Paulinko trzymam sie.
Chociaz powiem ci, że lekarz ( chirurg onkolog), który mnie dotąd prowadził to człowiek o wielkim sercu i naprawdę oddany pacjentowi. Widac gołym okiem, że lubi swoją "robotę", której ma po pachy.
Fakt, miałam problemy z terminem operacji, ale jak sie okazało było to spowodowane siłą wyższą. Z trzech sal operacyjnych zostala jedna ze sprawnym sprzętem do znieczuleń. Nic tez dziwnego, ze kolejka oczekująca na operacje onkologiczne sie wydłużała.
Zobaczymy jak bedzie teraz , bo przejmuje mnie inny oddział.Z pierwszej wizyty , że tak powiem, wyszłam z mieszanymi uczuciami. Ale nie przesądzam niczego, zobaczymy jak to będzie dalej. W razie co, to jeszcze mam jęzor za zębami i z niego korzystam, a pyskowac potrafię, oj potrafie.
A to co mnie spotkało z tymi badaniami i problemami po wyjściu ze szpitala to........... naprawdę zakrawa na ironie.
Evelin, widze, że Megi trafi pod czułe skrzydełka. lepiej nie mogła trafic. Tylko sie cieszyć i zarazem płakać, ze takich osób jest tak mało.
Psonia spała w naszych pieleszach, ale Zuzia i Balbina nie sa gorsze, Jak widzaą, że reszta ich stada ( czytaj MY) szykuje się do łóżeczek to one są w nich pierwsze od nas. Ze swoich legowisk korzystają w ciągu dnia , a i tez nie zawsze, bo kanapy są wygodniejsze.