Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. To był tymczas tylko na pewien czas - nie wyobrażam sobie potem powrotu Sandry do hotelowego boksu. Alarm z tymczasem był w sytuacji gdy było wysoce prawdopodobne , ze konieczne bedzie podawanie jej 2 x dziennie antybiotyku w zastrzykach . Na szczęście udało sie znaleźć inne leczenie tych uszu - obeszło sie bez iniekcji (Sandra dostaje do uszu 2 rodzaje kropli ocznych , bo tylko w nich są antybiotyki , na które wrażliwe są te pałaczki ropy błękitnej . Problemem było własnie to, że w preparatach stosowanych przy leczeniu uszu nie było takich z własciwym w przypadku Sandruni antybiotykiem , bo na wszystkie występujące w takich lekach antybiotyki bakteria ta był oporna .Nie było też preparatu w tabletkach z tymi antybiotykami , więc pozostawały tylko zastrzyki,. Na szczęście doktor "wynalazł" te krople oczne :multi: ) A kolejki w mediach ..... W Dzienniku Polskim ma juz dawno "zaklepaną" - nawet zdjęcia już czekają u właściwej osoby , a w TV (hm.... może jakoś sie uda ją ominąć ;) )
  2. No i bardzo słusznie - Amonek MUSI najpierw nauczyć sie , że "szefowstwem w tym stadzie " jest Pańcia/ Pan. Dla niego największą nagrodą jest to ze ma kochający dom, na rozpieszczanie go przyjdzie czas , gdy bedzie sie nad nim juz całkowicie panować. Teraz jest okres ustalania zasad w nowym miejscu i jeśli ten okres bedzie "prawidłowy" tzn. stanowczy i konsekwentny , Amon szybko nauczy sie co mu wolno a co nie i to zaakceptuje to bez sprzeciwu. [SIZE=1]A co do odwiedzin, to z pewnościa wykorzystam zaproszenie, tylko jeszcze nie wiem kiedy - teraz mam bardzo wiele problemów :shake: a czasu mało.[/SIZE]
  3. Nela - dzięki , kciuki potrzebne są bardzo - zwłaszcza za zdrowie Maksia , bo nie jest dobrze :shake: Cieszę sie , że Julek - Amonek trafił pod Wasze "skrzydła". Boksery to cudowne psy .
  4. Planuję i prasę i TV ale po wyleczeniu jej uszu - kontrola na początku marca. I tak zostaną inne "problemy dla potencjalnego właściciela" (moczenie posłania, konieczność zzabiegu chirurgicznego usunięcia guzka przy sutku i tej brodawki) więć niech chociaż sprawa uszu bedzie zamknieta - chyba , że w międzyczasie znajdzie sie domek , gdzie ktos zdecyduje się ja adoptować i dalej leczyc te uszy (na dzień dzisiejszy nie moge powiedzieć, że w uszach nie ma juz tej pałeczki ropy błękitnej , bo nie było jeszcze zrobionego kontrolnego wymazy i leczenie trwa , a informacja o takiej bakterii moze odstraszać potencjalny domek (ktoś może sie bac , że sie zarazi nią , choć to pewnie juz nie zagraża )
  5. U Sandruni bez zmian , no może troche więcej znów posikuje na posłanko czy w kojcu, ale za to uszka lepsze . "Killerka" zapamietała sobie , że na ganku domu włascicieli hotelu był kot i teraz każdy spacerek to sprawdzanie czy przypadkiem nie ma tam znów tego futrzaka , pamięc to ona ma doskonałą
  6. Iza - wybacz , zapomniałam o tym w tym zagonieniu . Zaraz Ci wyśle pw z wynikami .
  7. Amonek ma zlecone leczenie - antybiotyk i ustalony termin kontrolnej wizyty.
  8. Wiesz może czym był Julek odrobaczany ? Dobrze by było poinformowac o tym lekarza na wizycie . Dopisz prosze też w tytule , że jest juz w mowym domku. Słonko ....Jak Pani zadzwoniła i powiedziała mi , ze ich wybór padł na Julka - nie skojarzyłam , że to własnie o niego chodzi . Dopiero jak zajrzałam do watku to zorientowałam sie , że to TEN JULCIO - bardzo cieszę sie że go wybrali , bo trafił naprawdę bardzo dobrze.
  9. Szczerze mówiąc nie wiem czy sie cieszyć z tego powodu ..... jedno jest pewne - osoby które wydawały sunie do adopcji powinny przeprowadzic wkrótce kontrolę poadopcyjną w tym domu i ....... osobiście przypiąć do obrozy/szelek wypełnioną adresówkę (może to jakos uchroni sunię przed kolejnym zaginięciem)
  10. A czy osoba przekazująca Amonka mówiła czym był karmiony ? Może on przyzwyczajony tylko do suchej karmy ? Często psy karmione wczesniej WYŁACZNIE gotowanym - nie "tykają" się suchego jedzenia i odwrotnie karmione WYŁACZNIE suchym nie chcą jeść gotowanego. Wizyta u lekarza faktycznie koneczna - dobrze byłoby mu zrobic też badanie krwi (morfologie i biochemię) , zeby dowiedzieć się "co w nim siedzi" (oprócz robali ).
  11. I ja juz dziś widzę zdjęcia - strasznie "przystojny z niego chłopak" w tym niebieskim kompleciku :lol: Cieszę się , że "lubi" koty :multi: :multi: [SIZE=1]( kocie miseczki z jedzonkiem dobrze przenieść na tyle wysoko , by Amonek z nich nie wyjadał - schroniskowe psiaki długo maja "syndrom" głodu / pragnienia - jedzą i pija "na zapas" nie wierząc , że juz im jedzonka czy picia nie bedzie brakować)[/SIZE] Amonka dobrze teraz karmic nawet 4 razy dziennie mniejszymi porcjami, by nie obciążał nadmiernie na raz żołądka. Po jakimś miesiącu - dwóch mozna przejśc na 3 karmienia (i tak zostać jeśli to nie jest problemem - ja do tej pory tak karmie mojego boksia :dzienna racja podzielona na 3 porcje - wtedy mniej obciąża sie zołądek) Nelu - proszę zobaczyc w kalendarz (Wasz podrzuce w wekend jak odwiedze Amonka ) - jaki smutek wygląda z oczu psiaków na zdjęciach schroniskowych (te malutkie zdjęcia ) a potem ........... Szczególnie wyraźna jest ta róznica na zdjęciach Maksa (majowy boksio) czy Helenki (lipcowa boksia ) . Wkrótce zobaczycie taka radośc w oczach Amonka - gwarantuje to Wam.
  12. Hmmm .... Nie widzę zdjęc tylko same podpisy :hmmmm:
  13. Wczoraj rozmawiałam telefonicznie , są nim zachwyceni. Julek nie interesuje sie kotami chodzi luzem po mieszkaniu - albo lezy w duzym pokoju na dywanie - dwa odwazniejsze koty wyszły z ukrycia i tez spaceruja sobie . Do pokoju "kociego" drzwi otwarte cały czas i nie ma problemu - Julek po prostu albo wychowywał sie z kotami, albo ich nie zna - najważniejsze, ze je ignoruje i nie goni. Do jedzonka dostał ryz z marchewka i mięskiem. Zaraz w poniedziałek Pani idzie z Julkiem do lekarza na przegląd , bo Julek ma rozerwana dolna powieke i ślady pogryzień na pycholku, ponadto ma glisty i katar. Juleczek był juz z Panem na spacerku Jestem zaproszona w odwiedziny,:multi: ale pojade dopiero w sobotę , bo w tygodniu nie wyrabiam czasowo !!! Myślę , że Julciu wygrał los na loterii - w tym domu na pewno nie zabraknie mu miłości - Julcio bedzie spał w pokoju Pana (w pokoju Pani spią koty). Państwo wspominali dziś Sandrunie , było im smutno, ze nie ma domku i że nie mogła u nich zamieszkać. Ale porównując reakcję Sandry na koty a reakcję Julcia Pani sama stwierdziła, ze to nieporównywalne zachowania. W Julku nie ma agresji do kotów , a Sandrę z pewnościa ktos na nie szczuł. Cieszę sie , że Julkowi sie powiodło i mam nadzieje, że Sandrunia znajdzie równie wspaniały dom (ale BEZ kotów)
  14. Julek własnie jest w drodze do Krakowa juz ze swoja nową Panią Zamieszka w domku, gdzie miała zamieszkac Sandrunia, bo ona okazała sie "killer na koty" . Jak będe miała wieści o Julciu to sie z Wami podzielę . KTO ROBIŁ TE FOTKI W SCHRONISKU ??? coś mi mówi , ze to bedzie kolejny bohater metamorfoz , więc przydałyby mi sie (tak na wszelki wypadek ) zdjęcia ze schroniska duuuuuze i zgoda autora na ich wykorzystanie !!!!
  15. Nie wiem jak mozna jechac na wczasy jeśli pies zginął ............ Nie szukac go lub choc nie zostawic w schronisku namiarów na siebie, jesli by ktos psa przyprowadził.Ta boksereczka juz dośc przeszła w zyciu - uwazam , że ABSOLUTNIE nie powinna wrócic do tej kobiety - to nie jest odpowiedzialna za psa osoba !!!!!
  16. Wczoraj nie miałam juz sił by cos pisać ......... Były juz wszystkie wyniki z pozostałych badań : mocz - w porządku. wymaz z jelita - równiez nie ma tam jakiś bakterii , które mogłyby być przyczyna tych biegunek u Maksymilianka . flora bakteryjna prawidłowa (badanie wykonywało to samo laboratorium gdzie znależli u Sandry tę pałeczke ropy więc jest wiarygodne ) Poziom hormonów tarczycowych (TH4) - jest bardzo niski (poniżej 1) co potwierdza niedoczynność tarczycy. Maks dostał zwiększoną dawke leków tarczycowych , ale nie jest to jeszcze "dawka docelowa", która powinien brać przy takim poziomie hormonu i przy swej aktualnej wadze (lekarz tłumaczył mi, ze nie można od razu "wejśc" z maksymalna dawka - trzeba to robic stopniowo) . Za trzy tygodnie znów trzeba zbadac poziom hormonu i ustalicz kolejna dawke. Zmieniliśmy też od wczoraj karme na indestinal i/d - droga prób szukamy tej , która będzie lepiej przyswajał. Maks ma jednak dalej rozwolnienie - dlatego jeszcze wczoraj wieczorem zawiozłam jego kał na kolejne badanie tzw badanie kliszowe, które ma określić składniki pokarmowe, które są (w tym kale biegunkowym) nietrawione przez organizm Maksymilianka. W poniedziałek znów musze byc po pracy w lecznicy , bo powinien byc wynik z tego badania . Maks wszystkie badania ma w normie (tylko próby watrobowe nieco powyżej normy , ale tak niewiele, ze wystarczą preparaty na osłone watroby). Nawet trzustka po miesiącu leczenia zregenerowała sie na tyle, że wynik amylazy juz mieści sie w normie. Nadal jednak traci na wadze mimo ogromnego apetytu. I te nawracające biegunki .... Być może przyczyna tego jest ta niedoczynnośc tarczycy ( utrata masy ciała jest nieswoistym objawem niedoczynności tarczycy tzn, że bywają pacjenci zarówno ludzie jak i zwierzęta, którzy własnie przejawiaja duża utrate masy ciała i moga jej juz nigdy "nie odrobić" ) - musimy więc ustabilizowac te hormony tarczycy, bowiem w tej chwili jest to jedyny wynik, który wskazuje nie nieprawidłowośc . (Maks miał robione :morfologie z rozmazem, biochemie , mocz, kał na pasozyty ogólene, kał na lamblie, wymaz bakteriologiczny z jelita, USG jamy brzusznej i ......... nic . Tylko teraz te hormony są bardzo poniżej normy. Nadal bierze jeszcze "leki trzustkowe" (kreon 1000) a przy następnym badaniu krwi oprócz amylazy , będzie miał jeszcze badany poziom lipazy , by miec całkowita pewność czy z trzustka jest już w porządku.
  17. Aga - jutro jest juz sobota - jesli Julek pojechałby do Krakowa to może na jego miejsce (tylko ze Julcio jest w hoteliku a nie na tymczasówce a hotel = konieczna kasa :shake: )
  18. Wyniki jedne sie bardzo poprawiły (poziom amylazy spadł o połowę i był poniżej 600 jednostek, ale za to podniosły się próby watrobowe - dostał dodatkowo więc leki na osłone watroby. Dzis ma byc wynik poziomu hormonów trzustkowych a po niedzieli bakteriologia z wymazu z jelita. USG narządów wewnętrznych nie wykazała zmian - nerki, watroba i reszta bez widocznych zmian (to dobrze, bo bałam sie najgorszego). Maksio niestety nadal chudnie - za miesiąc stracił 1,60 mimo iz ma ogromny apetyt i je powyżej normy (dostaje jak 35 kg pies ) od dwóch dni znów ma rozwolnienie bez jakis "zewnetrznych przyczyn" - szczerze mówiąc jestem ZAŁAMANA ,bo jeśli Maks byłby "normalnym " psem to i diagnozowanie go byłoby łatwiejsze , nawet pojechanie z nim na jakieś specjalistyczne badania choćby do Wrocławia , czy podanie mu kroplówki na wzmocnienie , a tak ............ Przecież nie moge co tydzień premedykowac psa ............ W schronisku swym postępowaniem , które doprowadziło do takiej reakcji na kaganiec odebrali Maksowi szanse na być może nawet na życie ........ Przyznam sie , że nawet nie myśle nie mysle w tej chwili o szukaniu mu domu , bo Maks mógłby w takim stanie byc adoptowany tylko przez kogoś ze "środowiska weterynaryjnego " (lekarz , pracownik lecznicy), bowiem nie wyobrażam sobie leczenia go przez osobe do której Maks nie ma pełnego zaufania - jesli mnie czy p.Tomkowi bardzo ufa a i tak mamy z tym problemy . Bardziej myśle jak zdobyc srodki na jego leczenie i utrzymanie, bo jest pewne, że nie poddam sie i będe walczyc o jego zdrowie i zycie mimo iz jest "bezdomnym sierotą". Własnie dzis jestem znów umówiona w lecznicy , zadzwonimy czy juz coś wiadomo z tego wymazu (może już cos im "wyrosło" ) Nie pisze teraz duzo, bo ledwie starcza mi doby , którą dziele między pracę, hotel , lecznice i mojego prywatnego psa
  19. Dzwoniłam osobiście dziś i rozmawiałam z osoba , do której podany jest kontakt w/s adopcji - Julek podobno był w sytuacji , że w mieszkaniu kot siedział na stole w kuchni a Julek był "luzem" w tej samej kuchni i nie próbował sie "dostac "do kota na stół (Sandra w takiej sytuacji w momencie byłaby na stole:mad: ) więc nie widać w nim agresji do kotów - jest więc realna szansa na przyzwyczajenie do współnego zycia pod jednym dachem
  20. Nooo , dobra . Jak wszystko dobrze pójdzie to byc może od wekendu Julek będzie "krakusem" , a ja pewnie go odwiedzę i poznam osobiście ( Juluś - chociaż ty lub koty :cool3: )
  21. A ja znam konkrety ;)
  22. A ja napiszę jedną rzecz : wydając psa do nowego domu ZAOPATRZCIE GO W ADRESÓWKĘ !!! i to nie na zasadzie, że dacie do wypełnienie i przypięcia , ale osobiście wypełnijcie i przypnijcie. Naprawdę to niewielki koszt , a pies jest zabezpieczony , bo raczej mało prawdopodobne by nowy własciciel odpiął adresówke - chyba , że będzie miał w zamiarze " świadome zgubienie" psa.
  23. to jasne jak słońce , że nie pozwolę "zmarnowac" miejsce dla boksinki w takim domku - już nad tym pracuję - tzn szukam psiaka , bo domek czeka "od już"
  24. Dopiero przed 24 wróciłam do domu - Sandra zaś wróciła do hotelu - niestety NIE LUBI KOTÓW a jej reakcja i zachowanie wskazuje , ze była szczuta na koty. Pozostawienie jej było zbyt duzym ryzykiem dla zycia kotów . Szukamy domu bez kotów i raczej bez suk (przynajmniej duzych) Państwo bardzo czekali na Sandrę - kupili miski na stojaku , pontonik do spania . To wszystko czeka teraz na inną boksio-sierotke , ale taka która jest wychowana /przyzwyczajona do kotów (obiecałam Pani znaleźć taka - szkoda by marnował sie TAKI domek)
  25. Maks po wizycie lekarskiej i badaniach - po powrocie z hotelu napiszę więcej
×
×
  • Create New...