Dziękuję niedźwiedzico- bardzo
Nie przypuszczałam, że mnie aż tak sieknie. Nie znałam Limersika. Nawet nie wiedziałam o jego istnieniu i rozpadłam się na małe kawałeczki. Czuje niesmak i niemoc. To straszne uczucie. Chciałoby się pomóc wszystkim psiakom, każdemu, z którym los odszedł sie tak okrutnie,a tak nie jest, Wybiera sie kilka spośród kilkuset , potem następnych kilka i tak w kółko. Wielu oczekujących na swoją kolejkę ginie, I to jest przerażające.
Chciałabym robić więcej- nie mogę
To co robię - to o wiele za mało
Jak pogodzić to wszystko?
Od wczoraj siedzę, ryczę i bije się z myślami.
A co mają powiedzieć dziewczyny, które mają wolontariat i na co dzień widzą ten ogrom cierpienia psich istot?
Psoniu
Widzisz jaka ze mnie beksa? Jak to mówi mój Janusz " daj spokój, opamiętaj sie, nie zbawisz całego świata. Dobrze, że w ogóle coś robisz" Co on wie?
Wczoraj ryczałam i tuliłam Balbinkę. Ta biedna psina nie rozumiała tego, że dziękowałam Bogu,za to, że to nie ona padła ofiarą. Dziękowałam, że te kilka adoptowanych psiaków, na które namówiłam znajomych po adopcji Balbisi ma sie dobrze, i że są bezpieczne. Ale za moment poczułam się jak zdrajczyni. Cholera, totalna rozsypka.
Nie spałam całą noc. Bolała mnie głowa, a w dzień mama była kapryśna. Bolą ją mięśnie i na dodatek dziś nawalił jej rehabilitant. No super jest, mówię ci.
Teraz martwię sie o Dyzia, bo w DT boli go nóżka i chyba bidoczek nie słyszy. Ale dzięki ci za opiekę nad nim,bo ten guz przy szczęce to węzeł chłonny i po antybiotyku zaczyna się zmniejszać. Już psina może jeść.
Czuwaj nad nim nadal Psoniu. Teraz trzeba będzie mu zdiagnozować ta nóżkę i uszy.
Kocham cię kwiatuszku. Dobrze, że mogę sobie tu u ciebie pogadać i się rozkleić. Wysłałam wszystkich spać i nie psioczą widząc moje łzy.
Śpij dobrze mój aniołku