Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. A propos naszej "psznicznej terierki". Prawdopodobnie weźmiemy ją w sobotę razem z przychówkiem. są wśród forumowiczów tacy, którzy jej chcą zapewnic jakiś przytulny hotelik, póki nie odhowa maluchów. Oczywiście, o ile jeszcze bedzie w schronisku. Prosiłam, by jej nikomu nie wydawali, ale gwarancji nie ma. :( A może zamiast hotelu znalazłby się dla niej jakiś ciepły domek tymczasowy? I smiało możemy zacząć już maluchom szukać domków. W sobotę porobię im piekne foty (mam taką nadzieję). I jeszcze wracając do darów dla schroniska: na razie nie ma sensu dawać im koców, kołder etc., bo to się tam po prostu nie sprawdza. To rzeczy jednorazowego użytku, których nikt tam nie upierze, a psiaki będą leżały na mokrym. Lepsza jest słoma, ale słomy z Warszawy wozic nie będziemy :wink:
  2. Dzięki Asica i wszyscy darczyńcy! Chyba ciężarówkę trzeba będzie kombinować :wink: Ja niestety jeszcze nie wiem, czy uda mi się pojechać w piątek, czy w sobotę. Podrzucić najlepiej w związku z tym jutro. Byłabym wdzięczna za dostawę moźliwie najbliżej Ursusa lub Służewca, bo mam ostatnio prawdziwe urwanie głowy i w pietkę gonię :( Tak jak pisałam, skontaktowałam się z panią, do której telefon dawała nam Pajunia (ta pani od zagrypionych dzieci). Mimo wszystko pozwolę sobie zacytować odpowiedź, jak sądze ostateczną: "pieski są śliczne ale niestety mój mąż stwierdził,że on chce mieć większego psa a najlepiej żeby to był pies z rodziny Golden lub Labrador albo jeszcze lepiej wymyślił sobie Bernardyna .Aha i pies nie może mieć więcej niż 3 miesiące.Ja najchętniej przygarnęła bym wszystkie psiaczki ale jest to niemożliwe a niestety sama nie mogę decydować o wyborze pieska,bo dla mnie każden piesek byłby najukochańszy.Niebardzo wiem co mam teraz zrobić bo niestety nie stać mnie na kupno jakiegoś szczeniaczka więc jeśli by pani miała takiego pieska jak wyżej napisałam to proszę o kontakt." Czyli: szukamy dalej. Nasza Zosieńka opuściła dziś klinikę SGGW i pojechała do tymczasowego domku. Zabieramy się więc do roboty, by znaleźć jej dom docelowy. Domino został w klinice sam :( . Szybciutko musimy znaleźć mu domek, bo mu tam strasznie smutno - od momentu zachorowania psiaki były nierozłączne!
  3. Zaorać tak, zrównać z ziemią - kurcze, to co będzie ze wszystkimi psiakami? No dobra, rozumiem, mnie też złość czasem bierze, ale najbardziej na siebie i na tę bezsilność. Choć coś się w sprawie zaczyna ruszać. Dzięki Wam :D . Póki co: 3 szczeniaki mają już wspaniałe domy Tryton, Dasiy i Szczęściarz). Jeden jest w super domu zastępczym (Myszka u Marki). Dwa w klinice (Domino i Zosia), ale wkrótce z niej wyjdą. I jedna dorosła sunia ma kochającą panią i domek (Bety). W sumie 8 uratowanych psiaków. Jest się z czego cieszyć, no nie? W schronisku od poczatku października praktycznie jesteśmy w każdą sobotę. Zbiórki i dary wszelkie mile widziane, ale raczej już bez kołder i kocy, bo mamy ich sporo, a tam w ogóle nie zdaja egzaminu. Natomiast bardzo przydałaby się... [b]siatka ogrodzeniowa, cement, słupki. [/b] Koniecznie trzeba wydzielic więcej kojców - jak psy będą w mniejszych gromadach, łatwiej będzie je kontrolowac, nie będa się aż tak zarażać. Terenu całkiem ładnego jest tam dość. Właściciele obiecali, że jak im pomożemy, to zrobią więcej kojców. Czy zna ktoś z Was może jakąś firmę, która te rzeczy produkuje i do której można uderzać, żeby dali taniej (to wszystko jest cholernie drogie).
  4. Tanitko, suuuuper!! :angel: Czy jest jakaś szansa na zdjęcia i jakieś informacje z nowego domku (jak się chłopak miewa, jak ma na imię)? Bardzo zależy mi, żeby przekazać je jego pierwszej opiekunce, która zajmowała się kiedyś całą dziewiątką: nim, jego siostrami i braćmi. Do pani Lesińskiej dzwoniłam, zdjęcia wysłałam, jestem umówiona na kontakt. Zobaczymy.
  5. Tak jak wcześniej pisałam, w schronisku są nowe szczeniaki. Trzeba je stamtąd zabrać jak naszybciej, zanim jakiś cholerny wirus zbierze znów swoje żniwo. Są już samodzielne i przebywają tam bez matek. Mają ok. 3 miesiące. Szczeniaki wyrosną na pieski spore (co najmniej do kolan). Proszę Państwa, oto one: [URL=http://imageshack.us][img]http://img413.imageshack.us/img413/6493/szczeniaki14no.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img91.imageshack.us/img91/5743/szczeniaki25ng.jpg[/img][/URL] Szczeniaków jest 4, jeden chłopiec i trzy dziewczyny. A oto one (kolejnośc przypadkowa ;) ) [URL=http://imageshack.us][img]http://img448.imageshack.us/img448/7904/szczenie24mi.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img448.imageshack.us/img448/8500/szczenie47ep.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img448.imageshack.us/img448/1695/szczenie56pb.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img448.imageshack.us/img448/1737/szczenie65wp.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img448.imageshack.us/img448/5996/szczenie76fa.jpg[/img][/URL] Są jeszcze dwa maluchy w typie rottweilera (oczywiście to rotki zmieszane, ale z kim?). Są bardzo przestraszone, wręcz przerażone. Wymagają naprawdę doświadczonego pana (pani). Nie chciały pozować do zdjęć. Trzeba było siłą wyciagać je z budy. Oto one: [URL=http://imageshack.us][img]http://img308.imageshack.us/img308/7447/2rotki4cc.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img308.imageshack.us/img308/5962/rotek18kg.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img308.imageshack.us/img308/1240/rotek22en.jpg[/img][/URL]
  6. Dzięki Joka, esperanza wyśle Ci na pw numer konta. I dzięki za "zapsienie" wszystkich znajomych. Szczerze mówiąc, ja także czasem myślę, że to problem nierozwiązywalny. Ale kiedy jakieś psie nieszczęście zajrzy mi w oczy, pomagam, jak mogę, choć temu jednemu. A najczęściej w ogóle nie mogę pomóc, mogę tylko raz jeden nakarmić. I chociaż ten jeden raz, przez chwilę to psie nieszczęście jest szczęśliwe, bo ma pełny brzuch. Przepraszam za ten wykład, :oops: ale sama sobie taki wykład robię, kiedy zaczynają mi ręce opadać. A co do słomy, zgadzam się całkowicie - w schronisku to dużo bardziej praktyczne niż kołdry, koce itp. Właściciele zapewniają, że słomę mają (obydwaj mają gospodarstwa). Już pojawiła się w budach, będziemy jeszcze sprawdzać.
  7. Tanitko, dzięki przeogromne za taką opiekę! Szczęściarz jest faktycznie szczęściarzem. Dzięki tobie jemu jednemu uda się przeżyć. Jak juź będzie dobrze, proszę nieśmiało o jakieś zdjęcia. Bardzo chciałabym pokazać je pani, która opiekowała się kidyś wszystkimi 9. I przez tydzień po nich płakała, a teraz ma u siebie sukę- matkę. Szczeniaki do schroniska trafiły jak zwykle: ktoś zadzwonił, źeby zabrać. I wzięli. Tak trafiło tam to rodzeństwo, o którym pisałam. Plus właściciel dorzucił swoje dwa - rottkopodobne. A małe z matkami to wiadomo - tam przyszły na świat.
  8. Marko, dzięki za wieści o maluchu, który jest u Tanitki, no i oczywiście o Myszce. Szczeniaki mamy obfotografowane, dziś założymy im osobny wątek. Aktualny stan szczeniąt w Ostrowii: dwa psiaki mieszanki rottków, dzikuski, bardzo zagubione, choć największe w kojcu, wymagają doświadczonego właściciela; cztery sunie, spore będą, kudłate i czarne, jeden takiż psiak (rodzeństwo) - to pieski w kojcu dla szczeniąt. Trzeba je zabierać jak najszybciej, ze względu na zagrożenie parvo Jeszcze z matką są szczeniaki małej łaciatej suni, ale za tydzień-dwa będą do wydania (ich zdjęcia zamieściłam wcześniej) oraz dwa szczeniaki (chyba suki) biszkoptowo-rudej terierki (zdjęcie mamy też już jest w poprzedniej odpowiedzi) plus dwa szczeniaki wilkowatej suni, jeszcze ślepe, parę tygodni powinny być jeszcze z mamą. To chyba tyle - na razie! Owieczko, popraw mnie, jeśli coś pomyliłam. Zdjęcia wieczorem w sosobnym temacie. Uwaga, uwaga, dziewczyny i chłopaki (jeśli któryś nas czyta ;) ). W Ostrowi dużo jest dorosłych, ale małych psiaków, takich jak Bety. Może uda się znaleźć dom dla któregoś z nich? One tam nie mają najmniejszej szansy na adopcję :(
  9. A oto część 1. fotorelacji z sobotniej wizyty w schronisku. Mamy wrażenie, że psy zaczynają nas poznawać. Zresztą one prawie wszystkie garną się do ludzi. [URL=http://imageshack.us][img]http://img416.imageshack.us/img416/6276/anetaisuki8vi.jpg[/img][/URL] Ten widok zapamięta każdy, kto był choć raz w ostrowskim schronisku. Jedyne co mają jego lokatorzy (oczywiście tylko niektórzy!) to przestrzeń. [URL=http://imageshack.us][img]http://img416.imageshack.us/img416/2530/czekanie6mc.jpg[/img][/URL] Wiele psów mieszka w takich boksach. Boksy sprzątane są b. rzadko - 1 pracownik w schronisku, którego często nie ma, bo jeździ wyłapywać bezdomne zwierzęta. Cóż........ [URL=http://imageshack.us][img]http://img416.imageshack.us/img416/5176/niuniu2bh.jpg[/img][/URL] Tych maleństw nie można jeszcze zabrać od mamy, ale już za tydzień-dwa będą gotowe do wydania. Matka jest malutka, one też nie będą duże (ta właśnie suka oszczeniła się w budzie, teraz jest w boksie) [URL=http://imageshack.us][img]http://img380.imageshack.us/img380/1570/szczeniakikrowki0cn.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img380.imageshack.us/img380/8396/szczeniakikrowki29te.jpg[/img][/URL] I wreszcie sunia, o którą pytała Asica. Ma dwa maleńkie (2-tygodniowe) szczeniaki. To prawdziwa dama, która starannie omija wszytskie kupy w boksie (a jest ich, oj jest) i widać że bardzo cierpi. Ten piesek musiał być kiedyś bardzo kochany. Tylko co się stało? [URL=http://imageshack.us][img]http://img380.imageshack.us/img380/3052/terierka3fp.jpg[/img][/URL]
  10. Wielkie dzięki, Irma. Poproszę Esperanzę, żeby podała Ci nr konta, bo ona jest naszym skarbnikiem ;) Tak jak pisałam, w tygodniu usiądziemy i rozliczymy pieniążki: co poszło na Trytona, co na karmę i środki odpchlająco-odrobaczające i co na maluchy w klinice SGGW.
  11. Bety - tak nazwała ją jej nowa pani - najpierw bardzo zaprzyjaźniła się z moim psem Rudolfem, potem podjadła z jego miski (czyli miała obiad de luxe) i poszłyśmy z Owieczką i obydwoma zwierzakami na dłuuuugi spacerek na łąki. Dziewczyna (znaczy Bety, nie owieczka ;) )była troszkę onieśmielona, ale tylko troszkę. I bardzo dzielna. Podróż do Warszawy zniosła bardzo dzielnie, głównie na kolanach Owieczki. Jechałyśmy samochodem, więc nikt poza nami i psem Rudolfem nie miał okazji poczuć, jakie to maleństwo roztaczało wonie ;) Ale nowa pani już ją "wyprała", wyczesała i chyba (ale to jeszcze sprawdzę) pobiegła do weta. Dam znać, co powiedział. Na oko Owieczki sunia ma ok. 2-3 lata i niedawno miała szczeniaki (Marko, być może Myszka to jej córeczka!). Jak tylko dojdzie do siebie, będzie sterylka. Nowa pani nie rozstanie się z nią na krok. Coś czuję przez skórę że miłość będzie wielka! :D Niestety, do poprawy sytuacji w schronisku jest jeszcze bardzo, bardzo daleko. Ale przynajmniej pojawiła się nadzieja, że możemy psiakom skutecznie pomóc. I oczywiście to zrobimy, prawda? :wink: (Puszczam do was oko, bo bez dogomaniaków ani rusz). Asico, terierka jest bardzo kontaktowa, ba, rwie się do ludzi, włącza ogonek gdy tylko kogoś widzi z daleka. Widać, że była psem kanapowym. Ma dwa małe (czarne!), ale jeszcze są za malutkie, żeby je zabrać od mamy. Nadal jest w boksie. Zdjęcia mam, obiecuję zamieścić w nocy (teraz rąk mi nie starcza: moja zwierzyna, wliczając TZ, chora mama, zaległości w robocie, wszystko na raz :( ). I jeszcze jedna cudna wiadaomość! Wygląda na to, że mamy jeden domek tymczasowy, może nawet dla dwóch szczeniorków (tych z kliniki). Zazwoniła dziś do mnie dogomaniaczka utajniona, która nic jeszcze nie pisała na forum, ale czyta. Powiedziała tak: nie piszę, bo co mogę napisać? lepiej wziąć się do działania!! Dzięki. :iloveyou:
  12. Dla tej malutkiej suczki zaświeciło dziś słońce. W przenośni i zupełnie dosłownie! [URL=http://imageshack.us][img]http://img478.imageshack.us/img478/2267/betywschron2fx.jpg[/img][/URL]
  13. Przepraszam, to był dubel niezamierzony. A do tego "wysłała mi się" prywatna wiadomość do Joki na forum. Tak to jest, kiedy kot buszuje po klawiaturze. Ale nie szkodzi, tajemnic nie mam. Joka, dzięki. Ja także w okolicach Ostrowi bywam latem w weekendy. Bardzo chetnie przyjmiemy każdą pomoc i na pewno damy znać! A oto krótka relacja z dzisiejszej wizyty w schronisku. Byłam tam z Owieczką. To niestety prawda. :cry: Nasze przypuszczenia się sprawdziły - Bernardynki, po którą miała jechać Marka z Tanitką, już nie ma. Jest w lepszym świecie. Tam, gdzie nie ma psiego cierpienia. Odeszła w czwartek, mam nadzieję że odbyło się to w sposób humanitarny. Odeszła również suka, która w zeszłą sobotę się szczeniła. Ciemna, podpalana, spora (nazwałam ją Mają, więcej o niej na forum [url]www.psyzostrowi.fora.pl[/url]). To ją chciałam zabrać do hotelu. Podobno urodziła wszystkie martwe szczenia i podobno miała guza. Operowali, nie udało się. Tak mówią właściciele. Znów nie zdążyłam jej pomóc. Jeszcze kilku psów nie ma. Ale nie wszystkie odeszły za TM. Przy nas wzięto szczeniaka (ludzie wyglądali przyzwoicie) i kaukaza, który była sam w kojcu - człowiek, który go zabrała będzie chyba dobrym panem. Pozostałe psy są w kondycji mniej więcej takiej, jak przy poprzedniej wizycie. Rozmawiałyśmy też z właścicielami. Na razie wykazują chęć współpracy (zobaczymy jak będzie dalej), a sytuację tłumaczą brakiem pieniędzy. Oczywiście to sprawdzimy. Z dobrych informacji jest taka, że karmy, które przywozimy, faktycznie trafiają do psich misek. Dziś widziałyśmy dowody - w miskach szczeniaków była kasza, karma mięsna i sucha karma przywieziona przez którąś z nas (przy okazji: raz jeszcze dzięki wszystkim, którym psy zawdzięczają pełniejsze brzuszki. Jesteśmy Wam winne rozliczenie, na pewno je przedstawimy na początku tygodnia). Dziś dowiozłyśmy jeszcze ok. 40 kg suchej karmy. Druga dobra informacja - właściciele przywieźli środki odrobaczające (wreszcie!), psiaki dostały je z karmą. Obiecano nam też odkażenie kojców. Byłabym ostrożna z hurra optymizmem, ale przynajmniej dobrze, że właściciele wyrażają chęć przyjęcia pomocy i widzą, że sytuacja jest co najmniej zła. Koniecznie musimy to wykorzystać!! I na deser jeszcze jedna nowina: jedna mała (ale już dorosła sunia) pojechała z nami do Warszawy. Owieczka znalazała jej domek. Fotorelacja, jak tylko przegram zdjęcia.
  14. Upsss, dubel, przepraszam :oops: To wszystko przez Kota Jazgota ;)
  15. Witaj Joka, dzięki że się odezwałaś. Nam niestety nie udało się wiele dowiedzieć na temat bernardynki. Pracownik mówił tylko tyle, że ludzie się jej bali, przepędzali. Ponoć miała szczeniaki, była agresywna... Nie wiedział dokładnie, skąd była, wspomniał coś o Długosiodle, ale zaraz powiedział, że nic nie wie. Niestety, nie udało się jej uratować :cry: Oczywiście ni była leczona. W poniedziałek była już bardzo słaba, miała niedowład tylnych nóg, stan ogólny bardzo, bardzo kiepski. w czwartek została uśpiona. Już nie cierpi. Dziś powiedział to włściciel schroniska (mimo że pracownik twierdził, że została wydana - ściemnia strasznie bo się boi o swoją dupę). Joka, czy skoro piszesz, że chyba wiesz, skąd suka trafiła do schroniska, to znaczy, że jesteś z okolic Ostrowi? Jeśli tak, koniecznie daj znać. Tak strasznie potrzebujemy bratniej dusz stamtąd!!!! Pozdrawiam bardzo serdecznie i witam Cię na forum! Sama niedawno zaczynałam, a do debiutu przymierzałam się z miesiąc ;)
  16. Trochę odsapnę, umyję się i odpchlę ;) i zaraz zdam relację. Na razie tylko tyle, że kolejna sunia wyratowana - tym razem dorosła
  17. Pajunia, dzięki wielkie! Niestety też mam obawy co do hotelu, już mi w dwóch odmówiono. Ale nie poddam się i użyję wpływów ;) może coś się uda. Zobaczymy. W każdym razie nie mogą wydostać z tego obozu zagłady żadnego psiaka, jesli nie będzie dla niego zapewnione schronienie. To potworna bezsilnośc i rozpacz, ale tak niestety jest. Pewnie się domyślacie, jak człowiek się czuje, jadąc tam z taką świadomością. Tak niewiele potrzeba tym potwornie cierpiącym istotom. A jednak nie jesteśmy w stanie im tego dać. :shake:
  18. Oczywiście, zobaczę. A właścicieli nie stać ani na słomę, ani na kawałek gnata, ani na leki odrobaczające. Tacy biedni! Ale coś mi się wydaje, że wkrótce skończy się ich niedola :evilbat: A propos słomy - faktycznie lepsza i bardziej higieniczna jest dla psiaków - przynajmniej w tych warunkach, bo na sprzatanie tam nie ma co liczyć.
  19. Asico, oczywiście że to nie dyskwalifikuje szczeniaków. Nie ich wina, że skur... tak działą i źe go jeszcze matka ziemia nosi. Ale to jak studnia bez dna. My zabierzemy jedne, za chwilę wrzucą tam nowe. Co oczywiście nie znaczy, źe nie należy zabierać. Boże, te mokre maleństwa trzęśące się na betonie... Ile z nich przeżyje? A ile skończy życie w cierpieniach? Będę starała się zmusić wsłaścicielado zdezynfekowania kojca, w którym jest parvo. I chyba zabiorę jakieś małe, choćby do hotelu. A może rozstrzelać drani?
  20. Rano, pewnie koło 8, ale jeszcze sie umówimy. Oczywiście, popatrzymy na nie, nakarmimy i... tyle możemy zrobić. Jeszcze zdjęcia. Wiesz, że te rotki - szczeniaki pochodzą z "hodowli" włąściciela? :x Cały czas martwię się o szczeniaki tej małej suku. Może zabrać całą rodzinę do hotelu? Cholera, zbankrutuję, ale raz już byłam bankrutem, więc mi wszystko jedno.
  21. Nie mam wielkich złudzeń, że bernardynka jest jeszcze na tym świecie. Niestety... :cry: Rozmawiałam dziś telefonicznie z właścicielem schroniska i z pracownikiem, źeby zapowiedzieć wizytę dziewczyn, które miały ją zabrać. Dowiedziałam się tylko tyle, że suka została wczoraj wydana komuś, kto ma bernardyny i będzie ją leczył :o . Jutro tam jadęz Owieczką (Asico, esperanza ma szkołę, ale przecież my teź możemy zerknąć ). Zrobimy wszystko, żeby wyjaśnić sprawę. Pracownik powiedział, że ma podpisaną umowę, więc może jednak. Tak czy inaczej, odpowiedzą za to. Choć to pocieszenie niewielkie. Jak widać, w tej umieralni ważny jest każdy dzień, każda godzina, trzeba ratować co się da. Jutro możemy wziąć np. szczeniaki (dwie małe suki oszczeniły się kilka tygodni temu). Ale nie możemy zabierać zwierząt nie mając gdzie ich umieszczać. Dlatego raz jeszcze BŁAGANIE O DOM TYMCZASOWY, który moźe przyjąć najprawdopodobniej chorego szczeniaka. Może zdarzy się cud i ktoś jeszcze uratuje maluchy (albo strasze psy). Mój numer: 0 889 174 935 całą dobę!
  22. Niestety, scronisko nie ma telefonu. Pracownik ma swój prywatny, ale dziś odbierała jego siostra (chyba?) - nic nie wiedziała. Ewentualnie zostaje telefon, który jest na bramie. Ja tam nie mogłam się dodzwonić - prawdopodobnie to tel. właściciela, ale próbować jeszcze można. Marko, byłaś w schronisku, więc nie muszę Ci opowiadać, jak to wygląda. Teoretycznie są godziny "urzędowania" , ale tak naprawdę loteria - albo zastaniesz pracownika, albo nie. Może być tak, że teraz jest, a za godzinę jedzie na interwencje i nie może czekać.
  23. Ano właśnie, skur... Wszczęto dochodzenie przeciwko nim, postaramy się, żeby nie było umorzone. Ja mam osobiste podejrzenia, źe to jakaś chora forma "urzędowego załatwienia sprawy bezdomnych psów", bo aż nie mogę uwierzyć, że czysty, bezinteresowny sadyzm. :evilbat:
  24. Owieczko, szczeniorki mają już imiona: on to Domino (bo taki biało czarny i taki silny - był i na pewno będzie) a ona Nerea, ale Zosia podoba mi się bardzo, ?oże więc dziewczyna dwa imiona mieć będzie? Esperanza założyła im osobny wątek. Zdjęcia zrobię dziś, ale jak mnie po południu do nich nie wpuszczą, to dopiero jutro. Owieczko, jesteś wielka i o tym dobrze wiesz. Jesteś nie Owieczką, ale pełnowymiarową Owcą! ;)
  25. :cry: Dobrze znam historię tych maluchów. Aż za dobrze, czasem śni mi się w nocy. Dziś przyśni sie na pewno. To było tak: ... małe, ciche, smutne miasteczko. W lecie przyjeżdża tu więcej ludzi, "letników". Gdy wyjadą, zostają psy, błąkajace się tam, gdzie jest szansa, że ktoś im pomoże. Jak cienie, przemykają chodnikiem,siedzą obok sklepu, błagalnie zaglądają w oczy. Ale kiedy się na nie nie patrzzy, znikają... Pewnego dnia wśród takich psich cieni pojawiła się suka. Duża, piękna, łagodna. Schodziła wszystkim z drogi, jak inne psie cienie. Była szczenna. W centrum miasteczka, koło cmentarza, znalazła opuszczona posesję. Ludzie z niej uciekli, ścigani przez wierzycieli. Tam, w komórce, suka sie oszczeniła. Na świat przyszło 9 pięknych, okrąglutkich szczeniąt. Karmiła je, myła, chroniła. Była cudowną matką. Ale boki zapadały jej się coraz bardziej, chudła z dnia na dzień. Kiedyś, gdy przebiegała przez ulicę w poszukiwaniu jedzenia, potrącił ją samochód. Uderzył, ale nie zabił. Suka wróciła do dzieci. Gdy rosły coraz większe, matka - wiedząc, źe nie jest w stanie ich wykarmić - brała je delikatnie w zeby i niosła do ludzi. Do sąsiadów, którzy mieszkali obok opuszczonej posesji. Jej posesji... Zanosiła im swoje dzieci i prosiła błagalnym spojrzeniem: weźcie je, weżcie moje dzieci, bez was zginą. A ludzie, jak to ludzie, nic nie rozumieli. Mówili: "o, jakie ładene szczeniaki", wzruszali ramionami i oddawali matce. Na szczęscie obok mieszkali inni ludzie. Starsze małżeństwo Żona i Mąż, państwo Ch. - prości i niebogaci, ale wrażliwi. W miarę swoich możliwości dokarmiali i matkę i dzieci, gdy tylko skończyły 4. tydzień. Pisali listy do burmistrza, że psom trzeba pomóc, ale bez skutku. Rozwieśili ogłoszenia, że proszą o pomoc. Jedno z takich ogłoszeń zobaczyłam. I tak poznałam sukę i jej szczenięta. Miały wtedy ok. 4-5 tygodni. Były radosne, zdrowe i silne. Potem z dnia na dzień rozły coraz silniejsze. Woziłam im dobrą karme, robiłam zdjęcia, byłam pewna: znajdą dobre domy. ... Ale zanim zdążyłam zamieścić ogłoszenia, zaczęło się pasmo nieszczęść. Jakby los się sprzysiągł. Przyszło troje ludzi (ludzi?). Powiedzieli, że mają warunki, dom , ogród - i zabierają 4 szczenięta. Nie minęło 10 minut od ich wizyty, a pana Ch zaalarmował potworny skowyt. Zrozpaczona suka-matka łapiąc za rękaw zaciągnęła pana Ch. na cmentarz - miejsce, gdzie rozegrała się tragedia. 3 szczenięta już nie żyły. Miały główki roztrzaskane o mur. Czwarte dogorywało. Piątemu udało się uciec. [b]Ta właśnie sunia umarła na rękach ASICI[/b] Potem sprawy potoczyły się szybko. Pan Ch. zawiadomił policję. Przyjechali, zabrali nieprzytomną z rozpaczy matkę i pozostałe 3 szczenięta do schroniska do Ostrowi. Dowiedziałam się o tym i w ten właśnie sposób i ja trafiłam do schoniska, a raczej obozu psiej zagłady. Nie zdążyłam im pomóc :cry: Matka do tej pory płacze za swoimi dziećmi. Państwo Ch. zdecydowali, że nie może zostać w schronisku, za dużo przeszła. Mimo że mają dwa własne psy i jak mogą pomagają bezdomnym, zabrali ją do siebie. Ma wspaniałą, ciepła budę i codziennie długie spacery ze swoim panem. Ma wspaniałego opiekuna. Ale ciągle płacze za dziećmi. Bardzo trzeba jej pilnować, żeby nie uciekła ich szukać. Dziękuję Wam Tanitko i ASICO, że ratowałyście maleństwa. Je byłam przekonana, że silne, odkarmione, dadzą sobie radę, i zaczęłam od ratowania słabszych. Mam nadzieje, że uda się chociaż pieskowi. Tanitko, jesli coś Ci będzie potrzeba, daj znać. A tak wyglądały pieski z matką, jeszcze w komplecie. [URL=http://img130.imageshack.us/my.php?image=szczeniaki1pt.jpg][img]http://img130.imageshack.us/img130/8008/szczeniaki1pt.th.jpg[/img][/URL] [URL=http://img431.imageshack.us/my.php?image=suka10fe.jpg][img]http://img431.imageshack.us/img431/2407/suka10fe.th.jpg[/img][/URL]
×
×
  • Create New...