-
Posts
28488 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Są a jakby ich nie było-Pomózcie może wspólnymi siłami zmienimy ich los
szajbus replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
Amol jest jak lekarstwo na zbolałe serce, Przytulisz go, a świat wyda ci sie o wiele lepszy niż jest w rzeczywistości. -
Łódź-Pomocy!! Przywiązali ją do drzewa! / Ma dom!
szajbus replied to Niewiasta_21's topic in Już w nowym domu
Jak do tej pory los obchodził sie z nią okrutnie, Ty możesz to zmienić! -
Łódź - RUTER - Niemożliwe? Możliwe. Już w nowym domku :))
szajbus replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Ruter czeka właśnie na ciebie, Nie zastanawiaj się za długo. On bardzo tękni! -
Podobnie zachowała sie moja Balbisia na widok pijaków w krzakach. zwiała z ogrodzonego placu. Do dziś mam bliznę na kolanie, ale na szczęście był se mną syn i pomogli ja łapać przechodnie. Akcja sie udała. Serce miałam w gardle i nie tylko. A, że nasza pannica jeszcze cierpi na niektóre lęki nie jest spuszczana do dziś z linki treningowej lub smyczy. Ona biega na linie, a my za nią. Po takim bieganiu my jesteśmy w gorszym stanie niż ona. Ona ma wywieszony jęzor, a my padamy.
-
Dziekuje wam za odwiedziny u Psoni Słoneczko potrzebna nam twoja pomoc. Liszka uciekła w Łęczycy w drodze do stałego domku. Jest po operacji przepukliny. Na brzuszku ma jeszcze szwy. Wskaż jej bezpieczną drogę drogę do Ani, która wyjechała z Łodzi jej szukać. Opiekuj sie nią , żeby jej sie nic nie stało. Pomoż skarbie!
-
Neska- Essa- Liszka ma domek:multi::multi::multi: Nie potrafię nawet wyrazić mojej radości. Aniu, wiem, że serce ci krwawi, ale jej sie należał dobry, kochający stały domek. Dzięki tobie go znalazła. Nie smuć sie kochana, ciesz się jej szczęściem. Dla niej to wielki dzień, na który czekała, bardzo długo czkała.
-
Łódź-Willa juz nie smutna,nareszcie szczesliwa w nowym domku!
szajbus replied to Niewiasta_21's topic in Już w nowym domu
Willa smutnieje z każdym dniem coraz bardziej. Nie pozwól jej na to. Pokochaj ta doświadczona przez los psinę. -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
szajbus replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[COLOR=Red][B]PAJĄCZEK W PILNEJ POTRZEBIE! Nie daje sobie rady. POMOCY![/B][/COLOR] -
Są a jakby ich nie było-Pomózcie może wspólnymi siłami zmienimy ich los
szajbus replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
Hurraaa!!! Sam znalazł domek!!!!! Aby ta adopcja była początkiem innych równie szczęśliwych. Kamień na ciebie kolej! -
Łódź - RUTER - Niemożliwe? Możliwe. Już w nowym domku :))
szajbus replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Ruter czeka na ciebie z niecierpliwością -
Łódź. Dwie przyjaciółki RALI i RATA, od 4 lat w schronie. MAJĄ DOMY!
szajbus replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Rali ma 1 obserwatora na allegro. Oby szczęśliwego. Obserwatorze to skarb nie sunia. Zapomniała jak wygląda życie poza kratami schroniska. Los sie obszedł z nią bardzo okrutnie, ale ona nadal wierzy w człowieka. Pomóż jej. -
Jakoś przeżyłam ten dzień, choć serce podchodziło mi do gardła. Wyświetlało mi się całe twoje życie od momentu gdy do nas trafiłaś. Maluśka wystraszona istotka, niepotrzebna, zbyteczna, bo chora. Gdyby nie przypadek, pewnie twoje maleńkie ciałko wciągnęłaby woda w swoją otchłań. Ale dane ci było żyć. Na twojej drodze stanęliśmy my. Miłość od pierwszego wejrzenia. Strzała Amora , która godzi w samo serce. Początki były trudne wet, dom, dom wet i tak w kółko. Ale z czasem przyzwyczaiłaś się do dr. Pawła. Pamiętam jak do ciebie mówił "oj przyszedł nasz robaczek". W końcu wyszłaś z anemii, wykończyliśmy groźnego tasiemca, brzusio wrócił do normy i wszystkie wyniki. Byłaś zdrowa. Ale ja nadal panikowałam. Kichnęłaś kilka razy, a ja już pędziłam z tobą do lekarza. W końcu zaczęli się ze mnie śmiać i tak zostałam nazwana panikarą.To zostało mi do dziś. Cieszyłaś się doskonałym zdrowiem przez te wszystkie lata. Psociłaś, kradłaś, potrafiłaś ze mną rozmawiać i po swojemu sie kłócić, skarżyć, obrażać. Oj pękać można było wtedy ze śmiechu. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić tego wszystkiego, to trzeba było widzieć na własne oczy. Żałuję bardzo, że nie mamy kamery, że nie uwieczniłam tych sytuacji z obrazem i dźwiękiem. Pamiętasz jak Janusz chciał ją kupić, a ja wyzwałam go od snobów? Nie miałam racji. Bałaś sie aparatu fotograficznego i kto wie, czy dzięki kamerze nie miałabym więcej pamiątek. Kochaliśmy cię bardzo mocno i kochamy nadal. Byłaś szczególną istotką w naszym domu, w naszym życiu.Wiem, za bardzo cię rozpieściliśmy, ale inaczej sie nie dało. Boże, gdybym przewidziała, gdybym miała jakieś przeczucie, ale nic nie wskazywało, że twój koniec jest tak bliski. W sobotę poszliśmy z Szymonem do sklepu i nie wzięliśmy cię ze sobą. Pobiegłaś na balkon i z balkonu dałaś nam taka połajankę, że ludzie sie oglądali. Pyskowałaś ile wlezie. Nie mogłam cię wtedy zabrać. Siedziałaś na balkonie do naszego powrotu. Następnego dnia zachorowałaś. Zapalenie gardziołka - banalne prawda? Boże, gdybym wiedziała to co wiem dziś nigdy nie pozwoliłabym ci podać tych sterydów do antybiotyku. NIGDY! Moje serce krwawi nadal jak o tym myślę. Tlen , kroplówki, reanimacja. Kiedy to nastąpiło krzyczałam i pomimo wszystko wierzyłam, że sie ockniesz, wierzyłam tak bardzo. Kiedy powiedzieli mi, że koniec nie wierzyłam. Gapiłam sie na twoje ciałko i nie wierzyłam, dotykałam cię, tuliłam byłaś ciepła. Krzyczałam, że nieprawda, że nie mogłaś mnie opuścić, że dziś twoje urodziny, że w domu czekają prezenty. Odciągnęli mnie od ciebie i wyprowadzili na zewnątrz. Ale najgorsze było przede mną. Powrót do domu i pustka, pustka która bolała, gniotła, przytłaczała. Kiedy wróciliśmy ze szpitala przytuliliśmy sie wszyscy do siebie i tak wtuleni daliśmy upust swojej rozpaczy. Janusz nie wstydził się swoich łez. Przestał trzymać fason. Pościło go wreszcie to co dławiło w gardle. Mijały dni i nie było lepiej. Dopiero pojawienie się Balbinki przyniosło ulgę. Ty żyjesz, żyjesz w nas każdego dnia, bo codziennie o tobie rozmawiamy, wspominamy twoje psotki i tak już będzie zawsze. Psoniu, wiem, że Balbinka trafiła do nas za twoja sprawką i dziękuje ci za nią. Dziękuję z całego serca za kolejną kochaną istotkę. Dziękuję ci, że sie nią opiekujesz i nad nią czuwasz. Rób tak dalej kochanie moje. Tak jak napisałam wcześniej. Byłaś, jesteś i na zawsze pozostaniesz w naszych sercach. Kochamy cię niezmiennie mocno.
-
Są a jakby ich nie było-Pomózcie może wspólnymi siłami zmienimy ich los
szajbus replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
Psinki nieśmiało wychylają główki ze swoich bud i patrzą czy już po nie przyszedłeś. Ale ciebie nie ma. Nie pozól im czekac !