Jump to content
Dogomania

wielki lęk przed wyjściem / wejściem na klatkę schodową


Mya20
 Share

Recommended Posts

Witam,

dwa dni temu przygarnęłam owczarka niemieckiego. Piesek przyplątał się na działkę znajomym, był chudziutki i do futerka miał pryczepiony asfalt/ Znajomi odchowali go, byli z psem ok. 1 miesiąca na działce i szukali dla niego domu. Ponieważ miałam owczarka 17 lat (!!), odszedł w listopadzie zeszłego roku, postanowiłam go wziąść do siebie. Otto - jest cudny! uwielbia dzieci, jest delikatny, miły, przyjazny, umie aportować, kocha wodę. Lubi gości, reaguje na ich prybycie sympatią, ale nie skacze, nie ruca się. Bawił się piłeczką z moją 2 - letnią chrześnicą. Daje się każdemu głaskać, chętnie bawi się z ludźmi. Nie lubi przemocy, nawet pociągnięcia na smyczy, mocniejszego "czochrania"itp.
Adopcja odbyła się na zasadzie, że 2 razy odwiedzuliśmy psa na działce, raz z jego tymczasowymi działkowymi właścicielami, a raz podczas ich nieobecności. Piesek bawił się z nami i był bardzo przyjacielski. W zeszły piątek (więc jest z nami już 2 dni) pojechaliśmy z jego ówczesną właścicielką na działkę, spędzieliśmy tam chwilę, po czym z nią zabralimy samochodem psa do naszego domu. Otto był trochę oszołomiony nowym miejscem po wyjściu z auta, poszliśmy na spacer i chcieliśmy wprowadzić go do domu. Mieszkam w bloku w dużym mieszkaniu na 1 piętrze. Po wejściu na klatkę schodową zaparł się jak tylko mógł i nie chciał wchodzić dalej (jego była Pani jeszcze wtedy była i chciała z nim i z nami wejść do mieszkania). Nie dało się go za żadne skarby wprowadzić, ślinił się ze stresu, leżał skulony, uszy opuszczone, cały sztywny. Nic nie wskóraliśmy, znów spacer i jego Pani odjechała samochodem. Został ze mną i z moją mamą na dworzu. Nie chciał dalej wejść i mama go wniosła.
Przez te dwa dni jak jest u nas nadal boi się panicznie klatki i jedyną opcją by wyszedł / wrócił z dwotu jest wnoszenie go na rękach. Ostatnio zaczął kąsać ze strachu przy podnoszeniu, im dłużej się go namawia na wejście, tym strach pieska rośnie i trudniej go wziąśc na ręce (to ostateczność, ale póki co nie ma innej rady). Dziś po długich namowach przed klatką znów postanowiliśmy go wnieść i trochę ugryzł mojego tatę, który starał się go podnieść. Z piskiem, ze strachu... ale zauważyłam, że coraz częściej stara się "kłapnąć" jak coś mu nie pasuje. Trochę o mnie martwi bo nie chcę, by zachowania takie utrwaliły się. A wychodzić na dwór musi.
Dodam, że zaraz po przekroczeniu progu po powrocie ze spaceru strach odchodzi i znów jest wszystko super, to samo ze spacerem - zniesiony po schodach (nie mam windy) cieszy się już za furtką spacerem. Lubi inne psy.
Nie wiem jaką ma przeszłość, jakie miał przeżycia, ale chyba na strach własnie reaguje tym "kąsaniem". Ma ok, 1,5 roku, może 2 lata.
Podbno na działce takie sytuacje się nie zdażały, ale tam miał cały wielki ogród do biegania, tutaj ma mnóstwo zieleni, ale na spacerach. Mieszkanie ma ok 100m2 więc też się tu nie dusi.
Nie wiem jak sobie poradzić tym jego strachem przed klatką schodową, ignoruje w momentach stresu wszelkie smakołyki, zabawki, próby odwrócenia uwagi.
Czy ktoś może udzielić jakiejś rady? Umówiłam się na wtorek / środę na konsultację z psim behawiorystą... ale martwią mnie kolejne dni, bo jego "odwaga" w kąsaniu rośnie.
Będę wdzięczna za jakieś wskazówki, porady.

Pozdrawiam, Ola

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

cześć,
widzę, że nikt Ci nie pomógł w tej sprawie, a problem jest spory, bo z tego co mówisz, lęk bardzo szybko przerodził się w agresję, a to bardzo niedobrze. Polecam taki sposób (sprawdzony), zaczynając od wyjścia z domu: pobawić się z psem przed wyjściem, tak, żeby złapał pozytywną energię. Najlepiej za pomocą smaków, różnych pysznych rzeczy, które pies lubi jeść. Potem delikatnie zacząć zmierzać z zabawą w kierunku drzwi i tam trochę się pobawić, nagrodzić parę razy np. za to, że podszedł do drzwi. Potem otworzyć lekko drzwi (bardzo lekko, tak, żeby minimalnie było widać klatkę schodową) i nadal robić to samo, potem trochę bardziej otworzyć drzwi i powtarzać czynność... dalej np. wziąć psa do drugiego pokoju, a następnie porozsypywać smakołyki od pokoju do uchylonych drzwi na klatkę schodową, żeby tam sobie sam podchodził i zaczął to miejsce milej kojarzyć. Ważne jest tutaj stopniowanie tego wszystkiego... niestety powinno to trwać dłużej niż parę godzin... to powinno zająć co najmniej parę tygodni... może krócej, może dłużej, to zależy przede wszystkim od psa i od tego jak wielki jest lęk i jak dużą niechęć wyrobiliście już w tym psie...

pyt. z mojej strony, czy był w końcu u was behawiorysta? Co powiedział? Czy pomogło coś? Jest lepiej? Jeśli nie to czy czytałaś jakieś książki dot. pozytywnych metod szkolenia?
Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...