No i Bilbunio się doigrał :( Ma szlabanik na długie spacery i harce z kumplami. Wczoraj rano zaczął kuleć na prawą przednią łapę, w trakcie spaceru mu przeszło, ale po południu, gdy wybieraliśmy się na następny, znowu było to samo. Więc był szybciutki powrót do domu i wieczorkiem wizyta u weta. najbardziej się bałam, że to te, za przeproszeniem cholerne stawy, się odezwały, ale okazało się, że mały nadwyrężył sobie mięsień, a właściwie ścięgno, dostał dwa zastrzyki i przez najbliższych pięć dni pomęczymy sie na smyczy. :evil: na spacerach będę się modlić, żeby nie nadziać się na jakiegoś kumpla Bilbusia :modla: , co będzie dość trudne.
Pozdrawiamy weekendowo i życzymy przyjemnych spacerków (nasze takie nie będą) :D