Jump to content
Dogomania

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 05/12/2014 in all areas

  1. 12 points
    Jestem, jestem! :) Piesio bezpieczny, zaopiekowany, cudny i kochany :) Ale - po kolei. Patrycja przyjechała z psiakami do Warszawy po 17.00. Piesio był bardzo bardzo przestraszony, przerażony właściwie :( Trzeba go było wyjąć z klatki, nie chciał sam wyjść. Stanął potem w miejscu sparaliżowany ze strachu, przytulony do nogi Gosi. Od razu założyłyśmy mu szeleczki (dobrane "na oko" idealnie! :)) i obróżkę, i zapięłyśmy na smycz. Nie chciał się ruszyć, biedny. Gosia wzięła go na ręce i zaniosła do naszego samochodu. Położyła z tyłu na siedzeniach i usiadła obok niego. Niestety schronisko nie dało żadnego papieru dotyczącego szczepień :( Inne psy miały jakieś karty wypisowe czy coś takiego, z zaświadczeniami o szczepieniach, nasz - nic. Trochę mnie to zmartwiło, bo hotelik prosił o jakąś książeczkę zdrowia czy coś świadczącego, że pies szczepiony. No ale co było robić. Zapłaciłam Patrycji, wsiadłam do samochodu i ruszyłyśmy z piesiem do lepszego życia. Przez pierwsze pół godziny pies leżał z tyłu nieruchomo jak kłoda cały czas sparaliżowany strachem, pyszczek miał odwrócony od Gosi i schowany pod łapkami. Jednym słowem - pozycja "nie ma mnie" :( Żal było patrzeć na to maleństwo tak przerażone. Piszę "maleństwo", bo w sumie psiak dużo mniejszy, niż się spodziewałam. Ledwo sięga kolana, waży może z 15-17 kilo. Po pół godzinie usłyszałam z tyłu szept Gosi: "uniósł łepek, rozejrzał się, spojrzał na mnie!". Po następnym paru minutach: "poruszył się, myje sobie łapkę!" Po kolejnych pięciu minutach psina leżała z głową na kolanach Gosi i lizała ją po ręce. :))) Niestety po dojechaniu na miejsce strach powrócił, bo drzwi od bezpiecznego i ciepłego miejsca z dobrym człowiekiem się otworzyły i ktoś zaczął namawiać biednego psiaka do wyjścia. Psinka nie ruszyła się nawet. Zostawiłam więc go jeszcze z Gosią w samochodzie, żeby na spokojnie sobie obejrzał nowe miejsce, a sama poszłam obejrzeć hotelik i dopełnic formalności. Hotelik jest nieduży i w pełni zasługuje na określenie "rodzinny", bo są tam trzy koty i dwa domowe psy - staruszki po ciężkich przejściach. Pani oprowadziła mnie po całym domu, poznałam wszystkie zwierzaki i domowników :) Trochę to wszystko trwało, ale kiedy wróciłyśmy do samochodu, okazało się, że nasz psinek nadal w nim siedzi i nie chce wyjść mimo namawiania i próśb Gosi. Nie było rady, trzeba było znowu go wynieść na rękach. I znowu stanął przestraszony.. Próbowałyśmy go przeprowadzić trochę po ogrodzie wokół domu, żeby się oswoił z nowym miejscem. Powoli krok po kroczku - ruszył. Całkiem ładnie chodzi na smyczy, chyba nie jest to nowośc dla niego. A kiedy poczuł zapach parówek w kieszeni pani Agnieszki, ośmielił już całkiem, zaczął jej jeść z ręki. Po krótkim spacerze, kiedy nawet ogonek zawachlował kilka razy ( :)) !! ) nastąpił kolejny trudny moment: kojec! Na jego widok znowu psina zmieniła się w słup soli. Musi mu się bardzo źle kojarzyć taki kojec :( Nawet miska pełna jedzenia nie zwabiła go do środka. Nie było rady - etatowa już "nosicielka" Gosia wzięła psiątko na ręce i zaniosła do kojca. A potem posiedziała z nim chwilę, aż zobaczył, że tam też jest ok. Jest spokojnie, stoi miska z wodą, miska z jedzeniem, ciepła wygodna buda. Miska z jedzeniem została opróżniona ;) Buda sprawdzona :) Chyba będzie dobrze.. :) A po pozbyciu się robali przyjdzie czas na poznanie się z domownikami :) Zrobiłam kilka zdjęć z tego spaceru po ogrodzie, ale z racji ciemności są bardzo kiepskie. Jeśli chcecie, to może prześlę komuś i poproszę o wstawienie, bo ja niestety nie wiem jak. No i przyszedł czas się pożegnać. Trudno było. I jemu i nam. Po drodze dostałam smsa z hotelu, że w kojcu cisza.. Niunio (tak właśnie napisała p. Agnieszka :D) zawył cicho cztery - pięć razy, ale nie usłyszał odpowiedzi "ze wsi" i nastała cisza. :) Mam nadzieję, że noc minie mu spokojnie. Mnie tak, bo wiem, że jest już daleko od R.
  2. 10 points
  3. 8 points
    Mortes

    DO ZAMKNIĘCIA

    Dla wszystkich fajowych Cioć z fanklubu Jędrzejka ślemy walentynkowe pozdrowienia ;)
  4. 8 points
    zachary

    DO ZAMKNIĘCIA

    Mortes, podziwiam Cię wspaniała kobieto. Działasz, skutecznie pomagasz, cudownie logistycznie ogarniasz Białogonkowo i jesteś przy tym zawsze merytoryczna, grzeczna, taktowna. Za każdy gest pomocy pięknie dziękujesz, uczciwie wszystko rozliczasz.O niewielu dogomaniakach mozna tyle dobrego powiedzieć...a szkoda...
  5. 7 points
    Dziadzio ma nową uratowaną koleżankę: Patrzcie jaka fajna:
  6. 7 points
    Wreszcie i psiaki dostały jeść, każde w innym kątku. Karusek w kuchni. Swoje chrupki zjadł z szybkością błyskawicy, po czym ruszył jak torpeda do misek kolegów. Laska była totalnie skonsternowana, a Pikuś uciekł na swoje posłanie, kiedy dosłownie wydzierałam małemu kolejne miski z kołnierza, bo wciągnąłby wszystko. "Walka" była tak - nomen omen :) -"zażarta", że wyszłam z nim na podwórko, żeby reszta towarzystwa mogła spokojnie się najeść. Były w szoku, więc tylko dziabnęły i po powrocie małemu znów trzeba było łapać miski sprzed pyska. Podwórko mu się spodobało, tylko małe było, więc próbował kołnierzem stratować płoty odgradzające ogródek od części wolnej (Laska i Pikuś to kopary przemysłowe, ich doły sięgają do pasa dorosłemu mężczyźnie, więc musiałam wygrodzić ogród od reszty i niewiele psom zostało). Po podwórku znów było pićku, próba znaczenia, którą od razu skrzyczałam tak, że psiak uciekł na półpiętro (chciał wyżej, tylko chyba bał się ciemnych schodów). Ale zaraz zszedł i poszedł na posłanie obok Pikusia (Karusek jest w kołnierzu, na dalszym planie). Nota bene, było to akurat posłanie Pikusia, ale ten zwyczajowo i po psiemu zamienia się z kolegami legowiskiem i uwalił się w koszyku podróżnym imigranta, żeby mu pokazać, kto tu rządzi. Co w niczym nie przeszkodziło w krótkiej drzemce, po której Karusek z łomotem rzucił ciałkiem o podłogę i rozwalił się - już u siebie! Teraz śpi jeszcze kawałek dalej, pod moim krzesłem. Musiałam zmienić Karusiowi kołnierz na większy, bo ten jego był jednak za krótki i pies bez problemu wylizywał sobie szwy i co tylko chciał. Na razie mu to nie przeszkadza, ale na spacer może będziemy mu zmieniać, żeby nie zaczepiał o wszystko po drodze, bo uwielbia wtykać nos, gdzie tylko się da. Na dziś tyle. Zdjęcia wieczorne u mnie w domu kiepsko wychodzą, bo światła mało i aparat jest, jaki jest. Ale widać chyba wszystko, co trzeba. Dobrej nocy!
  7. 7 points
    Trochę wieści od Pani Axelka, która dopiero wróciła z urlopu i od razu przesłała informacje co słychać u przystojniaka. "Aksiunio bardzo się ucieszył, jak wróciłam. Szlał w kółko, aż bałam się że zakręci mu się w głowie. Dostał tez prezencik – jedzeniowy. Przesyłam pani kilka fotek zrobionych jeszcze przed wyjazdem. Najlepsze jest to, jak Axel ogląda programy o zwierzętach. Mamy taki ubaw, że hej. Nie odrywa wzroku od TV. Teraz jest już ciepło i psiunia cały dzien przebywa na powietrzu. Bardzo lubi taras, bo ma blisko do domu i jednoczesnie widzi wszystko dookoła. Już lepiej chodzi na smyczy, ale zrywa się do ptaków albo innych psów. Aksio robi się coraz bardziej wybredny. Nie bardzo odpowiada mu już sucha karma, woli cos gotowanego specjalnie dla niego. Totez gotujemy dwa obiady dziennie. Jeden dla ludzi, drugi dla psa. Wesolutko, prawda? Ale psiunia jest bardzo kochany i on to wie i oczywiście wykorzystuje. Ale niech ma:)"
  8. 7 points
    Mortes

    DO ZAMKNIĘCIA

    Ciocie Drogie :) Jest coraz lepiej :) Jędruś już prawie w ogóle nie chowa głowy w kącik . No może po naszym pierwszym spacerze trochę sie obraził i schował pyszczek . Najbezpieczniej czuje się w posłanku ktore zrobiłam mu obok budy i tam prawie cały czas leży . Ze spaceru ( choć to może na wyrost powiedziane) gnał do kojca tylko się kurzyło ;) " Spacer" to raczej nie był :( Nie dosyć że padało i było błoto to Jędruś nieszczesliwy bo na dwóch smyczach :( Widac że nie zna smyczy i nigdy nie miał z nia styczności choć myslę że jak na pierwszy raz to i tak nie było dramatu . Mamy tu w Białogonkowie taką artystkę co po dwóch latach cięzko założyć jej smycz. Jędruś na początku trochę panikował i próbował się wyrywać , nawet wpadł za palety i nie mogliśmy go wyciągnąc , potem przycupnął pod ogrodzeniem a potem powoli przeszedł całe podwórko ale widziałam że bardzo się stresuje . Ale na prawdę jak na pierwszy raz to było ok :) Będą z niego " ludzie" ;)
  9. 7 points
    To jest niesłychane..Żeby na forum przyjaciół psów używano wobec psa zwrotu -cyt-,,zdechł,,.. .Napiszę  milionowy raz: pies nie zdycha-pies odchodzi,umiera,zasypia,przechodzi na drugą stronę..Na Boga!nawet jeśli ktoś uważa,że,,zdechł,,czy nie można do jasnej  ciasnej liczyć się z faktem,że kogoś innego takie określenie może dotknąć?zaboleć?że takim określeniem można komuś zrobić przykrość?Naprawdę trochę delikatności to jest tak dużo?Tak napisze przyjaciel psów?obrońca zwierząt?To ja już wolę zwykłego Kowalskiego,bo od obrońcy zwierząt można by oczekiwać trochę wrażliwości....Przeciętny Kowalski nie wie i niczego nie chce wiedzieć,to prostak i gbur.. I żeby nie było,że czekam na jakąkolwiek ripostę na jakimkolwiek poziomie-jesteś Ciekawa 1992  na mojej liście ignorowanych. Elżbieta
  10. 7 points
    100 procentowa transparentność dotyczy nie tylko finansów, ale również ( a kto wie czy nie przede wszystkim) intencji, a te ostatnie w przypadku osób, które robią zamieszanie na wątku transparentne nie są...Są raczej ciemne... W hotelu Makili byłam wielokrotnie. Czasem sama, czasem z którąś z Ciotek. Czasem bez zapowiedzi, czasem umówiona. Byłam i w środku, i na zewnątrz. Są/były tam psy, w których utrzymaniu uczestniczę finansowo. Wiem ile serca, czasu i własnych pieniędzy dokłada Aneta, by psy miały opiekę. Ogromną niesprawiedliwością wobec Anety, a krzywdą dla psów jest sugerowanie, że hotelik nie jest godny zaufania. Wiele osób ( ja również) narzeka na nowy interfejs dogo i twierdzi, że odstrasza użytkowników, ale to nie nowy interfejs zabija dogo. Dogomania zabija samą siebie. Bo sączy jad

Announcements

  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?

    Sign Up
×