Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
Nooooo . Zaniemówiłam z wrażenia. Jakiego ja mam fotogenicznego sąsiada :D :D :D . I zdolne sąsiadki (od zdjęć i od rysunków :P ) Myślałam , ze tylko Piracik urzęduje w kuchni na narożniku za stołem. Ale Geziu jest lepszy - jak on się zmieścił na tym krześle :o :o Czy herbatka była ze soczkiem , bo jeśli nie , to pewnie dlatego nie chciał (wiem z doświadczenia jakie należy podawać :wink: ) A wogóle to jak to się robi by psiak tak super pozował do zdjęć i nie trzeba było robić polowania z aparatem :Dog_run:
-
Trwająca od dwóch dni biegunka i odmawianie przyjmowania pożywienia wskazują, ze należy SZYBKO !!! udac sie do lekarza.
-
Dla mnie Sokratesik tez jest jedyny i niezastapiony. Gdy umarł nie chciałam miec juz więcej nigdy psa , ale zobaczyłam na internecie Pirata biednego sierote w schronisku na Paluchu. Gdy poznałam historie jego nieudanej pierwszej adopcji - otworzyłam dla niego drzwi naszego domu. Teraz wiem, ze bezsensowna i zbyt wczesna śmierć mojego Sokratesika pozwoliła znaleźć Piratowi dom, w którym ma opiekę i bezwarunkową miłość. Pomoc temu biednemu boksiowi wypełniła pustkę w życiu. A Sokratesik na zawsze ma miejsce w moim sercu i pamięci.
-
I miejsce w internerowym rankingu na klinikę 2004 r na [url]www.vetopedia.pl[/url] Leonard Gugała, Szczecin, ul.Chopina 53a. (Trudno mi osobiście oceniać, bo tylko 1 raz miałam kontakt z tym lekarzem - w czasie wakacyjnego pobytu w okolicach Szczecina. Wrażenie??? P.doktor bardzo miły /jesteśmy stałymi pacjentami Jego znajomego w naszym mieście/ . Jeśli chodzi o diagnozę - trudno mi oceniać jej trafność, bo nie było to nic poważnego. Warto zasięgnąć opinii wśród szczecinian.
-
Zapomniałam napisać (bo wydawało mi się to oczywiste), że ARKA jest w Krakowie ([url]www.arka-vet.pl[/url])
-
Od 11 lat jesteśmy pacjentami ARKI a dokładnie dr Gawora. Nie jest wprawdzie neurologiem, ale jego diagnozy w stosunku do moich psiaków zawsze były trafne. Mam do Niego wielkie zaufanie i cenię Go za to, że na pierwszym miejscu zawsze stawia dobro zwierzaka. Spróbuj - może Wam pomoże. Podaję namiary : lecznica "ARKA" ul.Chłopska 2a tel.658-83-65 pon.-pt. 9.00 - 19.00 soboty 9.00-15.00 niedziele i święta 9.00-12.00 Najlepiej zadzwonić i dowiedzieć się kiedy przyjmuje dr Gawor (w tygodniu przyjmuje codziennie - ale w różnych godzinach, w sobotę i niedziele maja dyżury zamiennie ) M... oraz spaniel Farad i boksiu Sokrates za Tęczowym Mostem i aktualny pacjent p.doktora Pirat z Palucha.
-
Lekarz dopytywał się o to czy psiak ma zwiększone pragnienie bo jest to jeden z pierwszych (choc nie zawsze występuje) objawów mocznicy. Podwyższony mocznik na pewno nasunął to podejrzenie (Mocznica to choroba wynikająca z uszkodzenia nerek). Aby ją potwierdzić lub wykluczyć należy zrobić badanie krwi - poziom mocznika i kreatyniny.
-
Może Bejowi nie tyle chodzi o twarde co o chłodne. Tak czy inaczej może mieć problem z "estetyką "łokietków jeśli nie da się przekonać do miękkiego . A co do Pirata to straszny z niego przystojniak - jak będę mieć dostęp do dobrego skanera to upublicznię tu na forum kilka jego fotek (ta na sofie , jest moją ulubioną).Cieszę się , że trafił do nas i napiszę nieskromnie, ze chyba jest u nas szczęśliwy :D :D
-
Tak dobrze zrozumiałaś - smarowidło "idzie" do Was i jeśli nasza poczta nie nawali to powinniście juz jutro smarować łokcie. A moze Bejuś na przyszłość da sie przekonać , ze na miękkim wygodniej ? :wink:
-
Gdy Pirat ( boksiu) przyszedł do naszego domu z Palucha tez miał na łokciach takie czarne zgrubiałe placki (nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale nasz lekarz wytłumaczył mi , ze robi się to od nacisku na te partie łap gdy cięzki psiak leży na twardym - nie wiem czy w Waszym przypadku chodzi o to samo). Zalecił nam smarowanie tych miejsc 1 lub 2 razy (nie pamietam juz dokładnie) dziennie ADO FILM. Piratek nie ma już śladu po tych zmianach - i .... pilnuję by wylegiwał się na miękkim :lol: :lol: :lol: ( Wyślę Wam ją jutro jeśli tylko będą mieć w lecznicy).
-
Na pewno będzie o'key. Trzymam kciuki. A brak ząbka w niczym mu nie będzie przeszkadzał.
-
Wygląda to naprawdę brzydko - zaczerwienienie i "zapaszek" moze świadczyć o stanie ropnym. Nie ma na co czekać - szybciutko do odpowiedniego lekarza .(Szkoda że nie trafiliście do psiego stomatologa od razu, bo psiak niepotrzebnie teraz cierpi) Mój psiak gdy trafił do nas ze schroniska też miał złamany ząbek (górną dwójkę) P.doktor po zrobieniu prześwietlenia stwierdził że nie ma szansy na jego uratowanie. Uzgodniłam termin zabiegu . Zabieg przeprowadzany jest w pełnej narkozie - po 4 godzinach odebrałam psiaczka. Obeszło się bez szycia Rana zagoiła się bardzo szybko bez żadnych problemów. Przez pierwsze dni mógł jeść tylko sucha karmę (by resztki jedzenia nie gromadziły się w ranie). Do tej pory pamiętam jaką miał zdziwioną minę gdy dostał pierwszy posiłek po zabiegu i kuleczki karmy (były drobne bo była to jeszcze karma dla szczeniaków) wypadały mu gdy jadł przez tę "dziurę" po zębie.
-
Też się cieszę. :angel: Chore nerki to najczęściej "wyrok" dla psiaka i tylko kwestia czasu.
-
Zrób badanie krwi - sprawdź mocznik i kreatyninę. Te objawy wskazuja właśnie na nerki - wzmożone pragnienie i zapach z pyska przypominający mocz. To że piesek jest młody wcale nie gwarantuje jego powrotu do zdrowia - nie chcę Cię straszyć ale choroba nerek to bardzo poważna sprawa. Nawet jeśli lekarz uzna , że badania są zbędne - zrób je by czegoś nie przegapić. Napisz jakie będą wyniki badań .
-
Rocki - mój boksiu miał dysplazję - miał ograniczony ruch (chodził na długiej smyczy, nie pozwalałam mu na szaleństwa z innymi psami , gdy zepsuła się winda zdarzało mi się go wnosić kilka pięter a potem szliśmy co chwile odpoczywając by nie nadwyrężył stawów idąc na 9 pietro ) i wcale nie uwazam by był nieszczęśliwy z tego powodu - był kochanym przez całą rodzinę pieszczochem i figlarzem. Był szczęsliwy i my z nim. Piszę "był" bo od 10 miesięcy go juz nie ma . Życie zmusiło mnie do podjęcia decyzji o eutanazji - walczyliśmy i przegraliśmy z mocznicą. Chyba nie wiesz jak bardzo i długo boli taka decyzja - nawet gdy nie ma żadnej nadzieji. Wy macie nadzieję - nawet ostateczność jaką jest operacja daje szansę na względnie normalne funkcjonowanie psa po okresie rehabilitacji - udane zabiegi przeprowadza też w krakowskiej 'ARCE" dr Derkowski (chirurg - ortopeda). Potem życie jest inne - to Ty jako właściciel musisz się pogodzic z faktem, że Twój pies nie będzie mógł szaleć i wariować z innymi, nie będzie mógł być forsowany np. biegami przy rowerze - Twój psiak chyba teraz tego nie robi wiec potem też nie będzie mu tego radykalnie brakować. Wierz mi - nie będzie aż tak nieszczęśliwy - wystarczą mu spacery z Tobą i Twoja miłość i obecność . Od 6 m-cy w naszym domu jest Pirat - boksiu ze schroniska i.... znów pech , też ma dysplazje . Może nie tak ciężką jak Twój , bo na razie nie ma mowy o zabiegu tylko ARTROFLEX wspomagający stawy i właśnie ograniczenie ruchu - znów spacerujemy na smyczy, tylko Pirat rwie sie do innych psów , jest okrutnie "skoczny" chyba w swej przeszłości robił wszystko to co teraz ma zabronione . Ale nie uważam by był przez to nieszczęśliwy - w mieszkaniu jest strasznym rozrabiaką - ale cóż musi gdzieś wyładować swą energię.. Martwi mnie jednak fakt , że wkrótce będzie musiał chodzić po schodach na 3 piętro (przeprowadzamy się i nie będzie windy) . Odkładam więc pieniądze na ew. zabieg i przykrywam parkiety dywanami by nie ślizgał się na nich. Jeśli trzeba by było będziemy to 43 kg znosić i wynosić na to trzecie piętro (w okresie rehabilitacji jest to szczególnie ważne by chodził ostrożnie i "nie rozjechały się " psu łapy , nie chodził po schodach - zesztą o tym wszystkim lekarz informuje) . Uwierz w to , że operacja , jeśli jest konieczna, może wyprowadzić Twojego psa z dysplazji i może po tym wszystkim być szczęśliwym psem i dać Tobie dużo szczęścia.
-
Rocki - mój boksiu miał dysplazję - miał ograniczony ruch (chodził na długiej smyczy, nie pozwalałam mu na szaleństwa z innymi psami , gdy zepsuła się winda zdarzało mi się go wnosić kilka pięter a potem szliśmy co chwile odpoczywając by nie nadwyrężył stawów idąc na 9 pietro ) i wcale nie uwazam by był nieszczęśliwy z tego powodu - był kochanym przez całą rodzinę pieszczochem i figlarzem. Był szczęsliwy i my z nim. Piszę "był" bo od 10 miesięcy go juz nie ma . Życie zmusiło mnie do podjęcia decyzji o eutanazji - walczyliśmy i przegraliśmy z mocznicą. Chyba nie wiesz jak bardzo i długo boli taka decyzja - nawet gdy nie ma żadnej nadzieji. Wy macie nadzieję - nawet ostateczność jaką jest operacja daje szansę na względnie normalne funkcjonowanie psa po okresie rehabilitacji - udane zabiegi przeprowadza też w krakowskiej 'ARCE" dr Derkowski (chirurg - ortopeda). Potem życie jest inne - to Ty jako właściciel musisz się pogodzic z faktem, że Twój pies nie będzie mógł szaleć i wariować z innymi, nie będzie mógł być forsowany np. biegami przy rowerze - Twój psiak chyba teraz tego nie robi wiec potem też nie będzie mu tego radykalnie brakować. Wierz mi - nie będzie aż tak nieszczęśliwy - wystarczą mu spacery z Tobą i Twoja miłość i obecność . Od 6 m-cy w naszym domu jest Pirat - boksiu ze schroniska i.... znów pech , też ma dysplazje . Może nie tak ciężką jak Twój , bo na razie nie ma mowy o zabiegu tylko ARTROFLEX wspomagający stawy i właśnie ograniczenie ruchu - znów spacerujemy na smyczy, tylko Pirat rwie sie do innych psów , jest okrutnie "skoczny" chyba w swej przeszłości robił wszystko to co teraz ma zabronione . Ale nie uważam by był przez to nieszczęśliwy - w mieszkaniu jest strasznym rozrabiaką - ale cóż musi gdzieś wyładować swą energię.. Martwi mnie jednak fakt , że wkrótce będzie musiał chodzić po schodach na 3 piętro (przeprowadzamy się i nie będzie windy) . Odkładam więc pieniądze na ew. zabieg i przykrywam parkiety dywanami by nie ślizgał się na nich. Jeśli trzeba by było będziemy to 43 kg znosić i wynosić na to trzecie piętro (w okresie rehabilitacji jest to szczególnie ważne by chodził ostrożnie i "nie rozjechały się " psu łapy , nie chodził po schodach - zesztą o tym wszystkim lekarz informuje) . Uwierz w to , że operacja , jeśli jest konieczna, może wyprowadzić Twojego psa z dysplazji i może po tym wszystkim być szczęśliwym psem i dać Tobie dużo szczęścia.
-
Flaire - już wysyłam ( to co wiem z własnych doświadczeń ) .
-
dzurga - znam dr Gawora. Wiadomość przesłałam na PW.
-
Tak. Cieszcie się każda wspólną chwilą.
-
Po śmierci mojego boksia nie chciałam mieć juz wiecej psa - po prostu bałam się, ze znów będe musiała podejmowac tę okrutną decyzję. każde wspomnienie Sokratesika powodowało , że oczy "tak dziwnie sie pociły" bez względu na to gdzie byłam i co robiłam, ręka sama wyciągała sie do każdego spotkanego boksia. Los jednak chciał inaczej - na mej drodze stanął Pirat -boksiu w schronisku na Paluchu i........... teraz Pirat na nową rodzinę - naszą rodzinę. Nadal kazde wspomnienie Sokratesa powoduje ,że oczy wilgotnieją , ale moja ręka głaszcze sirerotkę ze schroniska - . Jest zupełnie inny i z wyglądu i z charakteru. NIGDY NIE ZASTĄPI MĄDREGO KOCHANEGO SOKRATESIKA, ale obecność Pirata w naszym domu, dbanie o niego (miał powazne problemy zdrowotne po tej nieudanej pierwszej adopcji) nadaje sens tej pustce po Sokratesie - NIE WYPEŁNIA JEJ, BO ONA BĘDZIE ZAWSZE, ale nadaje jej własnie sens stworzenia godnego zycia sierocie, którą ktoś tak bardzo skrzywdził.
-
INO - to była tylko kwestia czasu, z mocznica nie mozna wygrać, nie mozna "oszukać" tej choroby - ona dla psiaka jest jak wyrok. Wy walczyliście bardzo , bardzo długo, ale Misiu juz nie potrafił dłuzej Wiesz, ze ta pustka bedzie okropna, wszystko będzie Ci go przypominało, ale wtedy powiedz sobie - lepiej by cierpiało moje serce niz mój psinka. I to pomaga - wierz mi. Ja znalazłam sens tej pustki po moim boksiu . Nie wypełniłam jej , bo nikt mi go nie zastapi, ale własnie znalazłam jej sens - w naszym domu jest od wczoraj boksiu - sierota , zupełnie inny niz Sokratesik - w niczym go nie przypomina. Jest po wielu przejsciach i w końcu u nas znalazł swą przystań na zawsze. Ja pomogłam jemu znaleźć miejsce w życiu - on pomoze pogodzic mi pogodzic sie ze śmiercia Sokratesa. Trzymaj sie .
-
Ina - czy doszła moja dzisiejsza poczta na Twojego priv - a ( 2 wiadomości : dotycząca ostatnich dni mojego psiaka i zapytanie ) .Mam problem z wysyłaniem . Bądź silna.
-
Ina - teraz wychodzę do pracy - a jak wrócę to pewnie Ty nie będziesz miała dostępu do komputera. napisze jednak na prv raz jeszcze to co chciałam powiedzieć tylko Tobie a co jest związane z miimi bardzo osobistymi przeżyciami z okresu gdy walczyłam o życie Sokratesa. Pamietaj, że Misiu żyje tu i teraz i nie rozumie dlaczego musi cierpieć, dlaczego ktoś stale Go kłuje i robi inne bolesne rzeczy .... . Dziś zanjąc waszą sytuację wiem, że z mocznicą sie nie wygra to tylko kwestia przedłużeniażycia o tydzień , dwa - może krócej lub trochę dłużej ALE JAKIM KOSZTEM (nie myślę o finansach). Najgorsze jest to , że nie wiemy czy nasz piesiu tego chce, i musimuy same to odczytać z Jego oczu, zachowania. Kochasz Misia i na pewno odczytasz dobrze Jego wolę. Ważne byś była z nim jak najwięcej i.... gdy przyjdzie TA chwila, by usypiał czyjąc się bezpieczny i kochany . A jak z tym sobie radzic ??? Napiszę resztę na prv. Myślę , że Ejkum - Kejkum też odezwie sie do Ciebie. teraz jest u babci na Mazurach i o niczym nie wie. M...
-
INA : Dziś o 7.29 wysłałam Ci wiadomość na prv - napisz na forum czy doszła bo coś mi się "mieszało " z logowaniem. (i nadal szwankuje) M...
-
Jeśli chodzi o preparat z chrząstki rekina to jest to (jak słusznie ktoś napisał) lek osłonowy. Chemia bardzo obniża odporność organizmu i normalnie drobna infekcja w tym przypadku może powodować poważną chorobę. Preparat z chrząstki rekina podnosi ogólną odporność organizmu. ( Wiem to dlatego iż moja mama jest właśnie w trakcie chemioterapii . We wtorek zaczyna drugą dawkę chemii i właśnie po zakończeniu pierwszej przez 3 tygodnie "przerwy" przyjmowała ten lek) . Jutro (jesli będziecie taka potrzeba) będę mogła podać jego dokładną nazwę i cenę (jest dość drogi). Należy jednak porozmawiać na ten temat z lekarzem prowadzącym - Rotti nie moze przyjmowac nic "na własną rękę" . Jutro wyślę również jakieś pieniązki - brak finansów niemoże ograniczać możliwości leczenia Rotti. M...