaczęłam się cieszyć z tej poprawy bardzo. Nawet dwie kupy zwarte złapałam do badań poniedziałkowych (z piątku i z soboty rano) W sobotę wieczorem przyszła wielka biegunka, dziś obudziły mnie odgłosy następnej biegunki. :-(:shake: Odstawiłam wszystkie leki, prócz antybiegunkowych, bo jedzenia przecież nie zmieniałam, więc to chyba nie od jedzenia convalescenta i gastro. Zesztą jadł tego tyle, co nic. :( Do dziś wieczorem nie udało mi się przekonać go do zjedzenia czegokolwiek, co ma przepisane.. Próbowałam wielokrotnie, miał wszystko zaprawione zapachem kiełbasy i ani tknął.. :( Miałam do wyboru: patrzeć jak się kończy z głodu :( czy zaryzykować surowe mięso.. No i zjadł przed chwilą surowe mięso z indyka, pocięłam je wcześniej na malutkie kawałeczki. myślę, że około 20 deko zjadł. Dziękuję za tę podpowiedź mojej kochanej koleżance Oli K.(spoza dogo), do której mogę dzwonić o każdej porze i która jest niezwykle pomocna i mądra, no i ma ogromne doświadczenie w opiece nad bardzo bardzo chorymi psami. Fenomenek zagryzł to mięso dwoma kęsami zwykłej bagietki..Teraz umieram ze strachu, czy przyswoi tego surowego indyka i tę odrobinę pieczywa, czy to przez niego przeleci.... Jutro o 13 mam umówioną wizytę do dr Derkowskiej.. Proszę trzymajcie kciuki, by udało się pokonać jego anoreksję w sposób, który nie zagrozi jego organizmowi..