Zosiu, my tak załatwiliśmy naszego Montusia, który uwielbia podróżować. Wystarczy, że uchylą się drzwi samochodu i on już jest w środku.
Kiedyś TZ wrócił z delegacji, wjechał na podwórko i chyba nie zamknął drzwi od samochodu. Potem zamknął bramę, wjechał do garażu i tyle.
Po kilku godzinach wielkie poszukiwanie psa. Różne myśli chodziły po głowie, była rozpacz, płacz syna, bo pies na noc nie wrócił, więc na pewno coś się stało.
Rano jechaliśmy do moich rodziców, otwieramy garaż a ta bida cała się trzęsię w samochodzie. Obraz nędzy i rozpaczy. :-(
Ale teraz już nie wsiada do samochodu bez zaproszenia. :lol: :evil_lol: