Nie takie znów zero. Miał obserwatorów, wiem, ze były w jego sprawie telefony , i o ile dobrze zrozumiałam był także oglądany w przytulisku. To nie jest tak, ze nikt się nim nie interesuje. Pytanie dlaczego się nikt nie zdecydował do tej pory na adopcje.
Dlatego moim zdaniem skoro ma masę ogłoszeń w necie a chcecie mimo wszystko wykorzystać pieniądze na dalsze jego ogłoszenia to lepiej dać szansę tym, którzy nie mają dostępu do komputera i internetu. Może wśród tych ludzi kryje sie dla niego domek, a nie wiedza o istnieniu Tobiego?