Jump to content
Dogomania

andre

Members
  • Posts

    873
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by andre

  1. nie zagladam tu codziennie, przyznaje bez bicia, ale choc dwa razy w tygodniu na watek zajrze, bo caly czas Rockiego w pamieci mam, szczegolnie, ze mialem go okazje osobiscie poznac. niesamowita jest ta przemiana, az trudno uwierzyc patrzac na fotki. autentycznie, gdyby ktos zupelnie obcy mi to przeslal, to bym nie uwierzyl... co do domkow, to zycze Rockiemu stalego jak najpredzej, a kazdemu dogomaniackiemu psiakowi chociaz dwoch potencjalnych chetnych na ogon (na glowe zle brzmi ;) ), to wszyscy pewnie troche lepiej sie poczujemy. AM
  2. niestety przeprowadzka tego Pana dopiero za miesiac, zas w innym miejscu opis slowny po skonfrontowaniu z przedadopcyjna kontrola okazal sie byc kompletna bzdura. AM
  3. niestety wolk02 nie odezwal sie :( za to w piatek z reksem bylismy u Pani Rys na kontroli. okazalo sie, ze prostnice ma pusta i nie bylo potrzeby oczyszczania go. Reks nabral ciala, zrobil sie bardzo silny i pewny siebie. na podworze obcych nie wpusci, zas podczas spaceru w lesie nieoczekiwanego "przechodnia" obszczekal glosno i groznie. AM
  4. [quote name='Kamyczek87']Reks przebywa obecnie w naszym schronie?.Też trzymam za niego kciuki.:multi:[/QUOTE] nie, nie. reks zostal zabrany z interwencji i nigdy nie trafil do schro. obecnie przebywa u dobrych ludzi pod zielona gora, ktorzy maja kilka przygarnietych psiakow, a my dowozimy im stale karme dla nich, zapewniamy opieke weterynaryjna. reks kilka razy dziennie puszczany jest luzem na podworze, je gotowane mieso z jajami i twarogiem, zgodnie z zaleceniami weta, i poki co zalatwia sie bez problemow, choc w okolicach odbytu widac zgrubienie. oczywiscie rownolegle prowadzimy rozmowy z wetami na temat ew. zabiegu. jesli chodzi o email z allegro, to niestety pozostal bez odpowiedzi, poki co :-( AM
  5. barney'a zawiezlismy dzis na DT pod krosno odrzanskie, ale jest szansa, ze bedzie to dom staly. kolezanka collie trzymana w domu, kupa dzieciakow, on od razu sie zaklimatyzowal. pani psiak wpadl zdaje sie w oko, a jutro bedzie pan, ktory w rozmowie wydal sie bardzo pozytywny, wiec czekamy na info wylacznie pozytywne :) co do luny i lei, to jutro dzwonie do innego pozytywnego domu. pan kontaktowal sie juz jakis czas temu, ale czekal na przeprowadzke do nowego domu z duzym terenem. w dluzszej rozmowie wydal sie bardzo dobrym opiekunem, takze jesli przeprowadzka dokonana, to mysle, ze do niego wpadniemy zweryfikowac rozmowe. trzymac kciuki prosze. AM
  6. tymczasem znalezlismy sie w potrzebie przy innym mieszancu husky. polroczny piesek, odebrany na interwencji od pijaka, ktory go katowal po spozyciu alkoholu. choc po husky, to raczej nie przypomina. bialy, w brazowe i szare laty. jest bardzo pozytywnie nastawiony do innych zwierzat, do ludzi lgnie, aczkolwiek z wiadomych przyczyn do mezczyzn odrobine mniej. spedzil kilkanascie godzin w mieszkaniu i poza sikaniem problemow nie stwierdzono, az zostal sam - zdemolowal cala chate, zniszczyl, pogryzl buty itd. dzisiaj goraczkowo uruchamialismy kontakty w sprawie luny, aby dac mu chociaz tymczas, ale do 21 nie udalo sie. do tego wieczorem nieoficjalny hotel nas wystawil - zgodzil sie wziasc psa na pare dni, a gdy bylismy w drodze to stwierdzil, ze przyjal innego psa juz i nie ma miejsca. do jutra udalo nam sie awaryjnie cos skombinowac, ale co dalej, to nie wiem... AM
  7. aha, allegro jest, zas w krakvecie zgodnie z deklaracjami ludzi powinno byc wiecej glosow na nas niz jest... AM
  8. dzisiaj Luna i Lea zapoznawaly sie z dwoma potencjalnymi domkami. oba domki z terenem, ale w jednym jest juz starsza suka, zas w drugim przypadku cala rodzina musi przedyskutowac dobrze sprawe opieki, bo dorosle dzieci napalone na nowego psa (poprzednia suczka 2 lata temu zeszla w wieku 12 lat), ale zeby to nie byl slomiany zapal, a opieka nad nasza dwojka ostatecznie spadnie na jedna matke tych napalonych dzieci, a one wybeda do swoich domow, studia itd. AM
  9. poprosilem o namiar telefoniczny i podalem tez numery do nas. AM
  10. [quote name='Benia-b']Czy Luna ma jeszcze mleko?? Czy mogłaby pomóc wykarmić szczeniaki??[/QUOTE] niestety nie ma juz pokarmu. postaram sie dowiedziec jutro w schro na temat ew. mamki. jutro podwyzszanie plotka wybiegu, bo mala bierze rozbieg i niczym zajac przeskakuje ogrodzenia, a luna w tym czasie wydziera sie jakby ze skory ja obdzierali... AM
  11. baaaardzo dziekuje yewcia1 za promocje! karma na taka kwote napewno by "nas" (zwierzaki nasze) troche poratowala! bardzo tez prosze o glosowanie zgodnie z regulaminem, tj. z jednego nr IP (~kompa) i ksywki 1 glos! to bardzo wazne! dzieki wielkie z gory za pomoc! AM
  12. ooo.... nawet nie wiedzialem. z przyzwyczajenia slalbym do Murki :) dzieki Monia! AM
  13. kolejna wizyta u Reksa w tym tygodniu. tymczasem baaaardzo dziekuje yewcia1 za promocje! karma na taka kwote napewno by "nas" (zwierzaki nasze) troche poratowala! bardzo tez prosze o glosowanie zgodnie z regulaminem, tj. z jednego nr IP (~kompa) i ksywki 1 glos! to bardzo wazne! dzieki wielkie z gory za pomoc! AM
  14. hej! [i]a mialo byc tak pieknie... mialo nie wiac w oczy nam...[/i] to tak tytulem wstepu. moja radosc byla przedwczesna. Luna zajela sie wedzonymi lapkami, uchem, smakolykami, ale w koncu polapala sie, ze cos jest nie tak. zapachy malej z budy nie sposob bylo tak latwo sie pozbyc. zaczela sie jazda... przerazliwe wycie, piski, szczekanie, proby ucieczki. po godzinie 3 w nocy wcisnela pysk w 5cm przestrzen przy furtce, nie wiadomo jakim cudem odgiela furtke tak, ze pysk... jej utknal. w przyplywie szalu widac miala sile na niewiarygodne odgiecie, a pozniej nie mogla sie ruszyc. wyruszyla z odsiecza (po telefonie od portiera) kolezanka mieszkajaca w poblizu i choc przed 7 musiala byc w pracy, to siedziala z nia do 6. pozniej zmienila ja Ola od nas, ktora przesiedziala z Luna do 13.30 zawalajac swoj projekt "sluzbowy". w taki zmianowy system z krotkimi przerwami przeszly dwa dni. w trakcie tych krotkich przerw Luna oczywiscie wyla tak, ze zwrocili na to uwage mieszkancy calego pobliskiego osiedla. Liczylismy, ze pierwsza doba najtrudniejsza, ale nic sie nie zmienilo. Doszedl zel uspokajajacy i wciaz jazda. Bogusia chodzila tej nocy do niej co chwile, zeby sprawdizc, czy wszystko ok (a od 7 do 17 praca!)... w miedzyczasie akcja "mala", czyli kontrola poadopcyjna. to jest w ogole historia na osobna bajke, ale w skrocie: wszystko uzgodnione, facet czekal dluzszy czas na mala, byl u niej z zona. szukali husky dluzszy czas, mieli adoptowac porzucona sunie z krakowa, ale w miedzyczasie znalazla dom. byli w trakcie wykanczania domu pod zg, z terenem, na krotki czas miala trafic do bloku. umowieni bylismy na obowiazkowa kastracje i cegielka na rzecz potrzebujacych zwierzat ( 1) przez 2 miesiace rodzinke karmimy, odpchlamy, odrobaczamy itd. 2) aby pomagac innym zwierzetom musimy miec jakies datki, bo dzialamy spolecznie, bez wplywow z miasta, gminy itp - vide: [url=http://idz.zgora.pl/download/sprawozdania/sprawozdanie_idz_2006.pdf]sprawozdanie finansowe i merytoryczne za rok 2006[/url], 3) w Gazecie Lubuskiej cyklicznie pojawia sie ogloszenie "szczeniaki rozne do 50 zl kupie", wiec traktujemy to tez jako pewna forme zabezpiecznia 5) coz, ludzie jak cos maja za darmo, to tego nie szanuja i tyle...). przy wydawaniu malej byc nie moglem, bo 12h bylem poza domem, a facet cos narzekal na te kastracje, kasy nie dal, bo on ma roczek dziecka, wiec przelewem, a przeprowadzka wyszla niejasna - nie zaraz, ale pod koniec roku, a moze i nie... Nastepnego dnia kontrola poadopcyjna. Facet wychodzi w gajerku, przeprasza, ze nas nie wpusci, ale ma gosci, bo roczek dziecka, ale wszystko super, na sterylizacje sie oczywiscie zgadza, tylko ktos go wprowadzil w blad, ze po tym nowotwory sa itp. Ogolnie gadka bardzo mila, wszystko super, ale informujemy go, ze powrocimy na rekontrole wkrotce, skoro teraz ma gosci, sprawdzimy warunki po przeprowadzce do nowego miejsca oraz po rui, bo zgodnie z umowa adopcyjna musi ja wysterylizowac i nam przedstawic zaswiadczenie od lekarza weterynarii. OK, wszystko super. uspokojeni wracamy, a godzine pozniej, po 22, telefon, ze on sie musi spotkac w sprawie psa. informuje nas, ze on jednak psa miec na razie nie moze, wiec przekaze go wujkowi i podal adres, aby zrobic korekte umowy adopcyjnej. nastepny dzien rano - pojawilem sie u "wujka". wyszlo na to, ze facet zawiozl im psa jeszcze w dniu adopcji. daleka rodzina zaskoczona mowila - "no bo przeciez on ma dzieci i kota, dlugo pracuje, to jakby mial sie zajac"? w rozmowie wyszlo tez, ze facet jeszcze za psa wzial od nich kase, a przestraszony kontrola poinformowal jedynie, ze "schronisko przyjedzie podpisac umowe adopcyjna i im trzeba kase zaplacic"... "wujkom" przekazalem ksero umowy adopcyjnej, spisalismy protokol z calej akcji, oswiadczcenie w sprawie szczeniaka i oczywiscie znow maluch jest pod nasza opieka. przekazalem im wszelkie informacje na temat legalnej drogi do adopcji psa i sie rostalismy. spotkanie - delikatnie, najpierw obwachanie z zewnatrz, bo a nuz dziwnie zareaguje, ale byla pelna radosc z obu stron. gdy luna wpadla na wybieg z mala, to przez pierwszy kwadrans ja przewracala i karcila - "gdzie Ty bylas?" ;-) pelna radosc. obgryzanie sie nawzajem, zabawa, spokoj, a wreszcie ogromna ulga i odpoczynek. kilka wizyt dzis, a Luna wychodzila machajac ogonem i padala na sloncu z zamknietymi oczami. stres, nerwy, bol... co do faceta od malej - wyglada na to, ze psa traktowal jak rzecz. chcial jako prezent na roczek dziecka, a wyszlo, ze to wcale nie jest bezobslugowy przedmiot, ktory na polce polozy, tu imprezka, roczek, to oddal dalekiej rodzinie, ktorej zginal miesiac temu pies. w momencie, gdy zobaczyl, ze nia ma do czynienia z gieldowym handlarzem, ale stowarzyszeniem, ktore nie odpuszcza, kontroluje i wymaga realizacji zobowiazan, to sie przestraszyl... w tej chwili sunie sa razem i poki co zglaszamy sie ponownie do 3 zielonogorskich gazet z info na ich temat i swiezymi fotkami oraz probujemy znalezc dobry dom, dla obu suczek razem. oby sie udalo! trzymajcie kciuki! AM [size=1]edit: poprawiony link do sprawozdania, bo kierowal na 2005 rok[/size]
  15. hej! od 8 do 21.30 bylem poza domem, takze wybaczcie, ale musze "odtajac" ;-) pod nasza opieka jest juz tylko Luna. ostatniego szczeniaka udalo nam sie niepostrzezenie zupelnie zawinac, bo Luna na widok grzebyka kladzie sie na plecach i odplywa :) do tego wspomagacz w postaci kurzych lapek spowodowal, ze znikala w budzie i po powrocie w ogole niczego jej na wybiegu nie brakowalo ;-) AM
  16. Luna ma chetnych, ale wydanie zostalo przesuniete poki co, bo chcemy miec wieksze poczucie, ze naprawde zrobilismy wszystko co w naszej mocy, zeby trafila jak najlepiej. Pajunia, napisz prosze na priv wiecej co i jak, na ile pewne, gdzie. Jesli mozesz, to przed wtorkiem. Dzieki. Swieta - rowniez zycze wszystkim co najlepsze. AM ps. aha! wiek - 3-5 lat. jest bardzo lagodna, lekko lekliwa, ale naprawde super!
  17. od samego poczatku, czyli odebrania go z miejsca w ktorym nie wychodzil na spacery, z wetami konsultujemy sie w sprawie jego rozciagnietej prostnicy. pierwsze info bylo, ze nie ma co ruszac, tylko dieta, ale pojawiaja sie sygnaly inne i staramy sie we wro sprawdzac je i w razie czego jednak starac sie doprowadzic reksa "do porzadku"
  18. aggie, bo reksiu teraz jest naprawde super onkiem! po prostu w swoim wieku, ale poza tym sobie radzi i biega, pilnuje podworka, realizuje sie, a my swoja droga jestesmy w kontakcie z wetami i jesli uzyskamy info, ze jednak dla reksa lepiej operowac, to zaryzykujemy dla niego... AM
  19. anashar - nie wiem, mozesz to sprawdzic? staramy sie go promowac gdzie sie da, ale nie kojarze tej strony akurat. AM
  20. dokladnie. reksiu szuka domu! czemu zerowe zainteresowanie? :-( AM
  21. Fusica - tej sunii nie adoptujesz juz napewno, bo pojechala do nowego domu :) Po obserwacji Luny i jej stosunku do spacerow "chce, ale sie boje" postanowilismy wydac jednak szczeniory. Sunia pojechala do mlodej dziewczyny (pelnoletniej) mieszkajacej z matka w domu z ogrodem. Pozytywna, czekala, interesowala sie, szukala wsrod znajomych domu dla Luny, zeby dobrze trafila. Jutro byc moze wydanie szarej i Luny, ale jeszcze myslismy... Luna za to coraz smielsza. zaczepia lapka, glowa kreci na boki i daje sie miziac po wszystkich czesciach ciala. na wyciagnieta reke reaguje unikami, ale jak ona chce, to sie polozy na plecach i wtedy mozna jej klaczki z tylnich czesci ciala wybierac, po brzuchu glaskac, uszach, pyszczku, w zeby zagladac :) super sunia! a z allegro spory kontakt, ale tez sporo w takim stylu: "witam! mam pytanko za jakiego psa jest ta zlotowka. ja bym bardzo chetnie kupila ale ktoregos z tych maluchow,a czy jezeli ktos przygarnie te suke to mam nadzieje,ze i jej dzieci za te zlotowke. i jak dostarczeniem ich" mam fotki z nowych domow, zapodam pozniej lub jutro. AM
  22. wczoraj mialem telefon w sprawie adopcji sznaucera, ale niestety: a) Pani ma samca juz b) z Katowic AM
  23. Fusica - dzieki za info :) Wczoraj Luna byla w zielonogorskiej wyborczej ([url]http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,4033127.html[/url]) AM
  24. [quote name='Rymonka']ma plakaty... jeśli któraś by chciała to proszę napisać maila na PW... prześle...[/QUOTE] Rymonka, jesli masz plakaty, to podeslij mi prosze na [email][email protected][/email], to wrzuce na serwer i podam tu na watku link, zeby kazdy mogl wydrukowac. AM
×
×
  • Create New...