Madziu, już trochę lepiej, bo jesli i Ty już całkiem zwątpisz, to biada nam... :-(
Jeszcze jest iskra nadziei, jeszcze te wyniki, no i przecież nie ma przerzutów. Z domkiem porażka, podzielam zdanie Dorothy- za szybko się Kaja poddała. Nie wierzę, że Misia, taka biedna i chora mogłaby skrzywdzić koty...Zawsze psy i koty pod jednym dachem na początku muszą się dotrzeć.Moja Lolka, dzięki przebywaniu z kotami przez pewien czas,nauczyła się chodzić po stołach, ale większych spięć nie było.
Ewa, Madzia - trzymajmy się, jeszcze jest nadzieja. Na razie najważniejsze jest zdrowie małej.