Stefcia ma solidne zaworki: dopiero dzisiaj po południu na spacerku ją puściło i zrobiła siku i koo. Wczoraj mimo dwóch spacerów nic nie zrobiła i dałam jej na noc podkład, bo byłam pewna, że nie wytrzyma. A ona nie dość, że wytrzymała to jeszcze na porannym spacerku też nic nie raczyła zrobić.
Poza tym ze schodami już się zaznajomiła, na koty nie zwraca uwagi. Na jednego wiekszego psa na początku warczała i bała się go, ale jak zobaczyła, że jej nic nie chce zrobić, to dała sobie spokój. Na ogrodzie spotkała suczkę rodziców - podeszła i nieśmiało się z nią powąchała i poszła w swoją stronę.
Poza tym, że jest ogromną przylepą to jest bardzo uległa, dosłownie się płaszczy przed człowiekiem. I pewnie dlatego na smyczy póki co chodzi depcząc mu po piętach - chodzi tuż za mną. Mam nadzieję, że jak będzie wychodzić z drugim psem (na razie wyprowadzam ją osobno) to załapie, że są inne możliwości spacerowania :)