Jump to content
Dogomania

malawaszka

Members
  • Posts

    78455
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by malawaszka

  1. i jeszcze są dwie mini w Łodzi w schronisku i jedna Funia którą trzeba zabrać od opiekunki 13 letnia - nie mam pomysłów już...
  2. no tak to nie wszystko bo przygotowują się dla nas psiaki z okolic Leszna, które tam siedzą i siedzą już bardzo długo i nikt nie chce - kastracje robią tam na miejscu i pod koniec tygodnia muszę jakoś je zabrać stamtąd - nie wiem jeszcze jak - jakby ktoś miał pomysł... mały przerażony psiak, ale bardzo śliczny i jak tylko się ogarnie to raczej do szybkiej adopcji: [attachment=14531:11211943_901190693287848_189839309_o.jpg] średnia suczka baaardzo prosi żeby jej pomóc: [attachment=14532:11286659_901192169954367_1969666109_o.jpg][attachment=14533:11355665_901192146621036_1427408511_n.jpg] i większo-średni pies - ale tu może się uda i pojedzie do DS od razu - trzymajcie kciuki bo fajna pani się nim zainteresowała! jako pierwszy został wykastrowany i jest gotowy do zabrania, tylko ta pani dopiero koło 20 lipca może [attachment=14534:duży.jpg]
  3. choroby, chorobami, a życie toczy się swoim torem Jutro przybędzie nam podopieczny z Miedar: [attachment=14521:20092_846185032103618_5662379108577821802_n.jpg][attachment=14522:1907985_846185082103613_7826690735909101056_n.jpg][attachment=14523:11406573_846185115436943_5482247191691720450_o.jpg][attachment=14524:11535934_846185058770282_6783593937352686532_n.jpg] a pod koniec tygodnia przywożę do siebie tego chłopaka z uszkodzoną łapą: [attachment=14525:10434380_1096516373696299_1745563219858475092_n.jpg][attachment=14526:11193214_1096516307029639_4559185633814521244_n.jpg][attachment=14527:11238233_1096516327029637_3857042975664808958_n.jpg] miałam po niego jechać w ten weekend, tak się umawiałam z panem wetem, który go ogłaszał - miał mi go wykastrować i miałam sobie go zabrać - to pies, który ma włascicieli, ale wiejskich i jak kiedyś łapę uszkodził to olali bo przeciez ma pozostałe trzy... notorycznie im uciekał za sukami itd... wczoraj napisałam do tego weta czy wszystko gotowe i czy mogę po psa przyjechać, a ten beztrosko, że sprawa nieaktualna bo jednak własciciele go nie chcą oddać... nosz k-wa mać! nie dość, że potencjalni adoptujący notorycznie naszego czasu nie szanują to jeszcze tacy ludzie też? wkurzyłam się jak nie wiem bo i tego psa szkoda u takich ludzi i w ogóle no tak się nie robi - dwa tygodnie się szykowałam... więc jak nieaktualne to ugdałam z danyww, że wezmę tego brązika bo strasznie mi w serce zapadł, a z Dianką wydaje mi się, że sobie poradzę już z wprowadzeniem nowego chłopaka, no i jak wszystko załatwione było to mi ten wet od kulawego dzwoni, że jednak własciciele się namyslili i cha się sznupa pozbyć :/ oszaleć można... więc brązik musi jechać do hotelu bo kulawego chcę mieć u siebie bo jechac na diagnostykę czy coś to łatwiej jak się ma psa pod ręką... No a dziś prawie nam przybył minik - dostałam od nefeszy mmsa z fotką, że pod wawą się błąka minik młody i że jej suczke z cieczką molestuje a od jutra tam tylko mama w dzieciakiem będą i nie chciała zostawiać ich z takim problemem, więc albo my, albo hycel :/ marny wybór znając podwarszawskich hycli to różnie mogło być; kochana Małgosia H. od razu się zgodził malca przygarnąć, mimo że ma nadal Pixie na DT. No i taka sytuacje - Małgosi już była w drodze po chłopaczka a tu nefesza dzwoni do niej, że przyjechali jej znajomi i jak zobaczyli sznupka to postanowili go przygarnąć :) więc uf udało się Przybył nam podopieczny u Sylwii K. z fb - wzięła kudłaczka na dt z takiego zapsionego gospodarstwa gdzie się wszystko mnożyło na potęgę i zaniedbane takie żyło :/ dostał na imię Silver :( [attachment=14528:11659003_10207455096324357_1694959713_o.jpg] Koniec :p
  4. każda jej fotka rozwala :)
  5. aha i zapomniałam jeszcze jedną radosną nowinę napisać... Tina nie trzyma moczu :/ już jakiś czas podejrzewam, ale drybedy nie śmierdzą więc odpychałam od siebie tą myśl, wczoraj u weta zostawiła pod sobą kałużę i dziś w domu na podłodze już też; wczoraj w jej moczu nic nie było bo oddałam też do badania, ale jeszcze dla pewności oddam w poniedziałek na posiew, ale raczej posterylkowe będzie
  6. Viki ma w pęcherzu coś - kamień albo polip (raczej polip bo na RTG tego nie widać), a jej mocz na USG wygląda jak gwiezdny pył w galaretce :( czekamy na wyniki badania moczu - kurcze tyle dziadostwa na jednego pieska? dziś rano jej mocz złapałam to wygląda jak zupa a nie mocz; a u Tinki zrobiliśmy RTG bo gorzej coś ostatnio z tym oddychaniem i wyszła zapadnięta tchawica i powiększone serduszko, muszę jej zrobić echo;
  7. nie robiłam mu tarczycy jeszcze bo pozostałe wyniki były ok, ale w tym tygodniu mu zrobię, tylko najpierw Viki
  8. teraz sikała normalnie, poję ją mocno teraz żeby się płukała, a jutro ją przebadamy Kate dowiedziałaś się jak z tym euthyroxem? Jak mnie jutro pomrocznosć jasna nie dopadnie u naszej pani dr to zapytam czy coś o tym słyszała
  9. ona nigdzie nie chodzi, już ta anaplazmoza to abstrakcja, a jeszcze jakby miała babesziozę to juz nie wiem skąd bo to musiałoby być teraz :/ ale wiadomo - kleszcza mogą inne psy przynieść i do domu, czy nawet ja na ubraniu, ale nie robiłam testu bo to zaczęła tak przykucać tuż przed tym jak to napisałam i to wygląda typowo jak przy przeziębionym pęcherzu bo przykucała dwa razy pod rząd i po kilka kropel :/ - mogła przeziębić pęcherz wczoraj bo z uporem maniaka co ją położyłam na legowisku to ona schodziła i kładła się na brzuszku na płytkach - chyba z milion razy ją przekładałam a ona swoje; jutro jedziemy na badanie moczu i krwi i USG - dziś jest pojedzona więc nie ma sensu
  10. ja sobie w końcu w łeb palnę ... chciałam Wam dziś napisać, że mamy z Viki poprawę, udało mi się zejść ze sterydu o połowę i ona czuje się dobrze, a tu przed chwilą sikanie z krwią... pies, który jest na dwóch antybiotykach no... szlag by to :(
  11. o ja pierdziu - ja bym Jarka tak wysłała :v raz tylko, ale by się przydało :p
  12. ukradłam fotkę na sznupkowy mój wątek :( malutki szkrabik... ech
  13. co ma być to będzie - nie ma innej opcji... Umarł Myszorek (adoptowany przez JankęBezZiemi) - tak mniej więcej policzyłam to jak po niego jechałam do Tychów to jeszcze mieszkałam w Dąbrowie więc miał kawał życia, bo to przecież już 8 lat mieszkam tutaj; śpij spokojnie maluchu kochany [']
  14. też uważam, że za szybko na zmniejszenie dawki to będzie Viki tak dostawała 30 mg 2x dzienine, ale po ostatnich miesiącach, które były mocno kryzysowe i po dwukrotnym badaniu poziomu luminalu Viki dostaje teraz 100 mg 2x dziennie, takie zwiększenie dawki nie było tak nagle tylko stopniowo musiałam zwiększać bo ataki by ją wykończyły
  15. Cudownie wygląda Kaktus - boski jest!
  16. tego chyba nie sprawdzisz - nie wiem czy jest jakaś możliwość sprawdzenia jak u ludzi markerami nowotworowymi, musiałabyś do psiego onkologa zadzwonić i zapytać wiem, że Marako podaje swojej Grace euthyrox, a ona miała też nowotwór na paluchu usuwany, nie wiem czy ten sam
  17. jeny współczuję :( pojęcia nie mam nt nowotworów nic a nic :( może WATACHA coś? Ważne, że usunięty w całości ten rak, Luna moja nie miała usuniętego w całości i już ponad rok od operacji żyje, teraz już widać pogorszenie, ale i tak przeżyła dłużej niż były rokowania;
  18. Było super! Jarek jednak nie pojechał bo Viki była nieswoja więc baliśmy się, do tego od czwartku jest u nas psiak Jarka brata i kurdupelek próbował nawiewać w pierwszych dniach więc też woleliśmy nie ryzykować, że ktoś z mojej rodzinki beztrosko wypuści psy i potem szukaj wiatru w polu. Wczorajsze zajęcia u nas były super - ruda znowu wzbudzała zachwyt jaki to geniusz jest haha - pies pokazowy jak się można błyskawicznie uczyć; z Dianką czeka mnie dużo pracy, bardzo się nakręcała, ale jakoś muszę dać radę; Piździa była głaskana przez dwie obce osoby - wiadomo, że delikatnie i nie w domu tylko na dworze bo to czasu za mało było, ale było fajnie! Szkoda że tak krótko Wczoraj, nie wiem czy przez pogodę, a może też przez duży wybuch na słońcu bo wyczytałam, że był i nawet jest prawdopodobieństwo wystąpienia zorzy u nas, Viki i Furia miały ataki padaczki. Furia pewnie dodatkowo z emocji bo ataku dostała podczas zajęć na łące bidusia moja, ale u niej to trwa krótko i zaraz po ataku jest gotowa dalej do działania, nie jest przymulona ani nic.
  19. No ja bym zrezygnowała z wyjazdu w tej sytuacji, ale to ja. Czy dawka duża - duża, ale moja Viki w tej chwili dostaje więcej a waży ok 8 kg i wcale nie śpi całymi dniami, ani nie chodzi jak pijana. Jak u Was wczoraj? Miał ktoś ataki? Bo u mnie jakiś pogrom - atak miała i Viki i Furia, a Furia ma naprawdę rzadko. Zastanawiam się czy wczorajszy wybuch na słońcu mógł mieć wpływ na to, czy to pogoda
  20. Sama nie wiem gdzie i jak - stanęłam za nią. nad nią własciwie, objęłam rękami w okolicy żeber i tak z lekkim ucisnięciem podnosiłam kilka razy aż wypadło to co tam siedziało, małego psa to się bierze na ręce całkiem i głową w dół i potrząsać, dużego nie da się tak
  21. To jest szkolenie dot. adopcji, taki program Vivy dla wolontariuszy, a nuż sie dowiemy czegoś nowego - bardzo na to liczę :) nie było o tym wcześniej nic bo to świeża sprawa A kurs pierwszej pomocy polecam - warto iść naprawdę. Ja dwa dni temu chyba uratowałam życie Tinie - jadła kolację zbyt łapczywie chyba, po zjedzeniu przyszła do mnie i zaczęła się tak zaciągać powietrzem, ale jakoś jakby coraz słabiej, ja od razu myśl, ze skręt żołądka, macam brzuch czy pęcznieje, ale nic, nie wymiotuje, nie ślini się, tylko się zaciąga jakby się miała zaraz udusić, położyła się na ziemi taka jakaś słaba, podniosłam ją i mocno ścisnęłam w okolicy żeber tak żeby odkrztusiła jeśli coś jej wpadło nie tam gdzie trzeba i bingo - kulka karmy - oczywiście natychmiast pożarł ją pies bez honoru czyli Rudzielec :p a Tinka od razu lepiej się poczuła
×
×
  • Create New...