Nie zrozumiem. mimo wszystko, mimo okoliczności nie zrozumiem...
U mnie znalazł dom Jack Daniels z waszego schroniska. W lutym Artur przywiózł go do mnie kilkaset kilometrów; pamiętam, jaki był wtedy potężny śnieg.... a w zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie, mówił, że myśli o nas i martwi się, bo Jack już raz wrócił do schroniska. Powiedziałam, że u nas wszystko dobrze, trajkotałam jak nakręcona, ledwo udało Mu się zadać kilka pytań. Pytał, czy Jack już podchodzi do ludzi, czy nabrał zaufania. Odpowiedziałam, że może być spokojny, że on się już z nami oswoił, przytula się, kładzie głowę na kolanach. Dbamy o niego. We wtorek napisałam do Niego mail, bez odpowiedzi.
Jack ma się dobrze, jest outsiderem ale oswojonym już przez nas, tylko Artura już nie ma.... chce mi się kląć na czym świat stoi..
[*]
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=8chMc7Hp0rQ[/URL]