-
Posts
1513 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by julita104
-
[quote name='Pasina']ja swojego owczarka niemieckiego długowłosego czesze najpierw pod wlos a pożniej z włosem[/quote] mnie fryzjerka u moich yorkow pokazywała zeby robic tak samo. najpierw pod włos a potem z włosem, wtedy lepiej znalzc ukryte kołtunki
-
Moja Tolusia dzisiaj dostała pierwszą cieczkę ( w koncu bo juz sie martwiłam, zbierało sie i zbierało). Ma roczek. Oprócz niej mamy wykastrowanego dwuletniego pieska. I zachowanie Tofika wprawia mnie w osłupienie. Układy między sobą ustalili już dawno temu, wszak mieszkaja ze sobą od roku. Tofik już z 10-15 razy próbował kopulowac dzis z Tolą!!! Czy to normalne zachowanie dla wykastrowanego psa??? To nie kwestia dominacji, bo wzieło go nagle. Przez rok tego nie widziałam a dzis - masakra. Póki co suka go odgania, ale potem są przeciez dni kiedy bedzie "chętna". Upewnijcie mnie ze na 1000000% nie bedzie z tego dzieci jakby nie daj boze doszlo do czegos? Juz mam takie czarne mysli ze zaczynam sie bac czy on aby nie ma jakiegos trzeciego jadra gdzies tam. Boze dorosła baba a gadam jak dziecko. Ale zawsze myslalam ze uciecie mu jajek da nam spokój jak bedziemy w pracy a oni sami w domu. :roll: :crazyeye: :shake:
-
KARTKA dla SABINKI - wróciłabym do CARO i SPÓŁKA,,,,ale żal
julita104 replied to Sabina1's topic in Foto Blogi
Czy ja równiez mogłabym poprosic o adres? Wspaniała akcja!!! :multi: -
na uciazliwe szczekanie polecam psikniecie w pieska woda ze spryskiwacza (takiego do kwiatów). Wazne aby pies dobrze kojarzył skąd się bierze to niemiłe doznanie - czyli konsekwencja i reagowanie w idealnym momencie a nie jak pies juz przestanie szczekac. Ja stosuję metodę ze spryskiwaczem jak pies obszczekuje jeza pod balkonem albo bujające się drzewa- efekty są rewelacyjne.
-
Oczka nie chcą się wyleczyć:((( - proszę o radę
julita104 replied to San_(jagodowa:)'s topic in Okulistyka
[quote name='San_(jagodowa:)'] Julito wspólczuję :-([/quote] eh do szału mnie to doprowadza. Wracam szczesliwa bo psy sie wyszalały a tu znow podraznienia i zaraz znow gronkowiec. Jak myślicie ile razy dziennie mogłabym psom my oczy? Mam bardzo dobry płyn do czyszczenia ale zaleca sie 2 razy dziennie. Mogłabym myc oczy w tych porach + 4 dodatkowe po kazdym spacerze? Boję się że to może zaburzyc jakies naturalne flory bakteryjne czy co tam jest. -
[quote name='Berek'] mogę wspomnieć stosunkowo liczne yorki ktore po trzaśnięciu o ścianę otrzepywały się i biegły dalej aportować. Obecnie o ten typ charakteru dość trudno. :razz:[/quote] hyhyhy ja mam taki egzemplarz w domu chyba z 6 razy dzis mial powtarzane ze kamyk to nie aport zanim odpuscil sobie na dobre. a na szkoleniu jest traktowany tak jak owczarki i inne psy - nie wolno to nie wolno, wszystkie sa uczone jednakowo. I z tym kamieniem była masakra, już myślałam ze brzęczący łańcuszek (teraz to stosujemy i są świetne efekty - czyli ogólnie mówiąc dyski fischera) będę musiała mu do ucha włozyc zeby usłyszał bo pies był niezmordowany. On właśnie taki jest, potrafi spasc z czegos, ale tylko sie otrzepie i dalej wraca do swoich czynnosc :shake: Niemniej jednak zgadzam sie z opinia ze książka to tylko książka. ja mam ich tony w domu. Przerzuciłam ich mnóstwo przez całe 2 letnie zycie mojego psa z adhd. A wystarczyło pare cennych rad, wspólne szkolenie i co? Juz sie nie rzucamy na inne psy, rowery, rolki itp. I lubimy wszystkich dookoła. I nie były nam do tego potrzebne w takiej mierze książki jak ktos kto nam pokazał co z tą wiedzą zrobic.
-
Oczka nie chcą się wyleczyć:((( - proszę o radę
julita104 replied to San_(jagodowa:)'s topic in Okulistyka
a u nas chyba nawrót :( zobacze jak bedzie do poniedzialku, jak nie dam rady sama opanowac sytuacji to pewnie vet i znow leki. naprawde kupie jakies dogle niedlugo!!! -
KARTKA dla SABINKI - wróciłabym do CARO i SPÓŁKA,,,,ale żal
julita104 replied to Sabina1's topic in Foto Blogi
[quote name='Bodziulka']Tutaj jest trochę więcej o ograniczeniach i warunkach ;) [URL="http://www.krewniacy.pl/06/"]http://www.krewniacy.pl/06/[/URL] (trzeba wejść na górze w "krwiodawstwo" i wybrać "zostań krwiodawcą") No ja niestety też nie mogę oddać :shake: ale namówiłam koleżankę, która jest honorową krwiodawczynią, żeby oddała na Sabinę przy najbliższej okazji (pewnie w przyszłym tygodniu, jak się zregeneruje po sesji - jeżeli jeszcze będzie taka potrzeba). Mogę tylko życzyć szybkiego powrotu do zdrowia i trzymać kciuki :thumbs: P.S. Na Bemowie też była burza, ale już przeszło :placz: i temperatura znowu rośnie :shake:[/quote] rety ile tam tych warunków :( Okazało się ze ja wogole tez nie moge (myslalam ze chwilowo bo biore leki ale okazalo sie ze nigdy nie bede mogła, lipa straszna:( ) bardzo rygorystyczne :( Śledzę wątek od początku i jestem pod wrażeniem jak dogomaniacy potrafią zadziałac!!! Dużo zdrówka dla Sabinki!!! -
[quote name='nikusia'] Julita, A jak jest z zajęciami w wakacje? Są czy nie?[/quote] sa normalnie, jak ktos zaplacil to przeciez go nie eksmituja z racji wakacji:) a najwazniejsza jest systematycznosc. tylko teraz strasznie goraco to lepiej przychodzic przed zajeciami na przeszkody a potem sie pouczyc bo inaczej robi sie tak gorąco ze pies juz pada. My w niedziele juz sie prawie ugotowalismy. a co do suk no to niestety fakt ze beda bardzo psa dekoncentrowac. Jajeczka mu uciachac to sie przestanie interesowac tym co nie trzeba :mad:
-
[quote name='nikusia']I nawet jeśli Ramzes ma już ponad rok to też rozwiązaniem będzie przedszkole?[/quote] psa mozna uczyc cale zycie moj Tofik ma dwa lata i ciagle jest tam uczony Moglabys isc z Ramzesem na PT ale on chyba za mało zsocjalizowany jest zeby wogole tam pracowal. Wiec przedszkole i praca od podstaw. Ewentualnie indywidualne zajecia z instruktorem.
-
[quote name='Paulina_13']Julita - dobrze wiem, że jedzenie i wet genów nie zastąpią. Oczywiście, mama nie zamierza kryc suki co rok! Ma do tego takie podejście "Ja je rozmnażam dla siebie, z miłości, nie dla papierów". Jakie są najniższe ceny psów rodowodowych (yorków)? Może ktoś kto siedzi w temacie napisałby mi coś więcej o tych warunkach hodowlanych? I czyn są w Polsce hodowle chętne na takie coś? Bardzo zalezy mi na tym, żeby mieć psa rodowodowego - jeżeli mamy go rozmnażac.[/quote] jesli chcecie zakładac koniecznie hodowle to nie warto kierowac sie cena az do tego stopnia. Hodowla to nie jest dochodowe zajecie. lepiej zainwestowac chociaz w ciut lepszego pieska, bo skoro ma byc reproduktorem to warto szukac dobrych cech i potem łatwiej bedzie wam na wystawach aby wyrobic uprawnienia hodowlane. Poza tym chcecie dbac o rase czy produkowac byle jakie szczeniaki z byle jakich skojarzen? Tak samo jak w pieska trzeba bedzie inwestowac potem-wyjazdy na wystawy, kosmetyki, vet itp. To zadna oszczednosc - tu zarobic a potem dołożyc. a mama bedzie rozmnazac dla siebie i co dalej-piesek sie komus znudzi, trafi do schroniska? Juz zdarzaja sie yorki w schroniskach. Albo chore pieski od nieswiadomych rozmnazaczy. co to za zycie dla suki? bedzie traktowana jako potencjalna rozmnazalnia, a nie nasza towarzyszka zycia, z ktora sie bawimy, trenujemy sporty itp. suka nie ma potrzeby rozmnazania. az sie we mnie gotuje jak to wszystko czytam :angryy:
-
[quote name='Paulina_13']Mam upiera się, że to nie będzie "byle jaki psiak", będzie badany, dobrze karmiony, że chodzi jej tylko o cenę kupna. [/quote] badanie leczenie i karma genów nie uleczą. Możecie przyczynic się do rozmnażania wielu chorób - m.in padaczki. Rasę ulepszasz znając sie na genetyce, dobierając jak najlepsze pary. Zapytaj mame czy ma serce swiadomie ryzykowac narodziny szczeniąt ktore mogą byc chore, albo nawet umrzec? Wiele tu było postow na temat takich pseudohodowlki. Tylko szczeniak z rodowodem to pewnosc jego przodkow i tego co wam wyrosnie. Poza tym mama zamierza ta sama suke kryc co rok? Dla mnie - brak serca i znecanie sie nad psem :angryy:
-
na wszystko o psach jest tego typu temacik. Polecam na ochłodę wiatraczek, okłady z mokrego ręczniczka. A pływanie-czemu nie, potem mozna psirka wykąpac. Glony jak glony, poczekaj jak zobaczysz yorka po kapieli w morzu i tarzaniu na plaży :diabloti:
-
po raz kolejny zapraszam do psiego przedszkola, do nas do Łodzi. Możesz tam naprawde wspaniale nauczyc pieska chodzenia bez smyczy. nawet mój nadpobudliwy Tofik ładnie tam sobie łazikuje sam i nawet juz nie czaczepia co chwile innej osoby. jest tam szkoleniowiec który pomoże Ci nauczyc psa przychodzic od razu do Ciebie. Pies sie wybiega i juz nie bedzie szukał zbędnych atrakcji, bo Ty bedziesz jedyną. na Twoje problemy rozwiazaniem moze byc szkolenie klikerowe, mysle ze brak u was dyscypliny i zapatrzenia psa w własciciela. Naprawde zapraszamy!
-
[quote name='kasia1088']ale sunia jest bezdomna ...[/quote] [B] to tym bardziej trzeba ja przygarnac[/B], znalezc jej dom, ewentualnym szczeniakom tez a potem wysterylizowac bo inaczej bedzie rodzic przy kazdej cieczce pewnie.
-
i leczyc trzeba w wyznaczonych przez pzu klinikach ponoc?
-
[quote name='Cortina']najwieksza wada wlascicieli psow jest to ze sie ich po prostu boja i jak dochodzi do sciecia to stoja i sie gapia, az sie psy przestana gryzc. Jak mnie to wkurza, bo na ogol wtedy zostaje na placu boju sama z gryzacymi sie psami, swoja chwytam za tylne nogi i jest ok, ale jak drugi pies atakuje dalej to juz mi ciezko. Haga jak byla maluska to dwa razy zostala pogryziona przez ONkowata suke, suka jest ogolnie agresywna. Oczywiscie jak doszlo co do czego to kobieta stala i patrzyla jak pieciomiesieczny maluch dostaje baty. I wtedy to ja sie zaczelam robic agresywna:evil_lol: i dolatywalam do suki ostro z wrzaskiem "won od mojego psa":eviltong: . Musze wam powiedziec ze podzialalo:lol:[/quote] ja juz wogole nie rozumiem baby ze nic nie zrobila bo czego sie mial bac :roll: To jej pies nas atakowal, moje psy zbytniej siły nie maja. Fakt ze Tofik zaczoł warczec szczerzyc zeby i szczekac ale nawet nie ugryzł tego psa. Swoją drogą dochodze do wniosku ze straszna z niego ciapa :shake: Nawet sie chłopak nie umie bronić. Pojde z nim chyba na szkolenie na gresje :evil_lol: Jak go kupiliśmy mój mąz chciał go nazwac brutus. Twierdził ze bedzie go wołał, wszysy uciekną a dopiero potem pojawi sie pies to nikt nie bedzie wiedział kogo wolał bo dawno juz ich nie bedzie :-)
-
[quote name='Sara']Ops ale faux pas.:oops: To o yorku to nie było w żadnym razie złośliwe, chodziło mi o to że każdy piesek dla mojego może stanowić zagrożenie i mnie wszystko jedno czy cziłałka czy bernardyn, pogryzienie może się dla psychiki mojej suki skończyć fatalnie, dlatego napisałam o gazie. Bo jeśli piszę o jamniku to w ogóle nie mówiąc juz o yorku który jest od jamnika mniejszy i obrona takiego małego pieska może być wiekszym problemem. Nie sugeruję w żadnym razie że Twoje yorczki gryzą, broń Boże. Po prostu jedynym psem jaki mnie ugryzł był ... york ( pocieszę Cię że skundlony :lol: )na szczęście nawet nie poczułam ale fakt faktem.[/quote] oj ale ja sie wcale nie gniewam! Bardziej sie usmiałam :P Chyba rzeczywiscie nie bede gryzła baby bo jeszcze mi kaganiec założą. Cały dzien wczoraj na nią czychałamzeby jej wreczyc ksero uchwały rady miasta, ale deszcz padał to pewnie nie chciało jej sie wyjsc z psem (my tam poszlismy se popływac w kałużach:P ) [B]Magia [/B]Widzisz właśnie rzecz w tym ze ja słowa przepraszam nie usłyszałam, moze gdybym sie ono pojawiło to bym nie była taka zła. baba mnie obsztorcowałaze to moja wina bo pies szczekał. A ze stał po drugiej stronie chodnika na smyczy przy nodze to pewnie nie zauważyła :shake: Pieski mają się dobrze fizycznie. psychicznie wczoraj było kiepsko. Tolka dostawała strasznej trzesawki na widok kazdego psa. Zaraz weekend to do przedszkola pojdziemy, tam sa grzeczne psiurki, to moze zapomni. Tofik był gorzej poobijany, wiec jak widzi psa kilometr dalej to juz lezy rozpłaszczony na chodniku. Do soboty jakos przezyja, a potem moze im przejdzie.
-
[quote name='Jura']Chyba się Ola zawiodła na nas. Mam nadzieję, że już znalazła imie, które jej przypadło doserca. A ja chyba bym nazwała westika: "Westik".[/quote] znajoma sunia, własnie west (pierwsza i jedyna miłoś mojego Tofika) nazywała się Westi. I naprawde jej to pasowało.
-
[quote name='Sara']Julita straszne jest życie posiadacza małego psa, dużego spuszczasz i cała nadzieja w jego szybkich nogach, małego trzeba bronić. Ja mam gaz, i to jest najlepsze rozwiązanie. Gazy żelowe można wycelować dokładnie w psa i nie trafia się przy okazji w swojego, a nawet jeśli to jest to chwilowa nieprzyjemność kiedy swojego psa można wziąć i uciec, albo obezwładnić napastnika. Ja niedawno miałam podobną sytuację z moją jamniczką. Przechodziłam przez jezdnię kiedy ona obróciła się i zaczęła szczekać, od razu przystąpiłam do akcji korygującej, a wtedy obiekt który oszczekiwała moja suka pokazał się w zasięgu mojego pola widzenia. Ściśle mówiąc był to facet z rottkiem na kolcach na rowerze, który obok nas z tego roweru pociągnięty przez szarpiącego się rottka spadł. Alleluja że facet psa utrzymał i masakry nie było, wolę nie myśleć co by było gdyby smycz puścił... Gaz od dawna noszę zawsze w kieszeni i gdy widzę jakiegokolwiek psa mam go w ręce przygotowanego do użycia. Kiedyś jak szłam sama idący spokojnie york dziabnął mine w nogę więc rozmiar nie ma tu znaczenia, ja urazów psychicznych mojego i tak lękliwego psa nie będę ryzykować.[/quote] moje yorki nikogo nie dziabia :-) Co najwyzej bedzie jak z powiedzenia "pies Ci morde lizał" Wiec lepiej sie nie schylac albo mozna caly starannie zrobiony make up stracic :evil_lol: ale słyszałam o dziabiących w łydki jamnikach :evil_lol: a ten gaz zelowy to mnie zainteresowal. teraz bede juz miala do wyboru z dwoch rzeczy, wiec super :multi: Poczytam jeszcze i koniecznie cos sobie sprawie. Dotad bylo o tyle łatwo ze podnosiłam psy za szelki do gory i mialam oba na reku. Ale dzis ten szaleniec przyciskał je do ziemi i nie moglam wydobyc ich ze spodu, bo wtedy zaczynał atakowac mnie i tak w kolko. jakby baba psa odciagneła to od razu byloby po sprawie, a tak to problem. A na własciwy tor to nie musialam zawracac bo sobie przystanelismy z boczku zeby przeczekac az sie chowa do klatki ale on wtedy postanowil nas zmiazdzyc.
-
[quote name='Berek']To działa trochę jak latarka o wąskim,a le mocnym promieniu światła - trzeba to skierować na nadbiegajacego psa. Oczywiście, pewnie nie działa zawsze i wszędzie - np. w przypadku zwierzęcia o ogromnej twardości i w megapobudzeniu... ale skutecznośc ma ponoć sporą, naprawdę spora. Ja na ogół tłukę łańcuchem, ale też nie jest to rozwiązanie bez wad (może tego swojego yorasa uderzyć, a taki łańcuch waży tyle, co pół tego pieska).[/quote] juz znalazlam sklep to zakupie i wyprobuje. Łancucha nie nosze :P ze sobą mam juz z karuska saszetke na smakolyki, w niej dodatkowo woda dla psow. W kieszeniach piłki, klucze do domu, zaraz dojdzie ten bzykacz. Poza tym mam dwa psy to musiałabym łancuch juz chyba w ustach nosic:P Juz sie ludzie smieja ze baba taka obładowana łazi to dopiero by było :P
-
[quote name='sylwiaskalska']A propo tego odstraszacza a jak reaguje pies który jest z toba? . Tam jest napisane że Więc generalnie twój pies koło Ciebie tez na to reaguje. To jest dobre jak idziesz sam i boisz się psów. Ale zastanawiam się jaki to ma skutek jak idziesz z psem swoim?[/quote] moje psy jak są atakowane to zawsze lądują pod atakujcym i są deptane i ugniatane. Celując więc w agresora na 100% wceluje w oba moje psy.
-
[quote name='Berek']Julitko, żebyś nie miała aż takiej traumy - zwłaszcza że z psem pracujesz i się starasz - to poradzę Ci naprawdę fajny gadżet - elektroniczny odstraszacz psów. Wygląda niewiennie, dziala na kilka metrów (a więc odganiasz agresora zanim dojdzie do zwarcia), jest nieduże więc spokojnie w kieszeni ponosisz. Ceny też nie okropne - nawet od 100 zł. Wrzuć w google całą tę frazę (odstraszacz psów) a zobaczysz, że Ci sporo wyskoczy - i to możliwośc kupna przez net, a więc łatwo dostepne.[/quote] ach na Ciebie Berek zawsze mozna liczyc :multi: zaraz szukam i od razu zakupie. a wlascicieli bede kijem traktowac :mad: Niestety malo jest odpowiedzialnych, a szkoda. Bo jest dla przykładu facet z ogromnym owczarkiem, ktory tak wspaniale nad psem panuje, ze pies wita sie z moimi trykaniem noskami. az milo popatrzec. ale to wyjatki niestety :(
-
No własnie jakos staram sie uspokoic. Przeczytalam o swoim miescie i pies musi byc na smyczy. Pojde z kamera, nagram babe. U nas czesto chodza straznicy miejscy (pilnuja czy kupolki sprzatamy itp) wiec przy okazji tak jakby... podkabluje. A poki co to chyba musze cos sobie kupic do odganiania wielkich psow. A bedzi jeszcze gorzej bo Tolusia niebawem cieczke dostanie to chmary psow beda za nami biegac. U mnie norma jest wypuszczanie psow na pare godzin na dwor bez opieki. To ja zabieram yorki zeby sie wybiegaly na pobliskie łąki, a wlascicielom duzych i niesluchajacych sie psow nie chce sie przejsc 5 minut :mad:
-
[quote name='Fioletowa']Zgadzam się z [B]Sylwią [/B]najlepiej było od razu zadzwonić na policję lub SM. Teraz ciężko będzie cokolwiek udowodnić zwłaszcza jeżeli nie było świadków. Oczywiście mandat byłby możliwy tylko wtedy jeżeli pies ma w Twoim mieście ma obowązek być zarówno na smyczy jak i w kagańcu.[/quote] oj bo wodzisz ja glupia jestem jakas. Interesowalo mnie tylko co i jak z moimi pieskami, dopiero potem sie zreflektowalam ze trzeba by babe ukarac siakos. zreszta nie bylam pewna czy musi miec psa na smyczy.