Jump to content
Dogomania

lavinia

Members
  • Posts

    3263
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lavinia

  1. tylko na chwilkę jestem.... czekamy.....Ptyś wkurzony bo nie dostał śniadania, siedzi mi teraz na kolanach i podgryza co może. Oczywiście zawojował cały personel hotelowy, już wszyscy tu trzymaja za niego kciuki :lol: Ja jestem jednym kłębkiem nerwów, po prostu boję się, że gdy ktoś mnie o Ptysia pyta, to zamiast odpowiedzi, usłyszy ryk i zobaczy morze łez.... o 15 jedziemy na AR, jeszcze konsultacja kardiologiczna a potem już operacja.....P.doktor powiedział,że będę miała wtedy czas wolny dla siebie i będę mogła coś porobić sobie, gdzieś pochodzić...już ja to widzę.... wszystkim bardzo bardzo dziękujemy za dobre życzenia i fluidy,pomyślcie proszę o Ptysiu dziś po południu i trzymajcie kciuki jesli możecie, chociaz przez chwilę....
  2. powoli szykujemy się do dzisiejszego wieczornego wyjazdu...... chciałam wam jeszcze pokazać, że u mnie nie ma lekko, psy muszą zarabiać na swoje utrzymanie - nic za darmo :shake: http://www.allegro.pl/item97898974_bata_weze_i_krokodyle_zobacz_.html a tak na poważnie - ja wystawiam aukcje, a one śpią na kanapie i się lenią, mogę tam wszystko postawić czy położyć i guzik je to obchodzi....chociaż Ptysiowi chyba posmakowały kokardki na tych butach, bo juz się zaczął do nich dobierać...:evil_lol: napiszę jutro z Wrocławia.....
  3. ciotki Witokretki jak wrocimy z Wrocka, to Ptys robi impreze, przyjdziecie i obaczycie slodziaka na wlasne oczy :lol:
  4. no myślałam już o tym, ale nie wiem czy chcę go zapytać...... załatwiam przez WOPR, zobaczymy poza tym dostałam na pw jeszcze kilka namiarów, już sprawdzam...
  5. oczywiście, nic nie moze byc proste - kupić tego nie mozna - ludzie dostaja takie podreczne butle na recepte jako cześć terapii - wtedy Szpital im cos takiego wypozycza. a moze ktos z was pracuje w szpitalu ??? ma dojscia jakies ???
  6. podnoszę Ptysiowego misia...
  7. wczoraj myślałam, że już po Ptysiu....wieczorem, gdy przyszłam do domu, mały jak zwykle cieszył sie, skakał, biegał i nagle ...przewrócił się, nie mógł wstać....bardzo mnie to przeraziło. Podniosłam go, trzymałam kilka mimut w pionie, nic nie pomagało - oddech stawał się coraz cięższy, wsystko zaczęło sinieć, po postawieniu na podłodze znów upadek, główka tak ciężka, że zwisa prawie bezwładnie......myślałam , że odchodzi..dodatkowo zaczął się krztusić...miał niewidzące, błędne oczy...tragedia Robert (mój syn) cały blady, ręce mu się trzęsły...stoi przy mnie i prawie płacze...ja po prostu czułam się tak, jak gdybym miała atak serca.... zapakowaliśmy małego do samochodu i do kliniki na Gagarina ( a była już 12 w nocy)..był tam super miły pan doktor, nie zapamiętałam nazwiska, ale świetny, sympatyczny i rozsądny. Wsadziliśmy Ptysiula pod butlę z tlenem na godzinę, dostał kilka zastrzyków w dupsko i ODŻYŁ !!!!!!!!!!!! Zaczął sam trzymać główkę do góry, wszystko mu się z powrotem zaróżowiło...nie wyobrażacie sobie jaka to ulga...dopiero wtedy zrozumiałam w jakim napięciu byliśmy od momentu tego zdarzenia - sama gotowa byłam się popłakać w tej lecznicy po powroci do domu mały usadowił łepetynę na mojej szyi i tak przespał do 7 rano, bez mruknięcia nawet. Dziś jest jak skowronek, ale muszę go pilnować - absolutnie nie wolno mu biegać, skakać ani tym podobne. w związku z tą sytuacją mam prośbę - muszę dziś kupić małą podręczną butlę z tlenem, podobno są takie w sklepach zaopatrzenia medycznego, czy ktoś z Warszawy może wie gdzi to kupię ????? Rybon, może Ty wiesz ??? i jeszcze jedno - dzwonił wczoraj dr Skrzypczak, operacja jest o 15 w czwartek. Ponieważ wszystko ustawiałam na środę, w związku z tym dziś w nocy już jedziemy do Wrocławia i jutro tzn w środę będziemy z Ptysiulcem "zwiedzać', bo nie mamy nic innego do roboty. jeśli któraś z wrocławskich dogomaniaczek miałaby ochotę się z nami spotkać, to będzie nam bardzo miło :-)
  8. p Beata jest na urlopie, jak wróci to jej powiem.
  9. pozwalam sobie przekleić część postu, jaki napisała Dorothy, w topiku "jak Lavinia...."
  10. niestety Pajuniu, nie wierzę w to co napisałaś, a to dlaczego - w wątku Ptysia wkleiłaś link do forum, na którym zbierano pieniądze na operację Ptysia. Na tymże forum, w dniu 30.03, użytkownik Nilli napisała; Ich kann mich mit einer Tierklinik in HH in Verbindung setzen, die den Kleinen dann "exrem kostengünstig" fachgerecht operieren wird. Danach würde ich den Kleinen dann betreuen und bis zur Vermittlung aufnehmen -allerdings Alles nur in Eigenverantwortung. Heinrich zieht aller Vorraussicht nach Karfreitag aus, dann würde ich den freiwerdenden Platz für den Kleinen reservieren. Betreuung /Transport in/um/nach HH während/um die OP kann ich regeln.Verantwortlichkeit garantiert.Kann dann bis zur endgültigen Vermittlung auf dem Outbackhof (auch wenn es mit der ReHa bis in die Puppen dauert) bleiben. Alle Kosten nach Ausverantwortung gehen natürlich zu meinen Lasten. Gute Grundausbildung wird garantiert. Sämtliche Daten nach evtl. Vermittlung werden selbstverständlich zur Verfügung gestellt. LG Margrit nie znam niemieckiego, ale dziewczyny z tamtego forum przetłumaczyły - ta osoba po operacji miała wziąć Ptysia, zaopiekować się nim, i szukać mu domu. Żeby tego jeszcze było mało, to w następnym poście DREA, która jest moderatorem tego forum i KOLEŻANKĄ PAJUNI ( sama mi o niej Pajuniu mówiłaś ), odpowiedziała, że to świetnie, cóż za wspaniała oferta, trzeba tylko zadbać o to, by osoba, która w tej chwili tymczasowo ma Ptysia (tzn ja) dobrze się nim opiekowała do czasu przyjazdu do Niemiec. NIGDZIE PÓŻNIEJ nie ma sprostowania, nikt, włącznie z twoimi wszystkimi koleżankami, nie napisał, że Ptyś ma tam być tylko na operacji i że ma już właścicielkę. Mało tego, twoja koleżanka pisze tam, że jest ze mną w kontakcie stałym i ja się na to wszystko zgadzam ( nie muszę chyba pisać, że nie jestem z tą osobą w żadnym kontakcie). dodatkowo, jest jeszcze jakiś człowiek, który chciał za Ptysia zapłacić i on też jest brany pod uwagę jako nowy domek. I tu konwersacje na pw - jak to załatwić, żebym ja się o niczym nie dowiedziała i odpowiedż drugiej strony, że Pajunia (nie było nazwy "Pajunia", tylko imię i nazwisko ) to załatwi !!!! I propozycje dotyczące informacji dla mnie o powikłaniach itp. i skoro sama podawałaś na dogomanii link do tego forum, to chyba je czytasz ?? jak więc mogłaś nie wiedzieć o tym co jest planowane, nawet jeśli jak twierdzisz, odbywało się to za twoimi plecami ?? __________________
  11. Pajunia - no comment. a teraz Ptysiasty - jestem taki śliczny i apetyczny :-) całuski od Ptysiula dla wszystkich dobrych cioteczek !!
  12. osoby, które śledzą ten wątek, wiedzą jak ostro zostałam zaatakowana prze Pajunie, za moją decyzję pozostania z Ptysiem w Polsce i zrobienia mu operacji tutaj. Ponieważ czułam się w obowiązku wyjaśnić ludziom, którzy zbierali na tę operację pieniądze w Niemczech ( byłam przekonana, że Pajunia nie powie im prawdy ), zarejestrowałam się na tamtym forum, do którego Pajunia podawała tu link i jeszcze na jednym forum. Napisałam wyjaśnienie, ale to czego się dowiedziałam, po prostu mnie zmroziło. otóż okazało się, że Ptyś miał już nigdy do mnie nie wrócić - miałam z nim jechać, zawieżć go na operację, odczekać dzień czy dwa i wrócić do Polski ( Pajunia powiedziała mi, że klinika wymaga, by Ptyś był tam co najmniej dwa tygodnie po operacji ). Przed powrotem do Niemiec po Ptysia, miałam dostać telefon, że piesek nie przeżył, z powodu powikłań. Dlaczego ????? Dlatego, że komuś w Niemczech bardzo ale to bardzo spodobał się Ptyś i ten ktoś chciał go zaadoptować, czyli kupić. Ponadto, klinika w której Ptyś miał przebywać tyle czasu po operacji nic o tym nie wie !!!!!! te informacje pochodzą od osób z Niemiec. Te osoby nie udzielają się na naszej dogomanii, nigdy też nie atakowały Pajuni tutaj, ale znają ją i jej adopcje. Te osoby gotowe są potwierdzić to co tu napisałam, a nawet podać więcej informacji odnośnie innych psów i adopcji dokonywanych przez Pajunię. jestem w szoku. kiedy usłyszałam o tym po raz pierwszy, nie chciałam w to wierzyć. jednak te informacje potwierdziło kilka osób plus klinika w której Ptyś miał być operowany. To tyle na razie.
  13. ta suka po szczeniakach wygląda fatalnie = podejrzewam, ze po prostu jest poważnie chora i trzeba się pozbyć problemu, stąd aukcja na allegro.... nie wiem co robić, pogadam z ciotką Doddy, problem jest tylko taki, że u nas miejsca brakuje...poza tym znów mamy większość psów w hotelu " bezpłatnych", czyli uratowanych i utrzymywanych przez nas, więc finansowo jest kiepsko bardzo... nie wiem... ciotka Doddy jest w Wawie na szkoleniu, pewnie się odezwie póżniej w sprawie Neli.
  14. właśnie znalazłam coś takiego na allegro - ta sunia wygląda bardzo żle !! [URL]http://www.allegro.pl/item97139389_1_5_roczny_pit_bullterier_bcm_.html[/URL] i jeszcze to; [URL]http://www.allegro.pl/item97023643_oddam_w_dobre_rece_amstaffa.html[/URL] ta też nie wygląda za dobrze...... i jeszcze to; [URL]http://www.allegro.pl/item95320853_bezdomny_sliczny_amstaff_.html[/URL] może ktoś z dogomaniaków mieszkających w tamtych okolicach mógłby zadzwonić do tego chłopaka ??
  15. i ładnie jeżdzi samochodem, jest bardzo grzeczny
  16. oby tak było, boję się tylko, że za bardzo chcę, żeby wszystko się udało... a już tak jakoś jest to wszystko poplątane, że jak się czegoś bardzo, bardzo chce,to się tego nie dostaje....... a ten maluch już tyle przeszedł i ma teraz prawdziwą szansę na życie,mam nadzieję, że nie zostanie mu odebrana
  17. dzięki Eurydyko - to ciekawe, o wielu rzeczach nie wiedziałam, ale atak Ptysia był raczej spowodowany jego wadą serca i problemami z przepływem krwi, chociaż nie można wykluczyć padaczki. dziś mały jest pod ciągłą obserwacją, wydaje się, że jest normalny, właśnie nawarczał na kota, bo mu tamten do miski zaglądał, ale po wczorajszym ja już dmucham na zimne i nie spuszczam go z oczu ani na chwilę. Martwi mnie to, że więcej się pokłada, tak jak gdyby brakowało mu sił.
  18. noc upłynęła w miarę spokojnie...Ptysiowi, bo ja budziłam się co chwila i sprawdzałam, czy mały oddycha.... dziś od rana Ptysiulek różowiutki, ma apetyt,muszę go stopować, bo chce szaleć z Dodą... myślałam, że jestem już zaprawiona w różnych krytycznych psich sytuacjach...wczorajsze mnie po prostu tak zwaliło z nóg, że szok. Mały biegał i skakał, nagle runął na ziemię, na grzbiet, zaczął charczeć, siusiać na siebie, nie mógł się ruszyć ani przekręcić...to było okropne - takie chwilowe zejście. Natychmiast go złapałam i podniosłam do pionu, strasznie dyszał i był siny...długo jeszcze póżniej dochodził do siebie. Niech już będzie ta środa, bo ja nie wytrzymam, chyba jestem za słaba psychicznie na takie testy.
  19. Ptyś dziś zemdlał.......mam nadzieję, że to dlatego, że moment wcześniej szalał z Dodą martwię się
  20. no, Viris napisała mi, że ma duże bicepsy i się nie boi, ja też jak trzeba to bojowa jestem...zastanawiam się, czy by nie zabrać dodatkowego argumentu w postaci mojej suki Dogo Canario - ona jest ciapowata bardzo, ale wygląd ma taki, że ludzie jak ją widzą , to przechodzą na drugą stronę ulicy.... a tak poważnie, to chcemy popytać sąsiadów i zrobić rozeznanie - jeśli okaże się, że baba ma jeszcze inne psy, to poprosimy o pomoc znajomą "psią" organizację...
  21. wybacz Maruda, ta informacja miała być w topiku o buldożkach, ale nie mam czasu szukać - jedziemy z Viris i Beatką spuścić lanie tej obrzydliwej babie, która doprowadziłą buldożkę Monikę do tragicznego stanu. Sprawdzimy przy okazji czy babsztyl nie ma tam jeszcze innych psich biedaków....
  22. Viris, to w takim razie w niedziele robimy akcję......:mad: :angryy: :diabloti:
  23. a tu sunia; [img]http://img124.imageshack.us/img124/7350/1resize7hi.jpg[/img] [img]http://img124.imageshack.us/img124/4964/2resize6bb.jpg[/img] [img]http://img98.imageshack.us/img98/6571/5resize6xw.jpg[/img] [img]http://img124.imageshack.us/img124/9859/6resize4fj.jpg[/img] [img]http://img124.imageshack.us/img124/9824/7resize7fr.jpg[/img]
×
×
  • Create New...