-
Posts
2371 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zasadzkas
-
I tak dobrze, że dzisiaj Paluch czynny. Państwa porządnie pouczyć. Uważam też, że powinni pokryć koszta lecznicy. To jest normalna kolei rzeczy i jest szansa, że to właśnie pieniądze, które na to wydadzą "pomogą" im bardziej psa pilnować. :razz: Adresówkę im kup, to grosze, a sami może nie dotrą do zoologika przed następnym zaginięciem psa.
-
Z Żyrardowa do Krakowa, czyli Makumba zmienila adres! ...MUCHOMOREK [']
zasadzkas replied to fona's topic in Już w nowym domu
Przecudne. Aż dziw, że jeszcze są u Ciebie. W ogóle się ludzie nie zgłaszają po nie, czy sami debile? -
4 kocięta znalezione przez sunię - w nowych domkach!!!
zasadzkas replied to zasadzkas's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za pozdrowienia. Proszę wymiziać i pozdrowić całą rodzinę kociczki ;) -
Nieborak z Nieborowa - zginął pod kołami samochodu
zasadzkas replied to zasadzkas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo Ci dziękuję -
Pies się odnalazł :multi: Kasia właśnie dzwoniła. Szukamy domu, bo tam, gdzie przebywa długo nie może zostać. Ludzie mają 3 swoje psy, a Gryzek był szczeniakiem ich suni. Sąsiedzi się złościli na ilość psów i dzwonili po hycli. Raz ludzie wykupili psa ze schroniska a za drugim razem schronisko, czyli poprzednia ekipa w schronisku psa nie wydała. Lemoniadko, nie pomyliłam nic. Gryzek bezpieczny, ma być pilnowany, jest w domu, nie w ogródku wątpliwej jakości. Boże, jak się cieszę :p Szukamy mu dobrego domu, bo się nadaje. Wieczorem mamy spotkanie z chętnymi wolontariuszami. Wszystko zaczyna się dobrze układać po fatalnym początku. P.S.Może macie jakieś karty wolontariatu? W różnych miejscach takie są, chodzi o odpowiedzialność w ogóle za to co się robi, nie tylko za psa. Cieszmy się, bo jest z czego. Aha, psa rozpoznała mama Kamci na ulicy, bo plakatów nie ma.
-
Nieborak z Nieborowa - zginął pod kołami samochodu
zasadzkas replied to zasadzkas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kurczę, przecież nie jest taki brzydki, czemu nikomu się nie spodobał? :shake: -
Jesteś Lemoniadko. Jutro proszę Cię o potwierdzenie w tej sprawie (sms) Jeśli to wszystko kłamstwo, wysyłamy list do szkoły. Mam tego dość.
-
Ja mam propozycję: dr Laudańska w Pruszkowie. Mało policzy i robi takie cięcia, że suki na drugi dzień biegają, maja bardzo małe "dziurki". Mogę też znaleźć fundusze. Ale potrzebny byłby transport i to dwa razy, bo kto będzie siedział i czekał na suńkę parę godzin? I czy taka sunia może w ogóle być operowana?
-
Ja również nie wierzę. Nie rozumiem zupełnie tego, że po spotkaniu rodzice Kamci nie zadzwonili do Lemoniady, że pies się znalazł. Dla mnie to logiczny krok. Była kobietka w sprawie psa, mamy nieodpowiedzialne dziecko, ale pies się znalazł, proszę pani, cieszmy się, że nikt nie poniósł szkody. Skąd dowiedziałaś się o tych ludziach, Kamciu? Na mieście nie ma ani jednego plakatu (chyba, że w miejscach niewidocznych, to kto je zauważył :cool1:) Bardzo proszę o telefon z adresem do tych ludzi, ja, Lemoniada lub Arka. Niestety, samo napisanie nic nie znaczy, jeśli chodzi o Ciebie. Kategorycznie żądam.
-
Nieborak z Nieborowa - zginął pod kołami samochodu
zasadzkas replied to zasadzkas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ani jedna osoba, ani, ani :shake: -
Rozumiem, ale wymyślam coś na wszelki wypadek, jeśli się nie uda. Ogłoszenia o płatnym tymczasie z ogródkiem i nie bojącym się, ja nigdy nie robiłam, a te same dziewczyny robią i znajdują te tymczasy. Bo nie wiem, czy dom stały się znajdzie w 2-3tygodnie. Po prostu. Może napiszesz o niej jakiś tekst? W sprawie adopcji, to roześlę do internetowych rekinów, których tu znam.
-
Jaka ona piękna :loveu: Podmieniłaś psa, żeby się pochwalić, przyznaj się po dobroci.
-
Ligocka IVI w NOWYM DOMKU-Warszawa!!! Znalazła dom pełen miłości!!!
zasadzkas replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
[quote name='fox_india']a powiem Wam szczerze ze ja patrze na zdjecia Ivuli Śniegowej Kuli z pierwszej strony watku (nawet te z kliniki) i jej nie poznaje hehz to nie moj pies![/quote] Marta, skąd ja to znam :roll: My też nie poznajemy naszej Milwiczki z pierwszych stron wątku, nawet nie chodzi o wygląd, tylko o te wszystkie chwile pomiędzy, to, że jest z nami, no, już ponad półtora roku, że mamy z nią tyle wspomnień, a tamte, najgorsze i bez nas są tak odległe, nierealne. Czy to możliwe? Tamtej pogryzionej chudziny nie pamiętamy, była inna w każdym calu, teraz jest nasza, kochana, obeznana, związana z nami... wskoczyła by w ogień, świata nie widzi, no, może prócz pizzy, za którą może by i nas sprzedała, pizzowa skrytożerca :p Ach, rozumiem doskonale. Pozdrawiam i dzięki za to, co Ci serca się wymyka