Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Diana - suczka Cocker Spaniel, wyciągnięta z pseudo-hodowli
więcej w temacie : http://www.dogomania.pl/forum/f28/wroclaw-psi-dramat-spaniel-odebrany-z-pseudo-zywa-tragedia-potrzebne-dt-136631/

Dziennik Diany - dzień 0

Diana trafiła do nas w niedzielę 26.04. Masa dredów, kleszczy, łupieżu i co dziwne zważywszy na jej stan, bez pcheł. No i to "coś" przy tylnych łapach, przepuklina, guz, jeszcze nie wiadomo. No i jeszcze nosek, też jeszcze nie sprawdzone, czy to otarcie czy grzybica. Ale ogólnie stan fizyczny pieska ok, wesoła, żywa, grzeczna.

Tak wyglądała po zabrania z hodowli :



A tak już w nowym domu:









Przyjechała ok. 21.00, wieczorkiem szybkie zapoznanie z domem, obcięliśmy jej największe, zwisające dredy, potem pora na pierwszy spacer i zapoznanie z nowym kolegą - śmieszny 2 czy 3 letni pies niby spaniel mieszkający w tej samej bramie.
Potem rozpoczynamy pertraktacje, my do łóżka, to ona oczywiście też.
Trwało to jakieś pół godziny, w końcu po pierwszej zasnęła na dywanie.
Koło 3 w nocy następuje kontratak na łóżko, ale po jednej próbie daje sobie spokój. O 5.30 kolejna pobudka, skacze po domu, no to idziemy na spacer.

Posted

Dzień 1

Pobudka, spacerek, śniadanko. Ja do pracy, Diana zostaje z moją dziewczyną.

Na spacerze z nową panią :



Po południu Diana zostaje na 4 godzinki sama, ale w międzyczasie wpada do niej sąsiadka i zabiera na spacer. Diana zostawiona sama w domu jest spokojna, nic nie nabroiła, ani nie zniszczyła, również się nie załatwiła.
Po powrocie idziemy na spacer, zwiedzanie okolicy. Na spacerze Diana jest zainteresowana wszystkim w okół, idzie z przodu, gania na lewo i prawo, ale nie ciągnie na siłę. Jak poczuje naprężenie na smyczy, trochę zwalnia i tak podbiega. Trochę boi się hałasów na zewnątrz i innych psów, ale dzielnie zwiedza okolicę. Zaczynamy też używać klikera.
Do domu się powoli przyzwyczaja, po południu przestała już biegać w kółko, jak położyłem się na łóżku, też się położyła i obserwuje mieszkanie, albo zasypia. Dostała też gryzaka - pierwsze co, poleciała go zakopać, gdy okazało się, że nie da się wkopać w dywan ,schowała go do łóżka, w dziurę między oparcie i siedzenie. W końcu uzgodniliśmy, ze chowamy gryzaka pod kocyk na posłaniu. Może być :)



Wieczorem przyjeżdża Gosia, aby ją trochę ostrzyc. Diana dzielnie i spokojnie znosi długi zabieg. Kudłów wyciętych mnóstwo, ale niektóre nie do ruszenia, dredy zaczynają się przy samej skórze. Trzeba będzie zgolić maszynką.
Wieczorem uczymy Danię nie wchodzenia na łóżko, idzie to znacznie sprawniej niż poprzedniego dnia, szybko łapie, że na łóżku nie ma smakołyków, a siedzenie na podłodze się opłaca. Idziemy spać o cywilizowanej porze.

Posted

O ja, ale fajnie, że jesteś na dogo!!! :multi: Kurcze, nie sądziłam, że przy dzisiejszym dniu uda mi się jeszcze uśmiechnąć, a tu proszę - taka fajna niespodziewajka :loveu: Obiecuję, że jak najszybciej postaram się przyjechać z maszynką! Chociaż muszę się też nieco wykaraskać z obecnych problemów... A może podejdzcie do pobliskiego weta i zapytajcie ile by wziął za opitolenie psa?? Nie powinno być dużo, skoro tylko maszynką wycinanie dredow,a nie fryzowanie. Jeśli chcecie zapytam też mojego. No i jak już się dobierzemy do tych dredziorów, będzie można ją wreszcie wykąpać! Niby już jutro byście mogli (bo mina dwa dni od odplaczacza), ale trochę się martwię, że te dready jej nie beda chciały wyschnąć... Trzeba pokombinować :roll:
Na razie raz jeszcze WITAM!!!

Posted

Święta racja, święta racja ;)
Maszynką tylko te zadreadzone przy skórze miejsca - tak dla bezpieczeństwa. Resztę na krótko, niech ładnie równomiernie odrasta... A grzbietu na szczęście ruszać i tak nie trzeba. Jest tylko do pożądnego wyczesania i odżywenia i będzie lśniący, piękny włos :loveu:

Posted

Dzisiaj była wizyta u vet-a. Pani ją obejrzała, stwierdziła, że skóra jest ok, a nos trzeba obserwować (mi się wydaje, że trochę znika ten stup - z resztą mamy podejrzenia skąd się wziął - o tym za chwilę). Diana jak się okazało ma problemy siusianiem - sika jak pies, po 5-7 razy na jeden spacer :-( Mam w poniedziałek rano nałapać siuśków :p i do analizy. No i ciągle biegunka :shake:
W poniedziałek ma ją też zobaczyć chirurg. Na razie dostała tabletkę na odrobaczenie, coś tam do uszu i środek na kleszcze. Zaraz po weterynarzu pojechaliśmy na grilla na działkę. Diana pierwsze co wyczaiła, to "wanna" na wodę na działce sąsiada, akurat jej rozmiarów - sus do wody ze świeży środkiem na karku :angryy:
Na działce po raz kolejny doszedł do głosu inny zwyczaj, czyli zakopywanie jedzenia w ziemi (co próbowała uskuteczniać w domu, ale ciężko kopać w dywanie). Dziurę wykopuję łapami, ale zakopuje ją ryjąc nosem. I może od tego te obtarcia.
Dzisiaj Diana pierwszy raz jeździła samochodem i autobusem - całkiem nieźle to znosi, w autobusie trochę się wierciła, ale nie boi się, ani nie rzuca na ludzi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...