-
Posts
2853 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Marta Chmielewska
-
Ja wiem tylko, ze pies na smyczy zaatakowany przez innego ma małe szanse na obronę, pokazanie podległości a o ucieczce nie ma mowy. Sama nie wiem co jest lepsze, dlatego na wszelki wypadek postanowiłam bronić psa i wychodzę na dwór z gazem w kieszeni, po tym ostatnim incydencie. :-? Jak na złość nie mam na kim go wypróbować... :evilbat:
-
A tak poza tym, Buldodziu, podobnie jest z ludźmi. W szoku, histerii, wściekłości czy wielkim podnieceniu (nie seksualnym) robią dziwne rzeczy, krzywdę sobie lub innym. Tylko, że nas pobudza co innego i co innego pobudza psy. Tylko efekt bywa podobnie opłakany.
-
Buldog, wiem co piszę. Bojowiec rozemocjonowany jest w pewnych okolicznościach, nie całą dobę. Jak wychodzi na dwór, zobaczy psa czy michę z żarciem. Każdy zna swojego psa na tyle, że wie w jakich sytuacjach pies jest pobudzony. I wtedy należy mieć się na baczności, kontrolować, czasem nawet trzeba uspokoić. Bullowatym czasem odbija korba, jakiej nie spotkałam u innych ras i w takich momentach nie ma sensu cokolwiek ćwiczyć. Nawet w zabawie ze szmatką te psy uwielbiają się uwiesić, robią obroty jak rekin czy krokodyl (identyczne obracanie ciała w celu przewrócenia przeciwnika lub ofiary), zaciskają szczęki tak, że nie da się ich otworzyć. One to kochają, tak jak myśliwskie kochają polowania, charty biegać a jamniki kopać. I bawią się w bardzo charakterystyczny sposób. Bawią się jak przystało na bojowca. 8)
-
Każdy kij ma dwa końce... Penny została zaatakowana przez sukę owczarka niemieckiego, jak biegła się przywitać. Miała wtedy 6 miesięcy. Suka od razu rzuciła się na nią, zaczęła zajadle tarmosić po całym podwórku, a Penny darła się jak zarzynana świnia i próbowała obrucić na plecy, żeby pokazać brzuszek. To była straszna scena, możecie mi wierzyć. Szczęściem Penny była ubrana w gruby kubraczek i tylko dlatego ucierpial sam materiał... Wolałabym żeby pies mógł sam się bronić, albo chociaż nie leżał jak sierota i nie darł się na całe osiedle, bo to mu życia nie uratuje. Niech chociaż szybko biega, ale stafik przed owczarkiem nie ucieknie... :( A pies na rękach, gdy atakuje drugi? Koszmar do kwadratu... Moja ast radziła sobie z rotkiem i owczarkiem wyśmienicie, nie bałam sie o nią. Ale o Penny tak. Szczęściem Polka z kolei biega jak chart, dzięki temu piękność Ruffiego nie przetrzepała jej tyłka :lol: :lol:
-
A mi doświadczenie podpowiada, że pies sam sobie wielkiej krzywdy nie zrobi o ile nie działa pod wpływem emocji. Żedne z moich psów nie miało nigdy problemów ze stawami, kośćmi, nic nadwyrężonego i zwichniętego. A mam 8-letnie praktyk, to już chyba coś znaczy. Jeśli pies sam wpada na pomysł, że można się wieszac od czasu do czasu i robi to z wielką chęcia, ba przyjemnościa i sam się domaga, to nie widzę powodów, by mu tego zabraniać. Szarpanie moze więcej szkody uczynić. Poza tym właśnie bullowate mają tendencję do wieszenia. To prawie jak zabronić chartowi biegać, bo sobie zziaja. W moim przypadku najmniej ruchliwy był bulik, potem stafik, najżywszy ast. Psy doskonale wiedzą, czują instynktownie na ile mogą sobie pozwolić. Poza tym właśnie hodowcy i weterynarz polecili mi takie zabawy...
-
Wydaje mi się, że z tym szkoleniem u bulików nie jest tak prosto jak piszecie. One nie nadają się na typowe, standardowe szkolenie, o jakim jest mowa. Przydałoby się indywidualne przyuczanie, a nie szkolenie, od okiem prawdziwego zaklinacza psów. Mam wrażenie, że u tego pana (Kazika?) doszło do czegoś, z czego ona nie zdaje sobie sprawy. Wydaje mi się być człowiekiem zdecydowanym, twardym i nawet despotycznym. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. Pies zachowuje się agresywnie bo być może w wyniku zbyt ostrego i krótkiego traktowania czuje się zagrożony i zwyczajnie się boi (stąd tulenie). Być może ciąży na nim za duże obciążenie psychiczne. A jeśli faktycznie jest w tej chwili osobnikiem Alfa, to jest mu z tym bardzo źle, bo nie nadaje się do tej roli. Buliki to psy dla ludzi opanowanych, stanowczych ale też wrażliwych. Ludzie słabi i ludzie zbyt despotyczni takiego psa skrzywia. Na pewno szkoda go usypiać, jest jeszcze młody i można dać sobie z nim radę, ale konieczna jest obserwacja całej rodziny i psa. W tej chwili w domu panuje strach i to jest najgorsze co może być w przypadku zwierząt tak silnych. Pies to czuje. Jeśli nie macie w sobie dość siły i chęci, by wspólnie, całą rodziną pod okiem znawcy psów wyjść z patosu, oddajcie go komuś. Ale jak znam życie, zaufanie do waszego psa zostało raz na zawsze utracone... :(
-
Oj, odwracasz kota ogonem Bulgot... To nie jest możliwość. Nie ma takiej możliwości. Oszustwo nie jest możliwością, jest przestępstwem. :roll: Twoje słowa można opatrznie rozumieć. A tak poza tym nie spotkałam się jeszcze z przypadkiem podrabiania metryczki, acz jeden facet pytał mnie gdzie można psu tatuaż zrobić. Natomiast sporo słyszałam od innych o czymś podobnym. :-?
-
Przesadzasz... jak niby ma rozwalić zgryz, przecież nie trzyma kamieni w pysku. Nie zniszczy sobie zębów ani zgryzu pies bawiący się tak od czasu do czasu.
-
Też tak myślałam, dlatego pytam Bulgota co miał na myśli, bo może coś przeoczyłam...
-
W takim razie muszę przeorać podwórko przed blokiem... :wink: Bullowate lubią też wisieć na czymś (gałęzie, szmatka, kij). Penny to uwielbia. Jakby mogła powiesiłaby się na moich włosach. :-?
-
Zemat, kurcze blade, masz ten sam problem co ja kiedyś... wszystkie suki rottki rzucały się na moją ast, samce za to kładły się na plecy :roll: Raz nawet doszło do spięcia, na szczęście rotka uciekła. Ale to nie moja sunia była prowodyrem. Za to teraz wszystkie pity chcą mi pożreć stafkę. I owczarki niemieckie. Oj, te już w szczególności. Ciekawe dlaczego... :roll:
-
Jeśli nie ma jeszcze tatuażu, hodowca może okazać karte z przeglądu miotu. Ale możliwe jest, żeby młode miały metryczki a nie miały jeszcze tatuażu? Penny miała metryczkę dopiero koło 6-7 tygodnia życia, ale tatuaż już chyba był... Buldog a co miałeś na myśli pisząc, że jest możliwość, aby jedno szczenię z miotu nie miało rodowodu gdy inne mają? Bo nie rozumiem... :roll:
-
AMEN.
-
Nieobeznany, to dlatego, że bullowaci są najbardziej awanturniczą grupą na dogomanii. :evilbat: Podobnie jak obiegowa opinia panująca na temat bullowatych, że są to psy z natury agresywne, a ich właściciele są odbiciem pupili. :wink: Poza tym doświadczeni hodowcy bawią się w adwokatów, czują się atakowani każdym słowem ( :o ) i mają poczucie winy (???). No i oczywiście szukają na siłę podtekstów u osób, które śmiały mieć inne zdanie niż oni sami. :-? Podobnie jak innym tobie radzę z całego serca, patrz na wszystko przez palce :wink: I nie jestem zbulwersowana tym, że posiadasz pieska bez rodowodu. Nie mam tego typu kompleksów. A najzabawniejsza jest wielka krzywda jaką wyrządza się hodowcom zadając pytania. Biedni hodowcy, już nikt nie kupi od nich pieska, napiszą o moich słowach we wszystkich gazetach, podadzą w wiadomościach, rozwieszą plakaty i dorobek wielu lat pracy pójdzie na marne z powodu jednej osoby. Co za bzdura. Nie bądźmy śmieszni, na dogomanię wchodzą ci, którzy są głęboko zainteresowani, oni mają swój rozum i potrafią wyciagać wnioski. Bez histerii proszę...
-
Oj Boss Tone, to jest tylko przykład. Zamiast człowieka lepiej wstawić psa. Ale to nie ja pokazałam ksero rodowodu, nie ja twierdzę, że mam psa po tym czy innym reproduktorze tylko nieobeznany. A jeśli już postawiło się A, należy powiedzieć B, żeby nie było niejasności, które się wkradły. Pytałam właśnie po to, żeby uniknąć nieporozumień. Zdaję sobie sprawę, że pies nie jest u hodowcy. Trudno, żeby miał wszystkie u siebie... Niemniej nie chciałabym w przyszłości mieć sytuacji jaką miała znajoma, gdy zadzwonili do niej do domu, żeby przyjechała po psa z własnej hodowli, bo się wałęsa po okolicy i straszy ludzi. Pies od lat był w obcych rękach, teoretycznie za niego nie odpowiadała. Zastanawiam się też co myślał człowiek oddający sunię do schroniska razem z tym dokumentem. Poza tym niech sobie wszyscy gadają co chcą, moja suczka jest fantastyczna, serdeczna i ułożona, a ja nie jestem wilkiem z bajki o czerwonym kapturku. Myślę, że na jednej z wiosennych wystaw sami się przekonacie. :fadein:
-
Łukasz, nie wiem zupełnie po co podajesz jakieś konkretne dane, mieszasz osoby nieobecne, po co? Spotkałam się ostatnio z opinią osób postronnych, że hodowca bierze odpowiedzialność na psy które wypuszcza, ba nawet z pretensją, że nie śledzi losów swoich wytworów. I tak myślały osoby ,,spoza środowiska''. Zastanawiam się głośno, bo po to jest to forum, nad wieloma sprawami i mam do tego prawo, a ty nie masz prawa odnosić się do mnie w taki sposób. Poza tym, jeśli pojawia się przydomek jakiejś hodowli podcza sytuacji niejasnych, to zawsze stawia ową hodowlę w nienajlepszym świetle, mimo najlepszych chęci hodowcy. Być może dlatego należałoby choć troszkę sprawę rozjaśnić, choćby dla pewności. Znawców jest garstka, Łukasz, tak niewielka, że w ogóle się nie liczy. Carragan pytała wcześniej jak to się stało, że pies z rodowodem pokrył sukę bez i że za to ponoć są takie czy inne konsekwencje. Nie śledzę losów wszystkich psów w Polsce (bzdurą byłoby robienie czegoś takiego) dlatego pytam. Wyjaśniłeś parę spraw, ale nieżyczliwym, aroganckim tonem. Dziękuję za wyczerpujące informacje. Wiem co chciałam wiedzieć. Poza tym zapamiętaj sobie, zabieram głos gdy chcę wiedzieć, radzę tylko gdy jestem pewna tego co mówię. Może kiedyś znajdziesz się w sytuacji, gdy ktoś poda nazwę twojej hodowli dodając przy tym, że pies np. kogoś zagryzł. Nie wszyscy będą wiedzieli kto jest właścicielem, ale będą wiedzieli z czyjego domu ten pies wyszedł. Wtedy zrozumiesz co miałam na myśli. Czego ci nie życzę.
-
Nieobeznany sęk w tym, ze twoja sunia jest ponoć (tak wynika z dokumentów-ksero) po dość znanym psie ze znanej hodowli i to jest zastanawiające. Co niektórzy nawet zachwalali tę hodowlę, więc powstają różne pytania. I wydaje mi się, że jest to w jakimś sensie istotne, szczególnie jeśli chce się nabyć stafika i szuka się dobrej hodowli. :)
-
wfh85 serdeczne dzięki :lol: Penny wygląda na fotkach conajmniej jak kanarek, hihi. A to takie maleństwo... :wink:
-
Mam fotki Oeny do wstawienia, jeśli ktos ma mo.zliwość i ochotę, ch.etnie prześlę, co by mi wstawić, bo ja nie mam jak. Tylko są dość...rozbudowane...;)
-
Oj, słonko, pieski wybiegane, błyszczące, zziajane... :wink: :lol: Pifko na wałach :lol: :drinking:
-
Dag, pozwalam, łamie drzewa niszczy młodostany, przekopuje cudze ogródki... :evilbat: :wink: Co do skakania na drabinki i ślizgawki to jest chwila. Stoisz, patrzysz psa nie ma, właśnie jedzie ze ślizgawki... :roll: Ale najlepszy numer zrobiła wczoraj. Puściłam Polkę na podwórko za płotem i Penny koniecznie chciała za nią pobiec. Odpięłam ją a ta zamiast obiec siatkę rozpędziła się i z całej siły wpadła na płot. Nie wiem co sobie wyobrażala, że umie przechodzić przez ciało stałe??? Ale się niej uśmialiśmy :lol: :lol: A tak przy okazji tu są fotki Penny, jakby ktoś chciał :D http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=3367&start=270
-
Co ma stafik ze świnki wietnamskiej
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Staffordshire Bull Terrier
Spokojnie, nie tłlumacz się :wink: Twój wybór, twoja sprawa. Ja też lubię psy duże, silne i najlepiej umięśnione, a że nie mogę sobie w twej chwili pozwolić na cos takiego, wybrałam mięśniaka-karzełka :lol: CDB są urocze, ale jeszcze bardziej podobają mi się canarki. Niesamowite psy o kapitalnym charakterze. :lol: :lol: Kiedyś sobie zgotuję takie cacko. Albo mężowi, żeby na sikanie z nią chodził :evilbat: -
Skaczące stafiki
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Staffordshire Bull Terrier
Nie miałabym serca szarpać Pennulki, jest zbyt wrażliwa na takie metody. Amstafy owszem, nieczułe to to, babochłopskie :wink: stafik się zaraz obrazi albo będzie się bał całego świata. W ogóle nie mogę jej karcić, nawet słownie bo jest od razu tak przerażona, jakby ją kto chciał ukatrupić... Mogę najwyżej wynagradzać smakołykiem, ale w zaaferowaniu skakaniem nawet nie widzi żarcia... -
Fajnie wtedy było. Penny ważyła 3 kg mniej a i tak wygląda jak foka :wink: Mam nadzieję, ze jeśli pogoda będzie taka jak dzisiaj, ale w niedzielę, to sie w kńcu spotkamy. Ja będę na pewno o ile losowe poważne sprawy nie zatrzymają mnie w domciu. Mam nadzieję.
-
Co ma stafik ze świnki wietnamskiej
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Staffordshire Bull Terrier
Moja mała chrapała tylko w wieku szczecięcym, teraz tylko czasem jej się zdarzy. Za to poszerzyła repertuar w ciągu dnia. Chrumka, kwęka, stęka, sapie, i cała gama przedziwnych achów i ochów. K&K, bojowe z majorki są bardzo niewyrównane w typie, jaki typ w takim razie ci odpowiada? Moja bardzo dobra koleżanka Olcia zołzolcia ma taką właśnie sunię. Mówię ci, ten pies to diabeł wcielony, pakowała się ciagle do wózka :lol: :evilbat: A nieostrożne to to, gruboskórne...