Ja myślę, że Dorothy się nie odezwie. Mieszka podobno gdzieś w Szczyrku co nie jest aż tak daleko ode mnie, ale nie wiem dokładnie gdzie, bo bym podjechała...
Ale zostawmy już Dorothy. Chyba jest jakiś sposób żeby zabrać psa z azylu. Jest deklaracja Neris w sprawie pożyczki i myślę, że dobrze byłoby z niej skorzystać, bo jutro już piątek a Mosiek nie po to raz został wyrwany śmierci żeby znowu tam się dostać, a z tego co usłyszeliśmy o Mysłowicach grozi mu albo natychmiastowe uśpienie, albo zagryzienie.
Deklaruję, że zaraz w poniedziałek prześlę 100 złotych na dług w hoteliku i słowa dotrzymam. Kto jeszcze się dołoży, żebyśmy byli pewni, że Mojżesz jest bezpieczny?