Jump to content
Dogomania

zasadzkas

Members
  • Posts

    2371
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zasadzkas

  1. Nie do końca, my oboje takie kundle sercowo-rozumowe :p Bo jak mówiłam, że muszę wziąć Bobka bo zdechnie to było, że zgłupiałam chyba, że Milwucha go zeżre, itp. No, a teraz to by może zostawił, chociaż on z nimi nie wychodzi, ot co. Dzisiaj poszłam do wetki i prawie się popłakałam z nerwów. Wzięłam siatkę dla Miśki, z jedzeniem, obrożą, i jedna siateczke i dwa psy plus torebka w ręku, a ja się co chwila zaplątywałam w te smycze, ludzie mnie łukiem omijali, Milwa mi się wyszarpywała, bo chciała byc przed Bobkiem :shake: I u pani doktor też porażka. Musiałam odprowadzić psy do domu, po wcześniejszym spacerze na łąki, a potem wrócić do wetki i Miśki. Nie wiem, jak sobie dajecie radę z kilkoma psami? Ja chyba jakaś upośledzona jestem. :roll:
  2. Ewa, tak na Ciebie czekałam... Pamiętaj o moich fotkach, bo jest tam trzecia łyska do wątku i inne. [email protected] jakbyś zapomniałam, bo emocji dużo
  3. Wzięłam, wzięłam. Sunia mix rottka to też ma skórę w kiepskim stanie, niestety. Ale fajna suka z niej, do ludzi się nadaje. I ładna będzie. Kiedyś.
  4. Jutro jedziemy z Bobkiem do nowego domu. Zamieszka na Żoliborzu, z pewną miłą panią, która będzie o niego dbać. Szkoda mi strasznie. Mąż od dwóch dni kusi, żeby Bobek został, ale muszę być mądra. Nie dam rady wyjść na spacer w dwoma psami, bo wózek z dzieckiem będę w zębach trzymać :p Gdyby jeszcze Milwa była małą psinką. Poproszę o kciuki za jutro. Żeby Pani mi się bardzo spodobała, jeszcze bardziej i żebym przeżyła :roll:
  5. Wątek "łysków": [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=65242[/url] p.s. Były razem z innymi, na tym dużym wybiegu. Ale one nie są w zaawansowanej ciąży, w tych boksach betonowych zmarzną, nawet ze słomą. Tam słońce nie dochodzi, a słońce dobrze robi na to, co na nich "mieszka". Myślisz, żeby je zamknąć?
  6. Zobaczysz tą trzecią, jest jeszcze gorsza :shake: To zakładamy. Tylko ostrożnie z aferami, bo mamy wszystkich po swojej stronie. P.Ewa była dzisiaj bardzo pomocna. Pozwoliła mi robić im zdjęcia, żeby tylko pomogło. Jakieś imiona im trzeba wymyśleć. Ale wątek zrobiłabym dla trzech na raz, bo się pogubimy w takiej ilości psów i wątków na dogo :shake:
  7. Najbardziej potrzebujące psy ze skierniewickiego schroniska: Sunia, łysa cała, zaciążona, ze sporym brzuchem na dokładkę. Z pyszczka tylko widać, że to może być ON :crazyeye: [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/1576/pict0011ia1.jpg[/IMG] Druga suczka, ciemniejsza, też skóra na wierzchu, jeszcze jakiś guz nad okiem, na 90% również szczenna: [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/3590/pict0034wa1.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/3681/pict0026ak1.jpg[/IMG] Zdjęcia trzeciej łysej suni będę miała wieczorem, bo robiłam aparatem Ewusek. Widzieliście kiedyś łysą bernardynkę? Nie pd razu ją rozpoznałyśmy w ogóle.
  8. Mam fotkę "początku": Reszta u Ewy w aparacie.
  9. Też widziałam, Hakitko ;) Dzięki wielkie.
  10. No, tak, nie napisałam tego, ale jak dotarłyśmy do schroniska to leżała i wcale na nas nie reagowała. Nie podnosiła nawet głowy. Potem zaczęła strzec uszkami (jeśli można w tej wielkiej głowie pełnej skóry zobaczyć uszy :roll:) Ewa umiała. Początek był bardzo kiepski.
  11. Udało się :multi: Właśnie wróciłam ze schroniska, na nóżkach, niestety. Sunia okazała się prawie ślepa, gluty w nosie, bieda jeszcze większa niż na zdjęciach. I taka zdezorientowana dała się oswoić, więc jest dobrze. Ewa ją godzinę karmiła, mówiła do niej, a potem dopiero dotykanie i smycz, bo obrożę miała. Samochód przyjechał idealnie w czasie. Tu wielkie brawa dla prezesa spółki zarządzającej schroniskiem, który transport dał i Arki, która to załatwiła. ;) No, i dziewczyn, które po nią przyjechały i wszystko dla niej załatwiły. :loveu: Sunię do auta wnieśliśmy, właściwie, wsunęliśmy na starych drzwiach, bo było wysoko. Po pochylni bała się wejść. Będą się zatrzymywać po drodze, żeby do niej zaglądać (to takie transportowe, bagażowe auto). Stres, ale potem tylko lepiej. Resztę napiszą dziewczyny, jak dojadą do domów. Trzymam kciuki, żeby się krówka za bardzo nie denerwowała, za pomyślne leczenie i dobry, odpowiedzialny tym razem dom.
  12. Modzie, możesz zmienić tytuł: Gryzek zginął w Skierniewicach, w domu tymczasowym. Szukamy!
  13. Ale po co? Ja wiem, do której ona szkoły chodzi :cool1: Zastanawiam się, co zrobić w tej sytuacji.
  14. Za Gryzka, bo tak ma na imię, "Ajek" to właśnie "pomaganie psom" w wydaniu Kamci. Po drodze jeszcze był "Dilerem". Telenowela, normalnie. U siostry ciotecznej właśnie korzystała z internetu czasem. Nie wiem, która to Twoja siostra, Kamciu, i nie chcę wiedzieć.
  15. My nie będziemy po mieście biegać, bo on może być wszędzie. Nie mamy auta, niestety. Moje zaprzyjaźnione auta urodziły dzieci, znaczy: kierowczynie. Jutro Lemoniadka rozwiesi plakaty. Jak drukniemy.
  16. Chyba umiecie trzymać kciuki, bo Bobek ma serce słabe, ale nie chore.:multi: Jest wtórnie osłabione przez płuca. W najgorszym razie będzie się szybciej męczył, leków do końca życia nie będzie trzeba. Teraz kuracja dwumiesięczna, żeby płuca wróciły do zdrowia. Najlepsze na koniec: mówiłam, że mu strasznie śmierdzi z pyska, naprawdę strasznie. Arka po badaniu całym poprosiła o sprawdzenie zębów, czy mu któryś mleczak nie gnije. I wiecie, co wet znalazł w jego paszczy? Patyk wbity w górną szczękę, w poprzek, między zębami. :crazyeye: Przegniły, śmierdzący. Pod patykiem odleżyna, różowy ślad. Musiał to mieć tak długo. Jak się męczył z jedzeniem :shake: Mogę mu tam ołówek położyć. Zrobię jutro fotki, to Wam pokaże. Mały śpi słodko. Czekam na te telefony, które miały dzwonić, ale cisza. Dzwoniła Czarna ale Wrocław. Bobek w Warszawie będzie miał opiekę, a gdzie indziej, to nie wiem. Bardzo serdecznie dziękuję za kciuki: pomogły. Mam listę leków do wykupienia. Będzie "wyprawką" jamniora.
  17. Ja też bym chciała ten artykuł :roll: [email][email protected][/email]
  18. Wielokrotnie zapewniała mnie, że rodzice się zgadzają. Mam zapisy gg archiwum, mogę przesłać zainteresowanym. Tatę widziałam na działce, wymyślał sposoby,gdyby pies przeskakiwał. Zapewniano nas także, że ludzie są tam życzliwi. Niestety, wątpię również, czy wyjechałaś do Krakowa, Kamciu. Myślę, że się bałaś przyznać, że pies uciekł. Nie mam czasu na rozmowy z Tobą ani Twoimi rodzicami. Szkoda mi na nie pieniędzy, wolę wydzwaniać dla psów w potrzebie. Przyzwoitość nakazywałaby zgłoszenie chęci pomocy w szukaniu psa. Są tu dwie fotki, kiepskie, ale są. Zwłaszcza, że, jak mówisz, masz kolorową drukarkę. Wątpię jednak, że wiesz, co to przyzwoitość. Wydrukujemy z Lemoniadą plakaty i rozwiesimy po mieście. Jak tylko znajdę chwilę. Cały dzień jeździłyśmy z Arką w psich sprawach: Bobka kardiolog, schronisko, sterylki, działka z Gryzkiem, którego nie ma :shake: Jutro powtórka z rozrywki. I jeszcze bieganie po mieście z plakatami. A Bobek z Milwą nauczą się sikać do sedesu.
  19. Ja zobaczyłam to "szczelne" ogrodzenie dopiero jak pies został na nią przywieziony. Działka jest daleko ode mnie i od Lemoniady, nie mamy aut. Pluję sobie w brodę, że nie zawiozłam psa od razu z powrotem do schroniska, ale byłam na działce rowerem. Bardzo żałuję. Bałam się, że psy go zagryzą, jak wróci do tego boksu, kiedy był "uprzywilejowany" i wybył na trochę na wolność. Pojedziemy z Arką popołudniu, bo Boberek ma umówionego kardiologa, zaraz jedziemy pociągiem do Grodziska. Kamcia, jak w tytule, ma 14 lat. Ale to chyba nie tylko o wiek chodzi :shake:
  20. Lemoniada w pracy, więc ją wytłumaczę: jeździła wczoraj po ciemku szukając psa, który był na tymczasie. Kiepskim tymczasie, niestety. Kaśka ma poczucie humoru, tylko wczoraj już brakło siły. Tu jest jego wątek: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=63392
  21. ŻAdna hodowla nie weźmie psa, który może zarazić, czymkolwiek :cool1:
×
×
  • Create New...