Jump to content
Dogomania

maartuusia

Members
  • Posts

    291
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maartuusia

  1. Uwaga, uwaga, informacja: Lunka mieści się w przejściu dla psów, wczoraj zaczęła go używać kiedy to przez przypadek zostały zamknięte drzwi. I nowe fotki :loveu: Wczorajsze, wieczorem mój aparat funkcjonuje niekoniecznie najlepiej, ale wklejam:
  2. Głodzić jej nie będę, ale jedno jest pewne Luna musi schudnąć, jej chudziutkie łapki nie są w stanie na dłuższą metę nosić takiego ciężaru, to naprawdę mogłoby źle się skończyć dlatego konieczne jest podjęcie kroków w celu odchudzenia psiaka. A dziś rano była już miska Puchatku :), nie zostawiłam głodnego psa na cały dzień.
  3. Pojedziemy do Pana dokrota poprosimy o zapisanie jakiejś diety-cud :D i bedziey dziewczynę odchudzać, damy radę :) Mam w domu internet, ale ja z zasady nie korzystam z niego w weekend (starcza mi siedzenie w pracy przez osiem godzin przy komputerze), a w ten weekend wyjątkowo miałam takie zamieszanie, że podwójnie nie miałam czasu żeby do komputera podejść. ZuziaM obrożą się nie przejmuj, zresztą wyślę Ci dziś PW bo nie mam tych dokumnetów Luny, jedynie umowę adopcyjną. Puchatku Tobie też obiecałam zdjęcia Badyla, ale jak sam wiesz taki zawriowany weekend, dziś w domu usiądę, coś wybiorę i wyślę, obiecuję. EDIT: a jeleniogórski husky nie jest Badylkiem, zupełnie inna maska, w każdym razie dziękuję za link.
  4. Chciałyśmy (ja i Luna) podziękowac WSZYSTKIM WAM za wszystko co dla nas zrobiliście. Ja ze swojej strony obiecuję, że zrobimy wszystko żeby Lunka była szczęśliwa a i my jesteśmy szczęśliwi, że jest już z nami. I tu, widać całego grubasa :) patrzy w kierunku furtki, ale nie pójdzie tam.
  5. Nie próbowałam przepychać jej przez otwór dla psów, myslę, że narazie marne szanse są zeby się zmieściła, mają otwarte drzwi cały czas więc wchodzą i wychodza swobodnie. pozatym mam wrażenie, że Luna ma jakiś lęk przed wąskimi przejsciami, mamy zainstalowane furtki z obydwu stron domu przez które wychodzi się na ogród (pamiątka z czasów Badylka, kiedy to musiał być w ciągu dnia tylko przed domem bo zdarzało mu się zjeść jaką roślię z ogrodu), i tych własnie furtek Luna stara się nie przekraczać, ale myslę, że wszystko przyjdzie z czasem. Powarkiwały na siebie trochę wczoraj, Maniek był bardzo zazdrosny kiedy głaskałam Lunę, ale dziś rano był już dzielny i wcale nie wściekał się kiedy zajęłam się sunią. Zachwycające Luna odstawia tance kiedy widzi nadchodzacą miskę, mówię Wam ubaw aż tylko :) zrobiłam kilka zdjęć, ale dołownie kilka i do tego większośc w pralni bo tak jak mówiłam trudno było Lunę z tamtad w weekend wyciągnąć zaraz postaram się wrzucić tu.
  6. Jestem, jestem Lunka to kochana dziewczyna, w sobotę była baardzo wystraszona i zestresowana, Maniek biegał za nią jak szalony co podejrzewam dodatkowo ją stresowało. Spacerowała najpierw po ogródku, trudno było ją przekonać do wejścia do pralni gdzie mieszka, ale w koncu weszła, Mankowi nie podobało się, kiedy położyła się na posłaniu dla niej przygotowanym, więc koniec końców skończyła na posłaniu Mańka (i tak już zostało). Miała potem straszne obawy przed wyjściem z pralni, właściwie całą sobotę i niedzielę przesiedziała na posłanku, tylko krótkie spacery na siusiu. Nadal trochę się boi, najbardziej mojego ojca, mamę polubiła chyba najbardziej, do mnie też przychodzi kiedy ją wołam, Tomka się nie boi, ale specjalnie nie interesuje się nim, natomiast mój brat wrócił wczoraj do domu późnym wieczorem i widział ją tylko przez chwilkę, więc trudno ocenić. Pozatym mam wrazenie, że Luna boi się wąskich przejść, mamy z obydwu stron domu zainstalowane furtki (pamiątka po czasach kiedy Badyl demolował ogród i w ciągu dnia przebywał tylko przed domem), Luna bardzo boi się przechodzić przez te furtki. Nie poróbowałam przeciskać jej przez otwór dla psów, mają drzwi do pralni otwarte cały czas, jak miną jej stresy spróbuję nauczyć ją do czego służy ten mały otwór. Dziś rano śmigała już z Marianem po podwórku chociaż dosyć niepewnie, nie zmuszam jej żeby wychodziła z pralni, zachęcam, ale rozsądnie, sama zdecyduje siedy pokaże się szerszej publiczności. Żarłok przeokropny, nigdy nie widziałam żeby pies z taki zapałem pałaszował zawartość miski, musze ich pilnowac podczas jedzenia bo Lunka jak już skończy swoją szamę dobiera się do miski Mańka, co jego bardzo stresuje.
  7. Za chwilę urywam się z pracy, jutro postaram się wpaść na dogo wieczorem i opowiedziec wrażenia z przebiegu pierwszego dnia z Luną, aczkolwiek nie obiecuję bo jutro oprócz wyczekanego przyjazdu Luny mamy w domu sporą imprezkę (imieniny mamy - Bożena), więc będę miała kupę roboty. Trzymajcie kciuki za szybką i bezpieczną podróż Luny i stalowe nerwy Mariana, który na pewno mocno przezyje przyjazd Luny (podobnie jak Luna).
  8. Mój malec ze schronu jest [B]Mańkiem[/B] albo [B]Marianem[/B], jak mnie wkurza to jest [B]Sierściuchem[/B] :) Zaginiony huski przyjechał do mnie jako [B]Badi[/B], ponieważ był zawsze chudy jak patyk został [B]Badylem[/B] :) a jak był nieposłuszny to wołałam na niego [B]Bandyta[/B], z kolei mój brat kiedy chciał wzbudzić strach w przechodniach wolał na niego żartobliwie [B]Rzeźnik[/B]. Edit: Własnie czekam na transport suni ze schroniska nazywa się [B]Luna[/B], dla niej jeszcze nie mam zdrobnienia, ale tak coś czuję, że zostanie [B]Luśką.[/B]
  9. Czy są szanse, nie wiem, mam nadzieję, że tak. Badyl zaginął 23.08.06, minęło wiele miesięcy, wiem, ale nadal monitorujemy wszystkie możliwe ogłoszenia o znalezionych psach tej rasy, przewalam allegro, robię to co robić mogę po tak długim czasie, mam takie swoje małe zboczenie, jak gdzieś jadę, idę, jestem w nieznanej mi okolicy już jakoś tak odruchowo, bezwiednie zaglądam na każde podwórko, patrzę co przy budzie lata, a jak zobaczę kogoś na spacerze z haszczakiem, nie odpuszczam dopuki sobie dokładnie delikwenta nie obejrzę. Przez pierwsze miesiące zaliczyliśmy setki interwencji, obejrzałam dziesiątki haszczaków, wiele z nich ganiałam gdzieś po polach, lasach, niestety żaden otrzymany przez nas sygnał nie potwierdził na 100%, że widziany przez kogoś bądź przetrzymywany pies to był mój Badyl. Pamiętam jak z nadzieją, że nic nie znajdę pokonywałam długie kilometry wzdłuż torów kolejowych biegnących przy naszym domu, jak kiedyś wyskoczyłam z jadącego samochodu bo w deszczu zobaczyłam w rowie coś co przypominało jego ciało a okazało się workiem pełnym śmieci. Wierzę, że jest gdzieś, cały i zdrowy i że jest mu dobrze, a przy odrobinie szczęścia kiedyś go znajdę. Anuleq, jedna z dogomaniaczek znalazła swojego Remisa po kilku latach...
  10. A wiecie nad czym się dziś zastanawiałam? Przenosiłam rano Mańka rzeczy do pralni (dostał eksmisję z mojej sypialni, no w końcu Lunka nie może sama w pralni mieszkać), poprosiłam go grzecznie zeby wszedł do pralni wejściem dla piesków, czyli wycietym w drzwiach otworem i jak przechodził przez niego to przyszło mi do głowy, że Luna grubas może się nie zmieścić :evil_lol: , dopiero byłby numer. Dziura była robiona pod haszczaka, on był duży, tzn wysoki, ale o budowie ciała top-modelki :)
  11. Ja mam jeszcze jedno pytanie do ZuziM, czy wiesz kochana w jakich okolicznościach Luna trafiła do schronu? to już tylko tak dla zaspokojenia ciekawości.
  12. Prawdziwy, prawdziwy, ja jak :) W dniu w którym zabierałam go ze schronu był malutki, zdecydowanie mniej kudłaty, żółty do odchodów w których leżał, zapchlony koszmarnie, ale wyrosło z niego takie cudo, że nawet chore łapy nie odbierają mu uroku. Pojedziemy z Lunką na przegląd i Marianem na ściąganie płynu z torebki stawowej w przyszłym tygodniu do naszego weta to zapytamy o te kleszcze, podobno sa jakieś szczepionki... Jesteśmy na kleszcze szczególnie wrazliwi bo moja biedna mama choruje na boreliozę po ubiegłorocznym ukąszeniu.
  13. Tak, uzbierana cała kwota, jeżeli miałaś ochotę wesprzeć Lunę, proponuję przeznaczyć te pieniążki na lekarza dla Nestora, jego watek: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=44852
  14. Słuchajcie ja tak nieśmiało zaproponuję co by może Lunkę przenieść do działu "w nowym domku", wiem, że jeszcze nie jest w nowym domku, ale ten nasz wątek tak szybko rośnie, prawie cały czas na pierwszej stronie, zwolniłoby się miejsce na pierwszej dla jakiejś bidy, która domku jeszcze nie ma.
  15. Wykąpana pachnąca przyjedzie do mnie laska :), chciałam na biegu Marianowi fryzjera załatwić, żeby ładnie kawaler wyglądał na przyjazd Luny, ale kolejki są strasznie, jesteśmy zapisani dopiero na przyszłą środę. Super, ze nie ma pchełek, u nas byłby to spory problem bo Marian to straszny kudłacz, ostatnio jak załapał pchły musieliśmy go prawie na zero obiąciąć bo sobie takie piękne gniazda porobiły w jego dredach. Poznajcie Mariana, nowego towarzysza Luśki :) A na kleszcze to już ja zadbam o specyfik bo dla kudłacza też musze coś kupić. Apodobno te bestie już się pobudziły.
  16. Nie mogę uwierzyć, jesteś wspaniały :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
  17. ja tam się wzruszyłam :placz:, zawsze tak mam, co za natura jakaś. Piękny wierszyk Puchatku.
  18. Teraz ja wypadam mało solidnie, miałam kasę wysłać wczoraj, wysłałam dziś rano, płynąć pieniądze, płynąć...
  19. Zdjęcia będą, jasna sprawa :) Ja pieniążki przelałam dziś o 9 rano, po południu powinny być na koncie Beamichy.
  20. A oczywiście, odwiedziny mile widzane, zapraszamy każdego, kto będzie miał ochotę do nas zajrzeć, a jak kłopoty będą z wizytą u nas to może nawet uda się w innym miejscu spotkać :) Narazie zamierzam pracować z Luną nad formą, ona ma trochę tłuszczyku, ja też, przed weselem odchudzanko jak znalazł :)
  21. ja się wtrącać nie będę, jak zdecyduje ZuziaM tak będzie, dzięki Igusiu za propozycję, jesteś kochana :loveu: , ale dziewczyny zdecydowały, że Lunę przywiezie Beamicha i niech tak zostanie. Aha, jeszcze jedno, wielki dzień 2.06 :)
  22. może być na poczatek 100 zł na konto Beamichy ?? wpłacę wieczorem bo w pracy nie mam haseł swoich do konta.
  23. Uu, sporo kasy, jakoś nie pomyslałam, że to aż tyle może wyjść, głupio mi strasznie, bo to przecież już prawie moja suńka i chyba jestem złą przyszłą pańcią, ale muszę skorzystać z oferowanej przez Was pomocy finansowej, 300 złotych to 3/4 obraczki slubnej, a ja właśnie za chwilę do ślubu idę i każdy grosz liczę.
×
×
  • Create New...