Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted




Bond w sierpniu trafił do łódzkiego schroniska. Był wystraszony i nieufny, mieszkał w kojcu i czekał na ratunek... Końcem września przeszedł pod opiekę Fundacji i wyruszył do domu tymczasowego.







Najpierw przeszedł badania, które wykazały, że oprócz wychudzenia i słabych mięśni łap tylnych, nic poważniejszego mu nie dolega. W klinice wykazał się dużą wyobraźnią ;-)


Z kliniki poszedł do Domu Tymczasowego





[SIZE=3][SIZE=4][SIZE=4][SIZE=2]

Posted

Bond ma ok 6-8 lat. To pies przylepa, najważniejszy dla niego jest człowiek. Chce mieć dom, który da mu pełną michę jedzenia, zapewni spokój, żeby mógł się wyspać a później będzie miziać , kiziać, głaskać. Bond bardzo ładnie chodzi na smyczy- nie ciągnie. Co jakiś czas ogląda się żeby sprawdzić czy właściciel jest na końcu smyczy. Jeżeli chodzi o karmienie je wszystko i karmę suchą i namoczoną i gotowaną. Można mu zabrać miskę w dowolnym momencie- nie warczy, można mu mieszać palcem w misce - nie warczy, nawet się nie skrzywi.


Z innymi psami dogaduje się świetnie- na spacerach przywita się radośnie z każdym bez względu na rasę, płeć, wielkość. Ma jedną wadę jest zaborczy wobec zabawki- warczy, można mu ją odebrać siłą- czyli wyciągnąć z pyska ale lepiej sposobem- rzucić dalej przysmak i wtedy po prostu schować. Dla niego zabawka jest zdobyczą, którą stara się pilnować. Jeżeli będzie miał dom bez innego psa to należy dać mu kilka zabawek i nie zabierać jak już się nimi nacieszy to prawdopodobnie straci zainteresowanie. Jeżeli inny pies będzie stał wyżej od niego w hierarchii to nawet nie będzie się starał przechwycić jego zabawki.

W domu jest psem bardzo kontaktowym, często przychodzi, zagląda człowiekowi w oczy i kładzie swoją lewą łapę na kolanie z prośbą: "podrap mnie". Kiedy jest głodny idzie do kuchni i tak samo prosi o jedzenie. Nie bierze nic sam ze stołu czy blatu- czeka, aż dostanie.
Bond to pies, który na początku jest nieufny, szybko nabiera zaufania kiedy drapie się go po zadzie, daje jedzenie i wychodzi na wspólne spacery. Kiedy przychodzą goście biegnie się przywitać, co do dzieci reaguje spokojnie i cierpliwie stoi, kiedy go głaszczą. Koty go interesują (bez agresji) kiedy miauczą, bez dźwięków nie są godne zainteresowania Bonda.[FONT=Arial]
[/FONT]

[FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Arial] [/FONT][/FONT][/FONT][FONT=Arial][FONT=Arial]


[FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Arial]Kontakt w sprawie adopcji: tel. 793-040-057 [/FONT][/FONT][/FONT][/FONT]


[/FONT][/FONT]

[FONT=Arial][FONT=Arial][SIZE=2]

[SIZE=4][FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Arial][SIZE=2]mail: [email protected][/FONT][/FONT][/FONT]


[SIZE=4][SIZE=4][SIZE=3][SIZE=4][/FONT][/FONT][/FONT]

Posted

Bonda można wspomóc wpłacając grosik na konto Fundacji z dopiskiem "Dla Bonda":

Boksery w Potrzebie
Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
04-036 Warszawa
Numer konta bankowego:

87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

  • 2 weeks later...
Posted

Bond ma ok 6-8 lat. To pies przylepa, najważniejszy dla niego jest człowiek. Chce mieć dom, który da mu pełną michę jedzenia, zapewni spokój, żeby mógł się wyspać a później będzie miziać , kiziać, głaskać. Bond bardzo ładnie chodzi na smyczy- nie ciągnie. Co jakiś czas ogląda się żeby sprawdzić czy właściciel jest na końcu smyczy. Jeżeli chodzi o karmienie je wszystko i karmę suchą i namoczoną i gotowaną. Można mu zabrać miskę w dowolnym momencie- nie warczy, można mu mieszać palcem w misce - nie warczy, nawet się nie skrzywi. Z innymi psami dogaduje się świetnie- na spacerach przywita się radośnie z każdym bez względu na rasę, płeć, wielkość. Ma jedną wadę jest zaborczy wobec zabawki- warczy, można mu ją odebrać siłą- czyli wyciągnąć z pyska ale lepiej sposobem- rzucić dalej przysmak i wtedy po prostu schować. Dla niego zabawka jest zdobyczą, którą stara się pilnować. Jeżeli będzie miał dom bez innego psa to należy dać mu kilka zabawek i nie zabierać jak już się nimi nacieszy to prawdopodobnie straci zainteresowanie. Jeżeli inny pies będzie stał wyżej od niego w hierarchii to nawet nie będzie się starał przechwycić jego zabawki.
W domu jest psem bardzo kontaktowym, często przychodzi, zagląda człowiekowi w oczy i kładzie swoją lewą łapę na kolanie z prośbą: "podrap mnie". Kiedy jest głodny idzie do kuchni i tak samo prosi o jedzenie. Nie bierze nic sam ze stołu czy blatu- czeka, aż dostanie.
Bond to pies, który na początku jest nieufny, szybko nabiera zaufania kiedy drapie się go po zadzie, daje jedzenie i wychodzi na wspólne spacery. Kiedy przychodzą goście biegnie się przywitać, co do dzieci reaguje spokojnie i cierpliwie stoi, kiedy go głaszczą. Koty go interesują (bez agresji) kiedy miauczą, bez dźwięków nie są godne zainteresowania Bonda.

  • 1 month later...
Posted

Bond trafił do cudownego DT... Poczytajcie, pooglądajcie:

"Bondzio jeszcze nie jest taki przy kości, z boku może tak wygląda, ale jak patrzę na niego z góry to jeszcze jest szczupak.
Wczoraj przyjechała do nas Dagmara, która zajmuje się bioenergoterapią, metodami relaksacji i reiki.
Bondzio miał zabieg bioenergoterapeutyczny, Daga przekazywała mu swoją energię, żeby uzupełnił swoje braki szczególnie w kręgosłupie i łapinach. Najpierw trochę burczał, że go dotyka ktoś obcy, ale jak już trochę u nas pobyła to Bond się przyzwyczaił, na koniec totalnie się kleił do Dagmary i spał na jej kolanach.
W ogóle to Agent wczoraj miał dzień odwiedzin. Przybyła też do nas ciocia Nacia i tuliła chłopaka na wszystkie strony.
Po tych wizytach chłopak zawsze jest rozbałowany totalnie. Mam wrażenie, że jest tak rozpieszczony i rozanielony, że trzeba go przywołać do porządku jak dziecko po całodniowej wizycie u dziadków. "


"Wczoraj znów Bond ganiał z dziewczynami po lesie- zupełnie jak na agenta przystało. Las to jego żywioł, już w połowie drogi (bo jechaliśmy przez to że pozamykali ulice na około) poganiał nas, że on chce już być w lesie.
Mówimy na niego także Pavarotti bo bardzo ładnie śpiewa. Potrafi wyśpiewać całą arię jak się cieszy. Miłe jest to, że jego śpiewy są całkiem sympatyczne dla ucha bo nie robi tego na cały regulator tylko bardziej subtelnie, poza tym potrafi modulować głos.
W lesie cieszy się jak wariat od razu ubywa mu lat. Podskakuje, wącha, chrumie.
A PRZEDE WSZYSTKIM OGLĄDA SIĘ CO CHWILĘ, ŻEBY SIĘ NIE ZGUBIĆ"


I info z 29.10
"Dziś mija m-c od kiedy Bond opuścił schronisko i zobaczył światełko w tunelu, że widok krat nie będzie jego ostatnim widokiem.
Bond zmienił się zarówno fizycznie jak i psychicznie przez ten czas.
Zamiast szkieletu mamy pięknego dużego boksia, oczy są już w porządku, na pęcherz, wątrobę bierze jeszcze leki homeopatyczne. Każdego dnia pokazuje, że jest spokojnym boksiem o zrównoważonym usposobieniu. Najbardziej lubi spać i wychodzić na dłuższe spacery otoczony stadem psów. Nie jest zaczepny nawet w stosunku do samców, szczeka i pyskuje dopiero kiedy inny samiec zacznie się wydzierać. Bonda pasje to las, jedzenie, spanie no i oczywiście głaskanie.
Całą noc potrafi przespać na wersalce do góry "kołami " w dzień zawsze zajmuje miejsce na pontonie
Nie przepada, żeby mu coś zabierać jak ma zabawkę czy jak ma coś do gryzienia, ale jest przekupny i za smakołyka odda.
Na spacerach chodzi bez smyczy ( z dala od ulic) pilnuje się i nawet kiedy się zawącha pędzi za nami, żeby nas dogonić. Bardzo ładnie czeka pod sklepem, kiedy wpadam dosłownie na 1 min po chleb ( widzę go przez szybę) siada i po prostu czeka.
Bond nie ciągnie na smyczy, nie jest potrzebna siła, żeby z nim wyjść na spacer. Na schodach raczej trzeba iść wolno bo to nie jest pies wyczynowy, ponieważ miał złamaną lewą przednią łapę i jest ona krzywo zrośnięta stara się ją oszczędzać.
Zdjęcia chciałabym wstawić ze spaceru, ale ciężko mi je zrobić samej, bo stado wtedy jest koło moich nóg"

Posted

4.11

"Bondzio wyluzował się już na maxa- całą noc przesypia na kanapie z kołami do góry, rano wstaje dopiero jak dziewczyny są już ubrane w szelki Chrapie czasem tak jakby traktor jechał, na spacerze na smyczy chodzi przy lewej nodze, przed przejściem dla pieszych siada i czeka. Puszczony luzem bardzo się pilnuje. Zakłada już bez marudzenia pelerynkę i nie próbuje jej zdjąć. Nie bierze nic samodzielnie ze stołu czy blatu- nawet podpuszczałam go z mięsem. Kiedy się cieszy przy głaskaniu warczy z pomrukami taki ma sposób wyrażania aprobaty. Jego warczenie przy zabawie brzmi wrogo a on po prostu się cieszy zabawą. W ogóle to bardzo gadatliwy pies. Z kanapy, czy łóżka schodzi na komendę "zejdź" i gest. W ogóle Bondzio super reaguje na komendy wizualne bo słuch ma słaby (słyszy wysokie dźwięki np. piszczenie zabawki) Mamy opracowane swoje gesty np. jak chce go wyciągnąć na dodatkowy spacer a on śpi jak zabity to podchodzę, dotykam go i jak spojrzy to pokazuję mu buty. Jak na spacerze mnie wyprzedzi pokazuję mu ręką "chodź do mnie", jak idzie prosto przy rozwidleniu ścieżek i patrzy na mnie pokazuję mu palcem, że idziemy tam. Na smyczy porozumiewamy się smyczą czyli jak odchylam smycz w lewo to idzie w lewo, jak napinam to się zatrzymuje. Jest wiele gestów między nami- powiem szczerze, że nawet nie myślę nad nimi, pokazuje mu coś a on rozumie. Fakt, że ja w ogóle jestem osobą wiele gestykulującą przy psach i dla mnie jest to jak język polski- nie zastanawiam się jak "mówię na migi "
Widać, że bardzo się z nami zżył, uwierzył, że to i jego dom, bardzo nam ufa. Na pewno za jego postępy należą się podziękowania Teili, która robiła początkowo za naszego tłumacza Teraz cały czas pilnuje Bonda- jak on zostanie z tyłu, to ona kładzie się w pozycji waruj jakby mówiła do niego "chodź, czekam na Ciebie" a jak Bond leci w jej kierunku to ona wyskakuje w górę i biegną razem do mnie podskakując radośnie Dziś Teila stwierdziła, że pokaże Bondowi jak się bawić piłką- Bond leżał a ona do niego podeszła z piłką i zaczęła machać pomponem (ogonek) i pacać go piłką po pysku, powarkując zabawowo, pacała, pacała potem mu włożyła pysk swój z piłką do jego pyska, on tak delikatnie naciskał swoimi zębami- cały czas leżąc, przy tym cały czas gadali ze sobą Obserwacja ich jest naprawdę fascynująca. A Nigra Bonda zaakceptowała tak jak nigdy jeszcze żadnego samca. Między nimi jest układ, że to Nigra jest nr 1- on to szanuje a ona nie ma powodów, żeby musieć go opierniczyć"

17.11

To ja Bond. W poniedziałek o jakiejś dziwnej godzinie, o której zwykle jest drzemka, przed długim spacerem- Ivory wymyśliła sobie wycieczkę. Zapakowała nas do samochodu i już wiedziałem, że będzie fajnie, bo jak zawsze wzięła smakołyki, ale tym razem wzięła takie coś co ma taki dzióbek i z tego leci woda na długich spacerach, o właśnie sobie przypomniałem- to się nazywa bidon.
Pojechaliśmy do tego fajnego lasu, w którym byliśmy już kilka razy. Tam są drzewa i piaszczyste drogi i pełno suchych liści. Uwielbiam suche liście one tak fajnie szeleszczą pod łapami i można w nich grzebać i podskakiwać i rozrzucać tylnymi łapami na wszystkie strony. Było ciepło świeciło słoneczko - lubię jak jest tak ładnie na dworzu, od razu lat mi ubywa i wygłupom moim nie ma końca. Tak się wygłupiałem, że aż mi w gębie wyschło i przekonałem się do tego bidonu, choć wcześniej nie chciałem pić mimo, że i Nigra i Teila piją z niego i mówią, że im smakuje. Nie omieszkałem również wymiziać grzbietu o liście- fajnie się tarzało, a Ivory mi na to pozwoliła i jeszcze się śmiała. Mirek robił dużo zdjęć - do tego to się już przyzwyczaiłem, ale tym razem powiedzieli, że jak ja jestem Bond to potrzebna też kamera. Mówili, że potem wstawią filmy ze mną tu, żebyście wszyscy mogli zobaczyć jaki jestem szczęśliwy i wspaniały. Niestety dziś słyszałem, że Mirek musi te filmy najpierw przekonwertować (ale trudne słowo) potem wstawić na jakiegoś "tiuba" i dopiero wtedy będziecie mogli oglądać mnie czyli Bonda.
Wczoraj już nie było tak fajnie, bo pogoda się zepsuła, ale też było ciekawie. Wczoraj poszedłem z Ivory do cioci Uli. Ona zawsze wie czy mnie coś boli, czy jestem zdrowy. Wczoraj czułem się zdrów jak ryba, ale Ivory powiedziała, że ciocia musi zobaczyć moje nóżki. Przyszedłem do cioci, przywitałem się, ciocia mnie wymiziała, zbadała i powiedziała, że jestem rewelacyjny, że wyglądam super, super, że nie spodziewała się, aż takich efektów tak szybko. Nawet mnie zważyła i wtedy się okazało, że ważę 32 kg. Kiedy Ivory zabierała mnie z kliniki ważyłem 26,70 kg. Jestem kawał psa- tak powiedziała ciocia i powiedziała, że to niesamowite co można zrobić z sucharka jak się go pokocha. Powiedziała też, że tak mnie polubiła, że musiała sprawdzić co oznacza słowo "Bond" okazało się, że oznacza przywiązany, związany z kimś. Wtedy popatrzyła na mnie i Ivory i powiedziała, że ona wie z kim jestem związany
Moje nóżki oceniła, że maja się co raz lepiej, że mięśnie na doopce się odbudowują i przepisała mi receptę. Wczoraj, nie wiedziałam co mi zapisała, ale dziś się dowiedziałem, że jakieś zastrzyki homeopatyczne. Ivory właśnie mi przed chwilą zrobiła zastrzyk. Pewnie jesteście ciekawi czy się boje zastrzyków to od razu powiem, że wcale. To mnie wcale nie boli, a ja wiem co to ból, bo nie raz bolało mnie coś tak bardzo, że myślałam- to koniec.
Okazało się, że pies może wiele wytrzymać, teraz zastrzyki traktuje tak jakby mnie chciał komar ugryźć. Ivory mnie bardzo pochwaliła, że jestem taki dzielny i dostałem smakołyk
Ogólnie mam się wyśmienicie, bardzo polubiłem Nigrę i Teilę, mam parę miejsc do spania i wylegiwania się, codziennie też chodzę na długie spacery.
Lubię jeść, spać na kanapie, tulić się do ludzia, bawić z psami,grzebać w suchych liściach, wycierać się ręcznikiem po spacerze, skubać cielęce uszka, podgryzać piłkę, udawać, że jestem szczeniaczkiem i podskubywać ręce ludzia w zabawie.
Jejku, ale się rozpisałem- pozdrawiam wszystkich i lecę skubać piłkę Pa




Obiad był w dechę, czas na drzemkę:





Wyginam śmiało ciało szkoda, że Nigra nie chce się powyginać...



  • 1 month later...
Posted

A zimą u Bonda:

"Nigra i Bondzio oczywiście też wychodzą , popołudniu nawet na 40 min, ale nie ma specjalnej radochy na ich mordkach.
Bond ma ostatnio problemy z pobudką, mimo, że u nas nie budzi się psów skoro świt, tak mu jest dobrze pod kołdrą, że trzeba po Księciunia specjalnie iść, pokazać mu na stopach założone zimowe obuwie, poklepać, zawołać- wtedy On patrzy i mówi: "Człowieku pogięło Cię? Po co mnie budzisz?" Jeśli nasze prośby nie dają zamierzonego efektu do gry wkracza Teila i piłuje jeżem nad uszami Bonda dotąd aż on wstanie.
Bond wychodzi na spacer zimowy chętnie wieczorem tzn. ok. 23.00-24.00, wtedy potrafi nawet cieszyć się śniegiem, obgryzać patole i bawić się śnieżkami rzucanymi przeze mnie. Może to jest nocny Marek? Choć z drugiej strony jak wracamy to on od razu pije wodę i idzie spać.
Może w sobotę jak będzie ładnie pojedziemy w jakieś bardziej atrakcyjne miejsce i porobimy fotki- oby pogoda dopisała to i Bondzio będzie zadowolony.
Dziś to w ogóle patrzył się na mnie jakbym totalnie zgłupiała- wzięłam się za sprzątanie, odkurzanie i takie tam pierdoły, ale że były to takie co tygodniowe większe porządki to zmieniałam narzuty, kocyki ect,
W związku z tym Bond musiał się przenosić na moją prośbę dwa razy!! Swoje niezadowolenie pokazał miną- czekałam kiedy wysunie język"

  • 2 weeks later...
Posted

Bondzio cały czas się otwiera- jest coraz bardziej radosny i uśmiechnięty. Sam często zaczepia do zabawy albo nas albo Teilę. Nauczył się kłaść na kolanach zabawki i odsuwać się na ok. 30 cm- mówiąc: "weź i rzuć mi".
Widzę po nim jak zaczyna sam myśleć, dziś mnie zaskoczył:
siedziałam na fotelu przygnieciona Nigrą i przyszedł do mnie 007. Popatrzył na stolik koło mnie (na stoliku leżał mały kawałek chipsa bekonowego), wstał, wyszedł z pokoju. Za chwilę wrócił z piłką, pokazał mi ,że ją ma, po czym rzucił mi koło stóp. Usiadł patrzy na mnie i gada do mnie, ja na to: "nie rzucę Ci teraz, jestem przygnieciona przez Nigrę". Bond pomyślał, pomyślał, podniósł piłkę położył ją na stoliku, popatrzył na mnie (ja, nic) i za przyniesienie piłki sam wziął ten kawałek chipsa. Znaczy chciał wziąć, ale zamiast go wciągnąć to fufnął nosem i chips spadł przy drugim fotelu. To Bond obszedł fotel, odsunął fotel od ściany i zjadł chipsa. Piłkę zostawił- sama go uczyłam, że coś za coś.

Wczoraj u Bondziaka była Pani Agnieszka- rehabilitantka. Powiedziała, że chłopak jest prawdopodobnie po wypadku komunikacyjnym. Pochwaliła nas, że intuicyjnie w sporym stopniu chłopaka rehabilitowaliśmy i że wyszło nam to bdb Bondek dostał ćwiczenia do wykonywania: drabinka, slalom, łachotanie pod brzuszkiem, ciągnięcie na smyczy
007 w tej chwili już biega i to biega coraz szybciej, potrafi też podskakiwać jak byczek, kiedy chce się bawić, szczeka na nas- co oznacza- łap mnie.
Pani Agnieszka stwierdziła, że Bondzio jest w świetnej kondycji psychicznej- radosny, ciekawy, żwawy.
007 nie lubi tylko jednego- oglądania, dotykania jego przednich łap przez obcych. My możemy go dotykać, przekładać łapy przez sweter, przez szelki, wycierać łapy po powrocie, ale żeby to móc robić musi Bond bezwzględnie zaufać.

  • 4 weeks later...
Posted

Bondzik jest baaaaaaardzo kochany w swoim DT:

"Bondzio to wspaniały facet. Nie ma dwóch zdań. Ma swój wyjątkowy charakter, wie co lubi a czego nie.
Bondzio znosi cierpliwie rehabilitację, nóżek i z wielkim wdziękiem przyjmuje nowe zastrzyki, które przepisała mu nasza wet p. Ula.
Codziennie jak rytuał powtarza się sytuacja- wracamy z wieczornego spaceru, Agent wchodzi do kuchni i gadaniem pogania mnie żebym zrobiła mu zastrzyk w pachwinę, kiedy robię zastrzyk on zamiera w bezruchu a kiedy wyjmę igłę tańczy kuper i wesoło dyga ogonek- dlaczego? Z prostej przyczyny- po zastrzyku jest kawałek wątróbkowego ciasta w nagrodę
Bond do tej pory pamięta, że na początku wpuszczałam mu krople do oczu, teraz krople do oczu ma przepisane Nigra. Za każdym razem (2 razy dziennie) kiedy wpuszczam jej krople, 007 stuka mnie pyskiem w rękę, że on też, kiedy tłumaczę mu, że tylko Nigra- jest zawiedziony.
Dziś popołudniu pojechaliśmy wyprowadzić na spacer Inkę (mix boksia)mojego taty. Bond pojechał z nami. Wzięliśmy go żeby Inka mogła przekonać się, że boksie to fajne psy a suka, która wygryzła jej spory kawałek zadka to ewenement.
Wyszłam z Inką, kiedy zobaczyła Bonda lekko się zjeżyła, ale nie warczała, za chwilę radośnie się obwąchali i zaczęli być nierozłączni podczas spaceru. Później oboje zachęcali do zabawy bojaźliwą Onkę, która przezwyciężyła strach i siedziała koło nich podczas spożywania ciasta wątróbkowego a później sama z siebie zaczepiała Agenta do zabawy.
Bond ma naprawdę duże powodzenie u płci żeńskiej.
Co do osób obcych Agent podchodzi do nich z coraz mniejszym dystansem- Pan od Onki dostał buziaka od Bonda za poczęstunek kolorowymi przysmakami.
Po godzinnych harcach oraz odprowadzeniu Inki do domku Bond w samochodzie usnął i wcale nie chciało mu się przenieść zadka do domu
Powiem Wam, że bardzo pokochałam tego Łobuza."

  • 1 month later...
Posted

Bondzio ostatnio chyba bardziej posiwiał , szczególnie na brwiach i na grzbiecie. Krysia mówi, że starsze boksie tak mają- raz wyglądają poważniej a raz znów im ubywa lat. Myślę, że Bondziowi się poprawi na wiosnę, ta zima go chyba mocno zmęczyła.
007 jest przekochany- uwielbia się tulić, buziakować i sapać do ucha oraz chrapać na pełny regulator. Uwielbia też dobrze zjeść- szczególnie am gotowane, pieczone- ciasto wątróbkowe, lubi spać, wycierać się po spacerze, nosić cegły, opony, przeciągać się sznurkiem- to jego pasja!


Pasja psa to sprawa kompletnie indywidualna:
Nigra uwielbia piłki tenisowe- lubi kiedy uginają się pod naciskiem jej zębów, Teila uwielbia wszystko co piszczy: jeżyki, pieski i myszki z ogonkiem itp
Bondzio natomiast woli typowo "męski" sprzęt: kratki żeliwne, cegły, wiadra, konewki jedyna jego pasja z zabawek to sznurek do przeciągania

Dowód 1
Kratka żeliwna- znaleziona przez Bonda pod śniegiem:



Oooooo, masz sznureczek





Oddała mi sznureczek




Się zmęczyłem, idę spać

  • 2 months later...
  • 2 months later...
Posted

"Dawno nic nie pisaliśmy, ale za to winę ponosi doba, która ma tylko 24h. U Bondziaka bez zmian uwielbia jeść, spać, jeździć na działkę albo do lasu, chrapać oraz zagazowywać pomieszczenia- jak to bokser. Ostatnio tylko gorzej mu długo spacerować,przez zbyt ciepłe powietrze, jak jest zmęczony na spacerze to kładzie się i zasypia- prześpi się ok. 10min (w tym czasie dziewczyny biegają) i może iść dalej. Zdecydowanie woli jak pada deszcz, wtedy lepiej mu się oddycha i nie jest zmęczony.
Obecnie u nas w domu jest jamnik na wakacjach- wspaniale się dogadują z Bondziem. Dziś zrobiliśmy sobie grill na działce, więc cała ferajna była przeszczęśliwa- biegali 3h i po powrocie i zjedzeniu obiadu padli plackiem. Bond na działce znalazł sobie nowe zajęcie tzn. obrywanie kory z drzewa- ogołocił je w połowie, ale że to był sumak czyli chwast ( to drzewo) to mu nie zabranialiśmy.
Teraz śpi snem sprawiedliwego i chyba marzy już o wakacjach, które mu obiecałam"


Z ciocią Krysią




Posted

Bondziu był wczoraj na konsultacji u ortopedy, dr Sterny, ponieważ wyraźnie gorzej chodzi i zaciąga tylnymi łapami. Mamy emeryckie zwyrodnienia stawów i spondylozę. Poza wspomaganiem chrząstki niewiele zdziałamy bo wskazań do zabiegu obecnie nie ma żadnych. Poza wszystkim wigoru Panu Bondziowi nie brakuje włącznie z buzowaniem na Pana Doktora, że go poufale maca

  • 2 weeks later...
  • 2 months later...
Posted

Agent miewa sie różnie- jak to pan w pewnym wieku. Ostatnio robiliśmy mu badania krwi i jeśli chodzi o wyniki to ma wszystko w normie, badanie moczu też nic nie wykazało a jednak zdaży mu się zsiusiać pod siebie na posłanko albo na podłogę. Z siusianiem jest problem od początku nie siusia pełnym strumieniem tylko takim cieniutkim, niestety ostatnio zaczął robić od czasu do czasu pod siebie tak jakby nie kontrolował teg,o potem jest normalnie przez ok 2 tyg i później znów gorzej przez 3-5 dni. Pewnie niedługo wybierzemy sie na USG prostaty- miał robione rok temu i nic nie wykazało, jednak problem musi mieć jakieś korzenie. Jedne co jest w Bondzie niesamowite to jego lenistwo- zaczęłam pracować i wychodzę z nimi ok. 7.30 na spacer muszę prawie stawać na rzęsach żeby książę zwlókł sie z wersalki. Apetyt mu dopisuje, kumpluje się ze4 wszystkimi psami, sukami, szczeniakami no chyba że któryś chce go zjeść to on nie z tych co dają sobie dmuchać w kaszę. Jest nieufny do ludzi ma zdecydowanie swoje sympatie i antypatie bez wzg na wiek, płeć, charakter. My możemy zrobić mu wszystko- obejrzeć zęby, grzebać w uszach, wycisnąć kaszaka, zakroplić oczy, zrobić zastrzyk- dosłownie wszystko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...