Nie ujmować, tylko nie słuchać, nie zwracać uwagi, robić swoje, bo niestety, wszystkich się od razu nie zmieni. Na pocieszenie powiem Wam, że mój mąż ostatnio był na spotkaniu klasowym (matura 1972) i tylko jedna osoba nie miała żadnego zwierzaka w domu, w mojej klasie nie ma tak dobrze, ale za to jest kilka osób całkiem zacnie "obłożonych"!