Kąpiele nie oznaczają wyłacznie wsadzenie psa do wanny. Odradzam też spryskiwanie sprayem - niektóre psy bardzo agresywnie reagują na spryskiwacz. Najmniej stresujące w takiej sytuacji jest przemywanie gąbką lub zwilżoną szmatką. I myślę, że jeżeli Tytan pozwala się Kasi głaskać ręką, to również pozwoli na przecieranie zwilżoną szmatką.
Skoro jest w stajni, a teraz temperatura na zewnątrz wzrosła, to myślę, że przemywanie roztworem Tac-Tica (lub nawet Rivanolem) dałoby rezultat.
Jednocześnie pies przez takie "zabiegi" byłby dodatkowo oswajany. Nie musi być od razu cały zmoczony, bo może na to nie pozwolić, ale trzeba zacząć przynajmniej od dezynfekowania tych rozdrapanych miejsc.
A weterynarzowi się po prostu dziwię, że do tej pory nie zrobił zeskrobin i nie ustalił co tak naprawdę psu jest tylko leczy "na oko". A przecież możliwości chorób z takimi objawami jest bez liku (oprócz nużycy).