Tolu, dziękuję bardzo. W skład faktury wchodzi operacja, usg, już wiele rtg ( po kilka za każdym razem) badania krwi, diagnozowanie chorego pęcherza.
Nie zostało już za dużo pieniędzy, a z Basią oprócz łapy, nie jest lepiej. Wygląda co prawda normalnie, ale nadal załatwia się pod siebie. Nieważne, czy to materiałowa budka, legowisko lub łóżko. Szczególnie upodobała sobie to ostatnie. Nigdy to nie jest kuweta.
Takie nawyki przekreślają jakiekolwiek szanse na adopcję. I do tego nie akceptuje innych kotów. Zastanawiam się, czy nie spróbować feromonów?
Ogólnie to Basia pasuje do wątku Greya. Oboje się totalnie skrzywdzeni i mega nieadopcyjni.
Musiałam się zresetować i na dobę wybyć w dzicz, do lasu. Spać tam, wyrobić kilometry wędrówki. Byliśmy też tam, gdzie znalazłam w październiku nasze Grzybki. Cała rodzina prawie, że czarowała żebym nie wróciła z żadnym zwierzakiem. Naładowałam akumulatory i żadna istota nie stanęła na mojej drodze.
Jednak natura nie zna nicości. Prawdopodobnie przyjedzie do nas wkrótce kolejny skrzydzony psiak od Mariny. Gdyby jakimś cudem, ktoś jeszcze chciał jakiegoś, to wkrótce będzie transport.