Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Content count

    9115
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    19

Everything posted by WiosnaA

  1. Morisek - dawniej Rudy odłowiony pod koniec grudnia z ulicy, gdzie spędzał swoje dotychczasowe kilkuletnie życie. Moris jest psem dzikim, urodził się jako bezdomny i mieszkał z innymi psami w mieście na ulicy.Nigdy nie podchodził blisko do człowieka będąc na wolności,nie podchodził też blisko do osób dokarmiających,zawsze ostrożnie trzymał dystans do nawet znajomych mu osób. Od miesiąca cały znany Moriskowi świat wywrócił się do góry nogami,ponieważ zamieszkał w domu. Cztery doby siedział w klatce w której przyjechał.Widok ludzi obok jego przerażał.Trząsł się, dygotał ze strachu przed zbliżającym się do klatki człowiekiem W piątej dobie po wielu wcześniejszych zachętach i próbach wywabienia zdecydował się w wyjść i przeniósł na pobliską kanapę.Ten widok ucieszył wszystkich, i z boku wydawać by się mogło,że Moris może miał jednak kiedyś dom.Tak jednak z pewnością nie było.Kanapa była i jest dla niego świetnym punktem obserwacyjnym "nowego świata " przy tym wygodna.Jest obecnie jego azylem i tam czuje się najbezpieczniej. Morisek nie zna życia w domu,wszystko jest mu obce,wszystkiego dopiero się uczy,wącha,poznaje.Nie ma złych skojarzeń z człowiekiem ,po prostu go nie zna i nie wie czego się może spodziewać.W początkowym etapie było mu bardzo trudno znosić bliskość ludzi,nieruchomiał,udawał jakby jego nie było ,często "wyłączał" się w obecności człowieka i przyklejał do kanapy,tak robi do dziś przy nieznajomych mu osobach i to jest jeden z objawów przewlekłego stresu w jakim Moris żyje. Po wielu próbach i podejściach zdecydował się po blisko tygodniu wziąć pierwszy raz jedzenie z ręki.Z czasem zaczął poddawać się dotykowi człowieka.Unikał,bał się,drgał cały,jednak pozwalał, o przyjemności dla niego nie może być mowy na razie. Minął miesiąc jak jest u mnie,robi postępy jednak małymi kroczkami.Miewa gorsze dni,zatrzymuje się w oswajaniu,nawet się cofa lekko,ale ogólnie jest zainteresowany światem dookoła i to raczej dobry znak.Moris jest bardzo czujnym i ostrożnym psem,ze wszystkim co nowe zapoznaje się powoli i delikatnie.Daleka droga nas czeka z tym oswajaniem. Po odłowieniu pełna obaw,ale zdecydowałam ,że wezmę do siebie na dt z myślą,że może szybciej w domu przy ludziach da się oswoić niż w hoteliku.Nie wiem,czy była to słuszna decyzja. Morisek pokazał się na razie z pozytywnej strony,nie próbował użyć wobec ludzi ząbków, wycofuje się i unika niekomfortowych dla niego sytuacji.Dużo jeszcze jest niewiadomych i wciąż nie mam pewności,czy z Nim poradzę. Nie wiem również czy uda mi się też połączyć z moim niesfornym stadem 3 samców. Niedawno zaczęliśmy spotkania z Panią behawiorystką u nas i pod Jej okiem będziemy dalej pracować. Nie zbieram deklaracji stałych dla Moriska na dzień dzisiejszy, a przyszłość pokaże jak będzie dalej. Obecnie ma u mnie dt za wsparcie na karmę i weta.Wspólnie z córką będziemy starać się zdobyć fundusze na ten cel bazarkując.Jeżeli pojawią się jakieś większe wydatki i nie będziemy im w stanie podołać,wówczas będę Was prosić o pomoc. Proszę natomiast Wszystkich mocno o kciuki ,żeby udało się Moriska oswoić i się otworzył na człowieka , przystosował do życia w rodzinie,a później mu znaleźć najlepszy Domek na świecie. Morisek, Historia dawnego Rudego oraz dwóch innych piesków razem z nim przebywających na wolności jest opisana na tym wątku,
  2. Odwiedzam dzielną Tigrunię. Żeby ktoś jej dał szansę.....gdzie jesteś Człowieku ten jedyny dla Niej!
  3. Dragoniku Kochany....za serce ściska, co ten psiak w życiu przechodzi. Kciuki niestety tylko za Twoje zdrówko potrzymam, bo pomóc obecnie nie mogę.
  4. Morisek pozdrawia Kochane Ciocie. M Grzybiarz... Nie wiem kiedy ten czas znajdę na dogo...ehh Króciutko dziś tylko powiem ,że w październiku Moriska odwiedziła Ciocia z dogo ,która przyjechała do nas z daleka. Ogarnę filmy, zdjęcia i zdamy relację. A przez dwie inne Ciocie w wakacje został obdarowany prezentami....Umie skradać serca ten nasz Morisonek. Ale jest grzeczny (odpukać...tfu,tfu ) , zasłużył.
  5. Tysiu, wypisz wymaluj Morisonek, i to spojrzenie....podobieństwo ogromne. Przez tyle lat z pewnością Rudy potomstwo tam zostawił.
  6. Tysiu, pisałaś,że Pani mocno wertowała w necie w poszukiwaniu przewoźników, więc skoro dostała zaufane namiary od Ciebie ,to bez Twoich próśb, a raczej ze swojej inicjatywy powinna zadzwonić sama do firmy , jak również do dt.Choćby z ciekawości,nieważne kiedy miałaby być podróż. Ty chcąc adoptować wybranego ogonka pewnie byś tel. bombardowała wszystkich dookoła....hehe Jeśli chodzi o tę rezerwację,to myślę, że Moli rozmawiając z Panem wstępnie zabukowała (bardziej z troski,żeby zupełnie w ciemno z kimś obcym Roxi nie puścić) , bo wszystko ładnie się zapowiadało,Pani martwiła się o podróż Roxi, i Moli sądziła,że skoro jest polecony blisko przewoźnik ,to z pewnością Pani niebawem z nim się skontaktuje porozmawiać,dopytać wszystko i ew. uzgodnią kiedy i czy Roxi z nimi pojedzie. Tysiu, Ty jako Opiekun ,wysyłając pieska z kraju (póki tu jest) powinnaś też mieć wpływ na dobór transportu,nie tylko Pani (pomimo Jej kosztów).Ja bym się nie godziła nie móc mieć wpływu na pewne rzeczy póki pies jest w kraju,bo to poważna sprawa taka adopcja. Roxi w żadnym razie nie musiałaby jechać z tą firmą.To nie jest mój brat ani kuzyn,że polecałam.Twoja znajoma podróżując z sunią nieraz z ich usług korzystała. Często przewożąc psiaki po kraju wykorzystuje się transport z nieznajomymi nam ludźmi,ale tu jest podróż innego kalibru i uwierzcie mi , różne historie zdarzają się na granicy lub w trakcie podróży i dlatego uczulałam,że bezpieczniej powierzyć pieska komuś znajomemu. Sorry dziewczyny, że się rozpisałam, ale to z troski o sunieczkę, zrobicie jak uważacie. Tysiu, trzymam kciuki za Ciebie,za Moli i oczywiście za najlepsze rozwiązanie dla Roxi !
  7. Nie udało mi się do Tysi dodzwonić porozmawiać i tu nie odpisałaś. Myślałam,że to Ty rezerwowałaś u p.Marcina termin przewozu.Po rozmowie z Moli wiem,że to Ona dzwoniła wypytać jak cała podróż wygląda i wstępnie zarezerwowała 19.10.. (Martwi się kobieta,żeby włosek z głowy nie spadł Roxiulce ). P.Marcin do dziś miał otrzymać wiadomość czy Roxi jedzie, ale nikt się nie kontaktował, to zadzwonił do mnie czy na pewno ma trzymać miejsce na piątek,bo jakiś inny piesek chce jechać.Ja nie byłam w temacie ,ale obiecałam,że się dowiem. Z wpisów wnioskuję,że wyjazd w tym tygodniu nieaktualny więc zwolnię rezerwację zrobioną przez Moli, bo Pan czeka na wiadomość.
  8. Nie wiem,czy był plan korzystania z transportu który poleciłam, rozmawialiście Tysiu?.. wiem,że jeszcze ten weekend -19.10, mogłaby Roxi z nimi jechać, a później mają zarezerwowane wszystko innym pieskom i dopiero mogliby zabrać sunię w grudniu . Na prośbę póki co trzymają miejsce na ten piątek,ale zgłosił się piesek z Ostrowii i p.Marcin zadzwonił do mnie powiedzieć jak sprawa wygląda i czy nasza sunia jedzie? Z jednej strony bardzo dobrze,że Państwo chcą być w domu na początku pobytu, ale z drugiej strony lepiej, żeby pies jechał w tak długą podróż z zaufanym człowiekiem,a nie z firmą nieznajomą , a w oparciu tylko na opiniach internetowych. Wiadomo jak w necie różne opinie powstają. Osobiście bałabym się wysłać tak psiaka.
  9. I tak nikt nic na koniec?..żadnego badylka? Zapraszamy gorąco.
  10. Ostatnia godzinka! Zapraszamy serdecznie po roślinki!
  11. Taki zawilec (tu początek kwitnienia) jest w sklepiku Oneczki. Urocze,delikatne różowe kwiatki,kwitnie baaardzo długo. Mój średnicę miał ponad 1m,na zdjęciu za bardzo tego nie widać,ale ma ogromne liście. Rozsadziłam teraz i mam nadzieję,że dalej będą takie dorodne. (nie patrzcie na zielsko obok,działka świeżo nabyta i dopiero ogarniam)
  12. Podałam Tysi namiary na sprawdzoną firmę do przewozu psiaka.Osobiście korzystamy z jej usług od lat i wiem,że są solidni. https://www.facebook.com/BialystokLondyn/ Tysiu, w ubiegłym roku spotkałam się właśnie w busie Pogorzelskich z Olą i była ze swoją sunią. Miejscowość,gdzie miałaby jechać Roxi jest niedaleko (100 mil) od mojej córki. Gdybym miała opiekę nad Moriskiem, zawiozłabym Roxi osobiście ,bo dawno u córy nie byłam,ale niestety nie mam ,a to psiak specjalnej troski. W każdym razie w przyszłym roku na wiosnę wybieram się i wtedy mogę zrobić wizytę pa.
  13. Ale się dzieje u Roxi... Naprawdę Ciocie chcą mnie gdzieś wysłać do innego domku?....tylko o spokojniutki ten domek proszę... (tak mi jej oczka mówią)
  14. Ależ superowa niespodzianka! Azuniu, życzę Ci samych szczęśliwych dni w Twoim własnym Domku! Myszko,Agusiu -Gratuluję wytrwałości w poszukiwaniu domku! Widząc nieustanne ogłoszenia wierzyłam,że kiedyś Wam i Azuni musi się udać. Bardzo,bardzo się cieszę!
  15. Togusiu, Aguniu z Mikunią ,ogromnie Wam Dziękuję! (Bazarek powinnam dla Stowarzyszenia na kreonik zrobić,ale póki co nie mam czasu,może do grudnia się wyrobię) Dostałam wiadomość od p.Wiolety,że Kreon dotarł, za który bardzo serdecznie dziękują. W sierpniu odeszła Dusiowa koleżanka Mysia [*]. Była już bardzo wiekową psinką z padaczką i na koniec nowotwór się przyczepił. Duszek miewa się dobrze.
  16. Isiaczku,...Cuda robisz! Prace przepiękne! Jak dla mnie Mistrzostwo!
  17. Szkoda,że z domkiem nie wyszło... Dziewczyny, zdecydowanie polecam szelki Pitman, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Mam je przetestowane w najbardziej ekstremalnych sytuacjach szarpania i wyrywania z dzikim psem.Z odpowiednio dopasowanych,znaczy ciasno (na palec!) założonych pies "nie wyjdzie" żeby nie wiem jak się zapierał. Zaletą są również metalowe zapięcia,które nie zawiodą jak w przypadku plastikowych klamer ( przerabiałam awarie), a to jest ważne przy nagłych i silnych zrywach w amoku. Będąc w opresji mogłam unieść do góry na dwóch smyczach całego psa,bez obawy że wyjdzie mi z szelek lub zapięcia pękną. Mocne,wytrzymałe,solidnie wykonane, mają szerokie taśmy. Wada- nie są zbyt miękkie ,taśmy są dosyć sztywne. Na początku nawet wycierała się sierść pod pachami,ale z czasem taśmy "miękną". Dla mnie jednak na pierwszym miejscu było bezpieczeństwo,a później przeszliśmy do wygody. Szelki Pitman tego typu,... znaczenie ma szerokość pasków do standardowych guardów. https://www.pitman.pl/pl/p/Szelki-FUN/472 Mam również przetestowane szelki Hurtta z linku niżej i w sumie nie mam do nich zastrzeżeń,zabezpieczają psa również dobrze, są wygodniejsze od Pitmana, jednak nie "przerabialiśmy" ich w najbardziej skrajnych i niebezpiecznych sytuacjach z Morisem.Te nosimy od "święta" na spacerki, a na co dzień używamy dalej niezawodnych Pitmana. https://www.karusek.com.pl/produkt/26983_hurtta_szelki_active_harness_kolor_czarny_5_rozmiarow/ Gabi, Anetko ,wiem co przeżywacie w związku z przeprowadzką i bardzo Wam współczuję obecnej sytuacji, ale będzie dobrze! Kasia,to odpowiedzialna dziewczyna i jeśli podjęła się opieki nad Tigrą, to z pewnością dołoży wszelkich starań w opiekę.
  18. Powiedziałam dziś rano Moriskowi, że muszę zrobić nową grządkę na Jego osobiste kwiatki od cioci... i co myślisz Oneczko ten mądraliński pies później zrobił?...hehe Pomocniczek,
  19. Z opóźnieniem ale melduję,że moja paczucha też dotarła. Wszystko w stanie nienaruszonym i jakby dopiero z grządki zerwane! U Oneczki rośliny nie tylko na grządkach pięknie się mnożą, po drodze w pudłach również...hehe Morisek ślicznie dziękuje za prezenty! Oneczko, ja dziękuję za wszystko!
  20. Odwiedzam Azunię....szczęścia Ci życzę psinko, bo tylko tego chyba Ci brakuje znaleźć własny domek.
  21. Bądź dzielna Abisiu i zaufaj Anetce.
×