Nie mam jak wydrukować plakatu. Jeżeli ktoś ma możliwość to chętnie skorzystam i porozklejam
po lecznicach i śmietnikach (tam może szukać jedzenia).
Przeczesałam z Łezką teren Dereniowa/Miklaszewskiego, bo taki był ostatni telefon do Krysi.
Z tego wynikałoby, że nie idzie na południe w stronę lasu, tylko zawróciła, bo poprzednio widziano ją na Belgradzkiej w Natolinie.
Na Ursynowie nie ma bezdomnych psów, więc taką błąkającą się bidę łatwo zauważyc.
Suni ani śladu, ale zostawiłam swój numer telefonu i poprosiłam o pomoc tamtejszych psiarzy.
Przy okazji Łezka zaliczyła pierwszą w życiu podróż metrem. Była cały czas na rękach i trzęsła się jak galareta.