-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AgaG
-
[quote name='Grażyna49']No właśnie ...coś mu dolega i dlatego nie je. Kurcze,sama jestem głupia. Tyle badań,wszystkie w normie jak na tak dojrzałego pieska. No i te biegunki. Ja bym chyba zaryzykowała i ugotowała bulionik z indyka,mięsko zmiksowała ,dodała żółtko i taką zupką próbowała napoić. Wóz albo przewóz. Wiem Aguniu,że się boisz,widzę ile serca wkładacie oboje z mężem,ale tak na zdrowy rozsądek ,sama przyznasz ,że jak go nie boli/np po nospie/to troszkę je. Jelitka ma zniszczone - może do picia zamiast wody dawać mu taki kisielek z siemienia /tylko bez pesteczek/i bardzo rzadki/wodnisty z łyżeczką miodu? Nie wydaje mi się ,kochana,żeby przy takim niejadku pomogły opłatki do podawania lekarstw. Przecież to mu się przyklei w gardziołku. Te ziołowe proszeczki mają śliską powłokę,to nawet jak mu głęboko do buzi/prawie do gardła/włożysz to jakoś się prześlizgną,a opłatek.....no nie wiem. Tulam Ciebie mocno i serdecznie bo grzybcio ma i tak ogrom miłości od Was. Grażynko no właśnie i kilku wetów potwierdziło, że wyniki dobre, bo ja z plikiem wydruków chodzę wszędzie i z książeczką Fenia. W tej książeczce tyle wizyt już wpisanych, że niedługio bedę musiała dokleić kartki, bo nie będzie gdzie pisać :( Grażynko zaraz mu ten bulionik ugotuję. może się da ubłagać Tych opłatków też się trochę boję. no ale wczoraj nospę zwymiotował.. Wetka mi mówiła,że skoro ślina była żółta, to nospy nie wchłonął :( Tak liczyłam, że znajdę coś, w czym mu tę gorzką no- spę podam, by nie czuł jej smaku. Dlatego o te opłatki pytałam w aptece. No ale jeśli te opłatki duże.. ojej.. to chyba rzeczywiście nie będę ich szukać.. jeszcze by się udławił .. :( Dziękuję za ciepłe słowa.:) Grzybcio teraz lula.. Oby peritol na apetyt podziałał.
-
[quote name='Figunia']Agnieszko, nie chcę broń Boże się wymądrzać, ale wciąż pamiętam rady dr Sumińskiej z Jej audycji radiowych w Radio TokFM. Ona była przeciwna karmieniu na siłę... Gdy ludzie dzwonili, prosząc o radę, bo pies odmawia jedzenia, mówiła, że żadne zwierzę nie zagłodzi się, że to instynkt mówi mu, by przez czas jakiś nie jadł, a przez to dał szansę organizmowi do walki z chorobą. Wiem kochana, że Fenuś jest wychudzony i to wydaje się być b, ryzykowne, ale chyba bym zaryzykowała i dała mu choc przez 1 dzień odpocząć od jedzenia. Przecież wyraźnie widać, że to nie chodzi o trafienie na odpowiedni przysmak, on po prostu niczego nie chce i nie może przełknąć. Coś mu jeść nie pozwala, tylko co to jest???? Jestem pewna, że gdyby nie to "coś" to i bułka ze zwykłym pasztetem albo i bez, byłaby dla niego rarytasem... Nawet jak przełknie tego łososia, czy inne delikatesy, ale zmuszony, na siłę, to na zdrowie mu to nie wyjdzie... To takie moje myśli, związane z tymi audycjami - a Pani dr Sumińska to mądry, doswiadczony, wspaniały weterynarz i człowiek. Wiem, że masz zaufanie do Swoich lekarek, ale - tak teraz pomyślałam - może mogłabyś spróbować dostać się do tej pani doktor - tylko Ona jest w Warszawie. Może choc zadzwonić po radę... Bo przecież jemu ewidentnie coś dolega, normalnie pies ma apetyt i je. Zwłaszcza taki zabrany ze schronu - one nie mają dna...jadłyby cały czas i wszystko, nawet śmieci na spacerze... Twoje lekarki po prostu mogły nie mieć jeszcze takiego przypadku i choc mają najlepsze intencje - nie pomogą mu. Mam nadzieję, że nie pogniewasz sie na mnie o ten wpis, ale ryzykuję to, bo już nie chcę pisać, że trzymam kciuki, skoro widzę i czuję, że psiak tak cierpi i wciąż nie ma poprawy. Choc kochany, zaopiekowany, leczony, jak mało który pies na świecie. Figuniu pewnie, że się nie pogniewam za ten wpis. :) Jestem Ci wdzięczna za troskę i zainteresowanie. Figuniu ja nie karmię Fenomenka na siłę, tylko daję mu na siłę leki do buzi, które musi przyjmować. Do jedzenia go zachęcam w ten sposób, że podstawiam mu pod pyszczek i zwłaszcza pod nosek, by mu zapachniały,różne potrawy, które wetka zaleca. Głaszczę go i namawiam, by zjadł..ale nie wsadzam na siłę do buzi :) Wiesz, bardzo doceniam wiedzę dr Sumińskiej, ale w przypadku bardzo starych i chorych zwierząt, to nie do końca tak jest, że zawsze instynt sprawi, iż zwierzę się nie zagłodzi.. Myślę, że te jej żywieniowe porady udzielane przez radio kierowały się raczej wobec tych właścicieli, którzy się martwią, jak ich pulchne zwierzątko zrobi sobie dzień przerwy od obżarstwa:) a jemu raczej to na zdrowie wyjdzie. Dwa razy miałam zwierzaki z ciężką niewydolnością nerek. Ona powoduje, że zwierzę czuje się przytrute, jest mu niedobrze i odmawia jedzenia. Niestety mój kot pod koniec życia był już na kroplówkach :( nie jadł nic :( Anoreksja u psów łącznie ze skutkiem śmieci głodowej niestety też się zdarza. Był taki przypadek psa z krakowskiego schroniska - już w schronisku nie jadł, mimo adopcji niestety umarł z tego powodu, że nie jadł. :( Fenomenek miał pełną diagnostykę swojego organizmu, w badaniach nie wyszło nic niepokojącego. Wiadomo tylko, że jelita nie pracują dobrze, Fenuś ma problemy z wchłanianiem, dlatego jest na lekach, które powstrzymują biegunkę.. Dziś długo rozmawiałam z wetką, byłam z Feniem już rano. Przyczyną niejedzenia może być jakiś ból, dyskomfort, choć dziś brzuch miał całkiem miękki, żadnych gulgotów tam nie było. Fenio ma taki wygięty dość znacznie kręgosłup do góry, pytałam dziś o to, są to zwyrodnienia starcze.. To też może mu życie utrudniać. Jednak nie uważam ani ja, która go obserwuję codziennie, ani moi weci, by Fenio cierpiał jakiś wielki ból..To raczej słabość..zanikajaca siła życiowa, brak sił. Jednak gdy go noszę jak dzidziusia, on wydaje się zadowolony:) Wiesz, jak miałam sunię, która pod koniec życia cierpiała z bólu - Zosię z Sopotu (były przerzuty nowotworowe do kości), to ona przy podnoszeniu jej na ręce piszczała.. Fenio nie, on się wtedy tuli :) Wetka dała mu jednak dziś profilaktycznie zastrzyk przeciwbólowy, który działa dobę, mam oberwować, czy będze lepiej z apetytem. Peritol na apetyt też mam podawać 2 razy dziennie. Figuniu nie mam zastrzeżeń do mojej wetki, ale oczywiście chodziłam też z Feniem i do innych wetów, przy okazji diagnostyki, jaką miał w "Arce". Do dr. Derkowskiej. i do dr Derkowskiego. Oni nic nie znaleźli u Fenia.. prócz starości :( Figuniu to nie tak, że on nie je nic, je ilości apteczne i po wielu próbach zachęcania go.. Dziś dostałam zgodę na to, by rozszerzyć dietę, no ale pewnie to niewiele da. Szynki z indyka nie chciał, w której leki ukryłam i znów same leki do buzi mu dałam na siłę :( Szykuję dziś i mięsko surowe i gotowane, dwa rodzaje (indyka i wołowinę) i jaja gotowane, mam też kupić w aptece nutridrink. Hmm może to też tak jest, że z moich opisów stan Fenomenka wydaje się lepszy niż jest- taki stan ogólny.. Ale dobrze nie jest... Jak na niego patrzę, jak tak leży chudziutki słabiutki w swoim pontoniku, to przypomina mi się książka-reportaż Baczaka pt. "Zapiski z nocnych dyżurów". Pielęgniarz opisuje tam bardzo wiekowych staruszków, którzy leżą w szpitalu i niestety ich czas się kończy :( Ja walczę o to, by czas Fenomena jeszcze się nie skończył, mimo że jest tak bardzo stary. Niestety wciąż to słyszę od wetów.. On jest bardzo stary:( aha i najważniejsze: jego waga dziś o 6, 80. czyli schudł 20 deko, no ale nie schodzi poniżej poziomu z którym wychodził ze mną ze schroniska - 6 kilo i to mi daje nadzieję.. Muszę ją mieć, choć gdy piszę te słowa, to płaczę
-
[quote name='Kocurek']Cioteczki...porady potrzebuje:Otoz mieszkam w Hamburgu....jakiś rok temu wybudowali nowe bloki.do jednego z nich wprowadzil się starszy facet(Rosjanin) z dwoma szczeniakami -chartami afgańskimi....minal czas...dlugi czas bylam w stzpitalu...i okazuje się,ze facet trzyma je od zimy na balkonie-caly dzień i noc...jest psychicznie chory,bije je,osobiscie widziałam jak uderzyl psa szklana butelka:-((rozmawiałam z sąsiadami....jedni z nich to polska starsza para(pan ma sruby w nodze)ponieważ wlasnie zwrocil wariatowi uwagę co do bicia psów:-((pani opowiadala,ze jak były szczeniakami to jednego tak skatowal,ze cala klatka była we krwi:!!!!!!wielokrotnie dzwoniono na policje,do ochrony zwierzat-owszem zabierano psy ale po paru dniach "pancio"miał je z powrotem:-((((wiec ja się pytam-gdzie ja zyje???tymbardzie,ze Niemcy tak chlubią się pomocą krzywdzonym zwierzakom....:-((((i co jeszcze można....????rece opadają....serce się kraje jak widze je....smutne,zaniedbane...:-(((przepraszam za bledy ale jedna reka kolysze wlasnie wozek....doradzcie cosik proszę.... Kocurek może wstaw ten post na ten wątek http://www.dogomania.pl/forum/threads/214904-List-do-premiera-RP-w-sprawie-odwoł-Głów-Lek-Wet-oraz-wywózek-psów-do-Niemiec Tu wiele osób wypowiadajacych się albo mieszka w Niemczech albo zna realia tam panujące. ps, piszesz "wielokrotnie dzwoniono na policję" A Ty sama byłaś na policji? trzeba złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
-
[quote name='mar.gajko']Trzeba Grzybcia zdyscyplinować! Na przykład stanowczym całowaniem w łepek. I decydowanym drapaniem za uszkami. mar.gajko. AMIGA żebyście widziały, jak ja go błagam, na kolanach jestem, całuję w łepek i w uszka, głaszczę i tulę, trwa to i trwa... kilka razy w ciągu dnia proszę i przekonuję.. [quote name='azalia']I jak tam Fenulek,zjadł coś malutek? Przez cały dzień nic:( Odmawiał wołowiny cały czas i bagietek też. (a po specjalne latam do reala, które mają boczek i ser na wierzchu i dzięki temu bardziej pachnące są. (ten boczek i ser ściągam oczywiście) W dodatku zwymiotował śliną po lekach :( ale mam nadzieję, że zdążyły pójść dalej, bo ich w ślinie nie było. Zdecydowałam, że muszę dać mu peritol na apetyt i jednak inne mięso ugotować, bo może mu się gulasz wołwy znudził, zaryzykowałam indyka gotowanego (sznycel indyczy chudy) Jak peritol zaczął działać, to trochę tego indyka zjadł i może dwie kulki z bagietki Z podawniem leków niestety mam problem duży, mar. gajko kupiłam dziś wędzonego świeżutkiego łososia po Twojej radzie. Taką malutką kuleczkę zrobiłam, by mu czasem nie zaszkodził i do środka wsadziłam pół tabletki taninalu i niestety Fenio nie chciał. :( Reszta psów owszem od zapachu łososia wariowała i mąż je musiał trzymać, gdy ja Fenia błagałam, aby to zjadł. Hmm mąż mnie pociesza, że łosoś to świństwo i kto by to jadł.. Tych płatków służących do podawania leków w pobliskich aptekach nie znalazłam. Na razie wciąż daję mu leki wprost do buzi, którą mu na siłę otwieram :( [quote name='Panna Marple']Feniusiu, jedz ładnie, bo przyjedzie panna Marple i porozmawiamy poważnie:nono:;) Oj, żeby tylko Feniuś Cię posłuchał.. Bardzo bym chciała. Mnie to jego niejedzenie wykańcza psychicznie. Pozostałe psy są beczułkowate nieco, jadłyby chętnie cały dzień.. Muszę im wydzielać, by się nie upasły jeszcze bardziej, a Fenomenek taka chudzinka :( aż się boję, co jutro waga u mojej wetki pokaże..
-
[quote name='kudlataja'][B]Fundacja Zea wypożyczy transporter i zapłaci za wizytę lekarską Miszy:) za co BARDZO DZIĘKUJĘ! [/B]Przed wyjazdem, korzystając z okazji że będzie uśpiony, chciałabym go zaszczepić i przebadać jeszcze raz. Razem z Miszą pojedzie również do Krakowa szczeniak od DORY1020 i przybędzie dodatkowe 30zł na paliwo. Na razie mam 137zł na paliwo, trochę jeszcze brakuje, ale może jakoś się uzbiera. Być może w jedną stronę pojadą ze mną tez znajomi i oni też co nieco dorzucą.. Pani Kaja już powiadomiona i pasuje jej termin środowo-czwartkowy, więc chyba wszystko jest na dobrej drodze.[/QUOTE] kudlataja wpłacę to, co przyszło na cisteczka z mojego bazarku już w poniedziałek. Zaraz sprawdzę, ile to będzie ale 60 zl na pewno. Może w sumie wystarczy na transport?
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
a wiadomo w ogóle jak ta kotka reaguje na psy? czy się ich boi itd? ja by rozsyłać info, potrzebowałabym takich informacji. Tu dodam z własnego doświadczenia, że gdy wzęłam z ulicy bardzo bardzo starego i wynędzniałego kota (kocura), to chociaż moje psy (miałam wtedy tylko dwa psy) nie wykazywały agresji żadnej wobec niego, to on się ich panicznie bał. Dożył swoich dni u mnie spokojnie w takich warunkach, że mieszkał w najmniejszym pokoju, który zamykałam przed psami i w którym oczywiście spędzałam z nim dużo czasu. :) Wypuszczałam go, by sobie pograsował po całym mieszkaniu tylko wtedy gdy zabierałam psy na spacer.. -
zamartwiam się dziewczyny :naupali ( nie chce jeść mimo iż chłodniej.. Codziennie mu świeże mięsko gotuję z makaronem i nic prawie nie je :( asiuniab teraz gdy ma dietę antybiegunkową plus kurację lekową, wetka mi nie pozwoliła nic innego dawać.. wcześniej żółtka próbowałam, ale Funuś nie chce, nie lubi :( On niestety w ogóle jeść nie lubi.. Nie wiem, czemu na początku kuracji był taki postęp, a teraz znowu nic prawie nie je :( Jutro na 9. 30 się umówiłam z wetką, dziś mam obserwować, czy no-spie coś zechce zjeść.. Grażynko49 dziękuję za pozdrowienia i drapanki dla psiaków. :) jejku, oby po tej no-spie dał się przekonać...
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='irysek']A to pręgusek w nowym domu [IMG]http://www.iv.pl/images/82974550984411923742.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/45162805112718140918.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/38722719500573719225.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/75832525773452657213.jpg[/IMG] Okna już zabezpieczone. Wizytę musiałam przełożyć, gdyż auto miałam zabrać z naprawy dziś po południu, ale się zrypało i kicha z odwiedzin. Zajadę do niego w przyszłym tygodniu z umową i książeczką. Z rzeczy istotnych - okna już zabezpieczone :) [B]A kotka mnie martwi. Ta dorosła z schronie. Szkoda jej. Może ktoś dałby jej DT, żeby zdjęcia fajne porobić i wrzucić w internet. A nuż ktoś by ją zechciał.[/B] Popytam tych od pręguska czy by nie chcieli towarzyszki dla kociaka.[/QUOTE] koniecznie trzeba zrobić zdjęcia. Jak zrobisz o wraz z informacją o kotce wyślij mi na mail, porozsyłam wśród znajomych i moich wetów. DT łatwiej znaleźć dla kota niż psa. Znam też bardzo fajną wolontaroiszkę zajmujacą się kotami w Krakowie. W którym schronie jest kicia? 15 lat to wcale nie tak dużo. :) Moja bratowa ma kotkę 21 letnią:) ale zaraz :) czy to nie tą kicię bierze Fiugunia na DT ? bo się pogubiłam :) -
[quote name='Figunia']To życzę, by Kosmitek pod wieczór wstał wyspany, wzmocniony (wszak sen krzepi) i zjadł ze smakiem kolacyjkę...:lol: Dziękujemy:) Kosmitek właśnie na spacerek się wybiera:) zobaczymy, do czego będzie miał chęć po powrocie:) Oby się zlitował nade mną i zjadł obiado-kolację :roll: [quote name='Panna Marple']U mnie było to samo, czyli masakra...Nie wyjdziemy, kobieto i na tym koniec-tak mi mówiły Panna Marple moja rozwydrzona Pomidorcia powiedziała natomiast: "oczekuję przenoszenia mnie przez każdą, nawet najmniejszą kałużę, parasola nad głową i długich przeprosin za łaskę wyrażenia zgody na spacer w tak podłych warunkach". Jeszcze nie zdążyłam jej odpowiedzieć, że oczywiście jestem do wszelkich dla niej usług, gdy zrobiła si zaraz za bramą, tuż pod klatką i jeszcze łapki mi pokazywała okrutnie przez deszczyk pokropione :) :evil_lol:
-
[quote name='Grażyna49']Moja CTR-ka też strachliwa się stała,pewnie ze starość /skończyła już 9 lat co na tą rasę jest duuużo/. Wczoraj nie chciała w domku leżeć.Mimo upału na dworku się układała.Bardzo u nas wczoraj wiało.Drzwi i okna otwarte więc przeciąg był,a jeszcze pod kominkiem jest rura wyprowadzona na zewnątrz i normalnie słychać szum wiatru. No i sunia bała się widocznie.W pewnym momencie i mnie się jakoś głupio zrobiło/w tygodniu samiuteńka jestem/,przypomniało mi się powiedzenie,że z tonącego statku szczury uciekają.....i tylko nasłuchiwałam czy jakaś katastrofa nie nadciąga:diabloti: Dzisiaj już wiatr nie wieje i sunieczka w domku leży. Drapanka,całuski i mizianka dla cudownego kosmitka-grzybusia..... Hi hi hi, upodabniamy się do naszych psów, to stara prawda :) a pieszczotki przekażę dla mojego Skarba:) dziękuję
-
Balonik/Gucio od czterech lat czeka w hotelu na swoją szansę
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Asiu, kilka dni i tak tu pewnie nic nie zmieni, skoro przez trzy lata zerowy odzew z ogłoszeń :( Rzeczami martwymi się nie przejmuj :) złośliwe bywają to prawda, ale co tam.. Dziękuję Ci za ogłoszenia bardzo. -
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia']Ciocie drogie dziękuję za wszystkie dobre słowa, ale jestem bardzo podłamana tą koteczką, tym, że nie wiem, jak jej pomóc. Bo cóż z tego, że teraz dam jej dom, kiedy na samą zimę musiałabym wynieść ją na ulicę... Kto weźmie 15, czy nawet 10 (bo wiek jej chyba mocno zawyżyli) kota...zupełnie nie wiem, co robić. Schronisko jest przepełnione, kotka nie adopcyjna, kto wie czy jej nie uśpią. Wiem, że takich jak ona są tam dziesiątki, ale ona mnie prosiła o pomoc...[/QUOTE] a czemu kotka "nieadopcyjna"? -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
AgaG replied to mari23's topic in Psy do adopcji
[quote name='Nutusia']Rany gościa!!!! :multi:Na którymś wątku Alla Chrzanowska napisała, że lipiec 2014 ogłasza miesiącem cudów, bo Białogonki mają dom i zebrały się fundusze na skomplikowaną operację dla Largo. A tu proszę - kolejny CUD! Ależ się cieszę!!!! :multi: Biorąc pod uwagę jak bardzo kocham lato i jak bardzo magiczny jest lipiec - niech trwa przez calutki rok! :loveu:[/QUOTE] a jak ten cud adopcji się zdarzył? :)Z ogłoszenia chyba nie? Chociaz czasem ludzie widzą identycznego psa jak ten, którego mieli, i wtedy bywają takie błyskawiczne adopcje. zwykle one są bardzo udane! trzymam mocno kciuki -
[quote name='kudlataja']Witam, biszkoptowy szczeniaczek już w ds, niedaleko ode mnie 5km. Zapowiedziałam się z wizytą za jakiś czas. Niestety czarnulek nie ma jak na razie szczęścia w ogłoszeniach, choć w rzeczywistości jest jeszcze fajniejszy niż na zdjęciach:( Po adopcji braciszka jest trochę przybity, stracił towarzysza zabaw, potrzebuje jak najszybciej domku.. Przychodzę z garścią informacji, nie wiem jak to wszystko pozbierać. Mam pozytywne odczucia z rozmowy z Panią Kają Chmielarską, która chce wziąć Miszę na bdt. Trudno to opisać, ale po prostu dobrze nam się rozmawiało, konkretnie i na temat. Jest właścicielką dwóch psów rasy leonberger, z których jeden to staruszek żyjący "na kredyt"-jak ona to określiła. Jeśli Misza dogada się z młodszym leonem [B]jest szansa na ds [/B]w Pani Kai. Zależy jej na towarzyszu dla młodszego psa żeby lepiej zniósł odejście tego starszego, z którym jest bardzo zżyty. Pani Kaja tymczasowała już wiele 'trudnych psów" i na wszystkich tymczasowiczów jej pieski reagowały dobrze i niejednego dzikusa przekonały już do człowieka. Ma świadomość problemów Miszy i miała już do czynienia z psami wycofanymi i agresywnymi, nie boi się wyzwań. Powiedziała również, że zrobi diagnostykę miszkowym nogom, prześwietlenie kręgosłupa i to co będzie potrzebne. Dziewczyna z dogomanii -EDerek, w rozmowie telefonicznej z funią potwierdziła uczciwe zamiary i profesjonalizm Pani Kai, więc dt jest sprawdzony i już lepiej chyba być nie może. Jednak żeby nie było za różowo dt jest bardzo daleko pod czeską granicą w Głuchołazach i trzeba tam Miszkę jakoś przetransportować... [B]Właśnie sprawdziłam na mapie to 512 km i chyba będę musiała zawieźć go tam osobiście, jeśli nie wymyślę nic sensowniejszego[/B][B] [B]i jeśli zorganizuję jakoś pieniądze na paliwo[/B][/B]. Na razie szukam kogoś znajomego z autem na gaz, żeby było taniej. [B]Może warto pomyśleć nad transportem łączonym, ogłosić pozostałe psiaczki -liska, suczkę i szczeniaka na Kraków, Opole, Katowice..., wtedy zabrałabym więcej zwierzaków.[/B] Problemem jest też duży transporterek dla Miszy, ale spróbuję gdzieś pożyczyć, chciałabym żeby udało się to wszystko tak w ciągu tygodnia żeby Miszka trafił już w dobre ręce i zaczęło się dla niego nowe życie. Wiem, że Dora szuka pilnie transportu do Krakowa dla szczeniaka, który też mógłby pojechać, jeśli zorganizowałabym się w miarę szybko. To tyle odnośnie psiaków, ogłoszeń transportów. Teraz sprawy „techniczne” [B]Właśnie przed chwilą dotarła karma od AgiG, super animonda, za którą super dziękuję:)[/B] [B]Mam też kolejne wpłaty, może przeznaczymy to na paliwo? Jak myślicie?[/B] [B]08.07 Handzia dla psiaków z działki z PayPala 77zł[/B] [B]08.07 [/B][B]Karol i Misza darowizna od ewu 30zł[/B] P.S Karolek trochę zaczął wychodzić z budy w mojej obecności, ale nadal dzikus niesamowity.[/QUOTE] cieszę się z tych wieści.Super, że będzie dom tymczasowy dla Miszy. Uważam, że pomysł, by tam jechał jak najszybciej jest bardzo słuszny, Niech zaczyna normalne życie. Nie wiem, czy z ogłoszeń innych psiaków będzie odzew na tyle szybko, by udało się zorganizowć tranport łączony. Ile w sumie pieniędzy potrzeba na paliwo? bo z mojego bazarku ciastkowego też pieniążki będę, już mam pierwszą wpłatę, mogę od razu przesyłać na Twoje konto. Może razem się uzbiera?
-
on bardzo lubi takie poglądanie. :smile: Ja mu wczoraj powiedziałam, że oprócz swojej mamusi, ma jeszcze mamusię chrzęstną:evil_lol:Marycha35, która mu nowe imię nadała.. Grzybciasek to piękna jego forma, taka bliska Grzybciastkowi..Grzybciasek jest słodszy niż wszystkie ciastka świata, nawet te najpyszniejsze:loveu:
-
[quote name='Figunia']Majunia to niezła cyrkówka widać jest...:lol: jaK udało jej się zdobyć szafę????:crazyeye: Biedne psiaczki, tak się stresują, jak nie Sylwester, to letnie burze albo te głupie fajerwerki z byle okazji...U nas jesienią przypadają rocznice otwarcia kilku supermarketów, no i oczywiście jest to wielkie święto, atrakcji moc, bez tych .... fajerwerków nie może się obejść. Tak żal mi przerażonych ptaków, które zbudzone krążą spanikowane po nocnym niebie, psów, kotów - wiadomo... Majunia się okazała dużym psiurem (choć jechałam do schronu w Rudzie Sląskiej po średnią sunię jak mi ją opisano :) No i taki duży i skoczny zwierz nie ma żadnego problemu, by jednym susem wylądować na moich swetrach, jeśli zapomnę zasunąć drzwi w szafie:). Już drugi raz tak ze strachu się zachowała. :) Uwielbiam tę sunię:loveu:
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia'] Ręce mam całe poharatane, aż wstyd...ale słodki był paskud, przesłodki...[/QUOTE] tylko raz miałam u siebie kotka -znajdę, staruszka. Jak go znalazłam, to już był bardzo chory (miał niewydolność nerek), ale do końca życia mnie drapał, a nawet gryzł. :) Taki półdzikusek mi się trafił. Ale... go uwielbiałam. Na przykład za to, jak się witał ze mną pocierając noskiem o mój nosek :) Koty są cudowne! -
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AgaG replied to ana666's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia']Już nie napiszę o tej parce i ich wyczynach...Kociaczek pojechał dziś do swego domku... Powinnam się cieszyć, a smutno mi. Jak już bedę na 100 % pewna, że go pokochali, że jest mu dobrze, to pewnie smutek zniknie... Oczywiście zupełnie inaczej dom wygląda, jest cicho, spokojnie, ale...czy mi się wydaje, że Lonia też jest smutna i patrzy na mnie z wyrzutem. Szukała go... wróciłyśmy ze spaceru i mówię: gdzie kotek, szukaj kotka, to pobiegła za tapczan, potem do kuwety, no i nic...nic nie skacze znienacka zza węgła, nie rozrabia, nie dokucza. Tak fajnie ostatnio się bawili, choć czasem jeszcze zabawa kończyła się zbyt mocną bijatyką...ale spali już obok siebie, pili wodę ze spodeczka i wykradali sobie zabawki, tj, Lonia nabrała ochoty na zabawę jego piłeczką (czego wcześniej nie robiła) i [B]kradła mu też ptasie piórko, dumnie z nim paradowała przez długi czas i nie dawała sobie zabrać. [/B] Teraz znowu tylko spacer, jedzonko, spanko. [B]Niewątpliwie kotek ją rozruszał, zmuszał do biegania, gonitwom nie było końca...od świtu do późnej nocy...[/B] Smutno mi...ale też cieszę się, bo przecież na tą chwilę czekałyśmy... [/QUOTE] No to prawie romansowali:) Lonia z z piórkiem popisy robiła, on gonitwy do świtu urządzał.. Może trzeba jakoś Loni ten brak wynagrodzić :)