To prawda, że z jedzeniem bywa róznie.Moja przez pierwsze dni kradła kąski z miseczki i uciekała w ciemne miejsce , żeby skonsumować zdobycz.Były to naprawdę niewielkie ilości. Z piciem był problem toteż powędrowałyśmy obie do weta na przegląd. Oczywiście nazwana zostałam panikarą ale mniejsza z tym. Po kilku dniach jadła z miseczki spokojnie, a potem grymasiła jak coś jej nie podpasowało.
Najważniejsze, że psiak poczuł sie kochany, potrzebny i szczęśliwy, a dla was nie ma znaczenia, że jest po prostu kundelkiem.
Dziękuje z całego serca, za to co dla niego zrobiłaś. Nie ma takich słów, które wyraziłyby moją wdzięczność.