Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witajcie. Mam 17-sto letnią sunie która ma guz na sutku, ze względu na wiek psa zabieg odbyłby się na lekkim głupim jasiu, ze znieczuleniem miejscowym, zrobiłam rtg płuc,które okazały się "czyste", ale pojawił się inny problem. Otóż na zdjęciu widoczny guz prawdopodobnie na jajniku, ze względu na skąpą wydzielinę z pochwy świadczy to o ropomaciczu, a morfologia potwierdziła infekcję. Sunia nie daje żadnych znaków, że jest chora tzn. skacze, biega, je pije normalnie się załatwia. I tu pojawia się moje pytanie, ciąć czy nie ciąć, wet mówi nie, bo koniecznie jest znieczulenie całkowite, a czy pies z tego wyjdzie ciężko powiedzieć. Czy skoro psa nie boli, a przynajmniej nie daje takich obiawów nawet przy "macaniu" przez weta, czy narażać psa na stres przed i po operacyjny który może być ostatnim uczuciem w jego życiu, czy te ostatnie tygodnie spędzić z nim szczęsliwie na ile się da?? a w ostateczności podjąć decyzje o eutanazji? widziałam jak psiak denerwował się przy pobieraniu krwi i bałam się żeby na zawał nie zszedł. Dlatego tez moje pytanie kieruje do osób, które mają wieksze doświadczenie ze starszymi psami, bo bije się z myślami co robić.

Posted

Witaj,ja suki w tym wieku bym nie operowała w takiej sytuacji;guz na sutku można zostawić-nie wiem,czy miejscowe znieczulenie jest wystarczające do takiego zabiegu,poza tym w tym wieku rana może źle się goić. Ropomacicze to poważniejsza sprawa,ale jeśli suka dobrze się czuje to spróbowała bym podleczyć antybiotykiem.Suni pewnie niewiele czasu zostało i szkoda,żeby go wypełnił stres i ból ( jeśli w ogóle by przeżyła operację).

Posted

rozmawiałam o antybiotyku, ale twierdzi ze to tez niewiele pomoże. Sunia głucha i przyślepawa, ale szalona jak szczeniak:D za patykiem jeszcze pobiegnie - jak go zobaczy oczywiście. Nie chce mieć wyrzutów potem, że a mogłam zoperować itp...,ale z drugiej strony sumienie i wiek psa dają mi do myślenia, żeby mu nie odbierać tej radości na koniec.

  • 3 weeks later...
Posted

Po wielu przemyśleniach zdecydowałam się na operację. Nie operując skazałabym sunie na pewną śmierć, a operacja dawała szanse na życie. Oczywiście liczyłam się z tym, że sunia może się nie obudzić, lub po rozcięciu może się okazać że nie ma co ratować, lecz uspienie w takiej sytuacji byłoby bardziej humanitarne, niż trzymanie w domu cierpiącego psa. Sunia zabieg przeżyła i o dziwo bardzo szybko doszła do siebie, jutro minie tydzień od operacji i widzę że psinka jest szczęsliwa:)

  • Upvote 1

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...