Wilk przez ostatnie tygodnie był w ocieplanych budynkach gdzie był leczony. Nie miałam tam dostępu jako wolontariusz. Udało mi się wejść na 3 sekundy, żeby zostać przepędzoną. Pytałam opiekuna o Wilka ale szczerze mówiąc nie wiem czy rozmawialiśmy o tym samym psie. Niestety..nie widziałam go już bardzo długo. Dowiadywałam się za każdym razem, że jest leczony i że nie mogę go zobaczyć a tym bardziej wyjść z nim na spacer.
W ostatni weekend dowiedziałam się, że 5 dni temu leczenie zostało przerwane i jest pod obserwacją... został przeniesiony do ogólnodostępnych boksów. Spytałam szczęśliwa o numer klatki gdzie przebywa i się dowiedziałam...
Niestety nie znalazłam go. Drugi raz pytałam w biurze adopcji i okazało się, że chodzi o budę...w tejże budzie i w żadnej innej na placu z budami go nie było. Przeszłam po Paluchu popytałam opiekunów bo niektórzy go kojarzą..ale ostatnie informacje od nich były takie, że Wilk jest w ocieplanych budynkach.
Być może tego samego dnia, w którym go szukałam przenieśli go jeszce gdzie indziej i jeszcze nie zdążyli uaktualnić danych. Będę go szukać w tę sobotę lub niedzielę.
Przepraszam zainteresowanych, że tu piszę tak rzadko ale jak widzicie nie bardzo mam o czym...a już napewno o niczym pozytywnym.
Przepraszam Cię Wilku, że tam siedzisz ciągle a ja nie umiem Ci pomóc...