-
Posts
2371 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zasadzkas
-
Kaszel? Prawie wcale. :p
-
Ania, zgadzam się z Tobą. Nie mówię, że wierzę w każde słowo, bo są one sprzeczne momentami. Mówię tylko, że przepraszała, bo ktoś tu pisał, że nie. Nie chcę kłamać po prostu. I nie wiem, skąd takie info?
-
Wczoraj zawiozłam go do nowego domku: Tak, właśnie wróciłam. Nie mogłam się wybrać do tej stolicy jakoś :shake: Chudy się bardzo denerwował od rana, czuł, co się święci. Nawet zaczął się drapać, albo antybiotyk podrażnia skórę, albo nerwy. W pociągu to już histeria totalna, wszedł mi na głowę, jak kot, którego pies chce zjeść. A już w nowym domu odszedł ode mnie i nie prosił, wiedział. :-( Mam cały czas przed oczami jego pyszczek i te ślepka wpatrzone tak mocno. Trochę mi smutno, ale wiem, że będzie mu dobrze. Pani jest cudna, niepełnosprawna, na rencie. Bobek nigdy nie będzie sam, nigdy. Ale będę musiała pomagać, bo finansowo, w razie, gdyby Boberkowi coś się działo, to nie da rady. Zaopatrzyłam go we wszystkie leki na płuca i wzmocnienie serca na 2 miesiące, na całą kurację, którą zalecił dr Lesiak. Pani ma przyjaciół w bloku, pomagają sobie. Boberek będzie chodził na spacery z Panem. Będzie miał też kumpla: Vadera. Bober i Vader :p Vader jest jamnikiem, takim bardziej rasowszym niż nasz Bóbr i spędza dnie z Panią, gdy jego państwo pracują, bo wyje. Kurcze, co za ludzie, wszyscy sobie pomagają. Zresztą, pan Vadera wypatrzył Bobka w internecie, na stronach Wyborczej bodajże (tu wielkie ukłony dla wszystkich kochanych ogłoszeniodawczyń naszych :loveu:) Poprzednia sunia Pani dożyła 16 lat, mimo chorego serca, leczona u dr Niziołka, czasem na kreskę :roll: Wiecie, gdzie będzie spał? W łóżku z Panią, legalnie ;-)
-
Nie, nie, Pani jest sama. No, znaczy teraz z Bobkiem. I chyba imię mu zostanie ;) Jak to dobrze pewna krzestna wykombinowała.
-
Pieski ze skierniewickiego schronu - czyżby zmierzało ku lepszemu?
zasadzkas replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Jestem "za". To jeszcze nie wszystkie ONkowate ze Skierniewic :roll: -
Tak, właśnie wróciłam. Nie mogłam się wybrać do tej stolicy jakoś :shake: Chudy się bardzo denerwował od rana, czuł, co się święci. Nawet zaczął się drapać, albo antybiotyk podrażnia skórę, albo nerwy. W pociągu to już histeria totalna, wszedł mi na głowę, jak kot, którego pies chce zjeść. A już w nowym domu odszedł ode mnie i nie prosił, wiedział. :-( Mam cały czas przed oczami jego pyszczek i te ślepka wpatrzone tak mocno. Trochę mi smutno, ale wiem, że będzie mu dobrze. Pani jest cudna, niepełnosprawna, na rencie. Bobek nigdy nie będzie sam, nigdy. Ale będę musiała pomagać, bo finansowo, w razie, gdyby Boberkowi coś się działo, to nie da rady. Zaopatrzyłam go we wszystkie leki na płuca i wzmocnienie serca na 2 miesiące, na całą kurację, którą zalecił dr Lesiak. Pani ma przyjaciół w bloku, pomagają sobie. Boberek będzie chodził na spacery z Panem. Będzie miał też kumpla: Vadera. Bober i Vader :p Vader jest jamnikiem, takim bardziej rasowszym niż nasz Bóbr i spędza dnie z Panią, gdy jego państwo pracują, bo wyje. Kurcze, co za ludzie, wszyscy sobie pomagają. Zresztą, pan Vadera wypatrzył Bobka w internecie, na stronach Wyborczej bodajże (tu wielkie ukłony dla wszystkich kochanych ogłoszeniodawczyń naszych :loveu:) Poprzednia sunia Pani dożyła 16 lat, mimo chorego serca, leczona u dr Niziołka, czasem na kreskę :roll: Wiecie, gdzie będzie spał? W łóżku z Panią, legalnie ;) Tyle na żywo. Z rozbiegu, ledwie kapcie zdjęłam. Jeszcze muszę w spokoju troszkę popłakać, ale to już w poduszkę, później. Dziękuję Wam wszystkim za pomoc, zwłaszcza Tobie, Arko za to serduszko, że się uparłaś, że nie prawda i za te zgniłe mleczaki, które kazałaś sprawdzić i które okazały się patykiem; i Lemoniadce, że jechała z Bobkiem taxówą na antybiotyk, bo się zaprał, a my byliśmy w robocie... Wszystkim ciotkom i krzestnym, i wszystkim w ogóle. :Rose: Dobrejnocy, kochani.
-
Ewusek, odbiór ;) Odebrałam, jestem na stałym łączu, dużym. Jeno dopiero wróciłam z wyadpotowywania Boberka. Wielkie dzięki za fotki. Właśnie miałam pytać, czy te łyse placki to wyszły po wyczesaniu, czy ją wygolili, ale tak długo mnie nie było, że sama opisałaś. Ale dobrze ją widzieć w zdrowiu :p Ewa, Cię kocham, normalnie :loveu:
-
[quote name='dealer']rozmawialy z nia dziewczyny na gg i kamcia nie poczuwa sie do winy....[/quote] Skąd taka informacja? To nie jest prawda. Rozmawiamy od wczoraj, Kamcia wzięła na siebie plakaty na mieście. I przepraszała. Myślę, że konsekwencje, a nawet powiedziałabym "nagonka" przerosły nas wszystkich. Bardzo Was proszę: to nie jest wątek Kamci, mimo wszystko. Przypominam również sytuację startową: pies był bardzo męczony, gryziony przez psy, watahą, nie pojedynczo. Bałam się, że go zagryzą i nie zdążymy mu pomóc. Proszę osobiste wycieczki już pozostawić w spokoju.
-
Ja odpowiadałam na to pytanie dwukrotnie.
-
Pieski ze skierniewickiego schronu - czyżby zmierzało ku lepszemu?
zasadzkas replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Kolejne obfocone: Kaukaz, pies, młody, dorosły, agresywny w stosunku do psów, z sukami lepiej, z ludźmi również, daje do siebie podejść. W boksie dużych psów: [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/4492/pict0036rd0.jpg[/IMG] ONek w średnim wieku, pies, ma coś z faflami, na samych końcach (aparat się skończył właśnie wtedy): [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/2672/pict0047ts2.jpg[/IMG] Boks psów chorych: Sunia oknowata, w zaawansowanej ciąży, choroba skóry, płochliwa: [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/252/pict0030il4.jpg[/IMG] Sunia czarna, do kolana damskiego, szczeka trochę, chyba również w ciąży: [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/6399/pict0033zi3.jpg[/IMG] -
Bobek Jamnior we własnej osobie: bawimy się [IMG]http://img295.imageshack.us/img295/3163/pict0014fv7.jpg[/IMG] pasiemy na podłodze z rozrzuconych chrupków (dla pozycji stojącej) [IMG]http://img295.imageshack.us/img295/7387/pict0005jj9.jpg[/IMG] cosik znalazł [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/3323/pict0006fp3.jpg[/IMG] I dwupak: [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/2347/pict0002cp5.jpg[/IMG] Pani doktor pochwaliła nawet, że tak grzecznie sie tolerują. Śmiałyśmy się, że połączenie niezłe, doberman z jamnikiem i to cherlawym :evil_lol:
-
Później to ja zamierzam mieć wózek dziecięcy a nie smycz kolejną :p A siateczkę wzięłam jedną, dla Miśki, musiałam.
-
Celina, to Ty jesteś "matka krzestna" mojego Boberka? ;)
-
Behemot, tylko co ja ma Ci odpowiedzieć na to pytanie: no, szkoda.
-
[quote name='Behemot']Być może Ajek bał się wszystkich mężczyzn, bo któryś kiedyś wyrządził mu krzywdę... :roll:[/quote] Dokładnie tak, tata Kamci w niczym nie zawinił, nie popadajmy w paranoję.
-
Możesz zapytać: Gryzek bał się taty, bo bał się mężczyzn. Po prostu. Mógł zostać źle potraktowany w schronisku albo w poprzednim życiu.
-
Dziewczyny, nie wolno umieszczać takich rzeczy w necie (chodzi mi o foto) Zła jestem na nią, ale pamiętajcie o tym, że jest w tym kraju prawo. Widziałyśmy się w schronisku. Rozmawiałyśmy. Psem miałyśmy się również opiekować, gdyby rodzina, bo ona i rodzice, nie mogli, po uwcześniejszym powiadomieniu nas. Nie wiedziałam nic o złej sławie Kamci, bo nie mam czasu na buszowanie po necie, na dogo załatwiam konkretne rzeczy. Nie było jej w czarnych kwiatkach.
-
Do końca kwietnia psa mógł dostać każdy, ktokolwiek się po niego zgłosił, bez podpisywania żadnego dokumentu. Więc to nie ma znaczenia. W tym konkretnym przypadku psa brałyśmy wszystkie na raz, tzn. Kamcia i ja byłyśmy umówione na działce, a Lemoniada odebrała psa. Na działce był tata Kamci, zapewniał, że pies nie ucieknie, że sąsiedzi są życzliwi, i że w razie czego, pies zostanie uwiązany. Od razu zastanawiałam się nad zabraniem psa z powrotem do schroniska, ale bałam się, że pies zostanie zagryziony. Był gryziony już wcześniej, przez całe stado psów. Gdyby wrócił z zapachem człowieka, mogło być już po nim. Miałam poważne wątpliwości. Oczywiście, czuję się współodpowiedzialna. Pomagam w schroniskach już jakiś czas a popełniłam błąd: uwierzyłam gówniarze. Pytałam o wszystko, mam zapisy rozmów gg, jakby ktoś chciał.
-
[quote name='zurdo']i burza. I od tej pory Tośka jest nieswoja, apatyczna, niczym się nie interesuje, dyszy. No i nie wiem, czy to efekt burzy, ale ona była 4 godziny temu - rozumiem, że się panicznie bała w trakcie i trochę po, ale do tej pory? A jeśli to działanie tego leku? I jeszcze łeb przechyla, jakby ją ucho bolało, choć ma je suche i czyste. Ehhh, kurza stopa, co się polepszy, to się pop...[/quote] Nie wiem, jak ucho ale powyższe zachowania moja suka ma zawsze podczas i po burzy, a czasem dużo przed, jak jeszcze nie wiemy, że burza będzie ;)