moja siostra tez puszcza psa i jedzie autem, tyle ze ona ma cane corso..
ja uwazam ze jesli pies nie ucieka, a my jedziemy powoli to wychodzi mniej wiecej na to samo jakbysmy sie przeszli po polach. zdazalo mi sie tak tobic jak puszczalam mojego z psem kumpeli - biegal;y sobie wszedzie naokolo, pozniej sie je wrzucalo do auta i do domu..
ale uwazam ze husky mimo wszystko powinien ciagnac. a na spacerkach biegac to ew. poza tym.. ogolnie to nawet dobra rzecz jest. ;)
ale chodzi mi o to, ze w pierwszych postach w tym temacie bylo cos mniej wiecerj o wyszkoleniu czxy ulozeniu haskacza zeby sie sluchal... i to mi sie nie podoba... husky to pies wyjatkowo nie lubiacy zadnego szkolenia czy tresury. kazdy haskacz ma swoj charakterek, jest taki a nie inny, to cale uciekanie, zabawa, gonienie, polowania i wszystko inne jest cecha tej rasy i cecha tego jednego psa.. i kazde szkolenie tego psa zmienia.. w koncu staje on sie maszynka do wykonywania polecen..
i kupujac husky powinienes wiedziec, ze nie jest to owczarek czy doberman ktorego nalezy nauczyc reagowania na okreslone slowa czy czyny w taki a nie inny sposob..
ja tak to przynajmniej widze.. ze huskie to psy w pewnym sensie dzikie - pierwotne, i trzeba je takie zostawic bo cudowne jest w nich to ze sa "inne" od tych wszystkich "psow bez duszy"...
[nie chce tu powiedziec ze tylko huskie maja dusze, ale one maja w sobie to 'cos'.. i wiem ze nie zgoddza sie ze mna wielbiciele innych ras..]