-
Posts
30317 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Dziękuję Wam najserdeczniej za odwiedziny, za dobre słowa i chęć pomocy. Przepraszam, ale tydzień mam bardzo bardzo zajęty w pracy, praktycznie nie ma mnie w domu, dopiero dziś pierwszy dzień pełny w biurze i nawał zaległości po wyjazdach. Nie mam czasu na pisanie na dogo, postaram się nadrobić wszystkie zaległości w weekend. W weekend też wybieram się do hotelu, gdzie jest psiak, żeby osobiście go poznać i poznać też hotel.
-
Bardzo Ci dziękuję za ten piękny i szczery wpis. Masz wiele racji w tym, co piszesz. Zawsze biorę pod uwagę, ze dom, który bierze psa ma inne doświadzczenia i inne spojerzenie na całą sytuację. I ma do tego prawo. Ale z drugiej strony własnie po to są te długie rozmowy telefoniczne, wizyty przedadpcyjne, spotkania z psem, zeby na pewne rzeczy tych ludzi przygotowac. Poświęcamy na to masę czasu i energii. Dlatego potem tak bardzo boli jak dorośli ludzie zachowują się jak dzieci i tak, jakby nigdy tych rozmów i spotkań nie było. I próbują szukać winnych problemów z psem wszędzie tylko nie u siebie. To bardzo przygnębiające.
-
Piesio pierwszą noc przetrwał spokojnie. Chociaż widać, że nie jest przyzwyczajony do bycia w domu - bardzo ziajał, ponadto obsikiwał co się dało. Natomiast w ogrodzie od razu lepiej, zaczął węszyć i poznawać wnikliwie teren. Nie umie chodzić na smyczy. Jest dość lękliwy, osowiały, ale chętnie podchodzi po smaczki :) Łapka wydaje się być w porządku, natomiast trzeba będzie sprawdzić dlaczego z jednej strony ma jakieś dziwne wgłębienie.. Z dokumentów wynika, że pies spędził w radysach ok. roku. Wtedy chyba było zrobione zdjęcie z tą łapką w górze. Myślę, że mógł być po wypadku. Łapka jakoś wydobrzała, ale nie wiadomo co jeszcze mogło mu się stać. :(
-
Jeszcze się nie poddali, ale rozważają 2 drogi: albo oddać albo pracować. Prosiłam o tę drugą, ale sama nie wiem już czy dobrze... Pan stwierdził, że nie chcą oddać psa jak przedmiot, też się martwią jej możliwą reakcją, ale nie wiedzą, czy to pies dla nich :( Mnie najbardziej wkurzyło określenie, że Szanta "ma deficyty"! Zapytałam czego się spodziewał po psie po przejściach? I ilu zna ludzi bez deficytów?
-
Sorry, nie potrafię na chłodno tego teraz wszystkiego opisać, to są moje wnioski. Pan oczywiście nie powiedział tego wprost, ale tak nadmienił, że oni raczej liczyli, że pies ośmieli ich syna, nauczy odpowiedzialności itp. itd. - a tu pies sam wymaga ośmielania. Więc moim zdaniem pies miał być terapeutą dla ich dziecka. :( W pewnym momencie nie wytrzymałam i powiedziałam, że jak się szuka psiego terapeuty to nie w takim miejscu jak hotel dla psów po przejściach i nie w taki sposób. Więc pan się trochę zorientował i zaczął się wycofywać.. ech.. Zapytałam co ma konkretnie Szancie do zarzucenia: czy nie cieszy się na ich widok? - Cieszy się. Czy nie nawiązuje z nimi kontaktu, bo jest aż tak starsznie wycofana? - Nawiązuje. Nawet przychodzi po głaski. Śpi u nich w sypialni. Czy niszczy coś, jest agresywna? - Nie, zostaje sama bez problemu. Nie jest agresywna. To o co chodzi? - Jest lękliwa. Wszystkiego się boi, posikuje ze strachu, nie chce wychodzić na spacery, wszystko ją przeraża. A ile czasu ona u nich jest?? - No - miesiąc. No właśnie, a czy pan po miesiącu od totalnej zmiany życia, otoczenia, bliskich ludzi, czułby się super swobodnie?? No i w ten deseń mniej więcej... Powtórzyłam kilka razy, że za relację z psem są odpowiedzialni oni, bo oni ją nawiązują. To nie jest przedmiot z wgranym programem, i nikt nigdy nie da im gwarancji, że pies będzie zachowywał zgodnie z jakąś instrukcją.. Bez względu na pierwsze czy piąte spotkanie. Bo to oni są odpowiedzialni przede wszystkim. Sorry, nie mam już dziś siły, a jeszcze czeka mnie huk roboty, a potem muszę wstać o 5.00 i jechać 300 kilosów.
-
Rozmawiałam długo z panem Szanty. Mam ochotę strzelić sobie w łeb. Dlaczego ludzie nie potrafią traktować zwierząt po prostu jako istoty, które też czują? Była u nich behawiorystka, potrzebna jest praca z Szantą, czyli Szanta "ma deficyty" - jak to pan ładnie określił. A nie wiadomo czy oni dadzą radę z nią pracować. Liczyli, że to Szanta popracuje z synem, który jest lękliwy, a to ona jest lękliwa! - sorry, to moje krótkie podsumowanie półgodzinnej rozmowy. I że nikt na pierwszym spotkaniu z Szantą nie zauważył, że ona nie nawiązała z nimi kontaktu. Jesssuuuuu, zwariuję!!! Dlaczego tego biednego psa tyle spotyka? :( Po raz kolejny prosiłam o cierpliwość, wyrozumiałość, w końcu psina jest u nich miesiąc zaledwie.. Ale nie wiem już sama, czy warto. Dopiero co fruwałam z radości, że udało się zabrać łaciatego psiaka z radys, a tu pałą w łeb. Nie może być za dobrze. No rzesz,, nie może!
-
Dzięki, od rana ledwo się wyrabiam (jak przysłowiowa świnia na zakręcie) z robotą i sprawą psiaczka. Pan z fb raniutko pojechał do radys! Dał mi znać, jak już był pod bramą ;DD A za chwilę był telefon z radys do mnie, że pies ma atak padaczki! Że nigdy wcześniej nie miał, że jest weterynarz teraz u niego itd. itp. Na to ja poprosiłam, żeby jednak psa wydali mimo tej padaczki. Wydali!! Pan mi napisał, że pies w samochodzie. No to pytam go czy faktycznie padaczka, a on odpowiada, że żadna padaczka, że pies trząsł się ze strachu :(( No i jadą. Hotel uprzedzony i czeka. Mam nadzieję, ze wszystko będzie dobrze.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
agat21 replied to elik's topic in Już w nowym domu
Głównie z Jamorem, a jak go nie ma, to córka Jamora się zajmuje Fado. -
Do poniedziałku nic nie ruszy, jutro pan ma dzwonić do radys i się umawiać na odbiór psiaka. Mam nadzieję, że tym razem się uda. Już tak długo kombinuję jak pomóc temu psu. Wszystko było pod górę. Brak miejsc w hotelach, brak transportu. Nikt nie chciał pomóc. Pora odwrócić los tego psa. Musi być dobrze.