Jump to content
Dogomania

MonikaP

Members
  • Posts

    3601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MonikaP

  1. [quote name='Bonsai'] 1) Zanim adoptujesz zwierzę, dowiedz się z jakiego powodu trafił do schroniska - uciekł, był agresywny w stosunku do ludzi/innych zwierząt i zastanow się, czy potrafiłbyś temu zapobiec. 2) w miarę możliwości udaj się z psem kilka razy na spacer, gdy jest jeszcze w schronisku - poznasz jego zachowanie lepiej niż gdyby znajdował się w boksie/budzie.[/quote] Te dwa punkty, aczkolwiek same w sobie mądre i dające do myślenia, nie mają żadnego przełożenia na nasze warunki. Większość psów trafia do schroniska przywieziona np. przez Straż Miejską, gdy ktoś zgłosi błąkającego się psa. Tak więc o jego przeszłości zwykle niewiele wiadomo. Wyjście z psem na spacer i poznanie go - cóż, w poznańskim schronisku to nie jest możliwe, zresztą wątpię, żeby jakiekolwiek schronisko to praktykowało a poza tym na psa trzeba sie zdecydować "tu i teraz", bo rezerwacji się nie prowadzi i godzinę później może przyjść ktoś "z ulicy" i go wziąć :-(.
  2. Bardzo Ci dziękuję, Gosiu. A przy okazji, czy mogłabyś w wolnej chwili napisać mi na pw, albo maila, jak - łopatologicznie - zamieszczać aukcje na allegro? Czy fundacje robią to na innych zasadach?
  3. Gosia, dawaj sunię ze zdjęciami i ładnym tekstem na forum schroniska! Sporo osób szuka maluchów!
  4. [quote name='supergoga']Moniko - jaki kontakt telefoniczny podać w sprawie suczki - bo czasem ktos chce sie najpierw dogadać przez telefon.[/quote] Ufff...przepraszam, cały dzień mnie nie było w domu... Gosiu, podaj kontakt tel. do mnie i mojego maila: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Nr komórki wysyłam Ci na pw, bo nie wiem, czy go jeszcze masz.
  5. Bardzo prosimy o ogłoszenie na Allegro!
  6. [quote name='andzia69']popatrzcie tylko jak ona patrzy z nadzieją...ze moze jej pan przyjdzie:placz::placz: wiecie co to najgorsze chyba co moze psiaka spotkać - mieć rodzinę, być kochany, potem wali sie wszystko a...reszta rodziny ma w d.e zwierzaki i nawet ze względu na pamięć powinni dać im dom:shake:[/quote] Andziu, z tego, co zrozumiałam (bo tę historię opowiedziała mi jedna z naszych forumowiczek, której sąsiadami byli właściciele Soni), sunia została zabrana przez kogoś z dalszej rodziny, ale prawdopodobnie uciekła, chcąc wrócić do swojego domu. Niestety, do schroniska trafia sporo psów osieroconych przez swoich opiekunów :-(.
  7. Dawno, dawno...a dokładniej 8 lat temu ze schroniska poznańskiego adoptowano młodziutką jamnikowatą suczkę z wielkimi uszkami... Dom Soni nie był może najszczęśliwszy dla ludzi, jednak mała psina żyła tam sobie jak pączek w maśle. Mijały lata, rodzina Soni zaczęła się rozpadać, aż w końcu umarł jej Pan. Została sama. Prawdopodobnie ktoś z dalszej rodziny zabrał ją do siebie, jednak po krótkim czasie Sonia znów pojawiła się pod blokiem, w którym mieszkała ze swoimi dawnymi opiekunami. Błagalnym wzrokiem patrzyła na przechodniów, prosząc o wpuszczenie do środka. Gdy wreszcie udało jej się wejść, popędziła pod drzwi mieszkania, piszcząc, szczekając i wyjąc. Niestety, nikt nie otworzył... Sąsiedzi nie mogąc zaopiekować się Sonią, musieli ją oddać do schroniska....i tak psina znalazła się tam, skąd przyszła... Sonia bardzo przeżywa pobyt w boksie - piszczy, podskakuje, wpatruje się przerażonymi, proszącymi oczami... Tak, to prawda, nie jest już najmłodsza. I prawda, że może troszkę za gruba... I te uszy za duże...i łapki krzywe...Jednak Sonia za okazane serce odwdzięczy się ogromną, psią miłością, a wierzcie mi, że żaden, najpiękniejszy nawet szczeniak nie potrafi kochać tak, jak kocha stary, opuszczony pies... Sonia czeka na nowego opiekuna w boksie 5/3, a jej numer to XND253. Jest wysterylizowana i zaszczepiona. [IMG]http://upload.miau.pl/1/62822.jpg[/IMG] BARDZO prosimy o pokazanie Soni na Allegro!
  8. No więc tak właśnie :-). Dziś dowiedziałam się, że Żabcia ma się dobrze, że zgadza się z drugim pieskiem, czy też sunią (nie pamiętam) i że wszystko idzie ku dobremu :-). Jeszcze dziś wieczorem powinnam mieć nowe, dokładniejsze informacje. Tak czy owak troszkę odetchęłam i serduszko jakby się uspokoiło...:oops:
  9. Szczegółów na razie nie będzie, mogę napisać tylko tyle, że Żabcia zamieszkała koło Dusseldorfu. Jak tylko będę miała jakieś wiadomości, zaraz się nimi z Wami podzielę. Żabcia to piesek, który musi na nowo nauczyć się normalnego życia - ona ledwie umie chodzić po pięciu latach życia w boksie. Musi też zrzucić sporo ciałka, bo biedaczka nie jest w stanie nawet się podrapać. Widząc jej zachowanie u mnie, przez tych parę dni, mogę śmiało powiedzieć, że Żabcia - gdy już zaufa nowej opiekunce - pokocha ją bezgranicznie; tak, jak tylko potrafi kochać stary pies.
  10. Na razie nie miałam żadnych nowych wiadomości i wiem, że muszę się uzbroić w cierpliwość - niech nowi opiekunowie i Żabcia nawzajem się poznają. Do jej paszportu dołączyłam list - mam nadzieję, że ktoś tam rozumie po angielsku ;-) - podałam w nim mój adres i maila - będę czekała na kontakt, a swoją drogą jestem pewna, że dowiem się czegoś na temat Żabci także z innego źródła.
  11. Tak, Aniu, Żabcia dziś o 2 w nocy dotarła niemal na miejsce - do rana doczekała w domu zastępczym,a dziś dojedzie (bądź już dojechała) do swojego własnego domku :-). Podobno była w czasie drogi bardzo grzeczna i nie sprawiała kłopotów. Oby tak dalej :-).
  12. Żabcia jest już w drodze do nowego domu - będzie teraz światową starszą panią :-).
  13. Życzcie szczęśliwej drogi mojej małej, grubiutkiej Żabce :-). A mnie - szybkiego posklejania znów popękanego serca :-( .
  14. [quote name='supergoga']Moniko, nie bądź taka tajemnicza - dokąd jedzie Żabcia, do kogo. Ja zatem zdejmuję ją z netu i cieszę się, że już nie jest w schronisku. Moniko, jestes super! :multi:[/quote] Gosiu, o tym dokąd i do kogo - napiszę, gdy już dojedzie na miejsce. Muszę na razie być tajemnicza, bo nie chcę zapeszyć.
  15. Ekhem, a może by się tak ktoś zachwycił, hę? :mad:
  16. Nie wdając się w szczegóły - w Wielką Sobotę Żabcia wyszła ze schroniska - zabrałam ją do mojego domu. Przez tych kilka dni mogłam patrzeć, jak powoli wraca do normalnego życia - jak słucha ptasich śpiewów, jak ogląda się za pierwszymi motylami, jak ze smakiem skubie świeżą trawę. Jeszcze sporo przed nią, bo wciąż tyle rzeczy i sytuacji ją przeraża...jednak wierzę, że Żabcia jest na dobrej drodze. Jutro od rana Żabcia-Bebetka prosi o duuuże kciuki - zaczyna długą podróż do nowego domu. A ciocię Gosię prosimy o jak najszybszą zmianę tytułu wątku :-) [img]http://upload.miau.pl/1/61728.jpg[/img] [img]http://upload.miau.pl/1/61729.jpg[/img] [img]http://upload.miau.pl/1/61730.jpg[/img]
  17. Tak, Aniu, niezwykle trudna...z jednej strony gdyby znaleźć odpowiedniego człowieka...ale z drugiej...czy - mówiąc krótko i zwięźle - wzięcie Żabci na ręce i wyniesienie jej z boksu nie skończy się dla niej stresem, którego może nie przeżyć...
  18. Mimo to będę się starała coś zdziałać, ale muszę się do tego przygotować...
  19. Cały szkopuł polega na tym, że Pani Mirka bardzo przeżyła odejście Benia i mimo, że chciałaby przygarnąć następnego pieska, to wydaje nam się, że zaproponowanie Jej Żabci, która może być zupełnie zagubiona w nowych - normalnych, domowych warunkach (i co gorsza, może się przy tym załamać jej zdrowie), byłoby niezbyt wobec niej uczciwe. Nie wiemy, na ile Pani Mirce starczyłoby sił, żeby "odczarować" Żabcię - z Beniem nie miała takich problemów, bo on był w schronisku stosunkowo krótko. Inna sprawa to ta, że gdyby...GDYBY...w schronisku ktoś miał na tyle duzo dobrej woli, żeby na to zezwolić (a niemal na pewno tak się nie stanie, wiadomo, dlaczego), to ...gdyby ktoś (nie pracownik i nie lekarz) codziennie wchodził do boksu Żabci, był z nią, zakładał jej "na sucho" smycz, a po jakimś czasie (dniach, tygodniach?) delikatnie zachęcił do wyjścia, pokazał, że istnieje życie poza boksem, poszedł w miejsce, gdzie można ją spuścić ze smyczy i po prostu z nią być...może udałoby się ją przywrócić światu. Jednak wiesz, Aniu, równie dobrze, jak ja, że w tym schronisku zrobienie czegoś takiego nie jest możliwe :-(. Pomyśleć, ile tam jest podobnych psów... Żabci wyjście z boksu zapewne kojarzy się z bólem i strachem - w końcu opuszczała go tylko idąc na szczepienie....a i tego nie jestem pewna, bo zastanawiam się, czy pracownicy po prostu nie chodzą od boksu do boksu ze strzykawkami i nie szczepią psów na miejscu (mam jednak nadzieję, że nie...). Płakać mi się chce, gdy pomyślę sobie, że w tym schronisku mógłby istnieć wybieg dla psów, właśnie po to, żeby nie zapomniały, że istnieje "inny" świat...tymczasem przecież szkoda na to trawników i iglaków... :-(
  20. Dziękuję, Żabko :-). Niestety z Żabcią jest pewien poważny problem, który wyszedł na jaw wczoraj, ale wolałabym, żeby napisała o nim Gosia, jako osoba "monitorująca" tę adopcję...
  21. [quote name='GoniaP']No Żabciu, do zobaczenia jutro :razz:[/quote] Gosia, nie strasz Żabci takimi groźnymi minami...:nono: ;)
  22. [quote name='GoniaP']Ależ zachwycamy się! I knujemy mały spisek....................................[/quote] ...jak to zwykle przebiegłe kobiety...:p :eviltong:
  23. No proszę się chociaż trochę pozachwycać zalotną Żabcią :mad: :eviltong:
×
×
  • Create New...