-
Posts
520 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Furie
-
Seeseid, potwierdzam rady przedmówców: weterynarz, spacery, zajęcia dla psa (terier to z definicji wulkan energii), cierpliwość i klatka kennel (po uprzednim zapoznaniu się z metodyką przyuczania psa do klatki). Skąd jesteś? Może wspólnymi siłami udałoby się polecić Ci jakiegoś sprawdzonego szkoleniowca, który się z Tobą spotka, przeprowadzi sensowny wywiad i pomoże znaleźć przyczyny. Bo tak przez forum, to mimo szczerych chęci możemy strzelać kulą w płot. Jak wygląda Wasz dzień? Ile czasu poświęcacie psu? Jak spędzacie czas? Jak się bawicie z psem? Ile czasu pies jest pozostawiony sam sobie? Co ma wówczas do roboty? Ma do dyspozycji zabawki? Gryzaki? Acha, ale uwaga - w kwestii gryzaków i zabawek przy 2 psach w domu trzeba być ostrożnym, bo to może być potencjalny powód do "spiny" ;) A tak trochę off-topowo, Furia nauczyła się, że łóżko służy do leżenia grubo po skończeniu roku. A wcześniej to była totalna demolka :D Cóż, specyfika rasy :)
-
Ja patrzyłam na tej uczelni: http://www.biotechnologia.zut.edu.pl/strona-studentow/aktualnosci/programy-nauczania/zootechnika.html bo mi się wydawała najbliższa tematycznie. Ale nie widzę. Być może źle patrzę, zwłaszcza że w moim przypadku studia to dość zamierzchła przeszłość - stara dupa jestem ;) Patrzyłam jeszcze na jakichś ogólnych stronach, typu "wszystkie uczelnie i kierunki w Szczecinie" i też nie było, ale jeśli to nowy kierunek - to może nie zdążyli jeszcze dodać. Najlepiej podzwonić i popytać.
-
Ale jazda! Z czystej ciekawości próbowałam wygooglować i za świat nie mogłam znaleźć takowych w Szczecinie :-o Po prostu apriori założyłam że są, skoro Kropi pyta. W Lublinie - faktycznie: http://www.kierunki.net/behawiorystyka-zwierzat , co do Szczecina, to znalazłam: http://szczecin.studia.net/behawiorystyka-zwierzat , ale to jest informacja o tych studiach w Lublinie, tyle że na stronie szczecin.net ;) Chyba że były kiedyś, ale np. nie cieszyły się wzięciem i zlikwidowali. W Szczecinie mają jedynie zootechnikę, ale to w końcu inna bajka. Kropi124, co do pasji - pasja to piękna rzecz i warto ją rozwijać! To co Ci radziłam powyżej - jak najbardziej aktualne. Zwłaszcza wolontariat w schronie. Do poszerzania wiedzy, dorzucę jeszcze: http://www.zkwp-szkolenia.pl/index.php/psy-towarzyszace/regulamin - regulaminy ZKwP dla różnych dyscyplin sportowych. W kolumnie po lewej masz poszczególne dyscypliny :) https://www.facebook.com/groups/410345642430814/?fref=ts - grupa, na której są ogłaszane różne wydarzenia sportowe, typu seminaria. Osobiście polecam wyłącznie osoby z dużym doświadczeniem potwierdzonym sukcesami startach. Niestety w PL za dużo ludzi bierze się za szkolenie innych i efekty bywaja dyskusyjne. https://www.youtube.com/watch?v=lu8NuzuMyF0 - przykładowy filmik z mistrzostw świata agility - zwróć uwage na szybkość + perfekcyjną komunikację https://www.youtube.com/watch?v=Gqowkb_99OI - tu praca na sladzie sportowym, pies idzie "dolnym wiatrem", stopa w stopę ; to jst 1 z rodzajów tropienia - sportowe , jest jeszcze tropienie dla psów myśliwskich (na krew) i użytkowe (w formie zabawowej - np. szukanie przedmiotów i profesjonalnej - np. psy ratownicy - specjalności: lawinowa i gruzowiskowa). 3 rodzaje - zupełnie inna metodyka pracy. O tych 2 ostatnich nie mam bladego pojęcia ;) https://www.youtube.com/watch?v=_xnO5rdi6Uo - występ polskiej zawodniczki na zawodach Obedience. Bardzo polecam tę dyscyplinę osobom, które pragną porobić "coś fajnego z psem". Zwróć uwagę na koncentrację na przewodniku, a zarazem radość tego psa w czasie pracy. https://www.youtube.com/watch?v=SzK3iUevNNM - moja mała Furieczka jako półtoraroczny dzieciak, na treningu obrony, czyli to, w czym spełnia się najbardziej :) https://www.youtube.com/watch?v=x6w_o5OTvQQ - a tu IPO , ale w wydaniu światowej czołówki A tu coś special for you, bo masz w awatarku "weimarek <3" :) : http://klubwyzlapzl.pl/2014/09/04/wyzel-weimarski-opinia-hodowcy-czesc-i/ Czemu tyle sportu? Bo uważam, że jak trening jest sensownie prowadzony, to umacnia więź między przewodnikiem a psem. To procentuje w życiu codziennym. Nie znam psiego sportowca, który by zgłaszał problemy behawioralne i korzystał z tego typu "porad" ;) Znam natomiast przypadki, jak profesjonalnie prowadzone treningi z posłuszeństwa sportowego pomogły rozwiązać problemy typu "nie radzę sobie z własnym psem". Poza tym w takim treningu pies się męczy nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie, bo szare komórki mu pracują. Dzięki temu jest bardziej spełniony. Psy lubią pracować. Przy czym dyscyplinę dobiera się do predyspozycji danej rasy. Polecam Ci też zagadnienia z zakresu mowy ciała psów. Literatury niestety nie podam, bo w życiu nic takiego nie przeczytałam. Uczyłam się z obserwacji i rozmów z ludźmi, których uważam za autorytet :) Przy czym nie uważam się za fachowca w tej dziedzinie. raczej za małego żuczka ;)
-
No to w tej sytuacji masz 3 wyjścia: 1) iść na, mówiąc bardzo dyplomatycznie: mało warty kurs, a następnie próbować zarabiać pieniądze, bo przecież już masz ceryfikat (przykłady takich kursów są na tym forum, do 2 się odniosłam, do 2 nie bo nie czytałam ich programu i nie widziałam filmików z ich pracą) [ironia] 2) nastawić się na lata samodzielnej nauki, ciężkiej pracy w formie wolontariatu (w tym głównie w schronisku) oraz wyjazdów na wartościowe seminaria (które odbywają się w różnych częściach Polski, więc dochodzą dodatkowe koszty), pracę z własnym psem i wypracowania czegoś więcej jak "podaj łapę" - zanim zdecydujesz się wziąć od kogoś pierwsze pieniądze - [szczera porada z dobrego serca] 3) zdecydować się na inny zawód, a psy traktować jako hobby, pasję a nie źródło zarobkowania - [szczera porada z dobrego serca] Moja osobista sytuacja to pkt 3. I naprawdę daje mi to szereg możliwości, kupę radości i satysfakcji, pozwala się uczyć, rozwijać, realizować. Jeśli Ciebie najbardziej przekonuje pkt 2) to co Ci mogę poradzić: - zdobądź listę lektur objętych programem studiów, na które nie możesz iść, następnie zdobądź te książki i zacznij czytać we własnym zakresie - zapisz sie na wolontariat do schroniska - na początku obserwuj, pytaj, słuchaj, pomagaj (tzn. nie rzucaj się od razu na głęboką wodę, żeby Cię któryś pies nie pogryzł albo Ci nie uciekł na dzień dobry) , stopniowo zacznij pracować z tymi psami - pochodź regularnie, kilka razy w tygodniu powiedzmy przez półtora roku - wyszkol swojego psa lub psa koleżanki / kolegi / cioci / wujka (whatever) przynajmniej do poziomu PT1, potwierdzonego przywoitym wynikiem na zawodach - dowiedz się czy masz możliwość odbycia stażu / wolontariatu w Związku Kynologicznym w sekcji szkolenia. Zanim tam pójdziesz, zapoznaj się z zawartością ich strony www, z ich strukturą, podstawowymi dyscyplinami i regulaminami Jeśli wymiękniesz, to patrz punkt 3. Ja miałam podobny dylemat ze studiowaniem prawa zaocznie (przy czym mam 1 studia i dobrą pracę). Postanowiłam, że jeśli dam radę regularnie czytać lektury, robić notatki i w ten sposób przerobić 1 semestr, to złożę papiery. Nie dałam rady, bo a to nie miałam czasu a to się nie chciało, więc odpuściłam i poprzestałam na analizie aktów prawnych które są mi jakkolwiek potrzebne w mojej obecnej pracy. Niestety w Polsce ludziom się wydaje że zostać treserem czy behawiorystą to pikuś. I niestety dużą rolę mają w tym ludzie, którzy zwietrzyli łatwy biznes, tj. wydawanie certyfikatów za pieniądze, po których ludziom się wydaje, że mają w ręku zawód i są gotowi aby iść i go wykonywać. No i niektórzy faktycznie idą i odwalają taką chałę że aż żal. W kręgach moich znajomych, ze mną na czele hasło "treser-behawiorysta po kursie w ... " albo "treser samozwańczy" wywołuje salwę śmiechu. Przy czym, mimo że mamy psy startujące w zawodach lub szykowane pod zawody, to nikt z nas nie pcha się do nauczania innych, już na pewno nie komercyjnie. Za wyjątkiem bardzo wąskiego grona zawodników rangi europejskiej i światowej. To są ludzie, którzy od lat sami startują oraz mogą się pochwalić wyszkolonymi przez siebie zawodnikami. I w ich przypadku - komercyjne nauczanie innych uważam za w pełni uzasadnione. Co do tych nieszczęsnych kursów, to jeżeli uznasz że są dla Ciebie ciekawe, to OK, może skorzystasz i się czegoś dowiesz. ALe nie obiecuj sobie, że po takim kursie zostaniesz fachowcem. Smutne ale TRUE :( Z moich obserwacji co do "behawiorystów": w Polsce, w dziedzinie rozwiązywania tzw. "problemów behawioralnych" lepsze wyniki mają dobrzy szkoleniowcy, a nie "behawioryści" z nazwy. Mam na myśli szkoleniowców tego formatu, o którym jest kilka linijek wyżej. Mam nadzieję że chociaż trochę pomogłam, tzn. poszerzyłam optykę patrzenia na temat. Bardzo złożony, a niestety trywializowany.
-
Proponuję Ci wygooglować fundacje, które się tym zajmują. Np. fundacja labrador pies przewodnik szkoli na potrzeby niewidomych. Sądzę, że nie są jedyni. Ale nie sądzę również, aby była mozliwość zapisac się ot, tak sobie po to żeby w krótkim czasie zdobyć zawód.
-
Kropi124, jeżeli poważnie myslisz o tym zawodzie, to zdecydowanie studia, a nie żadne g...o warte kursy, robione wyłącznie dla papierka. Ogromu wiedzy nie da się przyswoić w ciągu kilku zjazdów weekendowych. Do tego praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Lata praktyki!
-
Gliese, każda pasja jest cudowna i należy sie w niej rozwijac bez wgzlędu na przeszkody, czy niedogodności. Ale, w tym co piszesz (brak psa) jest bardzo poważne "ALE". Napiszę z perspektywy własnego doświadczenia. Otóż istotą szkolenia psów jest fascynująca więź pomiędzy przewodnikiem a psem i posłuszeństwo psa, które jest pochodną tej więzi oraz czytelnej z nim komunikacji. Jak chcesz uczyć innych, skoro sama nie miałaś okazji tego doświadczyć? Każdy szanujący się i poważany trener ma osiągnięcia w pracy z własnym psem, potwierdzone egzaminami i zawodami. Cała reszta to niestety pic na wodę (niezależnie od tego, co głoszą na swoich stronach internetowych). Rozumiem, że w tej chwili są przeszkody i nie możesz mieć psa. To jest janse. Rozwijaj się w swojej pasji na miarę swoich możliwości, poznaj środowisko psiarzy, zgłoś się na wolontariat do schroniska , spróbuj popytać w psich szkołach w Twojej okolicy czy nie przyjmą wolontariusza, zgłaszaj się na seminaria jako obserwator - polecam np. dyscyplinę obedience. Oglądaj filmiki na youtube, choćby właśnie z obedience, najlepiej czołówki polskich zawodników. Nie zrażaj się. Natomiast zdecydowanie odradzam Ci szukanie na tym etapie perspektyw pracy zarobkowej, bazując na tym, że udało Ci się zsocjalizować kilka psów po przejściach. To dalece nieetyczne. Poszukaj sobie przez Google jakie wymagania stawia Związek Kynologiczny instruktorom, jakie warunki trzeba spełnić, zobacz ile czasu trzeba poświęcić. Masz tę wiedzę i praktykę? Psa wyszkolonego do poziomu potwierdzonego egzaminem czy zawodami? Doświadczenie w pracy z psem agresywnym, albo mającym człowieka centralnie gdzieś? To nie jest pytanie do odpowiadania na forum, tylko do "auto-refleksji". Ja Cię nie chcę punktować ani krytykować, tylko jak już - ukierunkować. W Polsce jest całe mnóstwo szkółek prowadzonych przez ludzi, którym sie wydaje, a w istocie nabijają ludzi w butelkę ... A laicy dają się na to nabierać, bo nie wiedzą jak powinno wyglądać szkolenie. Wierzę, że w Twoim przypadku będzie inaczej. 3mam kciuki!
-
Łapkę odradzam ze wszechmiar! Obraz pracy jaki demonstrują na filmikach YT - żenada. Jeśli tak wyglądają psy po szkoleniu, to świat się kończy, a żeby było konstruktywnie, to odsyłam do filmików z zawodów obedience lub filmików wiodących polskich szkoleniowów (również zawodników, startujacych w kl. 3) - dla kontrastu i porównania jak można i należy pracować z psem. Nadmieniam, że obedience to z założenia dyscyplina dla każdego, w której ogromny nacisk kładzie się na radosny obraz pracy psa. Poza tym "cudowna" przemiana głównego prowadzącego Łapkę, od fanatycznego pozytywizmu po kantarki i OE powinna mówić sama za siebie. Co prawda nie neguję OE, przy czym uważam, że promowanie jej wśród przecietnych zjadaczy chleba i ich psów (którym w istocie nie jest to potrzebne) to duże nadużycie, brzemienne w skutkach. Coape zrecenzowałam w wątku jemu poświęconym. O Lupus i Wachcie będę się mogła wypowiedzieć, jak przeczytam program ... Generalnie, uważam że w Polsce , NIE MA żadnego kursu (za wyjatkiem uprawnień nadawanych przez Związek Kynologiczny), który pozwoli zdobyć wiedzę i umiejętności do wykonywania zawodu trenera psów. Tutaj potrzeba lat praktyki, więc potraktowałabym tego rodzaju kursy jako jeden z wielu elementów rozwijania kompetencji. Przy czym ich cena jest na tyle zaporowa, jak na to co oferują, że moim zdaniem mijają się z celem. Uważam że to co mi dała własna praktyka z własnym psem, oczywiście pod fachowym okiem mojego trenera dały mi znacznie więcej niż potencjalnie mogłyby mi dać tego rodzaju kursy. Jednocześnie nauczyłam się pokory, tj. że tajników pracy z psami (różnymi psami) po prostu nie da się zgłębić w kilka weekendów. A już na pewno nie korespondencyjnie. Korespondencyjnie to sobie można książkę przeczytać, albo filmik obejrzeć ;) Ale od tego się jeszcze nikt nie stał dobrym trenerem.
- 14 replies
-
- Wesoła Łapka
- szkoła
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Opowiedziałam, myślę że wyczerpująco w bardzo podobnym wątku: http://www.dogomania.com/forum/topic/145544-kurs-trenerski-coape-opinie/ Jeśli wolno coś polecić, to może sensowniejszą i napewno tańszą opcją dla osób które interesuje tematyka behawioryzmu i szkolenia byłoby: - zgłosić się na wolontariat do schroniska - da pogląd na pracę z trudnymi, wycofanymi, lękliwymi lub przeciwnie: mocno rozentuzjazmowanymi psami - wyszkolić własnego psa do przyzwoitego poziomu zweryfikowanego przynajmniej egzaminem, w Związku Kynologicznym, jeśli nie zawodami - podstawą sukcesu w szkoleniu jest zbudowanie więzi z własnym psem, umiejętność komunikacji z psem, "czytania psa". Nie przerobiwszy tego na własnej skórze nie wolno sie brać za uczenie innych, bo to a) nieetyczne, b) narażone na klęskę - zgłosić się na wolontariat do pobliskiej psiej szkoły - patrzeć, pomagać, pytać, wykonywać polecenia. W tej pracy liczy się doświadczenie, doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Każda rasa jest inna, w innym celu została wyhodowana, ma różny temperament, różny próg pobudliwości. Do tego dochodzą różnice indywidualne (genetyczne i nabyte w toku doświadczeń). Noooo i jeszcze kwestia zdobycia umiejętności w przekazywaniu wiedzy, bo jednak w szkoleniu chodzi o to, żeby nauczyć przewodnika jak ma "pokierować" własnym psem, a nie wytrenować cudzego psa. Temat rzeka.
-
Nie uczestniczyłam w tym kursie, także moja opinia bazuje wyłącznie na przemyśleniach, wynikających z analizy programu. 1. Czas trwania - bardzo krótki, nawet jak na "uzupełnienie wiedzy teoretycznej o niezbędną praktykę" . Pytanie czego szukasz, na jakim etapie wiedzy i praktyki jesteś i czego oczekujesz po tym kursie. Moim zdaniem praktykę w tym fachu zdobywa się latami, a im głębiej w las, tym więcje drzew, więc taki kurs nie da Ci wiedzy ani umiejętności aby rozpocząć pracę zawodową. Porównaj sobie np. wymagania jakie stawia Związek Kynologiczny przyszłym instruktorom i ile czasu zajmuje zdobycie uprawnień. 2. W uwagach jest coś w stylu "w trosce o bezpieczeństwo (...) nie przyjmujemy psów agresywnych". Ja, potencjalnie myśląc o przygotowaniu się do wykonywania zawodu behawiorysty, na kursie, tj. pod okiem instruktora chciałabym pracować ZWŁASZCZA z agresywnymi psami, gdyż większość problemów z jakimi ludzie trafiają do behawiorysty to właśnie agresja. Więc przede wszystkim tego chciałabym się uczyć . 3. Widzę kilka nieścisłości, np. "Nie potrzebujesz klasycznych umiejętności trenerskich, jak dostawianie psa do nogi właściciela" , po czym dalej czytamy: "- poznanie technik skupiania psa na właścicielu; - motywowanie i nagradzanie psa (piramida nagród); - metody uzyskiwania zachowań (z klikerem i bez użycia klikera) na przykładzie wybranych poleceń, marker zachowania, naprowadzanie, kształtowanie; - nauka poleceń: siad, waruj, luźna smycz, sygnał neutralny, do mnie, równaj - uzyskanie, utrwalenie" - w moim odczuciu treść drugiego cytatu to nic innego jak umiejętności trenerskie. Co do nich najlepszą nauką jest psi sport, a weryfikacją - starty w zawodach. Niestety w PL dużo ludzi podchodzi tak: "po co mi sport, jak ja chcę uczyć (innych lub swojego psa) podstaw. Moim zdaniem kardynalny błąd w myśleniu. 4. Nie widzę informacji o formie zakończenia kursu, tj. czy jest jakiś egzamin, jeśli tak to jaki jest jego program, co należy zademonstrować, jakie problemy behawioralne rozwiązać lub jaką zaproponować "ścieżkę terapeutyczną" oraz czy w ew. egzaminie oceniającym jest ktoś zewnątrz, tj. niezwiązany finansowo z organizatorem. 5. Brakuje mi punktów pt.: "przypadki uczestników", tj. pytnia z sali. 6. Każdy uczestnik ćwiczy z własnym oraz innym psem. Po pierwsze: jaką mam gwarancję, że mój pies jest przypadkiem do behawiorysty, a więc że mogę się na nim czegoś nauczyć? A co to za sztuka praktykowac na ze wszechmiar zdrowym psychicznie psie? Może jeszcze ze zdanym BH? ;) Czy organizator zapewnia psy trudne, nadpobudliwe, mające problemy ze skupieniem się na przewodniku, wycofane, lękliwe, bite i po wszelkich innych przejściach? Praca mojego znajomego behawiorysty w dużej mierze polega na pracy właśnie z takimi przypadkami (psy ze schronów, interwencji, etc.), które trafiają np. z fundacji i trzeba je ocenić a następnie przygotować do procesu adopcyjnego, pomóc określić profil potencjalnego właściciela, potem zweryfikowac człowieka, przeszkolić, lub ew. wydać opinię że pies jest nieadopcyjny. Tym samym, jeśli kwota za kurs nie jest zaporowa, to jeśli wolno radzić, potraktowałabym to jako seminarium służące weryfikacji wiedzy i formie spędzenia kilku weekendów w gronie psiarzy ;) Kilka zagadnień teoretycznych brzmi ciekawie, ale nie obiecywałabym sobie za wiele po takim kursie. Mi to wygląda jak "zapłać, przyjedź ze swoim Fafikiem, coś tam sobie opowiemy i porobimy i dostaniesz dyplom behawiorysty" :( Szkoda, bo to bardzo interesujący i odpowiedzialny zawód, zwłaszcza w kontekście tego co napisałam powyżej o przypadkach. Niestety w Polsce, poniekąd na skutek łatwości w zdobyciu "ceryfikatu behawiorysty" bardzo mocno zdeprecjonowany. Do tego stopnia, że hasło "behawiorysta" oraz "COAPE" a także "kurs korespondencyjny" wywołuje drwiący usmiech na twarzach wieeeelu psiarzy. Niestety... Przykro mi. Mimo że zdecydowanie bardziej wolałabym wydać pozytywną recenzję, bo lubię publicznie chwalić jak uważam że coś jest fajne.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Furie replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Patrząc na avatarka jakoś nie dowierzam, że ktoś się na to daje nabrać ;) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Furie replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Hahaa, no to możesz sobie podać rękę z ludźmi od hovawartów, którzy mają "blondasy". Bo oni regularnie słyszą "o, jaki ładny golden". Więc nie jesteś sama ;) A mi się [B]aż dwa razy[/B] zdarzyło coś odwrotnego. Pyta mnie kumpela jakiego mam psa, więc jej odpowiadam, że owczarka belgijskiego malinois, to znaczy ... (i tu opis rasy), a ona mi w pół zdania przerywa: "luz, wiem co to jest maliniak" ;) I drugi, w poczekalni u weta: jedna panie mnie zapytała czy mój pies to belg, a po moim "tak" opowiedziała swojej koleżance, że belgi to są psy pracujące, itp. itd., bo w ostatnim numerze "Psa" było. No normalnie oczy mi z wrażenia wyszły. Pozytywnie ;) -
[quote name='omry']z psami na smyczy to się tu nie przychodzi i z takimi małymi jak Tekila też nie :evil_lol: [/QUOTE] :crazyeye: Czegoś takiego to ja jeszcze nie słyszałam !!! :crazyeye: Najważniejsze, że się nic Twojej małej nie stało. Ani wtedy, ani teraz.
-
[quote name='Golson']Jako "chamek oszust z szarej strefy nie placacy ZUS" wciąż jednak będę twierdził, że dziewczynce zwyczajnie brakuje kultury. Tym bardziej tak twierdzę jako "dorosła osoba na garnuszku mamusi, albo gówniarz - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy". [/QUOTE] Też bym się wkurzyła i to ostro. Chociaż wiesz co, ja na innym wątku pocisnęłam kilku pannom z gatunku wszystkowiedzących fanatyczko - krzykaczek od "bezrefleksyjnego betonu niepodatnego na próbę resocjalizacji" i "oddziału psychiatrycznego, sekcja paranoidalno - maniakalna ze zwidami" , bo mówiąc delikatnie rozminęłyśmy się w poglądach. I ja wiem, że mam rację popartą twardą merytoryką, którą z resztą próbowałam b. spokojnie i bez emocji wyłożyć, a one wiedzą że to one mają rację a ja guzik wiem, psa o którym była historia na pewno nie znałam, na szkoleniu psów też się nie znam, a do tego jestem egoistką z kamieniem zamiast serca :cool1: Także czasami nie da się milczeć, ale jak już się powiedziało, to może lepiej juz do tego nie wracać ;)
-
[quote name='omry']Furie, na nas wyleciała suka mix bernardyna. Pisałam o tym kiedyś. Przeskoczyła przez płot, gdy moja suka 8 kg biegła przy rowerze. Nawet nie wiedziała, co ją złapało. Uczucie nie do opisania, gdy myślisz, że Twojemu psu drugi dziesięć razy większy zaraz złamie kręgosłup, bo rzuca nim jak zabawką. Suka nie była agresywna do ludzi, więc jak ją złapaliśmy za pysk puściła. Wtedy moja przerażona Kura z całych sił biegła w stronę domu ciągle piszcząc. Wybiegła prosto na wylotówkę z miasta, nie mogłam jej dogonić, słyszałam tylko jak trąbią samochody. Wtedy bałam się jeszcze bardziej. Mój TŻ dorwał ją pod domem, w panice gryzła go po rękach mimo, że bardzo go kocha. Chciała uciekać, ale na szczęście udało mu się przydepnąć smycz. Ja w tym momencie dotarłam i dopiero gdy wzięłam ją na ręce się uspokoiła. Nie życzę nikomu.[/QUOTE] Rany, ale masakra!! Strasznie współczuję i mam nadzieję, że Twoja suczka się z tego szybko wylizała i nie zostały jej żadne "blizny" w psychice. Nie znałam tej historii, bo od b. niedawna jestem na dogo i nie dałam rady przeczytać całego wątku. Mi się coś podobnego przydarzyło 3 razy, z tym że moja jest średniej wielkości, na całe szczęście ma mocną, stabilną psychikę. Za pierwszym razem kompletnie mnie zamurowało. Stałam tylko, krzyczałam, próbowałam rozdzielać psy, od jednego dostałam w paznokieć, aż mi zszedł. Wydawało mi się, że to trwało wieczność aż się pan sąsiad pofatygował i zabrał swojego. Wpadłam w taką furię, nawrzeszczałam na niego, że następnym razem nie zawaham się użyć buta, kamienia, że dla mnie ten pies to jest coś więcej niż tylko pies ... ALe zrozumiał i już bestii pilnuje, a regularnie mijam jego dom. Pretensji za "bluzgi" też nie ma, a trochę "łaciny" poleciało, znaczy naprawdę zrozumiał ;)
-
[quote name='omry']Coś często Cię ponosi, zauważyłam :razz:[/QUOTE] Ponosi - nie ponosi. Tak jedno, jak i drugie (czyt. i Golson i isabelle301) ma bezpośredni, może nawet chwilami nieco zaczepny styl. Trafiła kosa na kamień i tyle. Bo chyba nikt nie przepada za personalnymi wycieczkami. Ja na pewno nie. A jeszcze jak mojemu rozmówcy się wydaje, że ma monopol na rację, to już w ogóle doprowadza mnie wk..wu. Więc z jednej strony ich rozumiem, ale z drugiej mam nadzieję, że już sobie pocisnęliście i wystarczy ;) Golsonie, widzisz, nie taka isabelle301 straszna, jak Ci się maluje. Kojarzę ją z innego wątku i uwierz, że miała bardzo mądre, trafne i rzeczowe spostrzeżenia. A że język ma cięty? No ma, tak samo jak i Ty. Coś mi się zdaje, że gdybyście się "zeszli" w temacie, na który macie takie samo zdanie, to byście się mogli całkiem fajnie dogadać ;) A co do Twojego szczeniaczka, to podejrzewam, że gdybym miała takiego lękliwego i znalazła się na Twoim m-cu i bałabym się, że dziecko może nam popsuć socjal, to tez bym krzyknęła żeby chronić psa. Chociaż osobiście nie wiem jak to jest, bo ja z moimi miałam problemy innej natury, tzn. lękliwy jeszcze mi się nie trafił. A co do tego płotu, o którym było wcześniej, to wyobraź sobie, że na nas 2 razy ta sama suka (wielka, w typie wilczastego ON-a) wyskoczyła. Innym razem, innemu sąsiadowi przez otwartą furtkę wydostał się a'la malamut. Mój poprzedni pies - hovek, brał 1,10 m z zapasem, a ON, ten z DT wyłaził mi górą przez wybieg, który ma przynajmniej 1,80 m. Musiałam gnojka na czas pracy do psiego hotelu wywozić, żeby mi w świat nie poszedł ;) Widzisz, więc jednak ... plaga "Małyszów" ;) Więc?? Topory wojenne zakopane? Gadamy już na temat, czy dalej będziecie sobie robić przytyki ? Btw, nie łapcie już Golsona ani isabelle301 za słówka, bo przecież wiadome że się będą bronić. A ja tam bym się wolała dowiedzieć o innych przypałach z psiarzami / nie psiarzami :)
-
Jeśli ze zdrowiem wszystko OK (btw, robiłaś mu badania krwi, moczu, kału? - nie wszystko widać "gołym okiem"), to po prostu daj mu czas. Aleola ma rację. Miałaś możliwość sprawdzić jak Twój piesek reaguje na inne psy? Może jakiś 4-łapny "kolega", czy "koleżanka" pomogliby mu się rozruszać ? Tylko 1 b. istotna uwaga: decydując się na kontakt Twojego psa z innym psem, musisz być pewna, że ten drugi nie zrobi mu krzywdy. Ja uważam, że czasem lepiej zrezygnować i poczekać na odpowiednie towarzystwo, niż narazić swojego na niepotrzebny stres.
-
Dokładnie tak. Podpisuję się przed przedmówczynią, nota bene moją imienniczką :) obiema rękami i nogami.
-
[quote name='WiedźmOla']"Kupię pieska, przelecę się z nim naokoło bloku. Siknie, qpnie i będzie git." - Ot cała filozofia :cool3:[/QUOTE] Albo wypuszczę do ogródka, to się sam wybiega, przecież ogród taaaki duży ... :shake: Wyobraźcie sobie, jak na mnie na początku niektórzy sąsiedzi na wsi patrzyli ... Ogród ma, w ogrodzie psa nie widać, za to po kilka razy dziennie na spacery lata i jeszcze po jakichś szkoleniach po Polsce ujeżdża. Albo robi jakieś dziwne ruchy na boisku i jeszcze psa gryzienia szmaty uczy :lol: Na szczęście już się przyzwyczaili i przekonali, że to niegroźne. A jakby się ktoś do mnie wybierał i nie mógł trafić, to jak spyta "ta od szkolenia psów", to bankowo każdy sąsiad pokieruje ;) Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye: Był w szoku (tak, udało mi się go odnaleźć i psa oddać), że przez niecały tydzień pies się nauczył łapać kontakt wzrokowy, przybiegać na komendę, siadać, przynosić i oddawać zabawkę i załapał o co chodzi w chodzeniu przy nodze na żarcie (****, na początku mało mi dłoni nie odgryzł). A jak on pięknie ślady robił !!! I jaką miał z tego frajdę !!!
-
[quote name='Maron86']Przyznam z ręką na sercu że sama na zajęciach cisnę go niemiłosiernie. Powód jest dość prosty, jak już muszę się komunikacją telepać przez 2h w jedną stronę na zajęcia to pragnę z nich wyciągnąć jak najwięcej. Do tego zakładałam zawsze że skoro takie zajęcia trwają 1h z przerwami na wodę czy też zabawę (w której mój pies nie bierze udziału bo ma w poważaniu zabawki i najlepszą dla niego zabawą jest odganianie samców od ich własnych misek z wodą :lol:...) to znaczy że pies powinien tyle trenować. Jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy że właściwie to tak nie powinna być :oops:.[/QUOTE] Ehh, witaj bratnia duszo ;) Znam to doskonale z autopsji. Robiałam tak samo z moim poprzednim psem - hovawartem, a więc też z molosowatych. I się dziwiłam, czemu stoję w miejscu, ćwiczę, ćwiczę a efektów nie widać. Aż nie trafiłam na ludzi, którzy mi poukładali te "klocki" w głowie :) Wbrew pozorom trening z posłuszeństwa jest męczący dla psa, a to dlatego że on musi wysilać swoje szare komórki :) Serio. Tak naprawdę to jest temat rzeka... Nawet się nie podejmuję na forum ;) Niestety w wielu przypadkach rzeczywistość polskich szkółek jest taka, że potem tacy ludzie jak Ty, tzn. tacy, którym się chce, wychodzą z przeświadczeniem, że posłuszeńśtwo to nie dla nich, bo jest nudne :mad: Na dobrą sprawę w PL szkółkę może otworzyć każdy. Dlatego aktualnie ja się uczę tylko od zawodników, mimo że z pierwszym psem wcale nie miałam ambicji żeby gdziekolwiek startować i nie po to poszłam na szkolenie. Po prostu wyczytałam na jakimś forum, że hovawart jest "psem pracującym" i postanowiłam mu to dać. Trochę szukałam, w końcu trafiłam i jak zobaczyłam, że wychodzi, to pomyślałam - czemu nie iść dalej. To przyszło tak jakoś, naturalnie i stało się pasją. Gdybyś chciała się cokolwiek więcej dowiedzieć o psich sportach - śmiało pytaj. Mi temat stał się na tyle bliski, że bardzo się cieszę jak widzę kogoś, kto chce i szuka, więc chętnie pomogę.
-
[quote name='dance_macabre']W szczecinie Możesz spróbować obi/tropienia z Joanną Frolenko co prawda IPO też robi ale jak powiesz że nie chcesz to pewnie nie cię nie zmusi. [URL]https://www.facebook.com/frolenkotrening[/URL] [/QUOTE] Z Patrycją. Patrycja Frolenko, nie Joanna ;) Ale prawda. Polecam. Jest genialna. Ma ogromną wiedzę i doświadczenie, poparte ogromnymi osiągnięciami jako zawodniczka. Miałam u niej być teraz w weekend, na semi... na fejsie, pod linkiem w dziale "wydarzenia" możesz śledzić aktualne terminy. Na te weekendowe seminaria IPO Patrycja zaprasza Jacka Lewkowicza. Jacek jest licencjonowanym pozornatem, licencjonowanym instruktorem oraz międzynarodowym sędzią prób pracy (tzn. sędziuje na zawodach IPO, OBI, m.in. takich, które mają rangę Mistrzostw Polski lub / i kwalifikacji na Mistrzostwa Świata). Swoją szkołę prowadzi w Krakowie, a oprócz tego prowadzi treningi weekendowe w różnych miastach Polski. W mojej ocenie Patrycja i Jacek to THE TOP & THE BESTS. Patrycja i Jacek kładą ogromny nacisk na motywowanie psa (żeby pracował chętnie i z radością), wydawanie mu czytelnych sygnałów, odpowiedni "timing", na koncentrację. Długość treningu jest dostosowana do możliwości psa. Trening u nich jest efektywny i uporządkowany. Czytając Twoje posty mam wrażenie, że stanowczo przesadzasz z długością treningu (luz, też tak kiedyś miałam). Co do dyscypliny o nazwie IPO: ona się składa z 3 konkurencji: ślad sportowy, posłuszeństwo i obrona. Jeśli jest semi z IPO, możesz zapytać czy jest tylko obrona, czy posłuszeńśtwo też. Wówczas możesz się zapisać tylko na posłuszeństwo. Oczywiście cena za samo posłuszeństwo jest proporcjonalnie niższa niż za całość. Co do programu semi: wszystkie wejścia są INDYWIDUALNE, tak więc na placu jesteś tylko Ty, pies i instruktor, tak więc nie ma ryzyka, że inne psy będą Ci rozpraszać Twojego. I nie musisz mieć obaw o poziom - przez to że każdy pracuje indywidualnie, kazdy ćwiczy zgodnie z poziomem na którym aktualnie jest. Owszem spotykają się na nich osoby na różnym poziomie. Dla mnie, kiedy byłam zupełnie zielona i teraz resztą też, ma to ten atut, że moge popatrzeć na pracę lepszych od siebie, zobaczyć na własne oczy jak ma wyglądac to, co ja dopiero zaczynam. Ludzie i atmosfera są super, także nawet jeśli nikogo nie znasz albo dopiero zaczynasz, to nie musisz się niczego obawiać :) Ja na kolejnym semi u Patrycji, tj. w lutym nie będę (praca), ale już na marcowym - tak. Z tego co wiem, Patrycja prowadzi także zajęcia indywidualne w zakresie posłuszeństwa i śladu sportowego. Myślę, że mając kogoś takiego pod nosem, grzechem byłoby nie spróbować ;)
-
[quote name='Tytania'] cmokanie, wołanie, gwizdanie jest na porządku dziennym. Są to dla mnie mocno niemiłe i stresujące sytuacje. [/QUOTE] No, ja też tego nie lubię i cieszę się że Furia już wyrosła z okresu "słodkiego szczeniaczka" , a hiena w czarnej masce na szczęście nie wszystkim się podoba :D Jak czas i odległość pozwalają na wygłoszenie formułki to polecam taką: "proszę nie wołać / nie głaskać, bo ma świerzb i grzybicę i jest na lekach które się wydzielają i wchłaniają przez skórę" .:diabloti:
-
[quote name='Paulina94']Jedynie może być agresywny jeśli nie był odpowiednio socjalizowany.[/QUOTE] Ze wszystkim się zgadzam, poza tym jednym - kwestia doświadczeń. Znam psy, które mimo prawidłowej socjalizacji (żeby nie być gołosłowną: życie w mieście, notoryczne zabieranie wszędzie,w tym do sklepów i różnych punktów usługowych, mimo kontaktów z innymi psami, braku traumatycznych doświadczeń), w określonym wieku, tj. ok 9 m-cy - 1,5 roku zaczęły przejawiać agresję. Nie przekreślam takich psów i uważam, że spokojnie można sobie z tym poradzić, tylko trzeba wiedzieć jak, ale tego się nie da wytłumaczyć przez forum. Jednocześnie uważam, że są rasy, gdzie prawdopodobieństwo wystąpienia agresji wobec innych psów / obcych ludzi oraz próba "postawienia się" domownikowi jest większe niż w przypadku innych ras. Każda rasa została stworzona po coś innego, ma inne predyspozycje, inne potrzeby. Tak więc ze wszechmiar zachęcam rmkowalczyk do zasięgnięcia języka nt rottweilerów u ludzi którzy mają duże doświadczenie z tą konkretną rasą i 3mam kciuki.
-
[quote name='filodendron']Ale tu nie chodzi o bezpieczeństwo dziecka. Przynajmniej nie w takim rozumieniu.[/QUOTE] Ehmmm, w sumie .... bo ja kolejny raz popełniłam klasyczny błąd postrzegania wszystkiego przez pryzmat swojej i tylko swojej prywatnej głowy oraz swojego psa ;) Ja osobiście nie przepadam za dziećmi i twierdzę: moje święte prawo, ale w tego typu sytuacjach, czuję się odpowiedzialna za to co potencjalnie mój pies może wywinąć i po to jestem na tym drugim końcu smyczy, żeby do tego nie dopuścić. To czy mnie dzieci denerwują ma w tym momencie najmniejsze znaczenie. Były, są i będą i nie może im się stać krzywda. Jednocześnie, z perspektywy psa: nie lubię tego typu sytuacji, ponieważ Furia jest hiper-aktywna, skok na człowieka to dla niej rodzaj piekielnie atrakcyjnego samonagradzania, a na spacerze ma być skoncentrowana na mnie oraz na otoczeniu neutralnym, typu trawka, drzewko, itp. A ludzi ma ignorować. Więc im więcej razy jej się uda, tym ja mam potem więcej roboty. Oczywiście nie oczekuję, że świat zamieni się w bezludną wyspę, bo oto Furia idzie na spacer, wiadomo trzeba czasu, pracy, którą rzecz jasna wykonujemy. Aczkolwiek praca z psem odbywa się poprzez stopniowanie trudności, stopniowe zmniejszanie dystansu, etc. i to ja najlepiej wiem, kiedy jest moment na podniesienie poprzeczki, dlatego denerwują mnie sytuacje nadmiernej nachalności ze strony ludzi. [B]Na szczęście dzisiaj w mieście wszystko było super. [/B]I ze strony suczy i ze strony ludzi. Nawet żadnej "paniusi" z obcasikach nie spotkaliśmy. I dobrze, bo kumpel po całym parku spacerował z przezroczystą reklamówką z wielką ON-kową kupą w środku, bo nigdzie pobliżu kosza nie było ;) I cieszę się, że dyskusja zmierza w inną stronę, bo nie ma sensu się kłócić, zwłaszcza że wątek jest o chamstwie innych wobec nas :cool1: A żeby nie robić off-topa, z racji że dzisiaj wszystko było super ;) Jak byście zareagowali, gdyby na Waszego psa, grzecznie idącego na smyczy, nagle przez płot wyskoczył inny pies, ze zjeżoną siercią i wyszczerzonymi zębiskami i kierował się wprost na Waszego Bogu ducha winnego psa? Właściciel w tym czasie bezskutecznie nawołuje zza płota swoją bestię, zafiksowaną tylko na jedno: atak ...
-
[QUOTE]Sądzę jednak, że 6 miesięczne szczenię nie jest agresorem rozorywającym kłami każdą dziecięcą twarzyczkę[/QUOTE] Agresorem - faktycznie nie. Aczkolwiek moja w tym wieku, była małą, słodką piranią z dynamitem w tyłku i sprężynami we wszystkich 4 łapach :cool3: Jednakże z bardzo przyjacielskimi zamiarami. Tak czy siak - potencjalny efekt w postaci wywróconego dziecka, które równie potencjalnie może sobie upadając rozbić głowę ten sam. Dlatego zdarza mi się krzyknąć, kiedy w mojej ocenie sytuacja tego wymaga i nie czuję się z tego powodu pozbawionym kultury chamem :cool1: Natomiast dzisiaj, dla kontrastu: ćwiczę sobie z Furią centralnie przed wejściem do Biedronki, a tu rodzice z małym dzieckiem: "zobacz, jak się ładnie piesek słucha" . A ja na to: - możesz popatrzeć, ale nie podchodź, bo to jest bardzo szybki piesek i mógłby cię przewrócić". I dziecko nie podeszło :) Niesprzątniętych kup też nie było.