Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/08/13 in all areas

  1. Nie mam zwyczaju ferowac' wyroków nie znając realiów, mogę zrozumiec' niechęc' do wdawania się w "pyskówki", jednak wydaje mi się, że oskarżenia, które tu padły są poważne i rzeczowa odpowiedź na pytania postawione przez [B]lilek [/B]mogły by wiele wyjaśnic' i np zamknąc' dyskusję. Milczenie czasem nie jest najlepszym rozwiązaniem.
    -1 points
  2. [B]Wybaczcie ciotki, ale mam pytanie - czy którakolwiek z was zadała sobie trud zajrzenia na strony podane przez MollyMolly i spróbowała weryfikować chociaż część podawanych przez nią sensacji? [/B] Jako, że prowadzę aukcję cegiełkową na jednego z podopiecznych danavas i zależy mi na tym żeby nie zaliczyć jakiejś wpadki, bo to będzie miało fatalny skutek dla wszystkich innych prowadzonych przeze mnie, posiedziałam trochę i pogrzebałam w internecie i kilka sensacyjnych informacji po ich dokładnym obejrzeniu wygląda już znacznie mniej sensacyjnie. Przynajmniej moim zdaniem. Co nie znaczy, że ja osobiście żadnych wątpliwości nie mam - mam. Zacznę od tego, że [B]nie jest prawdą jakoby niemieckie fundacje nie musiały dokumentować wydatków[/B] - muszą dokumentować zarówno wpływy jak i wydatki. I są kontrolowane. Wiem to od osoby, która pracuje w fundacji zajmującej się pomocą osobom niepełnosprawnym a nie zwierzętom, ale przepisy dotyczą wszystkich fundacji. Zresztą wystarczy logicznie pomyśleć - gdyby rzeczywiście nie musiały nic dokumentować, to za naszą zachodnią granicą byłby światowy raj dla wszelkiej maści przestępców w niemieckich fundacjach piorących masowo nieuczciwie zdobywane pieniądze. Na dodatek prawo dotyczące zapobiegania praniu pieniędzy (a więc nakazujące dokumentowanie i kontrolę) nie jest sprawą jakiegoś państwa, ale jest prawem międzynarodowym i nawet Szwajcaria się przed nim ugięła. Balbina o której pisze MollyMolly jest przedstawiana przez fundację Tiere in Not jako tłumaczka, która pośredniczy w wyszukiwaniu zwierzaków w potrzebie w Polsce, tłumaczy ich opisy i publikuje je na stronie fundacji. Organizuje też zbiórkę i zakupy rzeczowej pomocy przekazywanej do Polski. Zajmuje się też transportem psów, a także kontrolami poadopcyjnymi. Pomaga jej w tym Camilo. Na stronie fundacji są relacje z dwóch transportów darów do Polski : z [URL="http://tino-ev.de/polen-1.html"]9.11.2012 r.[/URL] i z [URL="http://tino-ev.de/polen-2.html"]30.11.2012 r.[/URL] Fundacja prowadzi też zbiórkę pieniędzy z przeznaczeniem na pomoc dla strony polskiej na swoim subkoncie księgowym. Tak więc przynajniej część pieniędzy wraca do Polski. Wyszukane przez Balbinę psy są ogłaszane w dwóch miejscach - na stronie fundacji (i tu nie ma ani słowa o opłacie) oraz na stronie kalaydo.de (i tu występuje cena 300 euro). W ogłoszeniach na stronie fundacji prawie wszystkie kontakty adopcyjne są na fundację, ale na kalaydo.de w ogłoszeniach psów z Polski figuruje mail do Balbiny, w tych ogłoszeniach ona też jest osoba kontaktową. Konto na kalaydo.de nie jest kontem Balbiny tylko fundacji i w większości ogłoszeń podawany jest adres mailowy fundacji, osobą kontaktową jest ktoś inny niż Balbina. Wszystkie ogłaszane psy mają dokładne opisy, z wyszczególnieniem chorób i wieku, jeśli pies jest aktualnie leczony to też jest to wyraźnie napisane. MollyMolly nie napisała wprost, ale z jej tekstu wynikała sugestia, że chore i stare psy są wywożone do klinik na eksperymenty medyczne - gdyby tak było nikt by ich nie ogłaszał, bo miałby je z głowy, tymczasem ogłoszenia dotyczą również psów starych i chorych i jest w tych ogłoszeniach wyraźnie napisane jakie są oczekiwania dotyczące domów tymczasowych (na czas leczenia) lub stałych. Przy okazji muszę zaznaczyć, że te 6 stron ogłoszeń, to nie są tylko psy z Polski i Portugalii jak napisała MollyMolly, ale również psy niemieckie z jakichś powodów niechciane przez właścicieli (przyprowadzone do uśpienia). [B]Skoro psy są ogłaszane przez fundację, to nie wierzę w to, że pieniądze za psy idą do prywatnej kieszeni[/B] - nikt przy zdrowych zmysłach nie podłożyłby się tak głupio organom kontrolnym żeby te same psy ogłaszać na stronie fundacji i w ogłoszeniach komercyjnych a potem zgarniać kasę dla siebie. A skoro fundacja bierze pieniądze za psy, to znaczy, że w Niemczech jest to legalne i zgodne z prawem. I nam nic do tego, bo to są ich przepisy a nie nasze - moim zdaniem takie rozwiązanie jest bez porównania lepsze, bo nie uzależnia skali i działań fundacji od dobrej woli darczyńców, tylko daje fundacji również środki własne. Może dzięki takiej polityce państwa, niemieckie fundacje nie są żebrakami na wiecznym minusie jak nasze polskie... Ja rozumiem, że to wspaniałe uczucie być dumnym, że się wyskrobało ostatni grosik w portfelu żeby wspomóc biedne polskie psiaki, ale o ile więcej psiaków można by było uratować gdyby polskie fundacje mogły pobierać opłaty od nowych właścicieli naszych podopiecznych. Niestety u nas to na razie nierealne, bo psów w potrzebie jest znacznie więcej niż chętnych na nie, więc szanse na to że ktoś by psy od fundacji kupował są niewielkie. I jeszcze sprawa finansów. O ile mi wiadomo to przy zbiórce pieniędzy na wątkach założonych przez danavas podawane było nie prywatne konto danavas tylko konto OTOZ "Animals". OTOZ nie ma prawa wydać pieniędzy nie mając na wydatek pokrycia w postaci faktury, więc tym samym wszystkie faktury jakie danavas otrzymuje za swoich podopiecznych muszą być przekazane do OTOZ-u, inaczej musiałaby sama za wszystko płacić. Jeśli niemiecka fundacja miałaby komukolwiek w Polsce zwracać pieniądze za chipowanie, szczepienia czy paszporty, również musi mieć te wydatki udokumentowane. Tym samym nie ma takiej możliwości żeby OTOZ i niemiecka fundacja dwa razy zapłaciły za to samo, więc zarzut podany przez MollyMolly jest bez sensu chyba, że uznamy że to OTOZ "Animals" handluje zwierzętami czyli doprowadzimy sprawę do absurdu. Na dzisiaj starczy tego śledztwa :) Napiszę jeszcze tylko o swoich wątpliwościach. Dotyczą właściwie tylko jednej sprawy - pomocy dla polskich zwierzaków. Na stronie fundacji jest napisane, że pomoc jest skierowana do zwierzęcego przytuliska (Tierheim) w pewnym polskim mieście, ale nie jest nigdzie napisane w jakim mieście i co to jest za przytulisko. Z relacji z wyjazdów z pomocą wynika, że pomoc rzeczowa została przekazana nie oficjalnie organizacji, schronisku czy stowarzyszeniu, tylko osobom prywatnym opiekującym się zwierzakami w potrzebie. Odbiorcami pierwszego transportu były Kasia i Alina - obie prowadzą coś co zostało po niemiecku określone jako Pflegestelle i co chyba odpowiada naszym domom tymczasowym dla chorych zwierząt. Drugi transport został przekazany Alinie. Ani Kasia ani Alina nie figurują na liście inspektorów OTOZ "Animals", dlatego przypusczam, że nie była to pomoc dla organizacji tylko dla osób prywatnych. Pierwszy transport zabrał do Niemiec 3 psy - Alberta i siostry Gugę oraz Lili (cała trójka z domu Aliny), drugi transport zabrał od Aliny 5 psów: 7 letnią Perłę, szczeniaka Emmę, Suri z dwoma szczeniakami Liną i Lupo. Z tej ósemki do tej pory ogłaszany jest tylko Lupo i w tym ogłoszeniu osobą kontaktową nie jest Balbina. Na stronach fundacji nie ma ani słowa o suczkach opisywanych przez MollyMolly czyli o Sili i Soni, nie ma też ich ogłoszeń. I na koniec pojawia się w końcu Agnieszka czyli jak sądzę danavas. Balbina określa ją jako swoją przyjaciółkę, ale cytuje tylko wiadomość od Agnieszki zawierającą informację, że przekazała przywiezione przez Balbinę rzeczy bardzo biednej wielodzietnej rodzinie. I nie były to rzeczy dla zwierąt a dla ludzi, które całej rodzinie sprawiły ogromna radość... [B]Żeby było wszystko jasne:[/B] - nie znam danavas, a dokładniej znam ją tylko jako nick na dogo oraz z imienia i nazwiska na facebooku, nigdy z nią nie rozmawiałam i nie widziałam jej na oczy - nie mam nic wspólnego z żadną niemiecką ani jakąkolwiek inną fundacją, również polską - nie wykluczam, że Balbina może prowadzić jakieś "interesy" poza fundacją i że ktoś jej w Polsce pomaga. - zgadzam się z Lilek, że forma "dyskusji" i sposób dezawuowania MollyMolly są poniżej jakiegokolwiek poziomu, chociaż uważam, że MollyMolly przeciwniczkom w tym nie ustepuje i również reprezentuje podobny poziom. A generalnie wszystkim ciotkom proponowałabym SPRAWDZANIE sensacyjnych informacji - internet na prawdę daje nieograniczone możliwości ich zweryfikowania, nie trzeba czekać na odpowiedzi osób zainteresowanych żeby ustalić przynajniej podstawowe fakty.
    -1 points
×
×
  • Create New...