Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Flaire

    Zawał serca

    [quote name='eve66']Nie piszcie co wam sie wydaje tylko przytoczcie cytat jakiegos dobrego klinicysty,a jeszcze lepiej kardiologa,Bo wielu wetow mowi ludziom ,ze ich pies mial zawl -bo to latwiej zrozumiec niz tlumaczyc domniemana etiopatogeneze.A przynajmniej uzgodnimy nasze wersje :wink:[/quote]OK, ja powiem, co mi powiedział kardiolog Leona Mokki. Powiedział, że to, czy u psów występują zawały, czy nie, jest wśród weterynarzy sprawą kontrowersyjną - wszystko zależy od tego, co rozumiesz przez "zawał". Jeżeli przez zawał rozumiesz po prostu nagły epizod niedotlenienia serca, to jak najbardziej psy miewają zawały. Natomiast jeśli jako zawały kwalifikujesz tylko epizody niedotlenienia spowodowane, jak u ludzi, miażdżycą - to tych raczej psy nie mają (jeśli mają, to niesłychanie rzadko).
  2. MALUSIEŃKIMI kroczkami. Jak on sę boi takiej bramy, to pierwsze kilka razy w ogóle nie musisz do niej wchodzić!. Po prostu przechodź obok niej, za każdym razem coraz bliżej, a w trakcie przechodzenia podaj mu smakołyk tak, żeby jeszcze jeden maciupeńki kroczek sam w kirunku bramy musiał zrobić. Ale mnie tu chodzi o naprawdę maciupeńki kroczek. Tobie się nie spieszy, spoko, bez ambicji. :wink:
  3. Apcia już po porannej wizycie u weta, czuje się dobrze, rano wypiła trochę wody, ale ponieważ jeszcze nie wolno jej jeść, to kroplówę dostała i tak. Jeść zaczyna od jutra.
  4. [quote name='Mokka']A moje dziecko po Świętach jedzie uczyć się na desce :o Muszę ją chyba ubezpieczyć jakoś specjalnie, bo czarno to widzę.[/quote]Mokka, powiem Ci oficjalnie, jako ratownik: powinna mieć kask i ochraniacze na nadgarstki (takie jak na rolki). Tak zalecamy. Oczywiście mało kto z młodzieży nas słucha. :evil:
  5. Mokka, goopie te "nasze" psy są nieprzeciętnie! :evil: Jeśli ktos myśli, że po takim przejściu rozumu Apiszonowi przybędzie, to najlepiej spojrzeć na Leona. On by pięć kolejnych piłek na śniadanie wtrąbił gdyby mu Mokka pozwoliła. W Zakopanem dziś nad ranem było -18 stopni.
  6. [quote name='Wind']A teraz ide gotowac marchwianke, bo strasznie wyjalowione to moje psiatko[/quote]No właśnie - musimy dzisiaj dopytać w lecznicy, jak karmić Gapiszona, bo ona jutro, a może już nawet dzisiaj wieczorem, zaczyna jeść! Miał ktoś może zszywany żoładek, żeby wiedzieć, na czym to polega? Nie mogę zdać Wam reportaża z jej postępów, bo ona mieszka daleeeeko, więc nie mam okazji jej ciągle obserwować. Wczoraj było super (w lecznicy powiedziano, że goi się "książkowo") - mam nadzieję, że tak jest nadal. Bardzo mi Api zaimponowoła, bo w tej rekonwalescencji wykazuje dużo zdrowego rozsądku - pomimo że czuje się wyraźnie lepiej, to nie przesadza z aktywnością. Szkoda, że jej rozsądku zabrakło, gdy pożarła tę piłkę! :evilbat:
  7. Hmm. Myślałam, że niedźwiedzica ma Heksię, Kokę i Tequilę? Ale tak naprawdę to nie mam pojęcia... W każdym razie nadal stawiam na niedźwiedzicę. Więc Heksia i Koka - a poza tym? :niewiem: Tequila? Albo może Luna i jej mama? :niewiem: Musi być jakieś niedźwiedzie połączenie. :wink:
  8. [quote name='Wind'][b]Flaire[/b], jak Api?[/quote]Api zdrowieje w takim samym tempie, w jakim robi wszystko - czyli szalonym, erdelkowym. :wink: Dzisiaj miała dwie kroplówy, ale od jutra już ma zacząć sama pić. Brzuszek się goi, pieska już chyba zbytnio nie boli, bo chodzi stosunkowo ok, siada jeszcze troszkę niechętnie, ale kładzie się ok.Cieszy się na powitanie, pieści się, wylizuje buzie. No i zaczyna się interesować żarciem. Czyli - Apiszon wraca do normy! :D A jak Maja?
  9. [quote name='swallow']My tez życzymy wszystkim chorym szybkiego powrotu do zdrowia. A dla zmiany atmosfery wstawiam fotke - zagadkę. [b]Co to za erdelki?? [/b]Dla zwycięzcy właściciele ufundują nagrodę :lol: [/quote]Hmmm. Ja bym zgadywała, że niedźwiedzicy, ale ona ma chyba tylko trzy, a tu są cztery... Ale może ten czwarty to Twój?
  10. No więc i dlatego o tym napisałam... :lol: A jeszcze w przypadku tych dwóch, to przydałoby się sfilmować ich normalne spotkanie. Bo Api, gdy tylko ujrzy Misię (a potrafi ją rozpoznać na 100m :o ) to całym swym jestestwem wykrzykuje "MAMUSIA!!!" i świat przestaje dla niej, poza mamusią, istnieć. A mamusia - owszem, cieszy się na widok Api, ale to już nie to uwielbianie, co mamy w przeciwnym kierunku. :D
  11. Dzisiaj wet zadecydował, że zdrowiej będzie, jeśli Api dostanie dzisiejsze płyny w dwóch porcjach, nie wszystko na raz. Tak więc mała dostała jedną kroplówkę rano, a wieczorem będzie druga. W międzyczasie przebyw u mnie na szpitalu. Misia robi za pielęgniarkę. :D Naprawdę! :o Normalnie jak dziewczyny są razem, to szaleją. A dzisiaj Misia przywitała Api spokojnie, potem poprzytulały się trochę, Misia wylizała Api pysk i uszy, a teraz śpią - Misia u mnie na łóżku, a Api u Misi w budzie. Żałuję, że nie miałam kamery, jak Misia się Apcią opiekowała!
  12. Na pewno masz rację, że łatwiej jest psa przyuczyć do klatki w domowych warunkach, chociaż wydaje mi się, że na placu tez można (szczerze przyznaję, że nigdy nie próbowałam). Ale jak już pies jest do klatki przyuczony, to w warunkach, gdzie jest pobudzony, natychmiast się w klatce uspokoi. I o to tu chyba chodzi - żeby psy w spokoju miały gdzie odpocząć.
  13. Wind, oczywiście to u Maji nie musi być blokada, może być cała masa innych problemów, ale fakt, że od soboty nic nie wrąbała nie świadczy o tym, że nie ma blokacy... Stosunkowo często się zdarza, że objawy takiej blokady występują bardzo długo - nawet lata - po spożyciu przedmiotu blokującego. Tak nam mówił wet w niedzielę. Pies może żyć latami z ciałami obcymi w żołądku, aż nagle te zdecydują się przemieścić do jelit, tam blokują i robi się problem. Albo otwierają psa z innego powodu, a w żołądku znajdują rzeczy, które pies wtrąbił w zeszłym roku... Piszę o tym dlatego, że - jak Mokka wie najlepiej - weci nie zawsze myślą o możliwoście zablokowanych jelit, nawet gdy objawy są dosyć oczywiste. Więc i Ty nie powinnaś tego wykluczać.
  14. Wind, a kupy robi? Bo może właśnie też cos połknęła i ma zablokowane? :o
  15. Fuka, przez to, że nie możesz spać, ja przynajmniej wiem, że żyjesz! :wink: Chciałam do Ciebie dzwonić nie tak dawno, ale jakoś nie miałam szczęścia. Dryndnij kiedyś (teraz nie mogę gadać bo zaraz idę do pracy).
  16. [quote name='Ali26762'][b]Flaire[/b] - mówiłyśmy o boksach na placu szkoleniowym, a nie o szpitalnych klatkach :)[/quote]Ali, ja mówię o umiejętności spokojnego przebywania w takim miejscu, bez względu na to, gdzie ono się znajduje... Szpital był tylko jednym przykładaem, gdzie ta umiejętność się przydaje. I co prawda nie słyszałm o wcześniej o boksach na placu szkoleniowym, to bardzo podoba mi się ten pomysł. U nas na placu szkoleniowym często przywiązuje się psy do drzewa (na przykład, gdy kładziemy im ślad) i to, moim zdaniem jest tragedią. A poza tym, gdy mówimy o umiejętności chodzenia przy nodze, to tez ćwiczymy to na placu szkoleniowym, pomimo ze często chcemy to robić gdzie indziej... :wink: Jeśli nie masz klatki w domu, to gdzie indziej będziesz ćwiczyć przebywanie w klatce? Przebywanie w klatce czy boksie przydaje się nie tylko w szpitalu - jesli pies posiada te umiejętność, to jest to naprawdę bardzo pomocne w rozmaitych sytuacjach, szczególnie jeśli właściciel nabędzie klatkę. Ja zgaduję, że Vigo nie miał problemów z tym boksem - chętnie w nim siedział - właśnie dlatego, że jest już przyzwyczajony do klatki.
  17. [quote name='Ali26762']Boksy nie są, według mnie, do niczego potrzebne :)[/quote]A według mnie, boksy (a dokładniej, klatki, ale to podobne) to rewelacja z wielu powodów i umiejętność spokojnego i chętnego przebywania w takim miejscu okazuje się bardzo, bardzo przydatna. Nie mam teraz czasu na pisanie szczegółowo dlaczego (zresztą pisałam o tym na dogo już wielokrotnie), więc podam tylko jeden przykład z "historii współczesnej" :wink: . Api zżarła piłkę. U weta, po operacji, zgadnij gdzie pies przebywa, gdy się wybudza, czy też gdy musi zostać w szpitalu? Mój wet opowiadał mi kiedyś, jak Misia zaimponowała jego pracownikom gdy kiedyś sama, po wybudzeniu, poczłapała do szpitalnej klatki i tam się położyła. O ile spokojniej będzie przychodzić do siebie pies, który w takim imejscu lubi przebywać i czuje się bezpiecznie niż pies, którego trzeba na siłę wpychać do szpitalnej klatki, który będzie się w niej miotał czy wyrwie wenflon od kroplówki!
  18. Może po trzecie było, że moim zdaniem najważniejsze jest to, o czym zach pisała na początku - żeby tej odległości dokładać bardzo powolutku. Ale w takim razie nie pamiętam, co było po czwarte. :wink:
  19. Rady zach jeśli chodzi o komendy na odległość są jak zwykle doskonałe, ale rad nigdy nie za wiele :wink: , więc dodam jeszcze kilka. Po pierwsze, na pewno pomocne jest, żeby - zanim zaczniesz trenować na odległość - pies wykonywał komendy bardzo szybko. W moim doświadczeniu, psy które wykonują komendy szybko łatwiej uczą się robić je na odległość, bo u nich takie pac do pozycji siad czy waruj jest bardziej odruchowe, nie myślą, tylko robią. Natomiast psy, które nie mają szybkich komend, gdy zaczynasz ćwiczyć na odległość używają tę powolność do tego, żeby podejść kilka kroczków zanim wykonają komendę. Tak więc warto popracować nad szybkim wykonywaniem komendy zanim zaczniesz pracę na odległość. Po drugie, zamiast stawiać psa na wysokości, możesz przyczepić go na lince, którą kładziesz za psem i stawiasz na niej pomocnika (możesz pewnie równie dobrze przywiązać ją do drzewa). Pies nie będzie miał możliwości podejść zanim wykona komendę. Inny sposób, dla psów, które podchodza kilka kroków, to położyć przed nimi na przykład kij do szczotki. To często wystarcza, żeby tym kroczkom zapobiec. Było jeszcze po trzecie, ale zapomniałam... :roll:
  20. Dziękujemy wszystkim za kciuki i życzenia, niedawno rozmawiałam z Leną, Apcia czuje się dobrze, zrobiła wieczorem siusiu i kupsko. :D Jeszcze do jutra ma nic nie pić (dostaje kroplówki), a do środy - nic nie jeść. Przez tydzień będzie dostawać antybiotyk, za tydzień zdjęcie szwów.
  21. borsaf, my też rozmawiałyśmy o tym "szczęściu w niesczęściu" - dobrze, że na naszych oczach. Ale muszę przyznać, że to było dosyć przerażające. Bo chociaż dorotak ma rację, że połknięcie umożliwił fakt, że piłka jest miękka (i - dodam - giętka), to nawet sflaczona na maksa jest jednak spora, bo chociaż bardziej płaska (całkiem płaska nie da się zrobić), to za to dłuższa... Co zresztą widać na ostatniej z fot. A więc oto połknięta piłeczka - dla porównania, obok pyska Misi: [img]http://www.std.org/~hania/api/polknietapilka2.JPG[/img] Połknięta piłeczka trzymana w pysku przez Misię: [img]http://www.std.org/~hania/api/polknietapilka1.JPG[/img] No i maksymalnie zwinięta w rulonik piłeczka - mniejsza już nie da się zrobić: [img]http://www.std.org/~hania/api/polknietapilka3.JPG[/img]
  22. Ja padam całkowicie (chyba z braku snu), więc zanim zasnę napiszę tylko, że Apiszon dzisiaj w doskonałej formie biorąc pod uwagę, że wczoraj miała rozpruwany brzuch i żołądek krojony. Powitała mnie bardzo wylewnie, wylizała tak dokładnie, jak już od dawna mi się nie trafiało. :P Pojechaliśmy do lecznicy, gdzie dostała antybiotyk i kroplówkę, co trwało bardzo długo. W pewnym momencie całkiem nagle zaczęła wyć tak, że aż wet do nas przyszedł zobaczyć, co się dzieje :o - nie bardzo wiedzieliśmy, o co jej chodzi, ale wyraźnie nie było to z bólu, tylko czegoś chciała. Postanowiliśmy, że pewnie siusiu - i rzeczywiście, gdy odłączyliśmy ją i wyprowadziliśmy na trawkę, to natychmiast się wysiusiała i wróciła z powrotem pod kroplówę! Taka mądra dziewczynka! :D Mam nadzieję, że teraz Apcia odpoczywa, co i ja idę zrobić. Dzięki za Wasze kciuki i życzenia, wygląda na to, że działają rewelacyjnie! :D
  23. INA, moja najukochańsza Pani Szkoleniowiec zwykła mawiać, że najgorszym wrogiem szkoleniowca jest nadmiar ambicji. :wink: Na razie nic nie zwiększaj - przecież dopiero co w ogóle się tego zaczęłaś uczyć!!! POWOLUTKU! Ćwicz dokładnie to, co zalecali w szkole, a na następnych zajęciach możesz sie o to sama tam spytać. :D
  24. [quote name='AniaP']Czyli samolotem już też latała? :wink: :lol:[/quote]No przecież jest ze Stanów, jakoś na stary kontynent musiała się przedostać. :D
  25. Uważajcie z tym kwietniem/majem, bo Wrocław wtedy chce robić oficjalne zawody - ale niewątpliwie o tym wiecie. Do Szczecina nam wprawdzie bardzo daleko, ale ja nie narzekam - Wy musicie jeździć zawsze, to my raz tez możemy. A jak nie możemy, to nie będziemy narzekać, tylko zostaniemy w domciu! :D
×
×
  • Create New...