[LEFT]Spędziłam dziś z Piniem ponad 2 godziny,byliśmy na dłuuuuugim spacerze. Co tu dużo mówić - Pinio to dobry, kochany, przemiły pies. Jest posłuszny, nie sprawił żadnego problemu na spacerze. Szedł bardzo ładnie na automatycznej smyczy, rozciągając ją maksymalnie, ale w ogóle przy tym nie ciągnął, dostosował się do mojego tempa. Bał się wejść do wody w rzeczce, ale zaciekawił go zapach bobrów. Kilka razy zaciekawiły go też inne zapachy, ale bez problemu dał się odwołać (cały czas był na smyczy). Nie wykazywał żadnych krwiożerczych instynktów w stosunku do mijającego nas rowerzysty;) Po spacerku wsunął w tempie ekspresowym miskę chrupek i przepisowo popił je wodą;) Kiedy siedziałam na krześle ładował się na mnie przednimi łapkami prosząc o pieszczoty i obdarzał mnie obficie całuskami:loveu:
Króciutka dokumentacja ze spacerku:
[IMG]http://images30.fotosik.pl/41/953cc19eb7b5f658.jpg[/IMG]
[IMG]http://images29.fotosik.pl/41/16a734a0906a0774.jpg[/IMG]
A to po spacerku: [I]Padłem...[/I];)
[IMG]http://images26.fotosik.pl/41/7105eed94a08b1fc.jpg[/IMG]
Chciałabym jeszcze przypomnieć opinie pań fryzjerek, które strzygły Pinia - że to grzeczny, przytulaśny psiak, który nie sprawiał problemów podczas zabiegów.
Nie zauważyłam w tym psiaku cienia agresji.
Ten pies został bardzo skrzywdzony tym wszystkim co się stało...Kiedy myślę o nim,o tym,jaki jest i o tym wszystkim, co w ostatnim czasie przeszedł czuję, że mi się serce kraje na kawałki....A poza tym to :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:...
Resztę relacji z dzisiejszego dnia i właściwą sesję zdjęciową zamieści Israel.
[/LEFT]