Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Teraz jestem padnięta totalnie, ale jutro, jeśli aparat nie odmówi mi posłuszeństwa, to postaram się wstawić zdjęcia tej piłki. Mam co najmniej jeden pomysł na fajne ujęcie - zobaczymy. Ale chciałam jeszcze dodać, że poza rozmiarem zabawki wchodzi jeszcz w grę charakter psa. dorotak, ja myślę, ze gdyby Atos się uparł, to on też zdołałby taką zabawkę przełknąć - nie wierzę, że przełyk Apci jest o tyle większy, żeby zrobić tu różnicę. Natomiast sądzę, że szansa na to, żeby on taką piłeczkę połknął jest znikoma - on po prostu bawi się nią zupełnie inaczej, raczej oferuje ją (do pewnego stopnia, oczywiście :wink: ) niż pilnuje. Natomiast Apcia miała zbyt wiele radości właśnie z pilnowania piłki przed innymi psami - i to okazało się problemem, bo zrobiła to za dobrze. :roll:
  2. borsaf, ja bym się chyba orzechami za bardzo nie przejmowała, bo małe są, a poza tym większa szansa, że pies je strawi... Lateksu nie strawi na pewno. Ale jak chcesz, to spytam się naszego weta przy okazji. Postaram się wstawić tu zdjęcie tej piłki z czymś do porównania - to była naprawdę DUŻA piłka, w życiu byśmy nie pomyśleli, że AT może ją w całościu połknąć. Api w przeszłości takich ciągot nie miała - raczej niszczyła zabawki, ale nie połykała. :o dorotak, to absolutnie, w żaden sposób nie była Twoja wina!!! Przekażę Apci Wasze życzenia. Ona jest biedna i pewnie jescze będzie kiepsko sie czuła przez kilka dni, bo przeszła naprawdę poważną operację. Ale przy Waszych kciukach, już niedługo jedyną pamiątką po tym przejściu będzie dziura w... portfelu. :wink:
  3. Ja nigdy tego nie robiłam, natomiast mogę Ci powiedzieć, że te ok. $90 to koszt przelotu psa gdy leci z kimś. Ceny cargo sa kilkakrotnie wyższe, tak że może opłacać się polecieć po psa i wrócić razem. A na pewno warto poszukać kogoś, kto będzie akurat leciał i poprosić (albo nawet zapłacić mu) żeby przywiózł psa. Zależnie od rozmiaru psa, może się nawet udać przewieźć go w kabinie w specjalnym kontenerku.
  4. Więc dzisiaj miałam zamiar zdawać Wam sprawozdanie z dalszych Misi zwycięstw huśtawkowych, ale Api zdecydowała, że zorganizuje nam dzień inaczej... Wszystko zaczęło się od porannego spacerku treningowo-towarzyskiego z Api, jej właścicielami oraz dorotąk z Atosem, z którymi spotykamy się w niedzielne poranki w celu poćwiczenia obedience, a konkretnie wybierania patyczków na węch, co trudno jest trenować samodzielnie (potrzebna druga osoba). Ćiwiczyliśmy sobie ładnie, każdy swoje, i wszystkie pieski spisywały się na medal. Z Apci byłam bardzo dumna, bo dookoła nas było sporo psów, przychodziły, odchodziły, a Api co najwyżej się przywitała, ale za żadnym nie poleciała - trzymała się swoich Państwa i całkiem ładnie przybiegała na zawołanie. Co jakiś czas robiliśmy psom krótką przerwę w treningu, podczas której najczęściej wszystkie trzy latały z piłeczka Atosa. A właściwie leciały głównie Misia i Atos, a Api-cwaniara czatowała i próbowała odebrać tę piłeczkę zwycięzcy... Gdy udało jej się piłeczkę zdobyć, latała z nią dumna szalenie i zwiewała przed innymi psami - Moja piłeczka, haha! Nie dam! Ale do Pani swojej przychodziła i piłeczkę jej oddawała. Aż do czasu. Któregoś razu, Atos przybiegł z piłeczką i, jak to ma w zwyczaju, próbował namówić kogoś do przeciągania się z nim. Gdy to nie poskutkowało, spróbował drugą swoją sztuczkę, czyli upuścił komuś piłeczke pod nogi, żeby ta osoba mu rzuciła. Tyle że Atos nie wiedział, że Apunia przyuważyła tę sztuczkę i tylko czekała, aż on tę piłeczkę upuści. Jak tylko piłeczka dotknęła ziemi, a może nawet wcześniej, Api porwała ją i zaczęła z nią zwiewać, z Misią i Atosem w pogoni. Lena zawołała Apcię; przybiegły do niej wszystkie trzy, Atos i Misia chyba licząc na to, że Lena pomoże im odzyskać piłkę. Niestety, Api również tego się obawiała widząc te dwa sępy tuż obok siebie więc, żeby zapobiec stracie piłeczki... połknęla ją! :o W całości! Piłeczka ma średnicę 8 cm - tak jest napisane na zaleceniach weterynaryjnych chirurga, który ją usuwał Apuni z żołądka. Więc już wiecie, gdzie spędziliśmy resztę dnia - nie na treningu agility, tylko w lecznicy. Mój wet, oczywiście jak zwykle w takich chwilach poza Warszawą, został natychmiast powiadomiony i razem z dyżurnym chirurgiem ustawiali szczegóły tego, co należy zrobić. Powodowanie wymiotów wydawało się potencjalnie niebezpieczne - piłka była za duża, żeby przejść z powrotem przez przełyk. Trzeba tu wyjaśnić, że była to piłka taka lateksowa, miękka, pusta w środu, z (niedziałającą) piszczałką. Żółta. Gdy Api ją połknęła, była zmemłana w pysku i tylko tym sposobem przeszła przez przełyk; na zdjęciu RTG, w żołądku, była już w stanie pełnorozmiarowym, czyli nadęta. Nie pozostało nic innego jak ciąć psa, im szybciej, tym lepiej. No i teraz jest już po wszystkim. Piłka jest jak nowa, Apcia jeszcze nie. A ja jeszcze nie ochłonęłam...
  5. Robull, odpowiem na Twój post, ale nie w trybie natychmiastowym, bo dzisiaj o mało nie straciliśmy psa i na razie nie mam głowy do niczego.
  6. Wind, jak Maja? Majeczko, zdrowiej szybciutko!
  7. [quote name='borsaf'][b]Flaire[/b] wielkie brawa dla Misi :klacz: :klacz: :klacz: Jeżeli, jak piszesz, ona nie lubiła ruchomego podloża to tym bardziej wspaniała z niej dziewczynka.[/quote]Wiesz, dla niektórych psów taka huśtawka to pikuś. O ile pamiętam, Monia Mokki po prostu zaczęła od pierwszego razu dobrze ją pokonywać - Mokka tylko trochę z nia pracowała, żeby wystała na niej do uderzenia końca o ziemię (tego wymaga regulamin). Albo taka Majka - dla niej też huśtawka jest nowa, a dzisiaj wbiegła na nią pełnym pędem, a gdy dobiegła do końca po prostu z niej zeskoczyła, zanim ta huśtawka nawet zaczęła się przeważać - Majka nawet nie miała czasu zacząć się bać! :lol: Z drugiej strony, ćwiczy u nas suczka, której bardzo trudno jest sie do tej huśtawki przekonać. Ćwiczy i ćwiczy i ciągle na nią w najlepszym razie wpełza - a w najgorszym, ręcznie przestawiają jej łapy na kążdy krok. Misia jest gdzieś pomiędzy. Mój pierwszy klub nie miał huśtawki, więc nie miałam okazji, by ją z Misią ćwiczyć. Gdy kilka razy wprowadziłam ją na huśtawkę na cudzym sprzęcie (przy okazji jakiejś imprezy), zdecydowanie się bała i nie chciała iść. Ja od początku wiedziałam, że najlepszym sposobem dla niej byłaby metoda stopniowa. W tej metodzie, zczynasz od przeprowadzania psa po kładce leżącej na ziemi, która w ogóle się nie rusza. Potem robisz z niej huśtawkę, ale bardzo niską. No i powolutku wznosisz ją. Ale mało kto ma huśtawkę, którą da się tak ustawić. Więc w końcu ja sama zaczęłam taką budować... Ale z różnych powodów, ta moja nie była jeszcze używana. (W zasadzie jest już niemal skończona, ale nie ma domu). W międzyczasie zaczęłam biegać w klubie, który co prawda nie ma takiej stopniowanej huśtawki, ale uczy właśnie tą metodą, we wczesnych fazach ustawiając kładkę na niższych podestach, aby była niska. No i, tak jak myślałam, na Misię podziałało to doskonale. Niską huśtawkę nauczyła się pokonywać bardzo szybko, a dwa czy trzy treningi później pokonuje już i wysoką! :D [quote name='borsaf']Zupelnie przerasta moja wyobraźnie obrazek Regona na takiej hustawce. On jest taki ostrozny, że wogole by nie próbowal na takie cos wchodzić :evil:[/quote]Takich rzeczy najlepiej uczyć właśnie szczenięta jeszcze młodsze od Regona. One jeszcze ni wiedzą, że tego warto się bać. :wink:
  8. [quote name='Robull']Flaire, ja tez słyszałem o tym, że są sędziowie prób pracy, którzy rozszerzyli sobie uprawnienia na agility. Tylko, że te osoby nie posiadają ŻADNEJ wiedzy o agility i jego sędziowaniu. Mam tu na mysli brak jakielkowiek wiedzy teoretycznej (znajomość regulaminu, zasady uastawiania torów, róznicowania stopnia trudności na katagorie, itp.), jak i doświadczenia! Oni nawet nigdy nie widzieli żadnych zawodów tej dyscypliny na oczy :o [/quote]Więc tutaj ważna jest odpowiedź na inne z pytań, zadanych przeze mnie wcześniej - jakie są wymagania, żeby zostać w Polsce sędzią agility? Jak to jest możliwe, żeby osoby, które nigdy nie widziały zawodów miały uprawnienia do ich sędziowania? :o To jakaś pomyłka, chyba - coś tu jest nie tak. Można spróbować to naprawić? Może zmienić te wymagania tak, żeby zaczęła u nas powstawać kadra prawdziwych sędziów? Mam trochę pomysłów na ten temat... [quote name='Robull']A co do procedur związanych z organizacja zawodów, to są one opisane w komunikatach przewodniczącego GKSP ds. Agility z bodaj 2003 r. Wybacz, ale nie chce mi się ich przepisywać słowo w słowo, a zasadnicze warunki juz tu wcześniej opisywałem. [/quote]Nie proszę bynajmniej o przepisywanie, raczej o udostępnienie. Skoro wszystko jest dobrze opisane, to taki dokument powinien być eksponowany, a nie schowany w komunikatach z "bodaj 2003". Ile niepotrzebnej dyskusji i gdybania choćby tutaj można było uniknąć, gdyby taki dokument była łatwo dostępny. Ja pytam, jak zorganizować zawody - Ty odsyłasz mnie do dokumentu. Koniec! :D [quote name='Robull']Odnośnie tego, czy zawody może zrobić tylko klub, czy mozesz je zrobić też jako Flaire... Wyobraź sobie, że nikt mnie nigdzie nie zna i przychodzę do GKSP... [/quote]No ale mnie jednak kilka osób zna... :wink: (Choć nie tak dobrze, jak ktoś tu niechcący zasugerował :wink: ) A klub też może być nieznany nikomu z GKSzP - na pewno sa takie kluby. Więc żeby nie wyglądało, że propozycje sa odrzucane przez czyjeś widzimisię, ważne jest wyraźnie wyszczególnić, jakie wymagania musi spełnić organizator zawodów, a w tym, kim musi być. I na ten temat też mam trochę pomysłów. :D
  9. Dzięki, zadziorny! :D To taki drobiazg, a tak cieszy! Misia nie jest zbyt mocna w ruchomych podłożach (prawda, zach? :wink: ), więc jestem naprawdę dumna, że to się udało po zaledwie kilku treningach. :D
  10. Dumnie melduję, że na dzisiejszym treningu agility, Misia opanowała huśtawkę! :D Jestem pewna, że to się jeszcze zmieni kilka razy, ale dzisiaj huśtawkę pokonała samodzielnie i poprawnie wiele, wiele razy, bez ani jednej odmowy! [size=1]Odmowy zachowała na kładkę, która w tym jej kudłatym łbie niewątpliwie się z huśtawką kojarzy. Ale nawet tam nie było tak źle - musiałam ją tylko dokładniej naprowadzać.[/size]
  11. No więc ja też bym pewnie nie zdejmowała, ale zauważyłam, że na zimowych zużywam zdecydowanie więcej paliwa. Czy dosyć, żeby pokryć koszty dwóch zmian - nie wiem, bo tak ddokładnie nie liczyłam; pewnie nie, ale jeśli do tego dorzucę troskę o dodatkowe spaliny, to jednak zmieniam... :niewiem:
  12. Rauni, ja też byłam pod wrażeniem, że takowych nie ma, ale tu zostałam poinformowana, że jestem w błędzie. Dlatego właśnie wystosowałam maila do Zarządu Głównego, prosząc ich o listę takich sędziów. Na razie, mój mail pozostaje bez odpowiedzi.
  13. Przestraszyliście mnie tym śniegiem, więc spojrzałam za okno i... u nas też biało! (A właściwie szaro, bo to przecież miasto :roll: ). Na szczęście od wczorja mam na aucie zimowe opony. Juz drugi rok z rzędu udaje mi się tak w samą pore je założyć! :D
  14. [quote name='Robull']Flaire, szczerze Ci powiem, że trochę się pogubiłem w Twoich zamiarach... [/quote]Robull, bo nie koniecznie o nich pisałam - ale Dla Ciebie - napiszę :D . Ogólnie rzecz biorąc, byłam ciekawa, co należy zrobić, żeby zorganizować zawody. Również, byłam ciekawa, dlaczego, skoro ponoć sa polscy sędziowie agility, nikt ich na takie zawody nie zaprasza. Dalej, byłam ciekawa, jakie wymagania należy spełnić, żeby zostać takim sędzią. [quote name='Robull']Pytałaś jak można zorganizować oficjalne zawody... odpowiedziałem, że nie jest to skomplikowane... [b]trzeba chcieć, to podstawa![/b] Do tego trzeba jeszcze spełnić trochę warunków. [/quote]Fajnie by było, gdyby ta procedura była gdzieś dokładnie opisana. Bo jeśli czytasz ten topik to na pewno wiesz, że jest na jej temat sporo sprzecznych opinii. A gdyby wszystko było ładnie spisane, to każdy miałby dostęp, no i Związek miałby dokument, którego musiałby się trzymać. Trudniej byłoby wtedy twierdzić, że stało się coś nie fair gdy jakieś zawody się nie udały. [quote name='Robull']Równie ważny, to klub, który o takie zawody się ubiega musi posiadać regulaminowy plac i tor. [/quote]Hmm - tutaj było napisane, że taki tor można łatwo wypożyczyć - więc może organizator nie musi go mieć? Dalej - piszesz "klub", który się ubiega - czy organizatorem musi być "klub"? Nie moge być ja sama, na przykład? Jeśli musi być klub, to co to jest klub? Ja wiem, że to wszystko wygląda trywialnie i że się czepiam, ale to są po prostu nieścisłości w informacjach podawanych przez różne osoby, które podają się za doświadczone. Tak więc trochę trudno wiedzieć, w co wierzyć. Dlatego, jak pisałam wcześniej, fajnie by było to spisać w dokument, który potem mógłby stać się oficjalnym dokumentem związkowym. [quote name='Robull']To zresztą jest wszsytko opisane w regulaminie FCI, który kiedyś Ci przekazałem... [/quote]Z tym Regulaminem to tez nie jest dla mnie jasne. Który u nas obowiązuje? Bo ten, który mi dałeś, po polsku, był jakiś strasznie stary. Teraz FCI ma już nowszy i to od kilku lat - więc chyba, jako organizacja podlegjąca FCI, Związek nie może posługiwać się jeszcze tym starym? Potrzeba tłumacza może? :wink: [quote name='Robull']Jak już się spełnia wszystkie zawarte tam warunki, to [b]TRZEBA SIĘ ZDECYDOWAĆ z kim się chce takie zawody organizować[/b]... Jeśli z GKSP, to trzeba załatwiać WSZYSTKO w nimi... [/quote]Tu kolejny problem - mianowicie, że komunikacja z nimi nie jest łatwa. Jak pisałam w tym topiku, jakiś czas temu wystosowałam do nich maila, na adres podany na stronie związkowej. Mail ciągle jest bez odpowiedzi. Przez dwa dni próbowałam do nich dzwonić. Telefon jest albo zajęty, albo nikt nie odpowiada. Myślę, żeby coś na ten temat zrobić, tylko jeszcze nie jestem pewna, co. Zarząd powinien albo nie publikować adresu mailowego, albo mieć obowiązek na maile odpowiadać, choćby potwierdzeniem i podaniem terminu, kiedy sprawę rozpatrzą. Oczywiście mieszkam w Warszawie, moge się udać na Nowy Świat, już tam bywałam - ale chyba nie tędy droga! :o [quote name='Robull']Jesli poważnie myslisz o organizacji zawodów, to z przyjemnością Ci pomogę. [/quote]Jak już pisałam, niewątpliwie prędzej czy później będę w organizację zawodów bardziej czy mniej zaangażowana - tak więc w tej chwili zbieram informacje, jak to wszystko wygląda. Ja jestem dosyć systematyczna i powolna i nie umiem zbyt dobrze działać, gdy czegoś nie rozumiem. A tutaj ciągle nie do końca rozumiem. [quote name='Robull']Jak mosz ochotę, to możemy umówić się w Oddziale... wiem, pamiętam, co pisałaś... obiecuję Cie odwieźć :)[/quote]Dzięki wielkie! :D (Ja nawet na teriery przestałam chodzić, bo kiedys tam blisko pracowałam i naprawdę nie lubię tamtej dzielnicy - kilka osób z pracy było napadnietych. Ale muszę się jakoś przełamać.) A czy to znaczy, że jest, czy tez będzie u nas w wydziale, jakiś dyżur sekcji agility? [quote name='Robull']I na koniec rada też dla innych... Chcecie się czegoś dowiedzieć, np. w kwestii organizacji zawodów, to rozmawiajcie z tymi, który mają w tym zakresie jakieś doświadczenie, a nie tylko wiedzę teoretyczną...[/quote]Ja pewnie jestem zbyt naiwna, ale za taką właśnie osobę LALUNA się podawała... Ale właśnie to podkreśla potrzebę dokumentu, który spisywałby krok po kroku procedurę organizacji zawodów. Gdy jest ich tylko cztery na rok i są organizowane przez małą garstkę osób, większość z których jest dobrze "wkręcona" :wink: i w oddział, i w GKSzP, to brak takiego dokumentu nie jest wielkim problemem. Ale przeciez chyba wszyscy chcemy, żeby zawodów było więcej... W takim wypadku udostępnienie procedury, listy sędziów, itp. szerszemu gronu w postaci dokumentu na prawdę byłoby pomocne. Może pierwszym krokiem naszej współpracy mogłoby być stworzenie takiego dokumentu? (Bądź też przetłumaczenie "nowego" regulaminu, jeśli ciągle jest taka potrzeba? :roll: )
  15. [quote name='zachraniarka']... teraz najfajniej jest się rozpędzić do maksymalnej szybkości, wybić 2 metry przed celem i wskoczyć pańci w ramiona.. jak się wymierzy za wysoko i zderzy się z pańci twarzą to też jest super.. :-?[/quote]Api w ten właśnie sposób witała swojego Pana, gdy ten wracał z pracy. Tylko on jeszcze przy tym zębiskami kłapała... Wszystko piszę w czasie przeszłym, bo tak było aż do czasu, gdy zniszczyła Rafałowi bardzo fajną kurtkę... Wtedy jej Państwo zdecydowali, że jeśli jakoś nie zaczną jej kontrolować, to nowa kurtka też długo nie wytrzyma. Tak więc PODOBNO teraz Apcia już tak na swojego Pana nie skacze. :lol: A Misia skakała na wszystkich jak była mała i dużo pracy musiałam włożyć, żeby ją oduczyć. Ciągle nie jest perfekt - ona bada ofiarę i gdy widzi, że ofiara jest chętna, to skacze, a jak nie, to odpuszcza. :lol: Tak ją chyba nauczyli ludzie, którzy na moje "nie skacz" odpowiadali "a niech sobie poskacze, przecież to pies!" :evil:
  16. [quote name='LALUNA']Ale jesli nigdy nie wystartujesz ( a właściwie dopóki) to nie wypowiadaj sie o rzeczach których sama nie doswiadczyłaś. [/quote]Łomatko, a o czym ja się wypowiadałam, czego nie doświadczyłam? Bo ja pamiętam tylko dwie rzeczy i obydwie niestety doświadczyłam. Pierwsza: na temat zawodów w Poznaniu wypowiadałam się o czekaniu na książeczki. Doświadczyłam - nie na swoją własną, ale czeka się tak samo :wink: . A druga rzecz na temat której się wypowiadałam, to frustracje w załatwianiu niektórych spraw w Związku Kynologicznym. To również doświadczyłam i szczegółowo taki przypadek opisałam. LALUNA, Ty jakoś doszłaś do wniosku, że ja jestem przeciwna oficjalnym zawodom. Skąd taki wniosek? Nic takiego nie sugerowałam i nie ma nic błędniejszego. Uważam, że miejsce jest i dla jednych, i dla drugich (zresztą i "oficjalne" i "nieoficjalne" są przewidziane w regulaminie FCI). I jedne, i drugie moga być organizowane dobrze, albo źle. A jak było na jakich to już ja nie muszę się wypowiadać, bo sami zawodnicy doskonale to robią. Fakt, że doszłam już do wieku, gdy na starość się dziecinnieje... Więc nie czekaj, proszę, z zapartym tchem aż "dojrzeję", bo to się obecnie w przeciwnym kierunku posuwa. Raczej, trzeba się cieszyć tym, co mi jeszcze pozostało. :wink:
  17. Jeszcze raz dzięki, LALUNA, za pomoc. Naprawdę otworzyłaś mi oczy na moje niedociągnięcia i słabości. Spróbuję się poprawić - tylko najpierw muszę iść popłakać sobie zgorzkniale, że mnie nikt nie lubi. :bigcry: [size=1]Nawet Ty, LALUNA, mnie nie lubisz? Ani troszkę? No przyznaj się, no... [/size]
  18. [quote name='Wind']Wielce to bylo dla mnie intrygujace ... az zadzwonilam do ZK 8)[/quote]Widzisz, jakich ciekawych rzeczy można się na dogo dowiedzieć! :wink: Tylko Wind, ćśśśśśśś! :wink:
  19. [quote name='LALUNA']Flaire rozmowa z Toba jest beznadziejna.[/quote]Natomiast rozmowa z Tobą sprawia mi ogromną przyjemność. Jesteś nie tylko doskonale poinformowana właściwie na każdy temat, ale również wyjątkowo grzeczna, pomocna i uczynna. Ponadto, wierzysz w ludzi i ich dobre chęci. Jestem przekonana, że tylko dzięki tak wspaniałym osobom, jak Ty, jest tak wiele w Polsce zawodów agility - i wszystkie są tak wspaniale zorganizowane. No bo rzeczywiście - organizacja jest trywialna. Wystarczy zacząć złożyć plan do oddziału - nie, lepiej zacząć od preliminarza - a właściwie to najpierw lepiej pogadać z oddziałem - no nie - z oddziałem nie wystarczy, z GKSzP trzeba pogadać również - no ale z nimi trudno, bo rzadko się zbierają - więc może jednak najpierw z oddziałową sekcją agility - najlepiej iść na ich dyżur - no nie, bo nie wszędzie mają dyżury, ale wszędzie istnieją, więc można do kierownika zadzwonić - ale on może być niedostępny, więc może do zastępcy. Troszkę mi się tu pogmatwało, od czego właściwie powinnam zacząć, ale jestem pewna, że nawet mój beznadziejny rozumek potrafi to rozgryźć jak się skupię, bo przecież tak doskonale i przejrzyście wytłumaczyłaś, jakie to proste! Tak więc raz jeszcze dziękuję bardzo za Twój niemały wysiłek i pomoc - była tak doskonała, że dalej już na pewno nawet ja dam sobie sama radę! :D [quote name='LALUNA']Twój kierownik w oddziale Warszawskim w sekcji agility o którym twierdzisz ze wiesz kto jest , jest jednoczesnie osoba odpowiedzialna w GKSzP za sprawy zawiazane z agility.[/quote]NIESAMOWITE! :o :wink: Kto by pomyślał! :wink: :lol:
  20. [quote name='LALUNA']Flaire ona nie istnieje teoretycznie, ona jest i działa. Jest kierownik, zastepca. Jezeli masz problem z kontaktem z kierownikiem[/quote]LALUNA, ja nie pisałam, że mam problem z kontaktem, bo jak dotąd, nie to mi sugerowałaś. Raczej, radziłaś, żebym się udała na sekcję, a ja Ci wytłumaczyłam, dlaczego to jest niemożliwe - bo sekcja nie ma dyżurów. Teraz radzisz kontakt z kierownikiem sekcji - może rzeczywiście spróbuję tę drogę, chociaż w chwili obecnej próbuję ciągle jeszcze Twoją poprzednią radę, czyli kontakt z GKSzP. To miało być takie łatwe, a okazuje się, że nie jest... [quote name='LALUNA']( chociaż i do niego są podane osobiste namiary ( tel, email), mozesz zgłosic sie do zastepcy. Chyba nie powiesz mi że z nim też nie mozesz nawiazać kontaktu?[/quote]Nie, powiem, że nie próbowałam, bo akurat tego podejścia jeszcze mi nie podsunęłaś - obecnie pracuję nad Twoją wcześniejszą radą, jak dotąd bezskutecznie. Natomiast jeśli uważasz, że powinnam zmienić podejście, bo zgadzasz się, że to, które radziłaś wcześniej rzeczywiście nie działa, to chętnie tak właśnie zrobię. Czy możesz mi to w takim razie ułatwić informując, gdzie znalazłaś te podane namiary? Bo szukałam na stronach oddziału, w dwóch różnych miejscach (Władze oddziału i Oddziałowa komisja szkolenia) i nic nie znalazłam.
  21. Ja Misię też nieźle przetrzebiłam na zimę. I bardzo mi się podoba kolor, w którym odrasta - ciemno soczyście rudy. Warto! Teraz myślę o tym, żeby Apci przerzedzić łapy. Wstrzymywałam się z tym dotąd, bo słyszałam, że zimą ma sędziować gdzieś w Niemczech Bob Clyde, słynny hamerykański były handler i obecnie sędzia (nb, specjalista od terierów irlandzkich, które przez wiele lat hodował). No i myślałam trochę o tym, żeby tam pojechać i popkazać Apiny niecięty łogon! :D Ale gdy dowiedziałam się szczegółów, termin zgłoszeń już minął... :( Więc teraz nic już nie stoi na przeszkodzie troszkę przerzedzić łapy (ale nie za bardzo, żeby zdąrzyły odrosnąć na wiosenne wystawy! :D ) zach, bardzo zazdroszczę Wam tego ratownictwa. :( Ja nawet z Misią tropić przestałam, koncentrujemy się teraz na agility. A szkoda, bo ona się do tropienia zdecydowanie bardziej nadaje. No ale cóż, pomimo że lubie psy kształcone wszechstronnie :wink: , nie można wszystkiego naraz.
  22. [quote name='Ka-Vanga']A mi sie bardzo podoba propozycja zagrody, tyle ze nie dla przewodnika[/quote] :lol: :roflt: :lol: Zagroda dla przewodników niedrogo rozwiązałaby problem noclegowy! :lol:
  23. [quote name='Ali26762'][b]Flaire[/b] - mnie na pewno zmuliły te frytki - wręcz czułam jak ten proces zachodzi. [/quote]No właśnie na tym polega problem - ludzie kojarzą jako źródło zatrucia to, co jedli jak zaczęło im się "coś" dziać (czasem świadomie, a czasem nie). A to rzadko okazuje się być rzeczywistym źródłem. Dla mojej przyjaciółki, jako dla epidemiologa, to było utrudnieniem, bo jej praca przez jakiś czas polegała na dociekaniu źródeł masowych zatruć. No i to często było utrudnione przez fakt, że ludzie nie mówili jej o jakimś tam wydarzeniu (np. że dwa dni wcześniej zjedli hamburgera z pewnego fastfooda), bo uważali, że to nie może mieć nic wspólnego z ich problemem...
  24. [quote name='zadziorny']Jeśli tam są jescze do tego góry ze stromymi trasami zjazdowymi, to może być :lol: :wink: [/quote]zadziorny, jeśli tak, to ja się dołączam na ochotnika! :D
  25. [quote name='Ali26762']Ale chłopu nie zaszkodziły, tylko mnie...[/quote]To może to jednak nie frytkami się strułaś? Według mojej przyjaciółki-epidemiolożki, to, co "wychodzi" rzadko jest powodem zatrucia... Raczej, zatrucie nastąpiło wcześniej, czasem nawet do 72 godzin wcześniej. [quote name='ali26762']I co ciekawe - w obu wypadkach było bezalkoholowo i to pewnie trochę też dlatego [/quote]A na ten właśnie temat czytałam kiedyś coś bardzo ciekawego - mianowicie, rzeczywiście, spożywanie w czasie jedzenia alkoholu zmniejsza prawdopodobieństwo niektórych rodzajów zatrucia pokarmem! :D
×
×
  • Create New...